Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Grigorij Czuchraj
‹Był sobie dziad i baba›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBył sobie dziad i baba
Tytuł oryginalnyЖили-были старик со старухой
ReżyseriaGrigorij Czuchraj
ZdjęciaSiergiej Połujanow
Scenariusz
ObsadaIwan Marin, Wiera Kuzniecowa, Gieorgij Martyniuk, Galina Polskich, Ludmiła Maksakowa, Anatolij Jabbarow, Wiktor Kołpakow, Nikołaj Kriuczkow, Giuli Czochonelidze, Nikołaj Siergiejew
MuzykaAleksandra Pachmutowa
Rok produkcji1964
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania139 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Za kołem podbiegunowym
[Grigorij Czuchraj „Był sobie dziad i baba” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W swojej kilkudziesięcioletniej karierze reżyserskiej nakręcił zaledwie sześć filmów fabularnych (i dwa pełnometrażowe dokumenty). Każdy z nich jednak odegrał istotną rolę w dziejach radzieckiej – i nie tylko – kinematografii. „Był sobie dziad i baba” to czwarte dzieło Grigorija Czuchraja, będące kameralnym dramatem psychologicznym, w którym pobrzmiewają echa tragedii epoki stalinowskiej.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Za kołem podbiegunowym
[Grigorij Czuchraj „Był sobie dziad i baba” - recenzja]

W swojej kilkudziesięcioletniej karierze reżyserskiej nakręcił zaledwie sześć filmów fabularnych (i dwa pełnometrażowe dokumenty). Każdy z nich jednak odegrał istotną rolę w dziejach radzieckiej – i nie tylko – kinematografii. „Był sobie dziad i baba” to czwarte dzieło Grigorija Czuchraja, będące kameralnym dramatem psychologicznym, w którym pobrzmiewają echa tragedii epoki stalinowskiej.

