Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Samweł Gasparow, Suan Tian Nguyen
‹Współrzędne śmierci›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspółrzędne śmierci
Tytuł oryginalnyКоординаты смерти
ReżyseriaSamweł Gasparow, Suan Tian Nguyen
ZdjęciaSiergiej Filippow, Thu Dan
Scenariusz
ObsadaAleksandr Galibin, Bao Viet, Tatiana Lebiediewa, Vân Lê, Jurij Nazarow, Gu Kong Nguyen, Uan Hoang, An Tu, Chow Mai, Ki Lan Wu, Hai Nguyen, Chung Tu
MuzykaJewgienij Kryłatow
Rok produkcji1985
Kraj produkcjiWietnam, ZSRR
Czas trwania78 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Jane Fonda przeciw wojnie w Wietnamie
[Samweł Gasparow, Suan Tian Nguyen „Współrzędne śmierci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zmarły przed rokiem z powodu koronawirusa Samweł Gasparow był jednym z nielicznych radzieckich twórców, którzy specjalizowali się w kinie gatunkowym. Najbardziej znany jest jako autor sensacyjnych obrazów o wojnie domowej w Rosji oraz kryminałów. Dzisiaj jednak zachęcamy do oglądnięcia dramatu wojennego „Współrzędne śmierci” – radziecko-wietnamskiej odpowiedzi na filmy pokroju amerykańskich „Zielonych beretów”.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Jane Fonda przeciw wojnie w Wietnamie
[Samweł Gasparow, Suan Tian Nguyen „Współrzędne śmierci” - recenzja]

Zmarły przed rokiem z powodu koronawirusa Samweł Gasparow był jednym z nielicznych radzieckich twórców, którzy specjalizowali się w kinie gatunkowym. Najbardziej znany jest jako autor sensacyjnych obrazów o wojnie domowej w Rosji oraz kryminałów. Dzisiaj jednak zachęcamy do oglądnięcia dramatu wojennego „Współrzędne śmierci” – radziecko-wietnamskiej odpowiedzi na filmy pokroju amerykańskich „Zielonych beretów”.

Samweł Gasparow, Suan Tian Nguyen
‹Współrzędne śmierci›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspółrzędne śmierci
Tytuł oryginalnyКоординаты смерти
ReżyseriaSamweł Gasparow, Suan Tian Nguyen
ZdjęciaSiergiej Filippow, Thu Dan
Scenariusz
ObsadaAleksandr Galibin, Bao Viet, Tatiana Lebiediewa, Vân Lê, Jurij Nazarow, Gu Kong Nguyen, Uan Hoang, An Tu, Chow Mai, Ki Lan Wu, Hai Nguyen, Chung Tu
MuzykaJewgienij Kryłatow
Rok produkcji1985
Kraj produkcjiWietnam, ZSRR
Czas trwania78 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W 1968 roku w Kraju Rad powołano do życia, podległą bezpośrednio Goskinu, czyli Państwowemu Komitetowi Kinematografii, wytwórnię Sowinfilm. Jej podstawowym celem była organizacja współpracy z kinematografiami innych krajów (przede wszystkim komunistycznych, ale nie tylko) przy produkcji filmów nie tylko na terenie Związku Radzieckiego, lecz również poza jego granicami. W ciągu kolejnych dwóch dekad w ramach tej kooperacji powstało około pięciuset obrazów fabularnych, dokumentalnych i animowanych. Wśród nich między innymi tak głośne dzieła, jak „Wyzwolenie” (1968-1971) Jurija Ozierowa, „Waterloo” (1970) Siergieja Bondarczuka, „Nostalgia” (1983) Andrieja Tarkowskiego i „Oczy czarne” (1987) Nikity Michałkowa. Największe wyróżnienie spotkało jednak „Dersu Uzałę” (1975) Akiry Kurosawy, który to film otrzymał statuetkę Oscara. Ale to jedynie wierzchołek góry lodowej. W większości działalność Sowinfilmu polegała na wspomaganiu kinematografii biednych krajów z „bloku demokracji ludowej”, na przykład wietnamskiej.
Efektem tej współpracy był między innymi nakręcony w połowie lat 80. XX wieku dramat wojenny „Współrzędne śmierci”, pod którym jako reżyserzy podpisani zostali Samweł Gasparow i – dzisiaj praktycznie anonimowy poza swoją ojczyzną – Wietnamczyk Suan Tian Nguyen. Choć można raczej podejrzewać, że rola tego ostatniego była na planie mocno ograniczona, a dopisanie go jako twórcy miało przede wszystkim wydźwięk polityczno-propagandowy. Reżyser przysłany z Moskwy był w końcu wystarczającym specjalistą, by samemu udźwignąć temat. Samweł Władimirowicz Gasparow urodził się w 1938 roku w Tbilisi w rodzinie o korzeniach ormiańskich; jako trzydziestodwulatek ukończył wydział reżyserski moskiewskiego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (w klasie Michaiła Romma), po czym wrócił do ojczyzny, aby zdobywać doświadczenie jako asystent reżysera w wytwórni „Gruzja-film”. W tej roli wspomagał między innymi Tengiza Abuładzego w pracy nad „Naszyjnikiem dla mojej ukochanej” (1971).
