Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Władimir Chotinienko
‹Lenin. Nieuchronność›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLenin. Nieuchronność
Tytuł oryginalnyЛенин. Неизбежность
ReżyseriaWładimir Chotinienko
ZdjęciaDenis Alarcón Ramirez
Scenariusz
ObsadaJewgienij Mironow, Fiodor Bondarczuk, Maksim Matwiejew, Aleksandr Bałujew, Daria Jekamasowa, Wiktoria Isakowa, Paulina Andriejewa, Danił Ławrienow, Aleksandr Miczkow, Gieorgij Fietisow, Dmitrij Łysenkow, Daniił Worobjow, Jurij Utkin
MuzykaAleksiej Ajgi
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja, Węgry
Czas trwania114 min
Gatunekhistoryczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: A mógł do końca życia grać w szachy
[Władimir Chotinienko „Lenin. Nieuchronność” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie ukrywam, że po słabych produkcjach fantastycznonaukowych i sensacyjnych, jakie były przeze mnie omawiane w poprzednich odsłonach „East Side Story”, sięgnięcie po film stricte historyczny miało być odwróceniem tych negatywnych tendencji. Niestety, „Lenin. Nieuchronność” Władimira Chotinienki okazał się przydługim szkolnym brykiem, na dodatek całkowicie pozbawionym napięcia.

Sebastian Chosiński

East Side Story: A mógł do końca życia grać w szachy
[Władimir Chotinienko „Lenin. Nieuchronność” - recenzja]

Nie ukrywam, że po słabych produkcjach fantastycznonaukowych i sensacyjnych, jakie były przeze mnie omawiane w poprzednich odsłonach „East Side Story”, sięgnięcie po film stricte historyczny miało być odwróceniem tych negatywnych tendencji. Niestety, „Lenin. Nieuchronność” Władimira Chotinienki okazał się przydługim szkolnym brykiem, na dodatek całkowicie pozbawionym napięcia.

