Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Anna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas
‹Oda do radości›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOda do radości
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery19 kwietnia 2006
ReżyseriaAnna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas
ZdjęciaKlaudiusz Dwulit, Piotr Niemyjski, Radosław Ładczuk
Scenariusz
ObsadaMałgorzata Buczkowska, Piotr Głowacki, Lesław Żurek, Dorota Pomykała, Barbara Kurzaj, Roma Gąsiorowska, Tomasz Lengren, Krzysztof Czeczot, Przemysław Bluszcz, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Agnieszka Kawiorska, Monika Obara, Maciej Kozłowski, Katarzyna Zielińska
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania118 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

London is calling
[Anna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas „Oda do radości” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Oda do radości” nie jest filmem idealnym. Jej piętą achillesową z pewnością będzie niedopracowany, naiwny scenariusz, nieco przerysowane postaci, nierówny poziom wszystkich trzech nowelek. Mimo tych wad epizodyczny film trojga debiutantów pozostaje filmem udanym. Wybaczcie ryzykowne porównanie, ale przywodzi mi na myśl oscarowe „Miasto gniewu” – tak jak i film Haggisa niedoróbki scenariuszowe nadrabia z nawiązką szczerością i emocjonalną siłą.

Konrad Wągrowski

London is calling
[Anna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas „Oda do radości” - recenzja]

„Oda do radości” nie jest filmem idealnym. Jej piętą achillesową z pewnością będzie niedopracowany, naiwny scenariusz, nieco przerysowane postaci, nierówny poziom wszystkich trzech nowelek. Mimo tych wad epizodyczny film trojga debiutantów pozostaje filmem udanym. Wybaczcie ryzykowne porównanie, ale przywodzi mi na myśl oscarowe „Miasto gniewu” – tak jak i film Haggisa niedoróbki scenariuszowe nadrabia z nawiązką szczerością i emocjonalną siłą.

