Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Danny Boyle
‹W stronę słońca›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW stronę słońca
Tytuł oryginalnySunshine
Dystrybutor CinePix
Data premiery13 kwietnia 2007
ReżyseriaDanny Boyle
ZdjęciaAlwin H. Kuchler
Scenariusz
ObsadaCillian Murphy, Michelle Yeoh, Chris Evans, Rose Byrne, Cliff Curtis, Troy Garity, Hiroyuki Sanada, Mark Strong, Benedict Wong
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania98 min
WWW
GatunekSF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gwiezdny pył
[Danny Boyle „W stronę słońca” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Słońce. Rozżarzona kula gazowa oddalona 150 milionów kilometrów od Ziemi, 15 milionów stopni temperatury w jądrze, życiodajna gwiazda. W filmie Danny’ego Boyle’a „W stronę słońca” – obiekt fascynacji oraz ludzkie przekleństwo i jednoczesne błogosławieństwo. Szkoda, że reżysera nieco oślepił blask słoneczny, bo jego film pod koniec wypala się, a z oryginalnej opowieści zostają jedynie popioły.

Ewa Drab

Gwiezdny pył
[Danny Boyle „W stronę słońca” - recenzja]

Słońce. Rozżarzona kula gazowa oddalona 150 milionów kilometrów od Ziemi, 15 milionów stopni temperatury w jądrze, życiodajna gwiazda. W filmie Danny’ego Boyle’a „W stronę słońca” – obiekt fascynacji oraz ludzkie przekleństwo i jednoczesne błogosławieństwo. Szkoda, że reżysera nieco oślepił blask słoneczny, bo jego film pod koniec wypala się, a z oryginalnej opowieści zostają jedynie popioły.

