Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Julij Rajzman
‹Niezłomny [Komunista]›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiezłomny [Komunista]
Tytuł oryginalnyКоммунист
ReżyseriaJulij Rajzman
ZdjęciaJolanda Czen / Chen Ju-lan, Aleksandr Szelienkow
Scenariusz
ObsadaJewgienij Urbanski, Sofia Pawłowa, Boris Smirnow, Jewgienij Szutow, Siergiej Jakowlew, Walentin Zubkow, Wiktor Kołpakow, Władimir Adlerow, Arkadij Smirnow, Iwan Kowal-Samborski, Władimir Picek, Iwan Kaszyrin
MuzykaRodion Szczedrin
Rok produkcji1957
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania105 min
Gatunekhistoryczny, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: „Kto boi się śmierci…”
[Julij Rajzman „Niezłomny [Komunista]” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zastanawiam się, czy dzisiaj – gdy w konstytucji mamy wpisany zakaz propagowania ustroju komunistycznego (jako przejawu totalitaryzmu) – mógłby zostać zaprezentowany w telewizji jeden z najsłynniejszych powojennych obrazów Julija Rajzmana. Przedstawia on przecież mit o „dobrym komuniście” – człowieku prostym, ale uczciwym, niewykształconym, lecz marzącym o świetlanej przyszłości chłopów i robotników. W Polsce Ludowej wyświetlano go pod tytułem „Niezłomny”…

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: „Kto boi się śmierci…”
[Julij Rajzman „Niezłomny [Komunista]” - recenzja]

Zastanawiam się, czy dzisiaj – gdy w konstytucji mamy wpisany zakaz propagowania ustroju komunistycznego (jako przejawu totalitaryzmu) – mógłby zostać zaprezentowany w telewizji jeden z najsłynniejszych powojennych obrazów Julija Rajzmana. Przedstawia on przecież mit o „dobrym komuniście” – człowieku prostym, ale uczciwym, niewykształconym, lecz marzącym o świetlanej przyszłości chłopów i robotników. W Polsce Ludowej wyświetlano go pod tytułem „Niezłomny”…

