Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Alejandro González Iñárritu
‹Zjawa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZjawa
Tytuł oryginalnyThe Revenant
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery29 stycznia 2016
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaEmmanuel Lubezki
Scenariusz
ObsadaTom Hardy, Leonardo DiCaprio, Domhnall Gleeson, Will Poulter, Paul Anderson, Lukas Haas, Javier Botet, Brendan Fletcher
MuzykaBryce Dessner, Carsten Nicolai, Ryuichi Sakamoto
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania151 min
WWW
Gatunekdramat, przygodowy, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
[Alejandro González Iñárritu „Zjawa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zjawa” to jak na razie ostatni film Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Nie powtórzył sukcesu „Birdmana”, który rok wcześniej zdobył Oscara w kategorii „Najlepszy film”, ale przyniósł drugą z rzędu nagrodę reżyserowi, który rozsiadł się na Parnasie i do tej pory zastanawia się co dalej. My w tym czasie cofamy się o dwieście lat i lądujemy na północy Stanów Zjednoczonych.

Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
[Alejandro González Iñárritu „Zjawa” - recenzja]

„Zjawa” to jak na razie ostatni film Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Nie powtórzył sukcesu „Birdmana”, który rok wcześniej zdobył Oscara w kategorii „Najlepszy film”, ale przyniósł drugą z rzędu nagrodę reżyserowi, który rozsiadł się na Parnasie i do tej pory zastanawia się co dalej. My w tym czasie cofamy się o dwieście lat i lądujemy na północy Stanów Zjednoczonych.

