Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michele Massimo Tarantini
‹Buntownicy z Neapolu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBuntownicy z Neapolu
Tytuł oryginalnyNapoli si ribella
Dystrybutor Netflix
ReżyseriaMichele Massimo Tarantini
ZdjęciaSergio Rubini
Scenariusz
ObsadaLuc Merenda, Enzo Cannavale, Adolfo Lastretti, Ferdinando Murolo, Marianne Comtell, Mattia Machiavelli, Francesca Guadagno, Sonia Viviani, Giancarlo Badessi, Claudio Gora, Claudio Nicastro, Enrico Maisto
MuzykaFranco Campanino, Franco Bixio, Fabio Frizzi, Vince Tempera
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiWłochy
Czas trwania91 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Komisarz Mauri na tropie
[Michele Massimo Tarantini „Buntownicy z Neapolu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To miłe, że ostatnimi czasy Netflix poszerza swoją ofertę o europejską klasykę. Po sporej porcji filmów szwedzkich dorzucił nie tak dawno kilka włoskich dramatów kryminalnych z lat 70. ubiegłego wieku. Przyglądaliśmy się już „Tony’emu Arzencie”, dzisiaj przyszła natomiast kolej na „Buntowników z Neapolu” Michele’a Massima Tarantiniego, którego film stał się italską odpowiedzią na „Brudnego Harry’ego”.

Sebastian Chosiński

Komisarz Mauri na tropie
[Michele Massimo Tarantini „Buntownicy z Neapolu” - recenzja]

To miłe, że ostatnimi czasy Netflix poszerza swoją ofertę o europejską klasykę. Po sporej porcji filmów szwedzkich dorzucił nie tak dawno kilka włoskich dramatów kryminalnych z lat 70. ubiegłego wieku. Przyglądaliśmy się już „Tony’emu Arzencie”, dzisiaj przyszła natomiast kolej na „Buntowników z Neapolu” Michele’a Massima Tarantiniego, którego film stał się italską odpowiedzią na „Brudnego Harry’ego”.