Julij Rajzman
‹Niezłomny [Komunista]›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiezłomny [Komunista]
Tytuł oryginalnyКоммунист
ReżyseriaJulij Rajzman
ZdjęciaJolanda Czen / Chen Ju-lan, Aleksandr Szelienkow
Scenariusz
ObsadaJewgienij Urbanski, Sofia Pawłowa, Boris Smirnow, Jewgienij Szutow, Siergiej Jakowlew, Walentin Zubkow, Wiktor Kołpakow, Władimir Adlerow, Arkadij Smirnow, Iwan Kowal-Samborski, Władimir Picek, Iwan Kaszyrin
MuzykaRodion Szczedrin
Rok produkcji1957
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania105 min
Gatunekhistoryczny, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
…chociaż tytuł oryginalny – „Komunista” – nie pozostawiał złudzeń, o co chodzi naprawdę. Trzeba jednak przyznać, że szyld nadany temu dziełu przez państwowego peerelowskiego dystrybutora także był bardzo trafiony. I na pewno w dużo większym stopniu zachęcający polskiego widza do tego, aby wybrał się do kina. Kiedy Julij Jakowlewicz Rajzman (1903-1994) zabrał się do pracy nad „Niezłomnym”, był już bardzo doświadczonym reżyserem. Do 1939 roku nakręcił sześć filmów, a najsłynniejszym spośród nich była adaptacja „Zoranego ugoru” (1939) Michaiła Szołochowa. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej dorzucił dwie kolejne pełnometrażowe fabuły i jeden dokument (o szturmie na Berlin); po 1945 natomiast zrealizował kolejno: młodzieżową komedię romantyczną „Pociąg jedzie na wschód” (1947), która nie spodobała się Stalinowi, dramat biograficzny „Rainis” (1949) oraz dramaty obyczajowe „Kawaler Złotej Gwiazdy” (1950) i „Lekcja życia” (1955). Następny na liście „Niezłomny” był więc pierwszym filmem Rajzmana, jaki doczekał się premiery już po XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
To istotne, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, XX Zjazd odmienił oblicze Kraju Rad. To podczas niego został wygłoszony słynny tajny referat Nikity Chruszczowa, w którym piętnował on zbrodnie epoki stalinowskiej (w tym Wielką Czystkę z drugiej połowy lat 30. XX wieku). Pewne jest więc, że „Niezłomny” nakręcony dwa, trzy lata wcześniej zapewne byłby nieco – a może nawet bardzo – odmiennym dziełem. Na co innego reżyser musiałby położyć wtedy nacisk. Przede wszystkim obowiązkowo musiałby pokazać w nim, obok Włodzimierza Iljicza Lenina, również Josifa Wissarionowicza Stalina (a może nawet tylko tego drugiego). Stalina na szczęście w obrazie Rajzmana nie ma; jest jedynie dobroduszny i ojcowski Włodzimierz Iljicz, którego na swojej drodze spotyka główny bohater dramatu. Co jest dla niego zresztą niebywałym wręcz przeżyciem.
Fabuła „Niezłomnego” wyszła spod ręki prozaika, dramaturga i scenarzysty Jewgienija Josifowicza Gabriłowicza (1899-1993), który miał już wcześniej na koncie między innymi głośne antypolskie „Marzenie” (1941) Michaiła Romma, a przed sobą jeszcze nie mniej cenione dzieła Gleba Panfiłowa („Trzeba przejść i przez ogień”, 1967; „Początek”, 1970) czy Ilji Awerbacha („Monolog”, 1972; „Wyznanie miłości”, 1977). Jak również wyśmienity psychologiczny melodramat Rajzmana – zrealizowany równo dwie dekady po „Niezłomnym” – „Dziwna kobieta”. Zdjęcia kręcono w Pere(ja)sławiu Zaleskim w obwodzie jarosławskim, mieście powstałym w XII wieku, w którym przyszedł na świat Aleksander Newski. Premiera odbyła się na początku lutego 1958 roku; siedem miesięcy później dzieło Julija Jakowlewicza zaprezentowano na festiwalu w Wenecji, gdzie otrzymało dyplom honorowy. Rozbiło za to bank na drugim Wszechzwiązkowym Festiwalu Filmowym, który w 1959 roku odbył się w Kijowie, zdobywając trzy pierwsze nagrody: dla najlepszego obrazu, za najlepszą reżyserię oraz za najlepszą pierwszoplanową rolę męską. I raczej nie należy mieć wątpliwości, że słusznie.
Po przejęciu władzy przez bolszewików towarzysz Lenin miał wypowiedzieć takie oto słowa: „Komunizm to władza radziecka plus elektryfikacja całego kraju”. I one właśnie są punktem wyjścia fabuły „Niezłomnego”. Rosja radziecka kończy swój udział w pierwszej wojnie światowej 3 marca 1918 roku, podpisując pokój z Niemcami (a szerzej: z państwami centralnymi) w Brześciu Litewskim (nad Bugiem). Nie oznacza to jednak wcale końca trosk dla rządu Lenina. Wręcz przeciwnie! Dopiero teraz kraj pogrąża się w krwawej wojnie domowej. Włodzimierz Iljicz zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie można jedynie skupiać się na walce z „białymi”, trzeba też stopniowo odbudowywać kraj ze zniszczeń, bo tylko w ten sposób gospodarka podźwignie się z ruiny, co z kolei zapewni nieprzerwane dostawy broni dla Armii Czerwonej. Pada więc pomysł – na razie wstępny, jeszcze nie ujęty w ramy Narodowego Planu Elektryfikacji Rosji (GOELRO), co stanie się dopiero w grudniu 1920 roku – budowy elektrowni i stacji przekaźnikowych. Jedna z nich ma powstać w Zagorze, dokąd zostają wysłani z Moskwy robotnicy mający pracować przy budowie.
