Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jurij Ozierow
‹Wyzwolenie: Bitwa o Berlin›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyzwolenie: Bitwa o Berlin
Tytuł oryginalnyОсвобождение: Битва за Берлин
ReżyseriaJurij Ozierow
ZdjęciaIgor Słabniewicz
Scenariusz
ObsadaMichaił Uljanow, Wasilij Szukszyn, Boris Zajdenberg, Buchuti Zakariadze, Fritz Diez, Franciszek Pieczka, Daniel Olbrychski, Horst Giese, Angelika Waller, Władlen Dawydow, Władysław Strzelczyk, Jurij Durow, Stanisław Jaśkiewicz, Walerij Nosik, Jurij Kamornyj, Nikołaj Olialin, Eduard Izotow, Michaił Postnikow, Jan Englert, Barbara Brylska, Iwan Pieriewierzew, Władimir Korieniew
MuzykaJurij Lewitin
Rok produkcji1971
Kraj produkcjiJugosławia, NRD, Polska, Włochy, ZSRR
CyklWyzwolenie
Czas trwania86 min
Gatunekwojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: A gdzie się podziało powstanie warszawskie?
[Jurij Ozierow „Wyzwolenie: Bitwa o Berlin” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Z każdym kolejnym filmem składającym się na kinową epopeję Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” Armia Czerwona zbliżała się do znienawidzonego legowiska nazistowskiej żmii. W „Bitwie o Berlin” po udanych ofensywach zimowej i wiosennej 1945 roku stało się możliwe wkroczenie na przedmieścia stolicy III Rzeszy. A stamtąd był już tylko „krok” do Bramy Brandenburskiej i Reichstagu.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: A gdzie się podziało powstanie warszawskie?
[Jurij Ozierow „Wyzwolenie: Bitwa o Berlin” - recenzja]

Z każdym kolejnym filmem składającym się na kinową epopeję Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” Armia Czerwona zbliżała się do znienawidzonego legowiska nazistowskiej żmii. W „Bitwie o Berlin” po udanych ofensywach zimowej i wiosennej 1945 roku stało się możliwe wkroczenie na przedmieścia stolicy III Rzeszy. A stamtąd był już tylko „krok” do Bramy Brandenburskiej i Reichstagu.

