Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michaił Jerszow, Wiktor Sokołow
‹Dożyć do świtu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDożyć do świtu
Tytuł oryginalnyДожить до рассвета
ReżyseriaMichaił Jerszow, Wiktor Sokołow
ZdjęciaBoris Timkowski
Scenariusz
ObsadaAleksandr Michajłow, Aleksiej Goriaczew, Swietłana Orłowa, Aleksiej Pańkin, Nikołaj Kuźmin, Paweł Kaszłakow, Jurij Czuprin, Walerij Fiłonow, Fiodor Batiszczew, Aleksiej Bondarienko, Władimir Jemieljanow, Aleksandr Janwariow, Wadim Spiridonow
MuzykaWieniamin Basner
Rok produkcji1975
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania79 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Straceńcza misja
[Michaił Jerszow, Wiktor Sokołow „Dożyć do świtu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W czasach Związku Radzieckiego białoruski pisarz Wasil Bykau (Wasyl Bykow) był jednym z najczęściej ekranizowanych twórców prozy wojennej. Jego dzieła idealnie bowiem wpisywały się w narrację o bezprzykładnym bohaterstwie prostych żołnierzy Armii Czerwonej, ale jednocześnie udanie oddawały grozę wojny. Nie inaczej rzecz ma się z „Dożyć do świtu” w reżyserii Michaiła Jerszowa i Wiktora Sokołowa.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Straceńcza misja
[Michaił Jerszow, Wiktor Sokołow „Dożyć do świtu” - recenzja]

W czasach Związku Radzieckiego białoruski pisarz Wasil Bykau (Wasyl Bykow) był jednym z najczęściej ekranizowanych twórców prozy wojennej. Jego dzieła idealnie bowiem wpisywały się w narrację o bezprzykładnym bohaterstwie prostych żołnierzy Armii Czerwonej, ale jednocześnie udanie oddawały grozę wojny. Nie inaczej rzecz ma się z „Dożyć do świtu” w reżyserii Michaiła Jerszowa i Wiktora Sokołowa.