Kiedy jednak przekonał się, że na samodzielny debiut w Tbilisi może czekać jeszcze długo (w każdym razie za długo, jak na jego ambicje), postanowił przenieść się nad Morze Czarne i wystarał się o etat w Odeskiej Wytwórni Filmowej; następnie zatrudnił się w jałtańskiej filii Wytwórni imienia Maksima Gorkiego (której główna siedziba znajduje się po dziś dzień w Moskwie). Karierę już na własne konto rozpoczął w 1974 roku współczesnym dramatem z życia kierowców ciężarówek „Podróż pierwsza, podróż ostatnia”, ale obrazem, który pozwolił mu odnaleźć własne miejsce w radzieckiej kinematografii stała się dopiero „Nienawiść” z 1977 roku. To jego pierwsza opowieść o wojnie domowej w Rosji; kolejnymi były „Zapomnijcie słowo «śmierć»” (1979), „Zboże, złoto, nagan” (1980) oraz „Ten szósty” (1981). Oprócz tego nakręcił także dwa kryminały milicyjne: oparte na powieści „braci Wajnerów „Zaświadczenie o ubóstwie” (1977) oraz „Bez większego ryzyka” (1983), a zaraz potem został wysłany w delegację do… Wietnamskiej Republiki Ludowej.
Kiedy mówimy o obrazie wojny wietnamskiej w filmie, na myśl przychodzą przede wszystkim obrazy amerykańskie: począwszy od „Zielonych beretów” (1968) Johna Wayne’a i Raya Kellogga, poprzez „Łowcę jeleni” (1978) Michaela Cimino, „Czas apokalipsy” (1979) Francisa Forda Coppoli, „Full Metal Jacket” (1987) Stanleya Kubricka, „Hamburger Hill” (1987) Johna Irvina, aż po „Pluton” (1986) i „Urodzonego 4 lipca” (1989) Olivera Stone’a (by nie wykraczać poza epokę „zimnej wojny”). Jak widać, nie ma tu miejsca na historię przedstawioną z perspektywy drugiej strony. Temu właśnie miały służyć „Współrzędne śmierci”. Pierwotny scenariusz filmu powstał w 1972 roku – jako „Oczy burzy” – i był dziełem Tik Ti Hoanga. Z jakiegoś powodu nie został jednak zrealizowany. Po latach można podejrzewać jedynie, że w grę wchodziły kwestie czysto techniczne. Aby obraz zinteresował widzów, musiał posiadać sceny batalistyczne, a z nakręceniem takowych Wietnamczycy nie potrafili sobie poradzić. Po latach zwrócono się więc o pomoc do Wielkiego Brata, który udzielił jej ochoczo, aczkolwiek nie bezwarunkowo.
Oryginalny scenariusz oddano do przeróbek; podjął się ich Aleksandr Łapszyn (rocznik 1939), który zanim zajął się pracą dla filmu, ukończył moskiewski Instytut Kultury Fizycznej i został… trenerem gimnastyki sportowej. Gasparow znał go już dobrą dekadę (pracowali razem przy „Podróży pierwszej, podróży ostatniej”), wiedział więc, czego można się po nim spodziewać. Co dodano? Wątek radziecki. Tym samym obok wietnamskiego sapera Fonga na postać pierwszoplanową wyrósł inżynier Ilja Krutin. To sztukowanie fabuły jest zresztą w czasie seansu bardzo widoczne. Narracja jest rwana; w zasadzie to ciąg luźno powiązanych ze sobą epizodów, które realizują dwa podstawowe cele propagandowe: pokazują okrucieństwo wojsk amerykańskich (co samo w sobie wielkim nadużyciem nie jest, bo przecież do zbrodni wojennych dochodziło z obu stron) i pacyfistyczne nastawienie Wietnamczyków z Północy i ich sowieckich towarzyszy, którzy w tym konflikcie są ofiarami.
