Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Feliks Mironier
‹Przepustka na ląd›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzepustka na ląd
Tytuł oryginalnyУвольнение на берег
ReżyseriaFeliks Mironier
ZdjęciaJurij Zubow
Scenariusz
ObsadaAriadna Szengełaja, Lew Prygunow, Wasilij Makarow, Swietłana Konowałowa, Władimir Dibrow, Władimir Wysocki, Władimir Trieszczałow, Giennadij Juchtin, Julia Coglin, Jewgienij Ławrowski, Natalia Kustinska, Stanisław Chitrow, Walentina Sawieljewa, Eduard Izotow
MuzykaKirył Mołczanow
Rok produkcji1962
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania88 min
Gatunekmelodramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
[Feliks Mironier „Przepustka na ląd” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
[Feliks Mironier „Przepustka na ląd” - recenzja]

Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

Feliks Mironier
‹Przepustka na ląd›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzepustka na ląd
Tytuł oryginalnyУвольнение на берег
ReżyseriaFeliks Mironier
ZdjęciaJurij Zubow
Scenariusz
ObsadaAriadna Szengełaja, Lew Prygunow, Wasilij Makarow, Swietłana Konowałowa, Władimir Dibrow, Władimir Wysocki, Władimir Trieszczałow, Giennadij Juchtin, Julia Coglin, Jewgienij Ławrowski, Natalia Kustinska, Stanisław Chitrow, Walentina Sawieljewa, Eduard Izotow
MuzykaKirył Mołczanow
Rok produkcji1962
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania88 min
Gatunekmelodramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Po olbrzymim sukcesie „Wiosny na ulicy Zarzecznej” (1956) – nakręconej przez Feliksa Jefimowicza Mironiera (1927-1980) wespół z Marlenem Martynowiczem Chucyjewem (1925-2019) – wydawało się, że przed obydwoma młodymi artystami kariera reżyserska stoi otworem. I rzeczywiście, drugi z nich w ciągu kolejnych dekad stał się jednym z najważniejszych twórców w dziejach kinematografii radzieckiej. A ten pierwszy? Dwa lata po debiucie zrealizował obyczajową „Ulicę młodości”, a po czterech kolejnych melodramat „Przepustka na ląd”, po czym na dobre porzucił wyuczony zawód (był w końcu absolwentem wydziału reżyserskiego moskiewskiego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii) i postanowił zająć się już tylko dramaturgią i scenariopisarstwem. Widać taka rola w procesie powstania filmów – zrzucająca z barków codzienną, uciążliwą pracę na planie i kierowanie kilkudziesięcioosobową ekipą aktorską i techniczną – odpowiadała mu dużo bardziej. Czy jest czego żałować? Prawdopodobnie nie. Mironier okazał się bowiem bardzo sprawnym scenarzystą, ale żaden z dwóch obrazów nakręconych samodzielnie nie dorównał debiutanckiemu dziełu zrealizowanemu z Chucyjewem.
Nie oznacza to jednak, że „Przepustka na ląd” okazała się filmem słabym. Nic z tych rzeczy! Pod wieloma względami przypominała „Chodząc po Moskwie” (1963), bezpretensjonalną komedię liryczną Gieorgija Danieliji, tyle że powstała rok wcześniej niż legendarny aktorski debiut młodziutkiego Nikity Michałkowa. Trudno oczywiście zakładać, iż gruziński reżyser inspirował się obrazem swego ukraińsko-żydowskiego kolegi po fachu. Kiedy „Przepustka na ląd” trafiła do kin – premiera miała miejsce 18 czerwca 1962 – prace nad „Chodząc po Moskwie” były już mocno zaawansowane. Dzieło Feliksa Jefimowicza spotkało się z bardzo przyjaznym przyjęciem ze strony krytyków; widzowie również nie zawiedli, wykupując w ciągu kolejnych miesięcy prawie 27,5 miliona biletów. Owszem, wynik „Wiosny na ulicy Zarzecznej” był jeszcze lepszy, ale należy pamiętać, że tamten obraz był przełomowym w dziejach całej kinematografii Kraju Rad – jednym z tych, dzięki którym „ojczyzna światowego proletariatu” otrząsnęła się z grozy stalinizmu. Od „Przepustki…” nikt już tego nie oczekiwał, więc i ton filmu był dużo lżejszy, mniej zaangażowany społecznie i politycznie.
