Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Mike P. Nelson
‹Droga bez powrotu 7: Geneza›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga bez powrotu 7: Geneza
Tytuł oryginalnyWrong Turn 7
Data premiery26 stycznia 2021
ReżyseriaMike P. Nelson
Scenariusz
ObsadaCharlotte Vega, Matthew Modine, Daisy Head, Bill Sage, Emma Dumont
Rok produkcji2021
Kraj produkcjiNiemcy, USA, Wielka Brytania
CyklDroga bez powrotu
Czas trwania109 min
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nie tędy droga
[Mike P. Nelson „Droga bez powrotu 7: Geneza” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tych, którzy zamierzają zasiąść do siódmej części „Drogi bez powrotu” (w polskiej wersji, nie wiedzieć czemu z dopiskiem „Geneza”), chciałem uprzedzić, by jednak z tej drogi zawrócili i obrali całkiem inny szlak. Ten bowiem prowadzi prosto w przepaść… rozpaczy.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
[Mike P. Nelson „Droga bez powrotu 7: Geneza” - recenzja]

Tych, którzy zamierzają zasiąść do siódmej części „Drogi bez powrotu” (w polskiej wersji, nie wiedzieć czemu z dopiskiem „Geneza”), chciałem uprzedzić, by jednak z tej drogi zawrócili i obrali całkiem inny szlak. Ten bowiem prowadzi prosto w przepaść… rozpaczy.