Scenariusz Hoanga i Łapszyna oparty został na wydarzeniach, jakie miały miejsce w Wietnamie w latach 1967-1972. Film zaczyna się od długiej, ośmiominutowej sekwencji, która swoją widowiskowością nie ustępuje obrazom amerykańskim. Zarazem idealnie podkreśla ona polityczne przesłanie dzieła. Widzimy maszerujący przez dżunglę tak zwanym Szlakiem Ho Chi Minha oddział wietnamskich komunistów, którym towarzyszy biała kobieta (jej tożsamość zostaje wyjawiona później). Zostają oni z powietrza zaatakowani przez żołnierzy amerykańskich; seriami z karabinów maszynowych Jankesi dokonują prawdziwej masakry. Tną równo: bojowników Wietkongu, dzieci, kobiety, starców. Generalnie sceny z mordowanymi dziećmi bądź sierotami błąkającymi się wśród zgliszcz i ruin można uznać za motyw przewodni „Współrzędnych śmierci”. Co zresztą nie dziwi, ponieważ chcąc wywołać u widza wyrzuty sumienia czy gniew – dziecięce ofiary wojny nadawały się do tego najbardziej.
Dopiero po tej introdukcji wprowadzeni zostają na scenę główni bohaterowie dramatu. Na płynącym do portu w zatoce Ha Long radzieckim statku towarowym „Czelabińsk”, którego dowódcą jest kapitan Szuchow, znajdują się między innymi powracający po paru latach do ojczyzny Fong (jest saperem, więc możemy domyślać się, że w Związku Radzieckim nie przebywał po to, aby studiować literaturę rosyjską) oraz inżynier Krutin, specjalista od budowy mostów (wiele z nich zostało zniszczonych podczas wojny, więc pracy na pewno mu nie zabraknie). Statek zostaje jednak ostrzelany przez Amerykanów i idzie na dno; załoga zostaje cudem uratowana i lądem przetransportowana do miasta Hajfong, gdzie na Fonga czeka stęskniona żona Mai. Niestety, kiedy docierają tam, okazuje się, że w wyniku bombardowania miasta synek sapera zginął pod gruzami. Ale nie załamuje to dzielnego Wietnamczyka. Wręcz przeciwnie: jest jeszcze bardziej zdeterminowany w obronie ojczyzny.
Z biegiem czasu na plan pierwszy wybija się jeszcze jedna postać: to wspomniana już wcześniej biała kobieta, która towarzyszyła żołnierzom Wietkongu w scenie otwarcia. Okazuje się nią Amerykanka Kat Francis – aktorka i pieśniarka, która przybyła do Wietnamu, aby dać świadectwo prawdzie i wezwać świat – a nade wszystko swoich rodaków! – do przerwania działań zbrojnych. Film wieńczy symboliczna scena, w której to właśnie ona gra główną rolę. W czasie zorganizowanej dla kilkuset osób konferencji prasowej, podczas której Francis występuje razem z wziętymi do niewoli żołnierzami amerykańskimi, wygłasza ona nie tylko pean na rzecz pokoju, ale też żarliwe oskarżenie pod adresem własnego rządu. Mogłoby się wydawać, że to scena stricte propagandowa, zrodzona jedynie w głowach scenarzystów, lecz wcale nie – takie wydarzenie naprawdę miało miejsce w lipcu 1972 roku. A Kat to w rzeczywistości… Jane Fonda.
Pomimo mnóstwa mankamentów, „Współrzędne śmierci” warto oglądnąć przynajmniej z dwóch powodów: wbijających w fotel scen otwarcia i finałowej. O tej pierwszej już wspominałem, chociaż nie nadmieniłem jeszcze, że została ona okraszona nadzwyczajną, przejmującą muzyką elektroniczną (w stylu Eduarda Artiemjewa) autorstwa nieodżałowanego, zmarłego przed dwoma laty, Jewgienija Kryłatowa („Goście z przyszłości”). Na zakończenie natomiast wybrzmiewa śpiewana przez filmową Kat Francis (w rzeczywistości zrobiła to piosenkarka Łarisa Dolina) chwytająca za serce i duszę pieśń, jakiej nie powstydziłaby się sama Joan Baez – „The Land of Vietnamese” (również będąca dziełem Kryłatowa). Z aktorów rosyjskich oglądamy na ekranie troje: Aleksandra Galibina („Doktor Ragin”, „Siostrzyczka”) jako inżyniera Krutina, Jurija Nazarowa („Andriej Rublow”, „Gorący śnieg”, serial „Mordercy”) w roli kapitana Szuchowa oraz Tatianę Lebiediewą jako Kat.
Po powrocie z Wietnamu kariera Samweła Władimirowicza zaczęła przygasać. Kinematografia radziecka popadła w tym czasie w spory regres; w efekcie po nakręceniu dramatu „Jak leci?” (1987) i sensacyjnych „Sępów na drogach” (1990), mając zaledwie pięćdziesiąt dwa lata, Gasparow wycofał się z zawodu. Zajął się innymi biznesami. Wrócił na plan filmowy jeszcze tylko raz, kręcąc w 2008 roku średnio udaną melodramatyczno-sensacyjną „Pułapkę na zabójcę”. Zmarł w Moskwie 26 maja 2020 roku jako ofiara korona wirusa (choć cierpiał także na chorobę wrzodową).
koniec
11 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.