Grigorij Czuchraj
‹Był sobie dziad i baba›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBył sobie dziad i baba
Tytuł oryginalnyЖили-были старик со старухой
ReżyseriaGrigorij Czuchraj
ZdjęciaSiergiej Połujanow
Scenariusz
ObsadaIwan Marin, Wiera Kuzniecowa, Gieorgij Martyniuk, Galina Polskich, Ludmiła Maksakowa, Anatolij Jabbarow, Wiktor Kołpakow, Nikołaj Kriuczkow, Giuli Czochonelidze, Nikołaj Siergiejew
MuzykaAleksandra Pachmutowa
Rok produkcji1964
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania139 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Grigorij Naumowicz Czuchraj (1921-2001) to jeden z najwybitniejszych radzieckich twórców filmowych. Reżyser, którego dzieła w latach 50. i 60. ubiegłego wieku stały się synonimem Chruszczowowskiej „Odwilży” w polityce kulturalnej Kraju Rad. Już swoim debiutem, czyli „Czterdziestym pierwszym” (1956), opartym na powieści Borisa Ławrieniowa dramatem z czasów wojny domowej, odniósł sukces nie tylko w ojczyźnie, ale i na Zachodzie. Powtórzył go trzy lata później wstrząsającą „Balladą o żołnierzu”, kameralną opowieścią o widzianej przez pryzmat jednostki tragedii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Przypieczętował natomiast wielkim oskarżeniem systemu stalinowskiego pod postacią „Czystego nieba” (1961). Te trzy filmy wystarczyłyby, aby Czuchraj po wsze czasy zajmował trwałe miejsce w historii radzieckiej kinematografii. Ale i kolejne jego obrazy – zwłaszcza „Był sobie dziad i baba” (1964) oraz „Grzęzawisko” (1976) – choć nie miały już tak wielkiej siły rażenia, uznawane są za nadzwyczaj ważne.
Pierwszy z nich powstał na podstawie scenariusza spółki autorskiej Julij Teodorowicz Dunski (1922-1982) i Walerij Siemionowicz Frid (1922-1998), której najbardziej znanym dziełem jest katastroficzny „Samolot w płomieniach” (1979). Obaj autorzy mieli zaskakująco podobne życiorysy. Frid, mając dwadzieścia dwa lata, został aresztowany przez NKWD pod zarzutem przynależności do młodzieżowej grupy antyradzieckiej, która planowała w kraju zamachy terrorystyczne. Trafił najpierw do więzienia, a następnie do łagru Inta w Republice Komi. Tam poznał Dunskiego. Obaj zostali zrehabilitowani po XX Zjeździe KPZR; wtedy też pozwolono im na powrót do Moskwy i dokończenie studiów na wydziale scenariopisarskim Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), który ukończyli w 1957 roku. Wspólne łagrowe przeżycia połączyły ich tak bardzo, że stworzyli duet pisarski, który istniał do śmierci Julija Teodorowicza w 1982 roku.
Pisząc scenariusz filmu „Był sobie dziad i baba”, jego akcję umieścili w… Incie, czyli w tym samym miejscu, w którym odbywali zasądzoną karę, a które w 1954 roku oficjalnie zostało przemianowane z łagru w miasteczko górnicze. Tam też powstały zdjęcia, za które odpowiadał operator Siergiej Połujanow (1924-1983), z którym Czuchraj pracował wcześniej przy „Czystym niebie”, a który później, mając już dość tak poważnej i wciąż niepewnej politycznie w Związku Radzieckim tematyki, postanowił zostać etatowym współpracownikiem znanego z satyrycznych komedii Leonida Gajdaja (między innymi „Dwanaście krzeseł” i „Iwan Wasiljewicz zmienia zawód”). Tak było po prostu bezpieczniej. Mimo łagrowych konotacji, które oczywiście pojawiają się na marginesie fabuły, „Był sobie dziad i baba” nie jest wcale dziełem politycznym, lecz psychologicznym dramatem rodzinnym, w którym nic nie jest tak oczywiste, jak wydaje się na pierwszy „rzut oka”.
Głównymi – można by rzec, że tytułowymi – bohaterami dramatu są ciężko doświadczeni przez los staruszkowie: Grigorij Iwanowicz Gusakow i jego żona Natalia Maksimowna. Pewnego dnia ich drewnianą wiejską chałupę trawi ogień. Kołchozowa społeczność obiecuje pomoc w odbudowie domu, ale Gusakow dochodzi do wniosku, choć nie artykułuje tego głośno, że to znak (kwestią sporną pozostaje fakt od kogo, ponieważ starzec jest zdeklarowanym ateistą) i podejmuje decyzję o wyprowadzce z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Mogą przenieść sie do któregoś z trojga swoich dzieci. Jeden z synów mieszka w Moskwie, drugi jest głównym lekarzem w sanatorium nad Morzem Czarnym. Mieszkając z nimi, na pewno nie mieliby na co narzekać; krzywda żadna by się im nie stała. Oni jednak wybierają trzecią opcję – postanawiają przenieść się do córki Niny, mieszkającej w osadzie za kołem podbiegunowym.