Michaił Jerszow, Wiktor Sokołow
‹Dożyć do świtu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDożyć do świtu
Tytuł oryginalnyДожить до рассвета
ReżyseriaMichaił Jerszow, Wiktor Sokołow
ZdjęciaBoris Timkowski
Scenariusz
ObsadaAleksandr Michajłow, Aleksiej Goriaczew, Swietłana Orłowa, Aleksiej Pańkin, Nikołaj Kuźmin, Paweł Kaszłakow, Jurij Czuprin, Walerij Fiłonow, Fiodor Batiszczew, Aleksiej Bondarienko, Władimir Jemieljanow, Aleksandr Janwariow, Wadim Spiridonow
MuzykaWieniamin Basner
Rok produkcji1975
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania79 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dziś trudno byłoby sobie wyobrazić białoruską literaturę bez wkładu Wasila Bykaua (1924-2003). Tak samo trudno byłoby sobie bez jego opowiadań i powieści wyobrazić radziecką narrację na temat Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Proza Białorusina ukształtowała spojrzenie na wydarzenia z lat 1941-1945 całych pokoleń Rosjan, Ukraińców, Litwinów oraz oczywiście niezwykle ciężko doświadczonych przez okupację hitlerowską Białorusinów. Bykau był bardzo popularnym twórcą również w Polsce (Ludowej), gdzie kolejne jego książki ukazywały się krótko po publikacji w Związku Radzieckim. Najgłośniejszą i najbardziej wstrząsającą był „Sotnikow” (1970), na podstawie którego ukraińska reżyserka Łarisa Szepitko nakręciła legendarne „Wniebowstąpienie” (1976). W latach 80. XX wieku, gdy w Kraju Rad zapanowały głasnost’ i pieriestrojka, pisarz ponownie złapał wiatr w żagle, podejmując w kolejnych swoich dziełach tematy, na które wcześniej nie wyrażała zgody sowiecka cenzura (vide „We mgle”, 1986; „Obława”, 1988).
Na szczęście filmowcy nie zapomnieli o nim także po upadku komunizmu. W 2008 roku Olga Żulina przeniosła na ekran „Zaginionych na wojnie”, cztery lata później Ukrainiec Siergiej Łoźnica sięgnął po „We mgle”, a po kolejnych czterech Jewgienij Epsztejn nakręcił „Lejtnanta”, który w dużej mierze był adaptacją powieści… „Dożyć do świtu”. Wasil Bykau opublikował ją w 1972 roku po białorusku, potem sam przetłumaczył tekst na język rosyjski, co otworzyło drogę do jej ekranizacji. Scenariusz napisał razem z Wiktorem Fiodorowiczem Sokołowem (1928-2015), który następnie został współreżyserem filmu. Sokołow pierwotnie ukończył – w 1951 roku – wydział aktorski Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), a dopiero dziewięć lat później wydział reżyserski. Dlatego swoje debiutanckie dzieło nakręcił jako trzydziestodwulatek. Był to melodramat „Miłość powraca wiosną” (1960); kolejne obrazy realizował bardzo regularnie; głównie były to dramaty obyczajowo-społeczne („Podniesione mosty”, 1963; „Przyjaciele i lata”, 1965; „Błękitny lód”, 1969; „Tu jest nasz dom”, 1974), ale trafiły się po drodze również jedna tragikomedia („Dzień słońca i deszczu”, 1967) i jeden dramat historyczny (telewizyjne „Moje życie”, 1973).
Droga artystyczna głównego twórcy „Dożyć do świtu”, Michaiła Iwanowicza Jerszowa (1924-2004), nie była aż tak skomplikowana. Po ukończeniu w 1958 roku wydziału reżyserskiego moskiewskiego WGIK-u, gdzie studiował pod okiem Siergieja Jutkiewicza, związał się na długie lata z leningradzką wytwórnią „Lenfilm”. Dla niej nakręcił w sumie piętnaście filmów. Zaczął od opartego na opowiadaniach Jurija Nagibina młodzieżowego melodramatu „A jednak cię kocham” (1958); potem też zresztą nie stronił od opowieści o miłości (vide „Kocham cię, życie”, 1961; „Po ślubie”, 1962; „Więzy krwi”, 1963; „Afrykanycz”, 1970), ale przetykał je dramatami rewolucyjnymi („Pierwsza Bastylia”, 1966; „Gospodarz”, 1971), przygodowym („Dobrych wiatrów, Niebieski Ptaku”, 1967) i wojennym („W drodze na Berlin”, 1969). W kontekście jego późniejszej twórczości może wydawać się dość dziwne, że dopiero pod koniec lat 60. nakręcił pierwsze swoje dzieło o Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Walczył przecież na froncie; w sierpniu 1942 roku został nawet ciężko ranny, a w latach 70. doczekał się wręcz miana „reżysera frontowego”. Zapracował na to także ekranizacją prozy Wasila Bykaua, ale nade wszystko czteroczęściową epopeją „Blokada” (1973-1977), która zapewniła mu poczesne miejsce w dziejach radzieckiej i rosyjskiej kinematografii.