Zdjęcia kręcono w Sewastopolu na Krymie. Nie bez powodu. Wszak główny bohater filmu, pochodzący z Donbasu Nikołaj Wależnikow, to marynarz Floty Czarnomorskiej. Po kilku miesiącach ofiarnej służby przychodzi wreszcie moment, kiedy otrzymuje pierwszą – tytułową – przepustkę na ląd. Szczęście to nie spotyka, niestety, jego kolegi Piotra, zajmującego pryczę o jedno „piętro” wyżej; dlatego też prosi on Kolę, aby zamiast niego udał się na zaplanowane spotkanie z Żenią i wyjaśnił jej przyczyny nieobecności. Nikołaj obiecuje, że zrobi wszystko jak należy, wręczy nawet dziewczynie w jego imieniu bukiet kwiatów. I tak się rzeczywiście dzieje – młody marynarz udaje się we wskazane miejsce, gdzie czeka na swoich chłopaków kilka urokliwych dziewcząt. Jedną z nich jest Jewgienija Jefremowa, do niedawna jeszcze studentka, teraz pracownica poczty. Przyjmuje ona wyjaśnienia i kwiaty od Koli, po czym, jak gdyby nigdy nic, odchodzi. Chłopak tknięty jednak przeczuciem podąża za nią i przez przypadek poznaje przyczynę jej smutku. Kilka dni temu zgubiła na ulicy bądź w trolejbusie niebagatelną kwotę trzystu rubli. Przełożony Żeni wyznaczył jej termin oddania pieniędzy do kasy – jeśli tego nie zrobi, będzie zmuszony wszcząć postępowanie służbowe. A wtedy dziewczyna może zostać uznana za… złodziejkę.
Tylko skąd wziąć taką kwotę? Zwłaszcza gdy rodzice z trudem wiążą koniec z końcem, wychowując jeszcze młodszego brata Żeni. Nie bez znaczenia jest fakt, że ojciec dziewczyny nie żyje (zginął na wojnie), a jej ojczymem jest srogi, choć uczciwy, Wasilij Kuźmicz. Nikołaj, choć ani to nie jego sprawa, ani nie jego dziewczyna – postanawia jej pomóc. Ma dobre serce, na dodatek tak został wychowany, by w miarę możliwości pomagać innym, nawet nieznajomym. Poświęca więc swój pierwszy od dawna wolny dzień na wsparcie Żeni. Razem odwiedzają kolejnych znajomych dziewczyny, prosząc ich choćby o niewielkie pożyczki. Wszak – jak w znanym powiedzeniu – „grosz do grosza, a będzie kokosza”. Kolejne godziny mijają, a między młodymi rodzi się wzajemna sympatia. Wieczorem, korzystając z ostatnich minut wolności, Kola zaprasza jeszcze Jewgieniję na potańcówkę w Klubie Marynarza. Tam – ku swemu wielkiemu zaskoczeniu – dziewczyna spotyka swego narzeczonego Piotra. I dopiero wtedy okazuje się, jak wielką pomyłkę popełnił Nikołaj. I jak bardzo pomyliła się Żenia, wybierając sobie takiego absztyfikanta.
„Przepustka na ląd” umiejętnie łączy elementy melodramatu i lirycznej komedii. Jest też subtelnym obrazkiem obyczajowym, w nieco wyidealizowanej formie przedstawiającym codzienne życie Związku Radzieckiego na początku lat 60. ubiegłego wieku. Ludzie nie są wprawdzie bogaci, ale przynajmniej wydają się szczęśliwi; żyją beztrosko, skupiając się na uczciwej pracy i – już po niej – na zabawie. Zapewne istotny wpływ na podkreślenie tego ostatniego miało miejsce akcji, czyli leżący nad brzegiem Morza Czarnego Sewastopol, z jego wieloma plażami i nadzwyczaj urokliwymi miejscami. Feliks Mironier starał się – podobnie jak Danielija zrobił to z Moskwą – zwrócić uwagę widzów na piękno tego krymskiego miasta, które dopiero nie tak dawno odbudowano ze zniszczeń wojennych. Dzieło Feliksa Jefimowicza, do którego tradycyjnie napisał on scenariusz, jest więc także swoistą turystyczną wizytówką portowego grodu. Przyjemność uwiecznienia miasta na potrzeby filmu stała się udziałem dzisiaj już niemal całkiem zapomnianego operatora Jurija Zubowa, który w swej ubogiej filmografii ma zaledwie cztery tytuły zrealizowane w pierwszej połowie lat 60.
Za ścieżkę dźwiękową i tym samym rozbrzmiewające w filmie piosenki odpowiadał natomiast Kirył Mołczanow (1922-1982), który wielkie uznanie zdobędzie dekadę później za sprawą muzyki do dramatu wojennego „Tak tu cicho o zmierzchu” (1972) Stanisława Rostockiego. Główne role w swym ostatnim obrazie Mironier powierzył początkującym aktorom. W Żenię wcieliła się urodzona w uzbeckim Taszkiencie Gruzinka Ariadna Szengełaja (rocznik 1937), która zaledwie dwa lata wcześniej ukończyła Wszechzwiązkowy Państwowy Instytut Kinematografii. Dopiero co po studiach (tyle że w Państwowym Leningradzkim Instytucie Teatru, Muzyki i Kinematografii) był natomiast odtwórca roli Nikołaja– dwudziestotrzyletni Lew Prygunow (później między innymi „Wyzwolenie”, „Indygo”). W ojczyma Żeni wcielił się Wasilij Makarow („Wrogie żywioły”, „Pokój przychodzącemu na świat”), w byłego marynarza Wasilija Iwanowicza, któremu Wależnikow przychodzi z pomocą – Giennadij Juchtin („Wiosna na ulicy Zarzecznej”, „Syberiada”), natomiast w Piotra, który poprosił Kolę o niecodzienną przysługę – sam Wołodia Wysocki („Pion”, „Gospodarz tajgi”, „Ta jedyna…”).
koniec
23 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