Mike P. Nelson
‹Droga bez powrotu 7: Geneza›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga bez powrotu 7: Geneza
Tytuł oryginalnyWrong Turn 7
Data premiery26 stycznia 2021
ReżyseriaMike P. Nelson
Scenariusz
ObsadaCharlotte Vega, Matthew Modine, Daisy Head, Bill Sage, Emma Dumont
Rok produkcji2021
Kraj produkcjiNiemcy, USA, Wielka Brytania
CyklDroga bez powrotu
Czas trwania109 min
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyznam, że popularność, z jaką spotkał się film „Droga bez powrotu”, jest dla mnie zagadkowa. Ani nie był specjalnie wyszukany, ani oryginalny, ani nawet krwawy. Ot, grupka nastolatków będąca na wycieczce w górach, sama pakuje się w łapy rodziny mutantów-kanibali. Czyli powtórka chociażby ze „Wzgórza mają oczy” i tysięcy innych podobnych pozycji. Tymczasem cykl zaczął nieoczekiwanie pączkować, osiągając aż sześć odcinków. Nie wszystkie były udane („piątka”), ale jeśli ktoś lubi slashery ocierające się o estetykę gore, „dwójka” i „czwórka” mogły się podobać (zwłaszcza „dwójka” za dużą porcję autoironii). Przy „szóstce” seria zaczęła zdradzać symptom wypalenia i twórcy poszli w odważną erotykę, by zamaskować nielogiczności scenariusza. Było to w 2014 roku i wydawało się, że na tym się zakończy.
Ktoś jednak postanowił reanimować tytuł i niespodziewanie na początku roku otrzymaliśmy kolejną część. Choć to spore nadużycie. Pewnie dlatego polscy dystrybutorzy dopisali do tytułu tę nieszczęsną „Genezę”. Bo to żadna geneza, a film nie ma nic wspólnego z poprzednimi odsłonami serii. Ba, o zgrozo, nie opowiada nawet o mutantach-kanibalach!
Do niewielkiego miasteczka w Appalachach przyjeżdża pewien dojrzały mężczyzna, który wszystkich rozpytuje o zaginioną córkę. Mieszkańcy zwodzą go, unikając odpowiedzi. Nim dobrze rozeznamy się w okolicy, następuje przeskok czasowy o kilka tygodni wstecz, kiedy to spotykamy zaginioną i jej przyjaciół. Wybierają się na wyprawę w góry. Choć miejscowi ostrzegają ich, by nie zbaczali z wyznaczonych szlaków, ci skręcają w bok przy pierwszej okazji. O tym, że była to fatalna decyzja, przekonują się, kiedy w wyniku wypadku ginie jeden z nastolatków. A to tylko początek nieszczęść, ponieważ w lesie ukrywa się jeszcze ktoś, kto najwyraźniej nie ma zamiaru puścić ich wolno.
Krótko mówiąc, jeśli chodzi o oś fabularną, otrzymujemy standard. Może z tą różnicą, że tym razem najbardziej zblazowaną parą nie jest osiłek z blondynką, a dwóch gejów. Jednak każdy, kto decyduje się sięgnąć po siódmą część kiczowatego slashera, jest na to przygotowany. Trudno więc mówić tu o jakimś rozczarowaniu. To przychodzi w momencie, kiedy okazuje się, że dybiącymi na życie wędrowców nie są mutanci, a zwykli ludzie z założonej 200 lat temu komuny ukrytej głęboko w lesie. Informację tę można traktować jako spoiler, ale myślę, że świadomość tego, co nas czeka w trakcie seansu jest w tym wypadku istotna, by nie skończyło się dosadniejszym wypluciem z siebie żalu: „co to ma być”.
Tak, drodzy Państwo, postanowiono zrobić nas w bambuko, bo zamiast obiecanej bezmyślnej rozrywki w towarzystwie Trzypalcego i jego rodzinki otrzymujemy historię całkowicie z nimi niezwiązaną. A przecież wystarczyło zmienić tytuł i wszystko byłoby ok. Tyle tylko, że nikt by się wtedy tą produkcją nie zainteresował. Jeśli zatem nawet twórcy nie wierzyli w powodzenie swojego „dzieła”, to wiedzcie, że coś się dzieje.
A dzieje się tyle, że jako osobny film „Droga bez powrotu. Geneza” też niezbyt się sprawdza. Jest po prostu nudna, rozwlekła i niespójna, zaś główni bohaterowie zupełnie nie budzą sympatii (nie, nie dlatego, że są wśród nich geje). Myślę, że duża w tym „zasługa” reżysera Mike′a P. Nelsona, który niegdyś zrealizował bardzo przyzwoity film z gatunku postapokaliptycznego „Domownicy”. Wtedy udało mu się wytworzyć ciekawy klimat i zaskoczyć kilkoma szokującymi scenami. Wydawało się, że może potrzebuje nieco wprawy, by poskromić artystyczne zapędy i przemienić je w żywą akcję. Tak się jednak nie stało i ponownie otrzymaliśmy coś, co z założenia miało chyba pobudzać nas do głębszej refleksji. Otóż przywódca komuny nie jest zwyczajowym sadystą i kretynem, ale człowiekiem opanowanym i – zdawałoby się – inteligentnym. Z tym że tylko takie sprawia pierwsze wrażenie, bo po tym, co wyrabia później, powyższe nie ma zastosowania. W sumie więc osadnicy z jednej strony są portretowani jako ludzie z zasadami, choć twardymi, a z drugiej, niespecjalnie różnią się od mutantów z poprzednich odsłon „Drogi bez powrotu”.
Co najwyżej można docenić stroje i dekoracje, wykorzystane w filmie. Nelson chyba jest miłośnikiem polowań, bo w „Domownikach” też obficie korzystał z poroży jako rekwizytów. Wrażenie robi także scena archaicznego sądu w osadzie, ale to za mało, by uratować tę pozycję.
W związku z powyższym, o ci, którzy pokusicie się na seans przez sentyment do poprzednich części „Drogi bez powrotu”, porzućcie wszelką nadzieję, kiedy wciśniecie „play”. Wynudzicie się niemiłosiernie, albowiem spokojnie można było wyciąć z fabuły dwadzieścia minut, dla lepszego efektu. Rozczarujecie się, bo nie spotkacie dobrze znanych, zdeformowanych postaci. I w efekcie pomyślicie: „czemu nie posłuchałem/am tego gościa z „Esensji” i sięgnąłem po ten badziew”. Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałem.
koniec
30 marca 2021