„Dożyć do świtu” powstało w połowie pracy nad „Blokadą”; Jerszow nie był więc w stanie poświęcić się całkowicie tej produkcji, dlatego właśnie gros obowiązków scedował na Sokołowa. Film nakręcono w 1975 roku, ale jego premiera odbyła się dopiero 28 lutego 1977. W kinach niewiele zwojował, ale co mogło osiągnąć tak skromne dziełko, skoro w tym samym mniej więcej czasie swoje premiery miały również takie wysokobudżetowe epopeje wojenne, jak „Blokada” (trzecia i czwarta część) oraz – złożeni z czterech odrębnych obrazów – „Żołnierze wolności” Jurija Ozierowa? Mimo to adaptacja powieści Bykaua na pewno zasługuje na uwagę. Jej akcja rozgrywa się późną jesienią 1941 roku, a głównym bohaterem jest lejtnant Igor Iwanowski. To czas, kiedy potęga Wehrmachtu wydawała się nieskruszona – wojska niemieckie szybko parły na wschód, zdobycie przez nich Moskwy wydawało się już tylko kwestią czasu. Młody oficer doświadczył w tym czasie wielu upokorzeń, dostając się do hitlerowskiej niewoli; uratowali go z niej działający na tyłach wroga czerwonoarmiści dowodzeni przez kapitana Wołkowa, do oddziału którego dołączył, a po jego śmierci został nawet – jako najwyższy rangą – dowódcą.
W połowie listopada Niemcy przymierzają się do drugiego szturmu na Moskwę; przedarli się właśnie przez radzieckie linie obrony i niebezpiecznie zbliżyli do stolicy. Każdy żołnierz walczący z wrogiem jest w tej chwili na wagę złota, ale liczy się również każdy zniszczony czołg niemiecki, każda wysadzona w powietrze armata. Lejtnant Iwanowski, dowiedziawszy się o stacjonującej czterdzieści kilometrów od miejsca postoju jego oddziału bazie artyleryjskiej, przekazuje wiadomość na jej temat generałowi. Jej zniszczenie może w wydatny sposób pomieszać Niemcom szyki, dlatego też generał wyraża zgodę na – praktycznie samobójczą – misję specjalną. Igor i jego ludzie – w sumie dziewięć osób – mają w ciągu nocy, w każdym razie przed świtem, dotrzeć do bazy i uderzyć w jej serce. Zadanie wydaje się niewykonalne, wszak cały teren, przez który będą musieli przedrzeć się czerwonoarmiści, kontrolują Niemcy. Poza tym w jaki sposób garstka żołnierzy ma puścić z dymem, zapewne dobrze chronione, zapasy amunicji i benzyny? Nikt więcej nie liczy na to, że wróci żywy. Ale też nikt nie ma wątpliwości, że tak trzeba, bo jeżeli jutro padnie Moskwa, to za tydzień może skapitulować cały Związek Radziecki.
Od samego początku widz zdaje sobie sprawę z tego, że ta misja nie zakończy się happy endem. Z tym większym jednak napięciem ogląda się historię dziewięciu żołnierzy, którzy są gotowi położyć na szali życie, byle tylko podjąć próbę powstrzymania wroga. Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku miałoby się okazać, że wszystko poszło na marne. Oni nie mają dylematów. Z biegiem czasu reżyserzy skupiają się głównie na dwóch postaciach – lejtnanta Iwanowskiego oraz żołnierza najmłodszego w całym oddziale, pochodzącego z rodziny ciężko doświadczonej przez los Piotra Piwowarowa. Wtrącają też retrospekcje, w których Igor cofa się myślami do lata 1941 roku, kiedy to służąc na terenach wcielonych do Związku Radzieckiego po agresji na Polskę, poznaje Janinkę – miejscową dziewczynę, w połowie Polkę, w połowie Rosjankę. Wątek ten jest o tyle ciekawy, że podkreśla także – i to wcale nie w negatywnym kontekście – katolicyzm dawnych Kresów wschodnich II Rzeczypospolitej (vide zabytkowy kościół, w którym organista gra „Ave Maria”). Wtręty te osładzają nieco ponurą wymowę całego filmu.
W głównej roli twórcy obsadzili rozpoczynającego dopiero karierę aktorską Aleksandra Michajłowa („Poddubny”); w Janinkę wcieliła się niespełna dwudziestoletnia Swietłana Orłowa, baletnica, absolwentka szkoły choreograficznej przy Teatrze Bolszoj, z kolei w Piwowarowa – jej rówieśnik Aleksiej Goriaczew. Starszych członków oddziału Iwanowskiego zagrali bardziej doświadczeni artyści: sierżanta Łukaszowa – Aleksiej Pańkin („Komisarz”), a starszynę Diubina – Nikołaj Kuźmin („Trzeba przejść i przez ogień”, „Próba wierności”); generał natomiast ma steraną życiem twarz Władimira Jemieljanowa („Nieśmiertelny garnizon”, „Muchtar na tropie”). Za kręcone w trudnych zimowych warunkach zdjęcia odpowiadał Boris Timkowski, specjalizujący się głównie w filmach dokumentalnych i telewizyjnych; nastrojowo-patetyczna ścieżka dźwiękowa wyszła zaś spod ręki Wieniamina Basnera, bardzo wówczas popularnego dzięki sukcesowi epopei wojennej „Tarcza i miecz” (1968).
Po „Dożyć do świtu” i „Blokadzie” Jerszow nakręcił jeszcze tylko cztery obrazy (kryminał „Zagubieni w tajdze”, 1980; komedię sensacyjno-muzyczną „W starych rytmach”, 1982; dramat przygodowy „SS Czeluskin”, 1984; melodramat „Szukam przyjaciela na całe życie”, 1987), ale żaden z nich nie przebił poziomem wcześniejszych dzieł Michaiła Iwanowicza. Sokołowowi było natomiast dane podpisać się pod jeszcze sześcioma filmami, w tym między innymi pod dramatem biograficznym o Wierze Komissarżewskiej „Ja – aktorka” (1980), młodzieżowym melodramatem „Rodziców się nie wybiera” (1983) oraz telewizyjnym „Sokratesem” (1991), którego bohaterem był słynny antyczny filozof.
koniec
4 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ród smoka: Odc. 8. Wszystkie światła na króla
Marcin Mroziuk