Michele Massimo Tarantini
‹Buntownicy z Neapolu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBuntownicy z Neapolu
Tytuł oryginalnyNapoli si ribella
Dystrybutor Netflix
ReżyseriaMichele Massimo Tarantini
ZdjęciaSergio Rubini
Scenariusz
ObsadaLuc Merenda, Enzo Cannavale, Adolfo Lastretti, Ferdinando Murolo, Marianne Comtell, Mattia Machiavelli, Francesca Guadagno, Sonia Viviani, Giancarlo Badessi, Claudio Gora, Claudio Nicastro, Enrico Maisto
MuzykaFranco Campanino, Franco Bixio, Fabio Frizzi, Vince Tempera
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiWłochy
Czas trwania91 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Michele Massimo Tarantini (rocznik 1942), podpisujący niektóre filmy anglojęzycznym pseudonimem Michael E. Lemick, to reżyser w Polsce nieznany. I nie sposób dziwić się temu, ponieważ rzadko kiedy wykraczał poza błahe komedie i kino gatunkowe klasy B, w każdym razie w słonecznej Italii nie brakowało twórców dużo bardziej od niego uzdolnionych. Mimo to kilka jego obrazów zyskało popularność w ojczyźnie i – nawet jeżeli nie zaliczają się one do arcydzieł – potrafią także dekady po powstaniu zapewnić sympatyczną i niewymagającą nadmiernego wytężania umysłu rozrywkę. Jak chociażby zrealizowany w 1977 roku, na fali popularności amerykańskich filmów z inspektorem Harrym Callahanem w roli głównej, dramat kryminalny „Buntownicy z Neapolu”.
W tym przypadku „brudnym Harrym” – trzeba jednak podkreślić, że dużo przystojniejszym od swego pierwowzoru – staje się komisarz Dario Mauri (w którego wciela się będący w latach 70. XX wieku ikoną włoskiego kina policyjnego francuski aktor Luc Merenda). Z powodu stosowania w śledztwie zbyt brutalnych metod zostaje „zesłany” z Mediolanu do Neapolu, gdzie miejscowy szef policji wyznacza na jego partnera pociesznego marszałka – niech Was ten tytuł nie zmyli, w tym przypadku oznacza on stopień podoficerski, lokujący się pomiędzy sierżantem a podporucznikiem – Nicolę Capecego (w tej roli Enzo Cannavale, jeden z najpopularniejszych komików włoskich lat 70. i 80.). Jeśli Mauri myślał, że pobyt w Neapolu będzie dla niego niezasłużonym odpoczynkiem – jest w błędzie. Wszak w mieście panoszy się Camorra – przemyt narkotyków, pobieranie haraczy bądź czerpanie zysków z nierządu to neapolitańska codzienność.
Szefem miejscowej mafii jest wiekowy don Domenico Laurenzi (zaczynający karierę w roku rozpoczęcia drugiej wojny światowej Claudio Gora), który mimo sympatycznego usposobienia jest, jak na „ojca chrzestnego” przystało, człowiekiem bez skrupułów. Bez wahania wydaje wyroki śmierci – także na kobiety, jeśli tylko zrobiły coś nie po jego myśli. Tak było na przykład z matką kilkuletniej Luisy Capone (Francesca Guadagno, w dorosłym życiu zajmująca się głównie dubbingiem), którą następnie, by choć trochę oczyścić swe nędzne sumienie, postanowił… adoptować. Laurenzi ma tyle „za uszami”, że mógłby na wiele lat trafić za kratki, tyle że o jego bezkarność dba sprzedajny adwokat Vincenzo Cerullo (Giancarlo Badessi, który dwa lata później pojawił się, obok Malcolma McDowella i Petera O’Toole’a, na planie „Kaliguli” Tinto Brassa). Policji trudno więc zebrać odpowiednie dowody, pozwalające na wpakowanie Laurenziego za kratki.
Znacie jednak zapewne powiedzenie, że najbardziej należy strzec się przyjaciół, bo nie wiadomo kiedy nas zdradzą. I coś takiego właśnie przytrafia się bezwzględnemu mafiosowi. Ktoś bezczelnie kradnie mu sprzed nosa narkotyki. Co gorsza, nie ma wątpliwości, że cynk musiał wyjść od kogoś z jego bliskiego otoczenia. Jakby tego było mało, ktoś donosi policji, że bandyci Laurenziego dokonają włamu do banku, by skraść część depozytów. Mauri i Capece przyczajają się, a kiedy złodzieje opuszczają budynek – wkraczają do akcji. Tak się zaczyna ich pojedynek z Camorrą. Pojedynek obfitujący w liczne pościgi (producenci nie oszczędzali na samochodach przeznaczonych do złomowania) i strzelaniny, jak również w sceny przemocy seksualnej (ucierpiała zwłaszcza wcielająca się w piękną Rosę aktorka i niedoszła tancerka Sonia Viviani).
„Buntownicy z Neapolu” to klasyczny obraz sensacyjno-kryminalny klasy B, który ma jednak kilka atutów, które sprawiają, że czas przeznaczony na seans na pewno nie będzie straconym. Po pierwsze: akcja gna na złamanie karku. Po drugie: aktorzy grający główne role nie silą się na przesadną twardość – Merenda wie, że przez cały czas musi zachowywać aparycję amanta, a Cannavale, że od czasu do czasu musi błysnąć bonmotem bądź zastosować nadekspresyjną gestykulację, by rozbawić widzów. Po trzecie: ciekawie wykorzystano postać dziecka (vide Luisa), które nie jest tylko „kwiatkiem do kożuszka”, lecz przypisano mu istotną rolę w fabule. Po czwarte: dodatkowym bohaterem filmu jest tytułowy Neapol, ulice i charakterystyczne zabytki miasta stanowią najdoskonalszą, bo naturalną, dekorację. Po piąte: „Psie Serce” – to ksywka wyjątkowo podłego i bezlitosnego bandziora Pasqualego Donnareginy (Adolfo Lastretti), którego facjata jest tak komicznie odrażająca, że może przyśnić się w nocy.
Wystarczy już chyba tych argumentów, prawda? A gdyby wciąż było za mało, można jeszcze dorzucić stylową ścieżkę dźwiękową, w której obok klasycznej muzyki ilustracyjnej (autorstwa Franca Campanino) pojawiają się również funkowe kompozycje z pogranicza rocka progresywnego i elektronicznego popu (które wyszły spod ręki tria kompozytorskiego Franco Bixio, Fabio Frizzi i Vince Tempera).
koniec
2 kwietnia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Hej, kto Kazach – hajda na Szejbanszacha!
Sebastian Chosiński

7 VIII 2022

Premiera „Złotego tronu” – drugiej odsłony dylogii Rustema Abdraszewa „Chanat Kazachski” – miała miejsce dwa lata i trzy miesiące po pierwszych pokazach „Diamentowego miecza”. Co nieco zmieniło się w tym czasie w samym Kazachstanie, a dowodem na to fakt, że z filmu zniknęły tym razem wszelkie nawiązania do postaci prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, któremu w grudniu 2016 roku oddawano na ekranie prawdziwe hołdy.

więcej »

Lista śmierci: Odc. 4. Polowanie w Meksyku
Marcin Mroziuk

5 VIII 2022

Wprawdzie rozprawienie się z prezesem Capstone Industries główny bohater odłożył na później, ale za to w napięciu obserwujemy, jak James Reece błyskawicznie zmierza do wyrównania rachunków z bezpośrednim zabójcą jego żony i córki. Inną sprawą jest, że brak umiaru w zemście niekoniecznie przysporzy komandosowi sympatii u widzów.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: „Mankurtyzacja” homo sovieticusa
Sebastian Chosiński

3 VIII 2022

Zdaję sobie sprawę, że tytuł dzisiejszej recenzji może wydać się niezrozumiały. W tekście jednak wszystko jest, jak sądzę, właściwie wyjaśnione. A dotyczy on adaptacji „Dnia dłuższego niż stulecie” – kolejnej powieści kirgiskiego klasyka Czingiza Ajtmatowa, którą tym razem przeniósł na ekran – pod tytułem „Mankurt” – turkmeński reżyser Chodżakuli Narlijew.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Przez dziury w dachu widać księżyc nad górami
— Sebastian Chosiński

Przepastne archiwa wypełnione skarbami
— Sebastian Chosiński

Ziemia obca, lecz swoja
— Sebastian Chosiński

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

I nie wierz nikomu, bo nie trafisz do domu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.