36. Warszawski Festiwal Filmowy: Zbrodnia bez kary
Adam Lewandowski

20 X 2020

Jeśli nie uśniecie na rumuńskim filmie, to istnieje duża szansa, że Wam się spodoba. „Niezidentyfikowany” to obraz wypełniony pozornie nieatrakcyjnymi scenami, ale ostatecznie zawierający w sobie o wiele więcej emocji niż wiele efektownych thrillerów.

więcej »

36. Warszawski Festiwal Filmowy: Relacja z festiwalu - część 2
Adam Lewandowski

19 X 2020

Przed Wami kolejna porcja wrażeń z tegorocznej edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Tym razem filmowa podróż na tereny Bałkanów – bułgarski „Danny. Legenda. Bóg”, węgierskie „Przygotowania, żeby być razem przez czas nieokreślony” oraz koprodukcja z udziałem Kosowa „Wygnanie”.

więcej »

East Side Story: Bieło jak Gandalf, Czerno jak Thanos
Sebastian Chosiński

18 X 2020

To prawda, że w kontekście futbolowym „вратарь” to „bramkarz”, nie zaś „obrońca”. Z drugiej jednak strony tytuł filmu „Bramkarz Galaktyki” brzmiałby w języku polskim śmiesznie. Na dodatek zawężałby nieco przesłanie kolejnej superprodukcji uzbeckiego reżysera Dżanika Fajzijewa. Poza tym „Obrońca Galaktyki” brzmi dostojniej i – zwyczajnie – lepiej z komercyjnego punktu widzenia.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.