Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Bartosz M. Kowalski
‹W lesie dziś nie zaśnie nikt 2›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW lesie dziś nie zaśnie nikt 2
Data premiery27 października 2021
ReżyseriaBartosz M. Kowalski
ZdjęciaCezary Stolecki
Scenariusz
ObsadaJulia Wieniawa-Narkiewicz, Zofia Wichłacz, Andrzej Grabowski, Wojciech Mecwaldowski, Izabela Dąbrowska, Sebastian Stankiewicz, Robert Wabich, Lech Dyblik, Mateusz Więcławek
Rok produkcji2020
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania96 min
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jak dobrze nam mutantem być
[Bartosz M. Kowalski „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Odnoszę wrażenie, że „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” wywołał u większości widzów coś na kształt dysonansu poznawczego. W efekcie jedni nienawidzą tej produkcji, inni są nią… no, może nie od razu zachwyceni, ale myślę, że możemy mówić o pewnym oczarowaniu. Niebezpodstawnym.

Jarosław Loretz

Jak dobrze nam mutantem być
[Bartosz M. Kowalski „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” - recenzja]

Odnoszę wrażenie, że „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” wywołał u większości widzów coś na kształt dysonansu poznawczego. W efekcie jedni nienawidzą tej produkcji, inni są nią… no, może nie od razu zachwyceni, ale myślę, że możemy mówić o pewnym oczarowaniu. Niebezpodstawnym.

Bartosz M. Kowalski
‹W lesie dziś nie zaśnie nikt 2›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW lesie dziś nie zaśnie nikt 2
Data premiery27 października 2021
ReżyseriaBartosz M. Kowalski
ZdjęciaCezary Stolecki
Scenariusz
ObsadaJulia Wieniawa-Narkiewicz, Zofia Wichłacz, Andrzej Grabowski, Wojciech Mecwaldowski, Izabela Dąbrowska, Sebastian Stankiewicz, Robert Wabich, Lech Dyblik, Mateusz Więcławek
Rok produkcji2020
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania96 min
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Polski slasher – czy wręcz po prostu horror – wciąż jest w powijakach, aczkolwiek dzięki Bartoszowi M. Kowalskiemu dzielnie wysuwa z tychże powijaków coraz grubsze wypustki. Już pierwsza część „W lesie dziś nie zaśnie nikt” była dużym osiągnięciem, o czym swego czasu pisałem w recenzji. Druga natomiast… No, druga sprawia kłopot. Z różnych przyczyn.
Fabularnie jest ciekawa, choć niejako rozłamuje się na dwie części. Pierwsza jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego filmu. Dwa „bąbelki” siedzą w policyjnej celi, podobnie jak dziewczyna, która jako jedyna przeżyła starcie z nimi. Ponieważ kierujący posterunkiem sierżant (Andrzej Grabowski) nie za bardzo wie, co z tym fantem zrobić, zabiera nastolatkę do domku, żeby wysłuchać jej zeznania na miejscu zbrodni. Co kończy się fatalnie, bo gdy biegnie do stojącego na podwórzu kibelka, nastolatka przemienia się w mutantkę i wkrótce rozrywa sierżanta wpół. Zaniepokojeni przedłużającą się nieobecnością szefa podwładni – rzutka dziewczyna i pierdołowaty żółtodziób, który na wstępie filmu śnił o tym, jak pokonuje całe zgromadzenie wampirów i uwalnia wykrwawiającą się przekąskę, czyli koleżankę z pracy – jedzie do chatki i na widok trupa (pokazanego strategicznie od pośladków) wzywa dwóch głąbów z Obrony Terytorialnej. Już we czwórkę ruszają śladem nastolatki do znanego z poprzedniego filmu obozu pionierskiego. Tam zaś, po paru efektownych zgonach, startuje druga część fabuły. Ta, która podzieliła widzów.
Żeby nie psuć niespodzianki (bardziej niż trzeba), zdradzę, że chodzi o przemianę policyjnej wołowej dupy w mutanta. Też będącego wołową dupą. Podstawowy problem tej przemiany tkwi według widzów w tym, że wraz z bohaterem metamorfozie ulega też sam film, stając się… uwaga… romansem. Tak jest, nie pomyliłem się. Od tej pory optyka opowieści skupia się na parze mutantów – rozmawiającej w swoim mutancim języku, planującej dalszą „karierę zawodową” i… uprawiającej seks.
Ta druga część filmu doprowadziła większość widzów do białej gorączki, bo jak to tak, zamiast horroru jakieś bzdety z głaskaniem się i zastanawianiem, czy jako mutant jest się złą osobą, czy dobrą, a także – czy należy mordować wszystkich, czy tylko tych złych? Przecież to nie horror, a czysta groteska!
I tu właśnie tkwi siła „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2”. Jest to bowiem jeden z bardzo niewielu przypadków pokazania zdarzeń ze strony tych złych, ze strony monstrów, które z naszej perspektywy są bezmyślnymi stworzeniami żądnymi ludzkiej krwi. A które może rzeczywiście mają jakieś własne życie, i własne motywacje, nieco głębsze niż urywanie głów i wypruwanie flaków. Ta niespodziewana zmiana optyki powoduje, że albo się ten film z miejsca nienawidzi, albo się docenia zwariowany, ciekawie podany koncept, w którym twórcy pokusili się nawet o stworzenie mutanciego, chrząkano-mruczanego języka, jak najbardziej przekładalnego na polski. Jedno w tym wszystkim jest pewne – ostatnie pół godziny nikogo nie pozostawia obojętnym.
Oczywiście film ma sporo innych zalet. Wśród nich choćby ogromną dbałość o scenografię (śliczne plakaty, proporce i gabloty na komisariacie, napisy w celach, cudownie PRL-owskie meble i sprzęty, ogólny bardak w domach i w przestrzeni publicznej, stosowne naklejki na wozie terytorialsów, z obowiązkową powstańczą kotwiczką), znacznie rozbudowane w stosunku do pierwszej części efekty specjalne, często potrafiące zaskoczyć pomysłowością i stopniem skomplikowania, a także muzykę, która mimo ogólnego wzbogacenia zachowała charakterystyczną nutę, przy jednoczesnym usunięciu irytującego odgłosu paszczą w wykonaniu czapli czy jakiegoś pokrewnego ptaszyska. Co swoją drogą oznacza, że reżyser uczy się na własnych błędach, bądź po prostu czyta opinie w sieci i wyciąga odpowiednie wnioski. Jak by nie było, obrana droga jest słuszna.
Nie ma co jednak udawać, że obcujemy z arcydziełem. Do tego droga jeszcze najwyraźniej daleka. Przede wszystkim – rzeczywiście średnim pomysłem jest robienie dwóch filmów w jednym. A w zasadzie trzech, jeśli doliczyć wampiryczną czołówkę, wywołującą u widza drobną konsternację („Ale jesteś pewien, że włączyłeś właściwy film?”). Może nie byłoby problemu, gdyby przeskok następował po 15-20 minutach zamiast dopiero po godzinie? Bo nagle się okazuje, że widz łasy na wywlekanie flaków zostaje postawiony przed perspektywą mutancich amorów, które wyraźnie już topią historię – w jakimś tam (akceptowalnym) stopniu komediową – w jawnej grotesce. A groteskę nie każdy miłośnik grozy lubi oglądać. Bo groteska to śliski temat. Do jej poprawnego odbioru trzeba mieć pewien zasób gatunkowej wiedzy, inaczej nigdy nie będzie się mieć pewności, czy twórca robi sobie jaja z gatunku, czy może jednak z widza.
Innym problemem są nie dość staranne efekty specjalne. Tu i ówdzie wyłazi na wierzch komputer, kiedy indziej guma (ach, ta galaretowata kończyna kierowcy karetki). Trudno w takich warunkach brać na serio zdarzenia z ekranu. Są też kłopoty z grą aktorską policjantki (Zofia Wichłacz) oraz – na szczęście rzadko – z takimi sobie dialogami. No i to osobliwie szybkie zapadnięcie nocy…
Ogólnie więc odbiór filmu mocno zależy od gustu widza. Redakcyjnemu koledze, Piotrkowi Gołębiewskiemu, „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” absolutnie się nie podobał, ja natomiast przeskok konwencyjny biorę za dobrą monetę. Rzadko daję się tak zaskoczyć (w pozytywnym sensie) podczas seansu, a że w dodatku dokonał tego polski twórca, to tym bardziej jestem zadowolony. I czekam na część trzecią, pod którą skrojone zostało zakończenie.
koniec
10 stycznia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: W te dni majowe, gdy kończyła się wojna
Sebastian Chosiński