Komentarze

31 III 2021   22:47:28

A mnie się nawet podobało, miłe zaskoczenie. Może dlatego bo wiedziałem, że niewiele ma to wspólnego z poprzednimi filmami z serii. Nie jest to sequel, prequel, ani reebot, a nawet nie ma zdeformowanych kanibali. Jeszcze bardziej zaskakujący jest polski tytuł Droga bez powrotu - Geneza. Chyba że uzna się, iż ślepi, których pokazano w akcie trzecim to są kanibale z wcześniejszych filmów. Widać jak ciało zjadają, ale akcja filmu dzieje się współcześnie.

Do połowy to klasyczny film o dzieciakach, którzy idą tam gdzie im zakazano, gubią się w lesie, ale w drugiej połowie, od sceny sądu jest dość zaskakujący. Mam na myśli to, że jeśli nie licząc pułapek, jak spadające drzewo, itd (kazali im tam nie iść, więc ich wina), to w sumie ta społeczność miała rację.

Może naiwne, ale uwierzyłem im jak się tłumaczyli, że nieśli chłopaka, by mu pomóc, a nie chcieli zabić, a dzieciaków poniosło bo myśleli, że to mordercy przez to jak wyglądali i przez pułapki w lesie. Może trochę naciągane, ale da się to zaakceptować. No i pomysł z dzieciakami, które przystępują do społeczności, to może nic nowego, ale też mało spotykane w takich filmach. Zakończenie też jest świetne. Więc niby typowe kino gatunkowe, ale bawiące się trochę schematami gatunku i dla mnie to film na 6/10.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mordercy: Odc. 9. „Wampir”-antykomunista
Sebastian Chosiński

30 VII 2021

Z im większym zaangażowaniem śledczy Ipatjew tropi „Dusiciela z Witebska”, z tym większym zacięciem gwałci on i morduje kolejne kobiety. Jest sprytny, ale nie nieomylny. Popełnia więc błąd, który ostatecznie może doprowadzić do jego zdemaskowania. Chociaż w jego zamierzeniu krok ten miał pchnąć milicyjne śledztwo na ślepy tor.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Dwa tygodnie bez wojny
Sebastian Chosiński

28 VII 2021

To jeden z najmniej znanych filmów zmarłego w 2018 roku Stanisława Goworuchina. Ale wcale nie jeden z najgorszych. Po prostu miał pecha, ponieważ jego premiera odbyła się w momencie, gdy głowy mieszkańców Kraju Rad zaprzątało wszystko inne poza rodzimymi nowościami kinowymi. W efekcie „Bryzgi szampana”, będące adaptacją autobiograficznej prozy Wiaczesława Kondratjewa, popadły w zapomnienie.

więcej »

Bagno: Odc. 3. Ci, którzy żyją, i ci, co umarli
Sebastian Chosiński

26 VII 2021

Jedno jest pewne: mistyki w trzecim odcinku „Bagna” autorstwa Dmitrija Głuchowskiego (scenariusz) i Władimira Mirzojewa (reżyseria) nie brakuje. Mimo pojawiania się kolejnych tajemnic, coraz więcej dowiadujemy się także o rzeczywistości, w jakiej żyją – w cieniu złowrogiego kombinatu chemicznego – mieszkańcy Mudiugi. I są to informacje mogące zmrozić krew w żyłach.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

A w lesie ciągle zabijają
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Forpoczta kinowego uniwersum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest komiks, którego szukacie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Noir – jego miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szarlota Pawel nieznana, ale swojska
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jego potyczki z komiksem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan wymiatacz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakąska przed daniem głównym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Galactus pożera… Watcher obserwuje… Thanos zwycięża!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Każdy chce być Staruszkiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A idź pan stąd (z hukiem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.