Anna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas
‹Oda do radości›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOda do radości
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery19 kwietnia 2006
ReżyseriaAnna Kazejak-Dawid, Jan Komasa, Maciej Migas
ZdjęciaKlaudiusz Dwulit, Piotr Niemyjski, Radosław Ładczuk
Scenariusz
ObsadaMałgorzata Buczkowska, Piotr Głowacki, Lesław Żurek, Dorota Pomykała, Barbara Kurzaj, Roma Gąsiorowska, Tomasz Lengren, Krzysztof Czeczot, Przemysław Bluszcz, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Agnieszka Kawiorska, Monika Obara, Maciej Kozłowski, Katarzyna Zielińska
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania118 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Historia powstania filmu jest już dość powszechnie znana – troje absolwentów szkoły filmowej postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i nakręcić wspólnie film złożony z pokrewnych tematycznie nowelek. Interesowały ich losy młodych ludzi we współczesnej Polsce, łączyła pesymistyczna wizja przyszłości, jaką może zapewnić ich bohaterom ojczyzna.
Oglądamy trzy historie: Agnieszki ze Śląska, która wraca do domu z Londynu i za garść ciężko zarobionych tam pieniędzy chce ułożyć swe życie w kraju; Michała, chłopaka z warszawskiego blokowiska, wiążącego nadzieje z karierą hiphopowca; wreszcie Wiktora z nadmorskiego miasteczka – bez perspektyw, po rozstaniu z dziewczyną i ukończeniu studiów powracającego w rodzinne strony. Żadne z nich nie odnajduje się w polskich realiach, żadne nie jest w stanie zrealizować swych planów, każde ostatecznie wybiera emigrację.
Nowelka „śląska” wydaje się najdojrzalsza, głównie ze względu na spójną formę. Choć cały film epatuje brzydotą, to epizod nakręcony przez Annę Kazejek-Dawid, bije pod tym względem pozostałe części „Ody do radości” na głowę. Śląsk, było, nie było, bardzo brzydkie miejsce (przepraszam serdecznie wszystkich znajomych Ślązaków), w tym filmie jest wręcz upiorny. Mroczny, ponury, wszędzie odrapane tynki, zniszczone mury, zmurszałe, stare instalacje techniczne (spójrzcie tylko na fragment, w którym siostra bohaterki prezentuje suknię ślubną na tle starych garaży i zestawu ogromnych kominów) to stałe tło tej opowieści. Śląsk jawi się tu jako miejsce utraconych możliwości – małe biznesy upadają, kopalnie są zamykane, górnicy odwołują się w beznadziejnej walce do dawnych, już do mało kogo przemawiających ideałów, wszyscy aż kipią od frustracji. Znakomitą sceną, świetnie oddającą tę frustrację, będzie zdarzenie na weselu, gdy dwóch gości zaczyna się wręcz bić o ostatnie wolne krzesło w czasie popularnej weselnej gry. Wyładowują swą złość, czy też aż tak dla nich ważna jest nagroda – zapewne, jak to bywa w takich momentach – butelka wódki? Do twórczyni filmu mam jednak mały żal za jedno rozwiązanie – pomysł, że grupa protestujących górników (w tym ojciec bohaterki) demoluje salon fryzjerski matki Agnieszki jest dość naciąganą formą dopustu bożego spadającego na bohaterów i zupełnie niepotrzebnie puentujący beznadzieję wszelkich prób ułożenia sobie życia. Można było to osiągnąć bez odwoływania się do tak niewyszukanych rozwiązań.
Największy problem mam z nowelką „warszawską” Jana Komasy. Ten epizod jest chyba najsilniejszy emocjonalnie, ale z pewnością ma zdecydowanie najgorszy scenariusz. Po pierwsze, film oparto na straszliwie zgranym pomyśle. Młody chłopak, marzący o karierze hiphopowca, wiąże się z bogatą dziewczyną, czemu – oczywiście – mocno przeciwny jest jej wredny ojciec (aż przychodzą do głowy słowa: „Ja jestem tylko biednym grajkiem”). Maciej Kozłowski, spec od czarnych charakterów, gra tu postać zgodną ze swym emploi, ale mocno przerysowaną. Epizod pokazujący realia pracy w nowoczesnej firmie jest groteskowy i raczej głupawy. Swoją drogą zabawnie obserwuje się do jakiego stopnia polscy filmowcy nie radzą sobie z pokazywaniem realiów pracy w korporacji. Albo częstują nas przesłodzonymi obrazkami nieprzemęczających się ludzi, zarabiających leciutko ciężkie pieniądze, jak w „Tylko mnie kochaj”, albo nowoczesna firma to wcielenie wszelkiego zła, sceneria bezmyślnego wyścigu szczurów. Cóż, najprawdopodobniej polscy filmowcy nie mają zielonego pojęcia, jak taka praca wygląda i zmyślają, kierując się powszechnymi wyobrażeniami czy artykułami w brukowej prasie. Chyba jeszcze będziemy musieli poczekać na prawdziwszy film dotykający tej części naszej współczesnej rzeczywistości. Do wad noweli Komasy należy zaliczyć jeszcze kilka naprawdę nieszczęśliwych rozwiązań scenariuszowych (np. ojciec jednocześnie proponuje Michałowi pracę, a – na oczach chłopaka – córce wyjazd do Londynu, banalnie zwieńczony wątek babci). Ale przy tym wszystkim jest to film najbardziej energiczny, najbardziej emocjonalny, z szeregiem bardzo dobrych scen (Komasa jest z pewnością lepszym reżyserem niż scenarzystą), którego główną zaletą będzie naprawdę znakomita rola debiutanta Piotra Głowackiego.
Jeden z najpogodniejszych i najweselszych kadrów z filmu, wręcz przesycony pozytywną energią.
Jeden z najpogodniejszych i najweselszych kadrów z filmu, wręcz przesycony pozytywną energią.
„Morska” część Macieja Migasa budzi chyba najmniej emocji. Prezentuje jednak odmiennego bohatera od poprzednich – przerażająco biernego Wiktora. Chłopak rozmyśla o pozostawionej w Warszawie dziewczynie, ale nie jest w stanie wziąć spraw w swoje ręce; wegetuje jedynie, dorabiając sobie kiepską pracą przy oporządzaniu ryb. To spadek po rodzicach – oni całe swe życie przeżyli właśnie w ten sposób, gubiąc na własną prośbę wszelkie życiowe szanse (świetna scena z ojcem na molo, który znów przestraszył się wyprawy na nagranie teleturnieju „Jeden z dziesięciu”). Impulsem dla Wiktora będzie młodszy kolega, z pewnością mniej inteligentny, ale bardziej energiczny i zdeterminowany, aby wyrwać się od smrodu ryb.
Można narzekać, że w wymowie te filmy są przesadne, zbyt pesymistyczne, nie do końca sprawiedliwe i prawdziwe. Można narzekać, że jedyną szansę dla młodych ludzi ich autorzy widzą w emigracji do Londynu (nie wiemy, czy im się uda, ale finałowa scena w autobusie z pewnością jest najbardziej optymistyczna z całego filmu). Zapewne po części tak jest. Jednak obecnie nie narzekamy na nadmiar filmowych wizji współczesności, doceńmy więc dzieło trojga młodych twórców – mają przecież prawo do swej wypowiedzi. Przemawia za nimi niewątpliwa sprawność warsztatowa – filmy są dobrze wyreżyserowane, ładnie (choć to akurat nienajlepsze tu słowo) sfotografowane i nie pozostawiają widza obojętnym. Świetnie wypada galeria młodych aktorów, zadająca kłam, że nie mamy w Polsce utalentowanej młodzieży. O Głowackim wspominałem, ale warto zwrócić uwagę na trójkę dziewcząt – Małgorzatę Buczkowską, Romę Gąsiorowską i Katarzynę Zielińską, które nie tylko są wiarygodne w swych rolach, ale i ładne, udowadniając, że niekoniecznie w każdym polskim filmie trzeba zatrudniać plastikowe modelki bez pojęcia o grze aktorskiej. Na koniec dodam jeszcze jedną pochwałę. Cała trójka reżyserów udowadnia, że sceny erotyczne w polskich filmach nie muszą ograniczać się do chorych i smutnych wizji Kieślowskiego, Pasikowskiego czy Piekorz (przy wszystkich różnicach klasy tych twórców), że mogą być ładne, wysmakowane i wiarygodne.
Więcej takich debiutów.
koniec
19 kwietnia 2006
Od 19 kwietnia 2006 r. film będzie dostępny na witrynie http://www.itvp.pl/oda.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Darren Aronofsky. Źródło
Marcin Knyszyński