19 I 2022

Zanim w 1977 roku powstało monumentalne „Oswobodzenie Pragi” Otakara Vávry, osiemnaście lat wcześniej o tych samych wydarzeniach, choć w znacznie bardziej kameralnej i dużo mniej patetycznej formie, opowiedział Stanisław Rostocki w swej drugiej pełnometrażowej fabule czyli „Majowych gwiazdach”. Składająca się z czterech nowel historia urzeka poetyckim nastrojem i… zapachem wiosny.

więcej »

East Side Story: Gwiaździsty sztandar ponad wody Newy
Sebastian Chosiński

16 I 2022

To nie proste: z dnia na dzień porzucić dotychczasowe życie (niekoniecznie nawet najszczęśliwsze i najbardziej ustabilizowane) i zacząć nowe w zupełnie innym kraju, tysiące kilometrów od rodzinnych stron. A na to właśnie decyduje się bohaterka dramatu obyczajowego Aleksandra Mołocznikowa „Powiedz jej”, która na dodatek chce zostawić w Rosji męża i zabrać ze sobą ich jedynego syna.

więcej »

Rozwalanie ścian tyłkiem i inne rozterki czterdziestolatków
Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 I 2022

Niech nikogo nie zwiedzie kpiarski tytuł recenzji. „Matrix: Zmartwychwstania” jest filmem głęboko symbolicznym i stuprocentowo poważnym.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

W polskim slasherze nie dzieje się nic
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.