Alejandro González Iñárritu
‹Zjawa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZjawa
Tytuł oryginalnyThe Revenant
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery29 stycznia 2016
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaEmmanuel Lubezki
Scenariusz
ObsadaTom Hardy, Leonardo DiCaprio, Domhnall Gleeson, Will Poulter, Paul Anderson, Lukas Haas, Javier Botet, Brendan Fletcher
MuzykaBryce Dessner, Carsten Nicolai, Ryuichi Sakamoto
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania151 min
WWW
Gatunekdramat, przygodowy, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Scenariusz filmu oparty jest na powieści Michaela Punke z 2002 roku – „The Revenant: A Novel of Revenge”. Ta z kolei nawiązuje do prawdziwej historii Hugh Glassa, amerykańskiego trapera, który na początku dziewiętnastego wieku przemierzał dzikie ostępy Ameryki Północnej wraz z myśliwymi i poszukiwaczami futer. W 1823 roku wielu śmiałków ruszyło na niebezpieczne tereny dzisiejszej Dakoty Południowej, gdzie groziła im śmierć z rąk Indian lub dzikich zwierząt – głównie niedźwiedzi grizzly. Jedną z takich wypraw dowodził kapitan Andrew Henry – Glass brał w niej udział jako tropiciel i przewodnik.
Film Iñárritu rozpoczyna się w momencie, gdy ekipa Henry’ego została zdziesiątkowana przez plemię Arikarów. Myśliwi, którym udało się uciec, zmuszeni zostali do ukrycia zdobytych futer i długiej drogi powrotnej do Fortu Kiowa oddalonego o kilkaset kilometrów. Dookoła mróz, gęsty las i dzika przyroda – przetrwają tylko najsilniejsi. Niestety Hugh Glass został zaatakowany i niemal zabity przez niedźwiedzicę. Ciężko ranny, umierający bohater, transportowany był początkowo na noszach przez resztę ekipy – ostatecznie pozostawiono go pod opieką syna (ta postać jest całkowicie fikcyjna, Glass nie miał dzieci – przynajmniej nie oficjalnie) i dwójki wybranych ochotników. Jeden z nich, John Fitzgerald, zabił syna Glassa i namówił drugiego z „opiekunów” do porzucenia bliskiego śmierci towarzysza w naprędce wykopanym grobie. Glass jednak nie umarł, wypełzł się z grobu i ruszył (a właściwie poczołgał się) ku cywilizacji. „The Revenant”, oryginalny tytuł powieści i filmu, oznacza ducha zmarłej osoby, który powraca zza grobu, aby terroryzować winnych swej śmierci. Hugh Glass mówi pod koniec filmu, że nie boi się umierania – już raz przecież to zrobił. Jakim cudem udało mu się przeżyć? Co go napędzało? Chęć ocalenia własnego życia wbrew całej rzeczywistości, która poprzysięgła mu je odebrać? Niezidentyfikowany pęd ku życiu? Wola przetrwania? A może żądza zemsty, która nie zna granic?
Reżyser powiedział, że z założenia nie miała to być po prostu tylko historia o zemście. Pragnienie zemsty jest oczywiście jednym z najważniejszych aspektów trzymających Glassa przy życiu – nie bez przyczyny Iñárritu wprowadził do filmu motyw syna głównego bohatera. Nie jest tu również najważniejszy wątek przygodowy i surwiwalowy, który napędza całą akcję i popycha ją do przodu. „Zjawa” koncentruje się bowiem na zagadnieniu podobnym do tego, które poruszały filmy „Biutiful” i „Birdman” – znaczeniu doczesnego życia i tym, co to znaczenie definiuje. Hugh Glass stracił wszystko – sens życia uosabiany przez jedyną osobę, którą kochał najbardziej na świecie. Płytki grób, w którym wylądował, kończy jednak jego życie tylko symbolicznie – człowiek niemal martwy, obdarty ze skóry, głodny, chory, z ranami pełnymi gangreny i bezgranicznie cierpiący, podnosi się z popiołów i odradza. Pnie się w górę ku życiu – według maksymy „walcz, dopóki starczy ci tchu”. Robi wszystko, aby przetrwać, nawet jeśli nie ma już dla kogo żyć. Pytanie – po co?
Antagonista Glassa, bezwzględny John Fitzgerald, nie jest człowiekiem złym z samej swej natury. To Uxbal z „Biutiful” narysowany skrajnie karykaturalną kreską – został tak ukształtowany przez samą rzeczywistość i warunki, które podyktowała. To człowiek swoich czasów i okoliczności – żyje dla samego faktu życia, nie ma uczuć, nie zna litości, nie wie co to humanizm. On dopiero stał się złym człowiekiem. Wie, że musi przetrwać, nawet wbrew temu, co sam mówi: „Życie? Jakie życie? Ja nie mam żadnego życia! Istnieję tylko dzięki tym skórom!”. Skoro tak, to nasuwa się pytanie – po co?
Jakże ważne jest dla bohaterów (dla wszystkich ludzi tak naprawdę) samo istnienie! Sam jego fakt. Nieważne już czy istniejemy dla kogoś lub czegoś – ważne, że istniejemy w ogóle. „Zjawa” mówi o pewnym paradoksie – najczęściej jest tak, że nasza walka o zachowanie swojego życia doprowadza do utraty kolejnych, cudzych. Nasza egzystencja ma znaczenie tylko dla nas, nigdy dla niezmiennie obojętnego na nasze pretensje świata. Natura ludzka próbuje zaprowadzić porządek w jego chaotycznej naturze, interpretując doświadczane niepowodzenia w sposób typowo ludzki – poprzez personifikację rzeczywistości. Złorzeczymy światu, widząc w nim wroga. Tymczasem sam świat nie jest wrogiem, nie ma w sobie zła. To ludzie go zamieszkujący niosą przemoc, uprzedzenia, ignorancję, ksenofobię i egoizm – tylko ludzie krzywdzą i zabijają celowo. Dotyczy to zarówno białych jak i Indian – tak często odbrązawianych w recenzjach „Zjawy”. To nie są kolejne manifestacje potęgi natury, czy bezrozumne żywioły karzące białego człowieka za gwałt na Matce. Nie – to też ludzie.
„Przybyłeś taką długą drogę tylko po to, aby się zemścić?” – pyta Fitzgerald, w momencie, gdy widzi śmierć patrzącą na niego oczyma Glassa. – „Ciesz się chwilą, bo i tak chłopcu życia nie przywrócisz”. Pustka istnienia, której Glass jeszcze nie czuje, a która spadnie na niego później jak grom z jasnego nieba, jest czymś przed czym nie da rady uciec. Będzie obarczony brzemieniem istnienia, jedyną rzeczą jaka prawdziwie do niego (i każdego z nas) należy. Ale go nie zrzuci.
koniec
28 marca 2020

Komentarze

28 III 2020   13:33:00

Brak tego filmu w rankingu Esensji "najlepszych westernów XXI wieku" aż boli.
BTW wypełzł się z grobu to forma niepoprawna. Wypełzł albo wyczołgał się.
Opis zacny i przemyślenia ciekawe, ale nie dowiadujemy się ostatecznie co sądzi autor recenzji (?) o filmie - udany,nieudany,słaby, przeciętny, dobry, znakomity(???).