16 XI 2019

„Źródło”, film Aronofsky’ego, który po wielu trudnościach pojawił się w końcu w kinach w 2006 roku, jest chyba najtrudniejszym dziełem reżysera. Równie mocno oklaskiwany co wygwizdywany, każe na nie tyle śledzić wydarzenia na ekranie, co nieustannie interpretować ich znaczenie.

więcej »

Przebudzony potwór kontratakuje!
Konrad Wągrowski

15 XI 2019

To nie będzie klasyczna recenzja filmowa. Nie spodziewajcie się szczegółowej analizy scenariusza, reżyserii, aktorstwa. Dla mnie, pasjonata historii wojen morskich, który nad „Burzą nad Pacyfikiem” Zbigniewa Flisowskiego spędził niemało godzin, w filmowej ekranizacji bitwy o Midway liczy się przede wszystkim bitwa.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Co uczeń może powiedzieć o swoim nauczycielu?
Sebastian Chosiński

13 XI 2019

Nad „Kluczem bez prawa przekazania” kirgiskiej reżyserki Dinary Asanowej zawisła chyba jakaś klątwa. Bardzo smutny los czekał bowiem troje współtwórców tego filmu. Asanowa zmarła nagle w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat, a dwoje nastoletnich odtwórców istotnych dla fabuły ról zginęło w wyjątkowo tragicznych okolicznościach.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Źródło

Do sedna:

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Pomysł na powstanie
— Jarosław Robak

Co nam w kinie gra: Obietnica
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Mała Lady Makbet
— Marta Bałaga

Janek Wiśniewski padł, Janek Komasa wstał
— Artur Zaborski

Prawdziwe czy zjadliwe?
— Patrycja Rojek

Tegoż autora

Przebudzony potwór kontratakuje!
— Konrad Wągrowski

Bliskie spotkania owczego stopnia
— Konrad Wągrowski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

W puszczy i pustyni
— Konrad Wągrowski

Z ziemi włoskiej do Polski
— Konrad Wągrowski

Kwapiszon, czyli szalony pościg
— Konrad Wągrowski

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.