Władimir Chotinienko
‹Lenin. Nieuchronność›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLenin. Nieuchronność
Tytuł oryginalnyЛенин. Неизбежность
ReżyseriaWładimir Chotinienko
ZdjęciaDenis Alarcón Ramirez
Scenariusz
ObsadaJewgienij Mironow, Fiodor Bondarczuk, Maksim Matwiejew, Aleksandr Bałujew, Daria Jekamasowa, Wiktoria Isakowa, Paulina Andriejewa, Danił Ławrienow, Aleksandr Miczkow, Gieorgij Fietisow, Dmitrij Łysenkow, Daniił Worobjow, Jurij Utkin
MuzykaAleksiej Ajgi
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja, Węgry
Czas trwania114 min
Gatunekhistoryczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Droga do filmu, który swą kinową premierę miał 31 października ubiegłego roku, była długa i wyboista. Dość powiedzieć, że w pracach nad pierwszą wersją jego scenariusza brał udział – zmarły w 2012 roku – Eduard Wołodarski („Próba wierności”, „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich”, „Mój przyjaciel Iwan Łapszyn”, „Przenicowany świat”, „Jesteśmy z przyszłości”), twórca niezwykle zasłużony dla radzieckiej i rosyjskiej kinematografii. Wieloletni współpracownik Aleksieja Germana i Nikity Michałkowa, a w późniejszych latach – Władimira Iwanowicza Chotinienki (rocznik 1952). Chotinienko, który do zawodu również wkraczał u boku Michałkowa (na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku) należy do grona reżyserów bardzo bliskich Kremlowi, realizując obrazy może niekoniecznie na zamówienie władz, ale na pewno takie, które nie stoją w sprzeczności z ich polityką (czy to współczesną – zagraniczną, czy też historyczną). Płaci zresztą za to często bardzo wysoką cenę…
Na łamach „Esensji” omawialiśmy już kilka filmów kinowych Władimira Iwanowicza: od dramatu „72 metry” (2004), poprzez historyczne „Rok 1612” (2007) i „Pop” (2009), aż po kompletnie nieudanych współczesnych „Spadkobierców” (2015). Żaden z nich, poza „Popem”, nie prezentował szczególnych wartości artystycznych. Na szczęście Chotinienko dużo lepiej radzi sobie jako twórca seriali telewizyjnych, zwłaszcza jeżeli ich akcja rozgrywa się w XIX bądź na początku XX wieku. W tym okresie umieścił chociażby akcję „Upadku Imperium” (2005), „Dostojewskiego” (2010) oraz – opartych na powieści Fiodora Michajłowicza – „Biesów” (2014). Podobnie rzecz miała się z „Demonem rewolucji” – serialem poświęconym postaci Włodzimierza Iljicza Lenina (Uljanowa), który powstał przed trzema laty i pierwotnie miał nosić tytuł „Memorandum Parvusa”.
Aleksandr Parvus (czy też Izrael Helphand) to także, podobnie jak Lenin, postać historyczna. Był żydowskim intelektualistą, doktorem filozofii i dziennikarzem, który głosił poglądy rewolucyjne. Gdy zatem w 1905 roku w carskiej Rosji wybuchła rewolucja, opuścił Berlin i przybył do Imperium Romanowów, aby włączyć się w bieg wydarzeń. Został aresztowany i zesłany do Kraju Turuchańskiego, skąd jednak zdołał uciec i wrócić do Niemiec. Miał bliskie kontakty z Lwem Trockim i Julianem Marchlewskim. To jednak nie przeszkodziło mu dorobić się ogromnego majątku na handlu bronią (głównie z Turcją). W czasie pierwszej wojny światowej współpracował z wywiadem niemieckim – i to on właśnie podsunął mu pomysł „rozmontowania” od środka państwa rosyjskiego poprzez doprowadzenie do kolejnej rewolucji, tym razem bolszewickiej. Na jej przywódcę wybrał jednak nie doskonale sobie znanego Trockiego, którego uważał za nazbyt radykalnego, ale, jak sądził, bardzo pragmatycznego Uljanowa.
Po wojnie Parvus spisał pamiętniki, w których zresztą negatywnie odnosił się do władzy bolszewików i samego Lenina (przeżył go zresztą jedynie o jedenaście miesięcy). Scenariusz „Demona rewolucji” oparty został właśnie na tych wspomnieniach. Chotinienko postanowił nakręcić na ich podstawie ośmioodcinkowy serial, który potem producenci przykroili do trzech półtoragodzinnych filmów, odrzucając dwa ostatnie odcinki, opowiadające właśnie o całej operacji przerzucania Uljanowa i kilkoro jego bliskich współpracowników do Rosji. Chotinienko nie chciał jednak, aby nakręcony materiał się zmarnował. Najpierw odcinki te zaprezentował publiczności na jednym z przeglądów filmowych, a potem zdecydował się na ich bazie zmontować samodzielny film pełnometrażowy – i tym sposobem powstał „Lenin. Nieuchronność”. Pierwotny scenariusz Eduarda Wołodarskiego został po drodze poddany wielu przeróbkom; ostatecznie za jego kształt odpowiadał zaprawiony w tworzeniu seriali duet Kirył Żurenkow i Nadieżda Worobjowa.
Czy to przykrajanie i sklejanie na nowo wyszło kinowemu „Leninowi” na dobre? W żadnym wypadku. Mimo że fabuła skupia się na jednym wątku, jest poszatkowana i rozłazi się w szwach; w niektórych miejscach brak ciągu logicznego, a jeden z istotniejszych motywów, dotyczący próby storpedowania planu Parvusa, zostaje nagle i brutalnie przerwany, bez koniecznych dla widza wyjaśnień. I chociaż da się dzieło Chotinienki obejrzeć bez wcześniejszej znajomości serialu, przyjemność nie jest zbyt duża. Akcja filmu rozpoczyna się jesienią 1916 roku. Ofensywa generała Aleksieja Brusiłowa, mimo początkowych sukcesów, ostatecznie załamała się. Armia rosyjska wciąż jednak była potężną siłą, której w żadnym wypadku, zwłaszcza walcząc na dwóch europejskich frontach, nie można było lekceważyć. Jeśli Niemcy chcieli pokonać Francję i Anglię, musieli więc za wszelką cenę zakończyć działania zbrojne na wschodzie. Aleksandr Parvus jest przekonany, że można to zrobić, wywołując w zdestabilizowanym kraju kolejną rewolucję. Potrzebny jest tylko „zapalnik” – człowiek, który wznieci jej iskrę.
Wybór Parvusa, jak było wspomniane już wcześniej, pada na przebywającego w tym czasie w Zurychu Lenina. Nie namyślając się długo, eksrewolucjonista opuszcza swą bezpieczną berlińską przystań i rusza do Szwajcarii, aby w cztery oczy rozmówić się z człowiekiem, który jest niezwykle zmotywowany, aby obalić carat i zemścić się za śmierć brata na dynastii Romanowów. Uljanow ma wątpliwości, bo przecież pieniądze, które wykorzystałby do działań rewolucyjnych, pochodzą od Niemców, ale z drugiej strony nie odrzuca od razu propozycji Parvusa. Przeciwnie! Wykazuje zainteresowanie, bo przecież doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że druga taka okazja może się nie nadarzyć. Tym bardziej że nastroje społeczne w kraju, związane z ogólnym zniechęceniem z powodu przedłużającej się wojny, działają na korzyść tych, którzy chcieliby doprowadzić siłą do zmiany ustroju politycznego. Tylko czy Lenin jest gotowy porzucić spokojny los emigranta i bezpieczną Szwajcarię, gdzie przez nikogo nie niepokojony może pisać swoje artykuły i planować przyszłość, romansować z francuską komunistką Inessą Armand, sprzeczać się z młodym żydowsko-polskim intelektualistą Karolem Radkiem, dyskutować i grać w szachy z rumuńskim poetą-dadaistą Tristanem Tzarą w lokalu „Cabaret Voltaire”…
Te dylematy, owszem, są obecne w dziele Chotinienki, ale nie zostały należycie zaakcentowane. W żaden sposób też nie angażują widza emocjonalnie. Szansę na to dawał inny, petersburski wątek opowieści, którego główną postacią jest agent carskiego kontrwywiadu Aleksiej Nikołajewicz Miezencew. Pewnego dnia zostaje ściągnięty z frontu przez swego przełożonego, pułkownika żandarmerii, księcia Wasilija Turkiestanowa (to postać historyczna) i skierowany do rozwiązania tak zwanej „sprawy Parvusa”. Ma wykryć jego powiązania z miejscowymi rewolucjonistami i przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, co planuje przebiegły berlińczyk. Chcąc nie chcąc, ta opowieść rozgrywa się na marginesie głównego nurtu, chociaż jest dużo bardziej interesująca od gierek mających miejsce w Zurychu. Na dodatek jest tak „posklejana”, że brak jej ciągłości, brak pogłębienia charakterystyki postaci. Żal jest tym większy, że Miezencew jawi się jako bohater dużo ciekawszy niż Lenin. Lenina przyćmiewa zresztą również Parvus. Skupienie się przez reżysera na kimś tak bezbarwnym i nudnym, jak Uljanow, musi więc odbić się także na filmie. Ta bezbarwność i nuda przenika bowiem do scenariusza.
Zdjęcia do „Nieuchronności” powstawały przede wszystkim w dwóch miastach: Petersburgu (co oczywiste) oraz… Budapeszcie, który wcielił się zarówno w Berlin, jak i w Zurych. Odpowiadał za nie natomiast chilijsko-rosyjski operator Denis Alarcón Ramirez („Szpieg”, „Spadkobiercy”), syn zmarłego nie tak dawno twórcy „Opozycjonisty”. Autorem ścieżki dźwiękowej był z kolei ceniony i rozchwytywany przez filmowców kompozytor Aleksiej Ajgi („Klatka”, „Pielgrzym”), który tym razem stworzył muzykę szybko wypadającą z pamięci. Niezaprzeczalnym plusem produkcji Chotinienki była na pewno wyśmienita obsada. Zdeterminowanego w realizacji swego planu Parvusa zagrał Fiodor Bondarczuk („Przyciąganie”, „Inwazja”), agenta Miezencewa – Maksim Matwiejew („Weekend”, „Anna Karenina. Historia Wrońskiego”), księcia Turkiestanowa – Aleksandr Bałujew („Ślad tygrysa”, „Bohater”). Aaa, no tak, o aktorze grającym Lenina również wypada wspomnieć – to Jewgienij Mironow („Karp rozmrożony”, „Czas pionierów”). Honoru kobiet broniły natomiast Daria Jekamasowa („Anioły rewolucji”, „Korytarz nieśmiertelności”) jako Nadieżda Krupska, żona Lenina, oraz Wiktoria Isakowa („Na żywo!”, „Rosyjski demon”) w roli Inessy Armand, kochanki przyszłego wodza rewolucji proletariackiej.
koniec
5 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Zaczęło się pod Kurskiem
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Składająca się z pięciu pełnometrażowych filmów epopeja Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” była – obok późniejszych o kilka lat „Żołnierzy wolności” – największym finansowym i organizacyjnym przedsięwzięciem w dziejach kinematografii radzieckiej (i kilku innych krajów komunistycznych). Całość opowiadała o dwóch ostatnich latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a pierwsza część – „Ognisty łuk” – poświęcona został bitwie na Łuku Kurskim.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 2: Dowody na istnienie UFO
Marcin Mroziuk