Jurij Ozierow
‹Wyzwolenie: Bitwa o Berlin›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyzwolenie: Bitwa o Berlin
Tytuł oryginalnyОсвобождение: Битва за Берлин
ReżyseriaJurij Ozierow
ZdjęciaIgor Słabniewicz
Scenariusz
ObsadaMichaił Uljanow, Wasilij Szukszyn, Boris Zajdenberg, Buchuti Zakariadze, Fritz Diez, Franciszek Pieczka, Daniel Olbrychski, Horst Giese, Angelika Waller, Władlen Dawydow, Władysław Strzelczyk, Jurij Durow, Stanisław Jaśkiewicz, Walerij Nosik, Jurij Kamornyj, Nikołaj Olialin, Eduard Izotow, Michaił Postnikow, Jan Englert, Barbara Brylska, Iwan Pieriewierzew, Władimir Korieniew
MuzykaJurij Lewitin
Rok produkcji1971
Kraj produkcjiJugosławia, NRD, Polska, Włochy, ZSRR
CyklWyzwolenie
Czas trwania86 min
Gatunekwojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W 1971 roku trwająca wiele lat, licząc od momentu powstania scenariusza, praca nad „Wyzwoleniem” dobiegła wreszcie końca. Jurijowi Nikołajewiczowi Ozierowowi udało się przygotować dwa ostatnie filmy pentalogii, które połączono w jedno i skierowano do dystrybucji kinowej. Premiera obu, to jest „Bitwy o Berlin” i „Ostatniego szturmu”, miała miejsce tego samego dnia – 5 listopada. W ten sposób hucznie uczczono przypadającą dwa dni później pięćdziesiątą czwartą rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej. Opowieść o zwycięskim marszu Armii Czerwonej od Łuku Kurskiego („Ognisty łuk”), przez Ukrainę („Przełom”), Białoruś i Polskę („Kierunek głównego uderzenia”), aż do stolicy III Rzeszy doczekała się spektakularnego zwieńczenia. Mniej spektakularne – w porównaniu z poprzednimi częściami – były jednak wyniki sprzedaży biletów. Ale tego chyba się spodziewano…
„Bitwę o Berlin” i „Ostatni szturm” oglądnęło łącznie „jedynie” 28 milionów widzów, co dziełu Ozierowa w box-offisie za 1972 roku dało dopiero jedenaste miejsce. Dla porównania: na zwycięskie „Tak tu cicho o zmierzchu” do kin wybrało się niemal 66 milionów osób; film z miejsca drugiego – awanturniczą komedię „Hełm Aleksandra Macedońskiego” – obejrzało tylko 700 tysięcy kinomanów mniej; zamykająca podium ostatnia część trylogii o Nieuchwytnych Mścicielach, czyli „Korona carów rosyjskich”, spotkała się natomiast z zainteresowaniem prawie 61 milionów widzów. Może więc tak ograniczone, jak na możliwości Związku Radzieckiego, zainteresowanie epopeją Jurija Nikołajewicza wynikało z tego, że po prostu konkurencja w tamtym roku była olbrzymia, a możliwości finansowe społeczeństwa mizerne.
Od strony faktograficznej Ozierow skupił się tym razem na wydarzeniach, jakie miały miejsce w ciągu pierwszych czterech miesięcy 1945 roku – od niemieckiej kontrofensywy w Ardenach (którą obserwujemy za pośrednictwem kronik filmowych) po wkroczenie Armii Czerwonej, z niewielką pomocą „ludowej” 1 Armii Wojska Polskiego, do Berlina. O dziwo jednak, tym razem mniejszy nacisk położony został na przedstawienie jednostkowego wysiłku krasnoarmiejców (z jednym wyjątkiem), większy za to na ukazanie wpływu na sytuację na froncie dowódców sowieckich: w pierwszej kolejności marszałka Gieorgija Żukowa, w drugiej… Józefa Stalina. Gdy Żukow, będący wówczas dowódcą 1 Frontu Białoruskiego, znajduje się dosłownie na pierwszej linii, Stalin – mówiąc symbolicznie – zajmuje miejsce tuż za jego plecami. To on jest głową, która myśli, i ustami, które wydają rozkazy; Żukow natomiast jego śmiałe i świetliste koncepty zamienia w czyny.
„Wyzwolenie” było pierwszym filmem od czasów Chruszczowowskiej „Odwilży”, w którym rola Gruzina w zwycięstwie nad III Rzeszą została tak mocno wyeksponowana. I wcale nie jest to dziwne. Od siedmiu już lat na kremlowskim „czerwonym tronie” zasiadał Leonid Breżniew, który, umocniwszy się u władzy, rozpoczął proces historycznej rehabilitacji Stalina. Stąd taki jego portret przedstawiony przez Ozierowa. Stalin, choć rzadko rusza się z Kremla, zawsze wie i widzi więcej. Patrzy daleko w przyszłość, przewiduje, co może stać się za pięć czy dziesięć lat – tym sposobem, co podkreślone jest chociażby w sekwencjach pokazujących konferencję pokojową w Jałcie (4-11 lutego 1945), bije na głowę zaślepionego nienawiścią do komunizmu Winstona Churchilla oraz naiwnego Franklina Delano Roosevelta. Patrząc na mapy sztabowe, analizując na nich rozlokowanie wojsk własnych i przeciwnika, potrafi wyczytać więcej niż tabuny sowieckich marszałków i generałów. Trzyma w ręku cyrkiel, oblicza i rysuje, a potem wydaje rozkazy. Widz miał wyjść z kina z przeświadczeniem, że gdyby na jego miejscu była inna osoba – wojna albo trwałaby znacznie dłużej, albo zostałaby przegrana.
Akcja poprzedniej części, czyli „Kierunku głównego uderzenia”, zakończyła się w momencie przekraczania przez Armię Czerwoną Bugu, to jest w lipcu 1944 roku. Fabuła „Bitwy o Berlin” rozpoczyna się w styczniu roku następnego. Można się więc zastanawiać, dlaczego Ozierow „zgubił” aż sześć miesięcy wojny? I czy zrobił to świadomie? Nie ma wątpliwości co do tego, że tak. Dzięki temu uniknął bowiem konieczności odniesienia się na ekranie do… powstania warszawskiego. Mowa jest w filmie o wyzwoleniu Warszawy, ale o trwającej sześćdziesiąt trzy dni walce jej mieszkańców z Niemcami – nie ma nawet pół słówka. Powstanie, naświetlone z odpowiedniej perspektywy, pojawi się dopiero w kolejnej wielkiej epopei wojennej Jurija Nikołajewicza – „Żołnierzach wolności” (1977). Będzie to już jednak po wielu hołdach lennych oddanych Breżniewowi przez Edwarda Gierka (włącznie z dopisaniem do Konstytucji PRL zdania o „umacnianiu przyjaźni i współpracy ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich”, co uczyniono, wbrew wielu protestom społecznym, w lutym 1976 roku).
Patrząc z perspektywy strategicznej, w „Bitwie o Berlin” Ozierow skupił się na trzech działaniach zbrojnych: operacji wiślańsko-odrzańskiej (styczeń-luty 1945 roku), walkach o Pomorze Zachodnie (luty-marzec) oraz pierwszej fazie operacji berlińskiej (kwiecień). To stworzyło reżyserowi okazję do rozwinięcia dwóch wątków. Pierwszy dotyczy Adolfa Hitlera i jego ostatnich dni, które zmuszony rozwojem sytuacji na froncie postanowił spędzić w bunkrze pod Kancelarią III Rzeszy. Drugi wiąże się z podkreśleniem wkładu polskich żołnierzy we wspólne zwycięstwo. Na ekranie widzimy więc ponownie postaci, które epizodycznie przewinęły się już w poprzednich częściach: byłego czołgistę, a teraz dowódcę piechurów Janka Wolnego (patrz: „Ognisty łuk”) oraz – znanych z „Przełomu” – byłych członków warszawskiego oddziału Gwardii Ludowej: porucznika Henryka Dąbrowskiego (teraz dowodzącego batalionem piechoty) i piękną Helenę (uwolnioną z obozu koncentracyjnego więźniarkę).
Zupełnie nowym bohaterem jest natomiast podwładny Dąbrowskiego, sierżant Pełka, w którego wcielił się Franciszek Pieczka (i zrobił to tak, jakby wciąż był Gustlikiem z „Czterech pancernych i psa”). Z innych aktorów, którzy pojawili się dopiero w „Bitwie o Berlin” warto wspomnieć o Waleriju Nosiku („Operacja Y, czyli Przypadki Szurika”), który wcielił się w tankistę Dorożkina, bezlitosnego wobec żołnierzy niemieckich i szarmanckiego w odniesieniu do cywili, oraz o Michaile Postnikowie (1918-2004), który zagrał generała Wasilija Sokołowskiego, zastępcę dowódcy 1 Frontu Białoruskiego. Postnikow był doświadczonym aktorem teatralnym, ale w kinie pojawiał się nadzwyczaj rzadko. Dość powiedzieć, że „Wyzwolenie” było jego pierwszym radzieckim filmem, a miał już wtedy pięćdziesiąt trzy lata. Z aktorów niemieckich doszlusowali natomiast Angelika Waller jako Eva Braun oraz Horst Giese (1926-2008), który użyczył swej twarzy ministrowi propagandy Josephowi Goebbelsowi. W efekcie został do tej postaci przypisany na kolejne lata. Później był również Goebbelsem w opowiadającym o podpaleniu Reichstagu w 1933 roku bułgarskim dramacie Christo Christowa „Kowadło czy młot” (1972), w „Żołnierzach wolności” (1977) Ozierowa, a nawet w… czechosłowackiej komedii science fiction „Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą” (1977) Jindřicha Poláka.
koniec
17 czerwca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
Marcin Knyszyński