Jednym z nich jest Wasilij Gubanow, młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna, w czasie walk na froncie kontuzjowany w nogę i z tego też powodu odesłany na tyły. Kierowany ideałami, rusza na prowincję, aby przysłużyć się dziełu elektryfikacji. Jest przekonany, że skoro ma ona służyć całemu państwu i narodowi, to wszyscy takich jak on będą przyjmować z otwartymi rękoma. Chłopi jednak wcale się do tego nie kwapią. Owszem, udostępnią dach nad głową i miejsce na podłodze, ale tylko za pieniądze, chleb bądź cukier. Zaskoczeniem dla Gubanowa jest też fakt, że miejscowi wcale nie interesują się planowaną po sąsiedzku budową; odnoszą się do niej z wrogością, w najlepszym wypadku – z obojętnością bądź rezerwą. Kiedy na dodatek dowiadują się, że Wasia jest komunistą – patrzą na niego spod byka. Jedynie Aniuta, żona Fiodora Fokina, gospodarza, u którego Wasilij zatrzymuje się, żywi wobec niego przyjaźniejsze uczucia. Imponuje jej ten przystojny przybysz z daleka, który nocami z wypiekami na twarzy czyta „Manifest komunistyczny” i wygłasza płomienne deklaracje typu: „Kto boi się śmierci, niczego nie osiągnie w życiu”.
Wkrótce Gubanow zostaje przez swoich partyjnych przełożonych mianowany kierownikiem magazynu budowlanego. Szybko zaprowadza w nim porządek, przepędzając złodziei i defraudantów (w tym byłego popa Jakowa), czym jeszcze bardziej naraża się miejscowym kułakom. Nic sobie jednak z tego nie robi, przekonany, że przecież racja jest po jego stronie. Chcąc zdobyć zapas gwoździ, wybiera się nawet do Moskwy – i to właśnie wtedy dociera do samego towarzysza Lenina, który telefonicznie załatwia Wasilijowi deficytowy towar. Problemem dla Gubanowa i jego kompana Denisa Iwanowicza nie jest nawet to, że odebrać trzeba na… Ukrainie. Wszak dla człowieka radzieckiego nie ma rzeczy niemożliwych! Po powrocie do Zagora Wasia wyprowadza się od Fokinów – raz, że musi teraz zamieszkać bliżej magazynu i budowy, dwa, że dalszy pobyt pod ich dachem grozi konfliktem z Fiodorem na tle rodzącej się miłości do Aniuty. To uczucie dostrzega natomiast podstępny Stiepan, sąsiad Fokina, który także podkochuje się w kobiecie i nie może znieść faktu, że znacznie przychylniej spogląda ona na przybłędę.
To wszystko wpływa na dalszy, bardzo dramatyczny rozwój wydarzeń. Gabriłowicz eksploruje zwłaszcza dwa wątki: ideologiczny oraz miłosny. Ten pierwszy, zbudowany na fundamencie walki z kułakami i „białymi”, jest jeszcze z poprzedniej, stalinowskiej epoki. Za to ten drugi, w którym na plan pierwszy wybija się uczucie komunisty do zamężnej chłopki, znamionuje nadejście zupełnie nowych czasów. To akcent, który w kinematografii radzieckiej przed 1956 rokiem był nie do pomyślenia, a przynajmniej nie w takim kontekście, w jakim przedstawili to Gabriłowicz i Rajzman. Miłość nie gra tu bowiem wcale roli drugoplanowej, nie jest podporządkowana ideologii. Porywy serca Gubanowa są tak samo ważnym motorem napędowym fabuły, jak jego wierność ideałom leninizmu. W niektórych momentach trudno nawet rozdzielić, czym tak naprawdę kieruje się bohater, jakie są jego priorytety, na kim zależy mu bardziej. I nie chodzi wcale o to, że ma wątpliwości, dylematy moralne, że zastanawia się, czy wybrać coś, co będzie korzystne dla Aniuty, czy dla partii. Sam fakt, że można oba te elementy postawić na tym samym poziomie rozważań, parę lat wcześniej byłby uznany za herezję.
Pomijając warstwę ideologiczną „Niezłomnego”, to jest po prostu doskonały film – z pełnokrwistymi, kapitalnie zagranymi bohaterami. Ponad wszystkich wybija się oczywiście grający Gubanowa, chwytający za serce Jewgienij Urbanski (1932-1965). Aż trudno uwierzyć, że dla aktora, który później zagrał jeszcze między innymi w tak głośnych obrazach, jak „Ballada o żołnierzu” (1959) oraz „Czyste niebo” (1961), był to ekranowy debiut. Podobnie zresztą dla wcielającej się w postać Aniuty Sofii Pawłowej (1926-1991), która równie dobrą kreację zaliczyła dopiero pod koniec kariery artystycznej, w opartym na powieści Fiodora Dostojewskiego serialu „Młokos” (1983) Jewgienija Taszkowa. Z aktorów drugoplanowych warto wyróżnić Borisa Smirnowa („Bitwa stalingradzka”, „Wojna i pokój”), który użyczył swej twarzy Leninowi, oraz Jewgienija Szutowa („Opowieść o prawdziwym człowieku”), który zagrał Fiodora, męża Aniuta. Ach! nie należy też zapominać Siergieja Jakowlewa („Lecą żurawie”, „Dziecko wojny”), bez talentu którego Stiepan nie byłby tak odrażającą kreaturą. Na dużą wartość artystyczną filmu wpływ miały również bardzo ekspresyjna i emocjonalna ścieżka dźwiękowa autorstwa Rodiona Szczedrina („A jeśli to miłość…”, „Anna Karenina”) oraz kolorowe, skrzące się wyrazistymi barwami zdjęcia rosyjsko-chińskiej pary małżeńskiej Aleksandr Szelienkow i Jolanda Czen, a właściwie Chen Ju-lan („Wojna i pokój”), którzy pracowali wspólnie od 1944 roku.
koniec
8 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
Sebastian Chosiński

