Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Gore Verbinski
‹Piraci z Karaibów: Na krańcu świata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiraci z Karaibów: Na krańcu świata
Tytuł oryginalnyPirates of the Caribbean: At Worlds End
Dystrybutor Forum Film
Data premiery25 maja 2007
ReżyseriaGore Verbinski
ZdjęciaDariusz Wolski
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Johnny Depp, Keira Knightley, Geoffrey Rush, Jonathan Pryce, Bill Nighy, Yun-Fat Chow, Tom Hollander, Stellan Skarsgård, Martin Klebba, Greg Ellis, Jack Davenport, Naomie Harris, JB Blanc, Keith Richards, Wali Razaqi
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
CyklPiraci z Karaibów
Czas trwania170 min
WWW
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Piraci wszystkich krajów…
[Gore Verbinski „Piraci z Karaibów: Na krańcu świata” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Do akcji wkracza przestępcza międzynarodówka. Układ broniący przyznanego samemu sobie prawa do grabienia, do nielegalnego pozyskiwania bogactw, do uwłaszczania się na majątku wolnych, prawych obywateli tudzież królewskich szkatuł. Szara sieć, mająca swe wpływy szeroko w świecie, nie tylko w Ameryce, ale i w Azji. Grupa trzymająca władzę zbiera się, by radzić, jak owe wpływy ocalić, jaką po temu obrać strategię. Aby do tego wszystkiego jednak doszło, trzeba było najpierw odnaleźć kogoś, kto przepadł gdzieś „Na krańcu świata”.

Marcin T.P. Łuczyński

Piraci wszystkich krajów…
[Gore Verbinski „Piraci z Karaibów: Na krańcu świata” - recenzja]

Do akcji wkracza przestępcza międzynarodówka. Układ broniący przyznanego samemu sobie prawa do grabienia, do nielegalnego pozyskiwania bogactw, do uwłaszczania się na majątku wolnych, prawych obywateli tudzież królewskich szkatuł. Szara sieć, mająca swe wpływy szeroko w świecie, nie tylko w Ameryce, ale i w Azji. Grupa trzymająca władzę zbiera się, by radzić, jak owe wpływy ocalić, jaką po temu obrać strategię. Aby do tego wszystkiego jednak doszło, trzeba było najpierw odnaleźć kogoś, kto przepadł gdzieś „Na krańcu świata”.

Gore Verbinski
‹Piraci z Karaibów: Na krańcu świata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiraci z Karaibów: Na krańcu świata
Tytuł oryginalnyPirates of the Caribbean: At Worlds End
Dystrybutor Forum Film
Data premiery25 maja 2007
ReżyseriaGore Verbinski
ZdjęciaDariusz Wolski
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Johnny Depp, Keira Knightley, Geoffrey Rush, Jonathan Pryce, Bill Nighy, Yun-Fat Chow, Tom Hollander, Stellan Skarsgård, Martin Klebba, Greg Ellis, Jack Davenport, Naomie Harris, JB Blanc, Keith Richards, Wali Razaqi
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
CyklPiraci z Karaibów
Czas trwania170 min
WWW
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Yo, ho, haul together, hoist the Colors high.
Heave ho, thieves and beggars, never shall we die.

The king and his men stole the queen from her bed and bound her in her Bones.
The seas be ours and by the powers where we will well roam.

Yo, ho, haul together, hoist the Colors high.
Heave ho, thieves and beggars, never say we die.

Some men have died and some are alive and others sail on the sea
– with the keys to the cage… and the Devil to pay we lay to Fiddler’s Green!

The bell has been raised from it’s watery grave… Do you hear it’s sepulchral tone?
We are a call to all, pay head the squall and turn your sail toward home!