28 III 2020   18:36:52

Oczywiście, że to nieprawidłowa forma. Pisałem początkowo "wydostał się" i zmieniałem potem. Jak widać - za szybko.

Osobiście wolę Inarritu bez Ariagi - trzy ostatnie filmy są lepsze niż trzy pierwsze. A "Zjawa" jest najsłabsza z tej "lepszej trójki" - nie znaczy to jednak nic ponad to, że "Birdman" jest genialny, a "Biutiful" niemal.

31 III 2020   23:57:56

Nie oglądałem "Biutiful", "Birdman" całkiem mi się podobał, lecz mnie aż tak nie zachwycił. "Zjawa" przemówiła do mnie bardziej. Może dlatego, że wolę dzikie pejzaże od miejskiej dżungli.

Chociaż z drugiej strony... taki "Babel" jest pięknie sfilmowany i dobrze zagrany, lecz fabułę ma do tego stopnia dętą, egzaltowaną i żenującą, że aż chcę się płakać z powodu zmarnowanego potencjału ... Ładne widoczki i przyroda nie uratowały go w moich oczach.

A tak na marginesie:
Wracając do oryginalnego tytułu "Zjawy" słowo "Revenant" jest dwuznaczne i pochodzi z francuskiego. Po francusku "revenant" to po prostu "powracający", ale jak słusznie wskazano w recenzji może też być rodzajem upiora. Czasy "Zjawy", to okres kiedy język angielski zapożyczał z francuskiego, a nie odwrotnie. Francuzi chociaż już wtedy oddawali pole Anglikom w Ameryce, wciąż jeszcze mieli tam spore wpływy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Zaczęło się pod Kurskiem
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Składająca się z pięciu pełnometrażowych filmów epopeja Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” była – obok późniejszych o kilka lat „Żołnierzy wolności” – największym finansowym i organizacyjnym przedsięwzięciem w dziejach kinematografii radzieckiej (i kilku innych krajów komunistycznych). Całość opowiadała o dwóch ostatnich latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a pierwsza część – „Ognisty łuk” – poświęcona został bitwie na Łuku Kurskim.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 2: Dowody na istnienie UFO
Marcin Mroziuk

25 V 2020

Druga część opowieści o wydarzeniach w Roswell okazuje się nawet jeszcze bardziej zajmująca niż pierwsza, gdyż tym razem napięcie kilkukrotnie osiągnie naprawdę wysoki poziom, a w pewnym momencie kapitan Quinn i doktor Hynek znajdują się po przeciwnych stronach barykady, widzowie zaś wcale nie mają pewności, który z nich ma rację.

więcej »

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
Sebastian Chosiński

24 V 2020

Pochodząca z Ukrainy reżyserka Oksana Karas nie miał dotąd większych możliwości przebicia się w Polsce. Owszem, jej filmy od czasu do czasu pokazywane są na festiwalach, lecz żaden, jak do tej pory, nie stał się u nas przebojem. Na to samo nie może również liczyć dramat „Ponad niebem”, który – nawiązując do klasyki literatury rosyjskiej XIX wieku – mówi o jak najbardziej współczesnych (aczkolwiek uniwersalnych) problemach.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Czego wstydzi się Iñárritu
— Piotr Dobry

Tegoż twórcy

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Co nam w kinie gra: Birdman
— Marta Bałaga

Wenecja 2014: Wielka improwizacja
— Marta Bałaga

Piękno życia w kokonie szpetoty
— Joanna Pienio

Ciężar duszy
— Konrad Wągrowski

Od 01, przez 09, do 11 (w skali dziesięciopunktowej)
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Fajne… po prostu
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Droga bez końca
— Marcin Knyszyński

Zmierzch rewolucji
— Marcin Knyszyński

Nikogo nie potrzebuję!
— Marcin Knyszyński

Sztuka ucieczek
— Marcin Knyszyński

Teatr absurdu
— Marcin Knyszyński

Kadr, który…: Darkseid is.
— Marcin Knyszyński

Jeszcze bardziej typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Wszędzie widzisz wojnę
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.