Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Eldar Riazanow
‹Zakręt szczęścia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZakręt szczęścia
Tytuł oryginalnyЗигзаг удачи
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Nachabcew
Scenariusz
ObsadaJewgienij Leonow, Irina Skobcewa, Walentina Tałyzina, Jewgienij Jewstigniejew, Aleksiej Gribow, Gotlib Roninson, Gieorgij Burkow, Walerina Tieliczkina, Swietłana Starikowa, Boris Susłow, Antonina Dmitrijewa, Nina Sazonowa, Wiktor Szulgin, Zinowij Gierdt
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania83 min
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Zanim wybije północ. Ta Północ!
[Eldar Riazanow „Zakręt szczęścia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W Związku Radzieckim istniała tradycja realizacji komedii obyczajowych, których akcja rozgrywała się w okresie noworocznym. Przodował w tym Eldar Riazanow, który praktycznie w każdej dekadzie swojej kariery reżyserskiej dostarczał spragnionym dobrej zabawy widzom jeden taki obraz. W latach 60. był to „Zakręt szczęścia” – opowieść, jak wiele z jego filmów, oparta na autentycznym wydarzeniu.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Zanim wybije północ. Ta Północ!
[Eldar Riazanow „Zakręt szczęścia” - recenzja]

W Związku Radzieckim istniała tradycja realizacji komedii obyczajowych, których akcja rozgrywała się w okresie noworocznym. Przodował w tym Eldar Riazanow, który praktycznie w każdej dekadzie swojej kariery reżyserskiej dostarczał spragnionym dobrej zabawy widzom jeden taki obraz. W latach 60. był to „Zakręt szczęścia” – opowieść, jak wiele z jego filmów, oparta na autentycznym wydarzeniu.