24 V 2020

Pochodząca z Ukrainy reżyserka Oksana Karas nie miał dotąd większych możliwości przebicia się w Polsce. Owszem, jej filmy od czasu do czasu pokazywane są na festiwalach, lecz żaden, jak do tej pory, nie stał się u nas przebojem. Na to samo nie może również liczyć dramat „Ponad niebem”, który – nawiązując do klasyki literatury rosyjskiej XIX wieku – mówi o jak najbardziej współczesnych (aczkolwiek uniwersalnych) problemach.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 1: W Mekce wyznawców teorii spiskowych
Marcin Mroziuk

22 V 2020

Trzeba przyznać, że drugi sezon „Projektu Błękitna Księga” rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Michael Quinn i J. Allen Hynek udają się bowiem do miejsca, które rozpala wyobraźnię nie tylko zagorzałych tropicieli UFO. Tak, dobrze myślicie – chodzi o Roswell w stanie Nowy Meksyk.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, odc. 10: O krok od wojny. Ale z kim?
Marcin Mroziuk

20 V 2020

W takich opałach, jak w finałowym odcinku pierwszego sezonu, Michael Quinn i J. Allen Hynek jeszcze nie byli. Pojawienie się niezidentyfikowanych obiektów latających nie gdzieś na odludziu w Teksasie czy Newadzie, lecz w National Mall w Waszyngtonie, powoduje bowiem, że para głównych bohaterów niespodziewanie znajdzie się w centrum bezwzględnej walki o polityczne wpływy. Kłopot w tym, że w tym przypadku nie wiadomo, kto w rzeczywistości jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

(Super)Bohater z amnezją
— Sebastian Chosiński

Berlin pełen szpiegów
— Sebastian Chosiński

W Warszawie jak u siebie w domu
— Sebastian Chosiński

Kloss, Stirlitz i… Johann Weiss
— Sebastian Chosiński

Kochać? Nie ma nic trudniejszego
— Sebastian Chosiński

Za kołem podbiegunowym
— Sebastian Chosiński

Cios w jądro ciemności
— Sebastian Chosiński

Człowiek – psu – wilkiem!
— Sebastian Chosiński

Hamlet w generalskim mundurze
— Sebastian Chosiński

Cierpki smak młodości
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.