28 XI 2022

Kiedy obserwujemy spory o wyznaczenie następcy Corlysa Velaryona, zdajemy sobie oczywiście sprawę, że to dopiero próba generalna przed walką o Żelazny Tron. Niewątpliwie największe wrażenie robi jednak ogromny wysiłek podjęty przez ciężko schorowanego Viserysa, by doprowadzić do jedności wewnątrz jego rodziny.

więcej »

East Side Story: Tureckie piękno, kozacka odwaga
Sebastian Chosiński

27 XI 2022

Po nieudanym „Królu Danile” obiecałem sobie, że przez kilka następnych tygodni nie będę sięgał po filmy ukraińskie opowiadające o odległej (czy też nieco odleglejszej) przeszłości. A jednak w danej sobie obietnicy nie wytrwałem i po tygodniu zasiadłem do oglądania rozgrywającej się w końcu XVIII wieku „Twierdzy Chadżybej” Kostiantyna Konowałowa. Na kolana wprawdzie nie padłem, ale przynajmniej humor odrobinę mi się poprawił.

więcej »

Ród smoka: Odc. 7. Stara miłość nie rdzewieje
Marcin Mroziuk

25 XI 2022

Nie jest zaskakujące, że na pogrzebie tragicznie zmarłej Laeny Velaryon pojawiają się najważniejsze osobistości Westeros. W efekcie możemy obserwować zarówno odnowienie dawnych związków czy uraz, jak i tworzenie się nowych sojuszy. Tym razem kluczową rolę w dramatycznych wydarzeniach odegrają zaś przedstawiciele najmłodszego pokolenia.

więcej »

Polecamy

Mielolot z wytrzeszczem

Z filmu wyjęte:

Mielolot z wytrzeszczem
— Jarosław Loretz

Trzymaj waść, ino krzepko
— Jarosław Loretz

Wio, mój koniku!
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo trzecie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo drugie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo pierwsze
— Jarosław Loretz

Grypsera
— Jarosław Loretz

Wklej coś tam coś tam
— Jarosław Loretz

Ale dlaczego się nie świeci?
— Jarosław Loretz

Jak to żal ci wrót do garażu?
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Mistyczne doznanie z Leninem w tle
— Sebastian Chosiński

Zapomniane arcydzieło kinematografii uzbeckiej
— Sebastian Chosiński

Bawełna ci nie wybaczy
— Sebastian Chosiński

Bogini z Komsomołu
— Sebastian Chosiński

Pastuch, katorżnik, zwiadowca
— Sebastian Chosiński

Mordercy w pociągu
— Sebastian Chosiński

W wilczej skórze
— Sebastian Chosiński

W oparach opium
— Sebastian Chosiński

Kobieta z karabinem
— Sebastian Chosiński

Jak zostać „carycą” Azji Środkowej?
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.