Eldar Riazanow
‹Zakręt szczęścia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZakręt szczęścia
Tytuł oryginalnyЗигзаг удачи
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Nachabcew
Scenariusz
ObsadaJewgienij Leonow, Irina Skobcewa, Walentina Tałyzina, Jewgienij Jewstigniejew, Aleksiej Gribow, Gotlib Roninson, Gieorgij Burkow, Walerina Tieliczkina, Swietłana Starikowa, Boris Susłow, Antonina Dmitrijewa, Nina Sazonowa, Wiktor Szulgin, Zinowij Gierdt
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania83 min
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kinematografia radziecka miała olbrzymie szczęście, doczekując się co najmniej trzech wybitnych reżyserów, którzy specjalizowali się w filmach komediowych. Przez lata dostarczali oni radości milionom widzów w całym Kraju Rad, a ich dzieła biły prawdziwe rekordy popularności. To Gieorgij Danielija, Leonid Gajdaj oraz bohater dzisiejszego odcinka cyklu – Eldar Aleksandrowicz Riazanow (1927-2015). Gościł on już na łamach „Esensji” wielokrotnie, głównie właśnie w ramach „Klasyki kina radzieckiego”. Mogliście przeczytać o takich klasycznych jego obrazach, jak – w ujęciu chronologicznym – „Noc sylwestrowa” (1956), „Proszę o książkę zażaleń” (1965), „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji” (1973), „Ironia losu, czyli Szczęśliwego Nowego Roku” (1975), „Biurowy romans” (1977), „Garaż” (1979), „Dworzec dla dwojga” (1982), „Gorzki romans” (1984) oraz „Zapomniana melodia na flet” (1987). Dzisiaj listę ten uzupełnia powstały w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku „Zakręt szczęścia” (niekiedy tłumaczony także jako „Zakręt sukcesu”). Był on drugim – po „Złodzieju samochodów” (1966) – wspólnym dziełem Riazanowa i scenarzysty Emila Wieniaminowicza Braginskiego (1921-1998), którzy w następnych latach stworzyli więcej niż udany duet artystyczny.
Przyszłe scenariusze wcześniej często publikowali w prasie branżowej jako opowiadania (względnie nowele) bądź sztuki teatralne. W przypadku „Zakrętu szczęścia”, który był siódmym pełnometrażowym filmem Eldara Aleksandrowicza, wykorzystali pierwszą opcję, a oparli się na wydarzeniu, jakie zaistniało w rzeczywistości. Potraktowali je jako punkt wyjścia do opowieści momentami dramatycznej, ale koniec końców optymistycznej. Jak było z prawdziwym bohaterem tej historii – prawdopodobnie dzisiaj nie da się już dociec (ale biorąc pod uwagę to, w jaki sposób działał system sowiecki, to skoro jego postępek został wykryty, raczej nie mógł liczyć na łagodny wymiar kary). Zdjęcia kręcono w Moskwie zimą (w styczniu i lutym) 1968 roku, a premiera filmu odbyła się – i nieprzypadkowo wybrano taki termin – 30 grudnia. Był to bowiem obraz noworoczno-świąteczny (i nie chodzi tu wcale o Boże Narodzenie, którego w ZSRR przecież, przynajmniej oficjalnie, nie obchodzono). „Zakręt szczęścia” cieszył się dużym powodzeniem, chociaż do rekordów, jakie biły inne dzieła Riazanowa, było mu daleko – w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy od daty premiery obejrzało go niemal 23 miliony widzów. W każdym razie wystarczyło, aby odtrąbić sukces.
Głównym bohaterem jest Wołodia (Władimir) Antonowicz Oriesznikow, czterdziestoletni skromny fotograf pracujący w państwowym zakładzie fotograficznym „Sowriemiennik”. Mieszka skromnie, wynajmuje pokój w komunałce, prowadzi życie nieskrępowanego niczym kawalera. Chociaż kobiety nie są mu wcale obojętne – flirtuje z Olą, bankową kasjerką, lecz przede wszystkim podoba mu się dojrzała Lidia Siergiejewna, jego koleżanka z pracy. Ale cóż, ona akurat ma męża, rentgenologa, który jest w niej zakochany do tego stopnia, że dał się wziąć pod pantofel. Zarobki pracowników „Sowriemiennika” sprawiają, że z trudem wiążą oni koniec z końcem, nawet dorośli ludzie – jak ekspedientka Alewtina Wasiljewna – wciąż mieszkają ze swoimi starymi rodzicami. Wołodia też chętnie przeniósłby się do własnego lokum, kupiłby nowoczesny aparat fotograficzny – tylko za co? W kłopotach finansowych kolektyw stara się przychodzić sobie ze wsparciem, tworząc kasę wzajemnej pomocy, do której każdego miesiąca wpłacana jest określona kwota. Wypłacić ją można jedynie za zgodą wszystkich członków. I otóż krótko przed nastaniem Nowego Roku Oriesznikow postanawia pożyczyć sobie pieniądze z kasy, nie pytając innych o pozwolenie.