25 V 2020

Druga część opowieści o wydarzeniach w Roswell okazuje się nawet jeszcze bardziej zajmująca niż pierwsza, gdyż tym razem napięcie kilkukrotnie osiągnie naprawdę wysoki poziom, a w pewnym momencie kapitan Quinn i doktor Hynek znajdują się po przeciwnych stronach barykady, widzowie zaś wcale nie mają pewności, który z nich ma rację.

więcej »

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
Sebastian Chosiński

24 V 2020

Pochodząca z Ukrainy reżyserka Oksana Karas nie miał dotąd większych możliwości przebicia się w Polsce. Owszem, jej filmy od czasu do czasu pokazywane są na festiwalach, lecz żaden, jak do tej pory, nie stał się u nas przebojem. Na to samo nie może również liczyć dramat „Ponad niebem”, który – nawiązując do klasyki literatury rosyjskiej XIX wieku – mówi o jak najbardziej współczesnych (aczkolwiek uniwersalnych) problemach.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Z góry czasami widać lepiej
— Sebastian Chosiński

Kopciuszek z „kałachem” w ręku
— Sebastian Chosiński

„Operacja Mars” na ekranie
— Sebastian Chosiński

Na kurzej stopie
— Sebastian Chosiński

Uważaj, z kim podróżujesz!
— Sebastian Chosiński

A gdyby im się udało…
— Sebastian Chosiński

Czarna Pantera z Moskwy
— Sebastian Chosiński

Droga przez mękę
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej wcale się nie budzić
— Sebastian Chosiński

Inwazja śmie(r)ci z kosmosu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.