Danny Boyle
‹W stronę słońca›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW stronę słońca
Tytuł oryginalnySunshine
Dystrybutor CinePix
Data premiery13 kwietnia 2007
ReżyseriaDanny Boyle
ZdjęciaAlwin H. Kuchler
Scenariusz
ObsadaCillian Murphy, Michelle Yeoh, Chris Evans, Rose Byrne, Cliff Curtis, Troy Garity, Hiroyuki Sanada, Mark Strong, Benedict Wong
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania98 min
WWW
GatunekSF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„W stronę słońca” to film, który udowadnia, że można opowiedzieć historię ratowania naszego globu bez patetycznych dialogów, epickiej muzyki i heroicznych postaci pozbawionych wątpliwości i słabości. Co więcej, Boyle przedstawia losy astronautów lecących w kierunku słońca w wolnym tempie, bez fajerwerków i wybuchów, w których gustował Michael Bay przy kręceniu „Armageddonu”. Nie znaczy to, że otrzymujemy nudną historię, niewzbudzającą żadnych emocji. Wręcz przeciwnie – spokojne tempo narracji pozwala stworzyć atmosferę odizolowania oraz wprowadzić napięcie. Mimo przewidywalnych zwrotów akcji i niejednej kalki fabularnej ściśle związanej z gatunkiem science fiction, „W stronę słońca” byłoby niejednoznacznym, zajmującym filmem o gęstym, klaustrofobicznym klimacie, gdyby nie nagłe urozmaicenia, które Boyle wprowadza w trzecim akcie opowieści. Nagły skręt w stronę taniego horroru powoduje, że wszystko, co warte uwagi z wcześniejszej części filmu, ginie w cieniu chaotycznego, nieskładnego zakończenia.
Ośmiu astronautów poznajemy już prawie u kresu wyprawy: na pokładzie statku kosmicznego Icarus II zmierzają w kierunku Słońca, aby zdetonować ładunek jądrowy i tym samym rozbudzić umierającą gwiazdę. Nie ma tu retrospekcji z Ziemi lub wstępu przedstawiającego członków załogi – zupełnie nagle zostajemy obserwatorami tego, co dzieje się na pokładzie statku. Mimo że o postaciach Boyle nie mówi ani słowa – ani kim są, ani jaka jest ich przeszłość – jego film nic na tym nie traci. Bo liczy się atmosfera i oryginalne podejście do tematu, tak jak i to, że głównym bohaterem nie jest żaden z astronautów, ale Słońce – ogromna, rozżarzona kula, która hipnotyzuje widzów tak samo, jak śmiałków na pokładzie Icarusa. Kiedy strumienie słoneczne uderzają w płyty ochronne statku, nie sposób nie zmrużyć oczu, chociaż rozum podpowiada, że to tylko spektakl rozgrywający się na ekranie. Wspaniale sfotografowany kosmos i statek kosmiczny – tak wewnątrz, jak na zewnątrz – to niepodważalna zaleta filmu opierającego się przede wszystkim na wrażeniach wizualnych i podstawowy czynnik wpływający na atmosferę tej futurystycznej historii.
W kosmosie nawet w toalecie nie można zaznać spokoju.
W kosmosie nawet w toalecie nie można zaznać spokoju.
Na szczęście ekipa aktorska potrafiła odnaleźć się w rzeczywistości uchwyconej okiem kamery. Cillian Murphy gra kolejną świeżą rolę w swojej karierze, a Chris Evans udowadnia, że może ratować świat nie tylko jako członek kiczowatej Fantastycznej Czwórki. Z początku wszystko gra i wydaje się, że stworzono całkiem niezłą historię, ale szybko do struktury filmu wkradają się pierwsze zgrzyty. Oczywistym staje się, że Boyle mimo próby spojrzenia na gatunek science fiction w nowy sposób, wpada w pułapki powtarzalności i stereotypów. Najważniejsi aktorzy z obsady na pewno nie natkną się na śmiertelne niebezpieczeństwo, a przynajmniej nie natkną się za szybko, bo przecież nie po to ich nazwiska widnieją na plakatach. Jeśli któryś z bohaterów ma pozornie niewiele znaczące nawyki bądź znajdzie się w sytuacji początkowo zupełnie niepotrzebnej dla fabuły, niewątpliwie będzie miało to przewidywalny wpływ na jego dalsze losy. A i załoga popełni te same błędy, które bohaterowie filmowi popełniają w kinie od lat. Niemniej te mankamenty można by bez problemu wybaczyć, gdyby nie to, że Boyle w poszukiwaniach nowych rozwiązań zbacza z obranej drogi i miesza interesująco zarysowane kino SF z bezładną horrorową sieczką. Cały film nagle załamuje się pod ciężarem niepotrzebnego i prymitywnego rozwiązania fabularnego: postacie biegają po statku kosmicznym, drżąca kamera uniemożliwia dojrzenie czegokolwiek, a dopisane na szybko wątki religijne odstają od reszty produkcji i zamiast przyczynić się do pogłębienia treści filmu, tylko ją spłycają. Boyle wprowadza kompletne nieprawdopodobieństwa, które nie przystają do wcześniej starannie określonej logiki filmowej rzeczywistości. Oczywiście trudno wymagać, aby kino fantastyczne było całkiem realistyczne, bo przecież X muza to w dużej mierze odstępstwo od praw rządzących rzeczywistością. Jednak ustanawiając zasady, na których opiera się świat z filmu, należy przy nich pozostać, nie burząc wszystkiego, co wcześniej się stworzyło, dla nagłego artystycznego kaprysu. Zwłaszcza że kaprys Boyle’a nawet nie ma artystycznego wymiaru, powiela jedynie standardy kina B.
W końcu lepiej spaść z wysokiego konia, niż w ogóle nie próbować. Twórca „Trainspotting” zaryzykował coś świeżego i – niestety – nie udało mu się wyjść z tej próby zwycięsko. W jego filmie widać nawiązania do „Solaris” Soderbergha, zwłaszcza w wizerunku Słońca i stonowanym rytmie narracji, a niektóre sceny zostały nakręcone oryginalnie i z wirtuozerią (wyjście na powierzchnię statku, sekwencje w obserwatorium). Ale te dobre strony zostały przekreślone w finale i nie pomógł nawet optymistyczny – zbyt optymistyczny jak na tak ponury film – wniosek, że ludzie wcale nie są tylko gwiezdnym pyłem, a istotami zdolnymi do wielkich czynów.
koniec
27 kwietnia 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Młoda, piękna, wyzwolona
Sebastian Chosiński

8 XII 2021

Kobietom radzieckim na pewno nie było łatwo. Zarówno tym mieszkającym w miastach (głównie prowincjonalnych), jak i – a może przede wszystkim – we wsiach, które w Polsce nazwalibyśmy pegeerowskimi. Dzięki melodramatowi Leonida Menakera „Młoda żona” dowiadujemy się jednak, że także wśród nich były jednostki ambitne, gotowe poświęcić wiele, aby wyrwać się z komunistycznego zaścianka.

więcej »

Kasztanowy ludzik: Odc. 3. Źli rodzice muszą być ukarani
Marcin Mroziuk

6 XII 2021

Nie ulega wątpliwości, że po tym, jak Thulin ocaliła życie Hessowi, ich współpraca zaczyna się coraz lepiej układać. To, co razem odkryją, pozwoli im zaś na przygotowanie pułapki na mordercę. Szkopuł tkwi w tym, że plan ten będzie wiązać się ze sporym ryzykiem.

więcej »

Niedoczarowana
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 XII 2021

Mirabelle to wyrodek: jako jedyna z potomkiń i potomków abueli Almy nie ma magicznych umiejętności. Czy silny charakter zrekompensuje tak drastyczne braki? „Nasza magiczne Encanto” to opowieść o dojrzewaniu… w pewnym sensie całej rodziny.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

Co nam w kinie gra: Steve Jobs
— Kamil Witek

6. American Film Festival: I’m fuckin’ Steve Jobs!
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (3)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Człowiek kontra skała
— Karol Kućmierz

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Odpowiedź D: Tak było pisane
— Ewa Drab

Krwawica na zimno
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.