Nie, wcale nie ma złych intencji. Wie, jakie kłopoty przeżywa jego zakład, który nie wyrobił rocznego planu zdjęć. Ale z drugiej strony, jak to zrobić, kiedy używają przestarzałego sprzętu, a na kupno nowoczesnego ich nie stać. Wołodia bierze więc pieniądze z kasy, aby kupić w banku obligację na odbywającą się co roku z okazji Nowego Roku loterię. Jeśli przegra – zwróci własne pieniądze, jeśli wygra – zwróci kasę z wygranej, na dodatek będzie mógł też odpalić coś pozostałym. Los sprawia, że Oriesznikow wygrywa – i to nie sto, nie pięćset, nawet nie tysiąc, ale astronomiczną kwotę dziesięciu tysięcy rubli. W czasie losowania, jakie odbywa się w miejskim teatrze przy pełnej widowni, obecna jest również Alewtina – widząc, co się stało, nabiera podejrzeń co do pochodzenia pieniędzy, za które Wołodia kupił szczęśliwą obligację. Kiedy okazuje się, że wydał na to ich wspólne pieniądze, w zakładzie wybucha afera. Mężczyzna zostaje uznany za złodzieja, a jego główną oskarżycielką staje się… Lidia Siergiejewna (co musi boleć go szczególnie). Przy okazji wychodzą też na jaw inne zadawnione urazy, a z biegiem czasu widz coraz częściej zadaje sobie pytanie, na czym tak naprawdę zależy urażonym pracownikom zakładu fotograficznego – chcą sprawiedliwości czy też udziału w podziale łupu?
Powiedzmy sobie szczerze: to nie jest najlepszy film Riazanowa, chociaż posiada wszystkie istotne elementy jego stylu. Jest śmieszno-gorzki, jednocześni bawi i wzrusza, a między wierszami przemyca wiele spostrzeżeń na temat radzieckiej rzeczywistości (które niekoniecznie podobały się cenzurze). Pod wieloma względami przypomina późniejszy o dekadę „Garaż”, gdzie również obserwujemy perypetie grupy osób, które próbują osiągnąć konsensus w sprawie, jaka ich poważnie dzieli. Tyle że w „Zakręcie śmierci” ostrze satyry obyczajowej jest nieco stępione; Eldar Aleksandrowicz nie osiągnął jeszcze tego poziomu ironii, jaki pojawił się w jego kolejnych filmach (zwłaszcza w „Zapomnianej melodia na flet”). Inna sprawa, że w dziele z 1968 roku tak samo istotne, co odmalowanie różnorodnych ludzkich charakterów, jest także sportretowanie osób znajdujących się na życiowym rozdrożu, niekiedy rozpaczliwie szukających swojej drugiej połówki (vide Alewtina, Ola, poniekąd sam Wołodia) bądź nieszczęśliwych w dotychczasowych związkach (Lidia). Fabule brak jednak zwartości – może dlatego, że Riazanow i Braginski nie rozumieli się jeszcze tak dobrze, jak to będzie w następnych latach, a może wynikło raczej z faktu, że pisząc pierwotnie nowelę, a nie przeznaczoną na scenę sztukę, nie zdołali odpowiednio „zbudować” postaci.
Tym bardziej że wykonawców najważniejszych ról mieli pierwszorzędnych. Wołodię Oriesznikowa zagrał Jewgienij Leonow („Dworzec Białoruski”, „Łzy płynęły”), Lidię Siergiejewnę – zmarła 20 października tego roku wdowa po Siergieju Bondarczuku Irina Skobcewa („Wojna i pokój”, „Oni walczyli za Ojczyznę”), Alewtinę – Walentina Tałyzina („Kuter Iwana”, „Afonia”), natomiast jej narzeczonego z ogłoszenia Iwana – Jewgienij Jewstigniejew („9 dni jednego roku”, „Witajcie – wstęp wzbroniony”). W epizodach też nie zabrakło świetnych aktorów: w dyrektora zakładu fotograficznego Kiryła Iwanowicza Połotiencewa wcielił się na przykład Aleksiej Gribow („Pierwsza Konna”, „Przysięga”), w męża Lidii – Gotlib Roninson („Dwanaście krzeseł”), w retuszera Pietię – Gieorgij Burkow („Kalina czerwona”, „Nieszczęście”), a w kasjerkę Olę – Walentina Tieliczkina („Początek”, „To niemożliwe!”). Większość z nich później jeszcze wielokrotnie współpracowała z Riazanowem; podobnie zresztą jak operator Władimir Nachabcew (nieustannie od 1964 do 1980 i okazjonalnie w 1996 roku) oraz kompozytor Andriej Pietrow (w latach 1966-2003). „Zakręt śmierci” był więc jedną z ich pierwszych zrealizowanych razem prac, gdy jeszcze się docierali. Stąd i pewne niedoskonałości, które jednak nie umniejszają radości, jaką przynosi seans.
koniec
25 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
— Sebastian Chosiński

O jeden ząb za daleko
— Sebastian Chosiński

Wzruszony Breżniew – bezcenne!
— Sebastian Chosiński

Obiektywne przyczyny kreatywnej księgowości
— Sebastian Chosiński

Kumple z sierocińca
— Sebastian Chosiński

Krwawe porachunki w kolonii karnej
— Sebastian Chosiński

Niemiecki Goliat i radziecki Dawid
— Sebastian Chosiński

Generał, który się Żukowowi nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Generał z „(nad)ludzką twarzą”
— Sebastian Chosiński

Nie będzie Niemiec stawiał min!
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Lew, mafioso i seks-bomba
— Sebastian Chosiński

Do śmiechu i do łez
— Sebastian Chosiński

Jeśli nie wypijesz, to się nie zakochasz…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.