4 VII 2020

Jest rok 1995. Masz dwadzieścia lat, mieszkasz w New Jersey, nie masz stałej pracy i nawet się o nią nie starasz. Jesteś dużym dzieciakiem bez pomysłu na życie i właśnie rzuciła cię dziewczyna. Co robisz? Idziesz włóczyć się po galerii handlowej. Oto realia, z którymi być może trudno się nam utożsamić – w końcu dwadzieścia pięć lat temu takich przybytków w Polsce jeszcze nie było. Ale wszystkie problemy wczesnej dorosłości jak najbardziej. Zapraszam na drugi film Kevina Smitha.

więcej »

Skruszony
Konrad Wągrowski

3 VII 2020

Marco Bellocchio, twórca głośnego „Witaj, nocy”, opowiadającego o porwaniu i zabójstwie premiera Aldo Moro, znów powraca do historii swego kraju, tym razem w rozciągniętej na trzydzieści lat opowieści o mafii i polityce. Film, recenzowany przez nas przy okazji festiwalu Cinergia, dziś wchodzi na ekrany kin.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Komuniści kontra fundamentaliści
Sebastian Chosiński

1 VII 2020

„Gorące lato w Kabulu” Alego Chamrajewa to prawdopodobnie pierwszy film fabularny, w którym pokazano wojnę domową w Afganistanie i odniesiono się do radzieckiej interwencji zbrojnej w tym państwie. Jego premiera miała miejsce w 1983 roku, więc trudno oczekiwać od niego prawdy historycznej. Miał być bowiem przede wszystkim orężem propagandowym, mającym przekonać mieszkańców Afganistanu, że Sowieci to przyjaciele.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.