We wsi dziwią się: Tam przecież jeszcze nie tak dawno ludzi za karę na długie lata zsyłano, a oni chcą dobrowolnie. Natalia Maksimowna przekonuje jednak męża, że ich córka żyje tam, w dziczy, samotnie. Jej są potrzebni, a nie synom, którzy sobie dobrze radzą. Gdy po wielu dniach i trudach docierają wreszcie do miejsca przeznaczenia, nie zastają Niny; w drewnianej chacie mieszka jedynie porzucony przez nią mąż Walentin – górnik w kopalni – i kilkuletnia córeczka Wiera. Kiedy zięć trzeźwieje następnego dnia rano, dowiadują się od niego, że ich córka odeszła dziewięć dni temu z innym mężczyzną, nie podając żadnego adresu. W takiej sytuacji Grigorij Iwanowicz chce wracać, jego żona upiera się jednak, by zostać. Ta decyzja, jak się później okazuje, zmienia nie tylko ich życie, ale wpływa również na los kilkorga innych – Walentina, mieszkającej po sąsiedzku Galiny (pracującej w tej samej kopalni laborantki), a nawet pojawiającego się dopiero w drugiej części filmu Wołodii, członka sekty religijnej.
„Był sobie dziad i baba” to bardzo kameralny dramat psychologiczno-obyczajowy rozgrywający się w nadzwyczaj złowrogiej scenerii, której głównym zadaniem jest przypominanie o tym, co jeszcze nie tak dawno było udziałem całego społeczeństwa radzieckiego. Dunski i Frid, chociaż mieli ku temu wszelkie powody, nie nasączyli jednak scenariusza wątkami politycznymi. Ale też wcale nie musieli. Widzowie doskonale przecież pamiętali nie tak dawną – od śmierci tyrana minęła dopiero nieco ponad dekada – epokę stalinowską; potrafili też doskonale czytać między wierszami. Czuchraj mógł więc spokojnie skupić się na dramacie rodzinnym Gusakowów, wiedząc, że resztę – jak chociażby losy Wołodii, chyba najbardziej tragicznej postaci dzieła, jakby żywcem wyjętej z filmów Andrieja Tarkowskiego – oglądający dopowiedzą sobie sami. Co niezwykle ważne, Grigorij Naumowicz nie pozwolił sobie na brzmiący fałszywą nutą happy end, choć jednak gdzieś w oddali pośród tej wiecznej zmarzliny dla niektórych zaświeciło słońce.
Premiera filmu odbyła się 11 maja 1965 roku; w ciągu kilku następnych miesięcy w radzieckich kinach obejrzało go nieco ponad 25 milionów widzów. W tym samym roku obraz Czuchraja zaprezentowano również na festiwalu w Cannes, gdzie nagrodę specjalną – za „mistrzostwo artystyczne” – otrzymała, wcielająca się w „babę” Natalię Maksimowną, Wiera Kuzniecowa (1907-1994). Po aktorkę tę Grigorij Naumowicz sięgnął również kilkanaście lat później, kręcąc „Grzęzawisko”. W „dziada” wcielił się natomiast Iwan Marin (1905-1983) – aktor teatralny, dla którego rola Grigorija Iwanowicza była… filmowym debiutem. Poza tym na ekranie można zobaczyć jeszcze między innymi Gieorgija Martyniuka („Tak tu cicho o zmierzchu”) jako Walentina, Galinę Polskich („Chodząc po Moskwie”, „Wierność”) jako Galę, Ludmiłę Maksakową („Przyciąganie”) jako Ninę oraz wcielającego się w „sekciarza” Wołodię Anatolija Jabbarowa („Hełm Aleksandra Macedońskiego”). Kameralną muzykę do obrazu Czuchraja skomponowała zaś – znana głównie jako autorka kilkuset pieśni – Aleksandra Pachmutowa („Dziewczęta”).
koniec
15 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Współczesna baśń w blasku zorzy polarnej
Sebastian Chosiński

24 X 2021

Ten niepozornie rozpoczynający się film okazuje się być jedną z bardziej interesujących produkcji rosyjskich tego roku. Pod ironicznym płaszczykiem „Mleko” Karena Oganesiana skrywa bowiem nadzwyczaj ważne tematy: dla kobiet i mężczyzn, dla dorosłych i nastolatków. Od reżysera i aktorów udział w nim wymagał też niemałej odwagi, ponieważ jego obyczajowa śmiałość niektórych może szokować.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
— Sebastian Chosiński

O jeden ząb za daleko
— Sebastian Chosiński

Wzruszony Breżniew – bezcenne!
— Sebastian Chosiński

Obiektywne przyczyny kreatywnej księgowości
— Sebastian Chosiński

Kumple z sierocińca
— Sebastian Chosiński

Krwawe porachunki w kolonii karnej
— Sebastian Chosiński

Niemiecki Goliat i radziecki Dawid
— Sebastian Chosiński

Generał, który się Żukowowi nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Generał z „(nad)ludzką twarzą”
— Sebastian Chosiński

Nie będzie Niemiec stawiał min!
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Odyseusz Wielkiej Wojny Ojczyźnianej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.