Yo, ho, haul together, hoist the Colors high…
Heave ho, thieves and beggars, never say we die.
Powoli kończą mi się pomysły, jak wyrazić uznanie twórcom „Piratów z Karaibów” – zarówno za kolejną nową część, jak i za całość – nie powtarzając tego, co pisałem przy poprzednich okazjach, a jednocześnie nie ujawniając zbyt wielu szczegółów fabularnych. Robi się z tego powoli karkołomne zadanie i trudno uciec od ogólników, więc od nich zacznę: cała seria to znakomite przygodowe widowisko, umiejętnie łączące wszystkie stereotypy dotyczące świata piratów i wszystkie bajkowe elementy (klątwy, magiczne busole, skarby, kraniec świata, widmowe statki) w zgrabną, efektowną, przyjemną w odbiorze całość. Dla kogoś wychowanego na „Karmazynowym piracie” i „Powrocie na Wyspę Skarbów” kolejna część przygód kapitana Jacka Sparrowa i reszty ferajny to omalże kinowe wydarzenie roku.
Trzecia część najsilniej chyba eksponuje nierealność świata, w którym umieszczono szkielet historycznych realiów tylko po to, by wprowadzić do akcji morskich rzezimieszków. Wiadomo, że po podbiciu Nowego Świata i szybkim rozwoju morskiego szlaku handlowego między Ameryką a Europą na Karaibach zaroiło się od ludzi żyjących z rabunku statków i przybrzeżnych miast. Hostes humani generis, wrogowie rodzaju ludzkiego – tak ich nazywano w starożytności, gdy grasowali na Morzu Śródziemnym. To przez nich olbrzymie przestrzenie kontynentu dosłownie się wyludniały, gdy atakowali wybrzeża, oblegali miasta i wycinali w pień wszystko, co żyło. W filmach eksponuje się ich amoralną naturę, skłonność do wiarołomstwa, lekkość popełniania zbrodni, ale są to zwykle ostrza skierowane przeciwko „towarzyszom broni”, zmagania jednych łotrów z drugimi w pogoni za złotem. Prawdziwą wizję działalności piratów i skalę zniszczeń w majątku tudzież w ludziach, jakie od starożytności powodowali, można poznać z lektury „Świata piratów morskich” Zdzisława Skroka czy „Czarnych żagli czterdziestu mórz” Lwa Kaltenbergha. Ale cóż, mit jest mitem, a skoro tak, to lepiej pokazywać go z przymrużeniem oka. Mało komu w ogóle postanie w głowie myśl, że tak było naprawdę.
• • •
Kichnięcie krakena nie jest niczym przyjemnym dla osób stojących najbliżej.
Kichnięcie krakena nie jest niczym przyjemnym dla osób stojących najbliżej.
Trzecia część „Piratów z Karaibów” to szerszy teatr działań. Do tej pory akcja rozgrywała się na Morzu Karaibskim, pomiędzy Port Royal a Tortugą. Tymczasem starcie Sparrowa i jego kompanii z Latającym Holendrem i Davym Jonesem – co pokazano w „Skrzyni umarlaka” – wciągnęło do gry zaświaty. Właśnie tam trafia pożarty przez krakena Jack Sparrow i to tam muszą się udać ci wszyscy, którzy z różnych powodów chcą go uratować. Ale wiadomo, zaświaty to nie w kij dmuchał, więc żeby tam dotrzeć, potrzebna jest specjalna mapa, którą Will Turner, Elizabeth Swann i towarzyszący im wskrzeszony kapitan Barbossa próbują wyprosić u piratów Singapuru. Oczywiście czynią to w jedyny znany piratom sposób – na bezczelnego.
W tym samym czasie na Karaibach Korona Angielska wzmaga walkę z morskimi rabusiami, uderzając w ich zaplecze i – że się tak wyrażę – w rynki zbytu (knajpy i burdele). Wszystkich, którzy im w jakikolwiek sposób sprzyjają, którzy mają z nimi jakąkolwiek styczność, skazuje się na śmierć i niezwłocznie wiesza. Związany z bracią piracką lud, jęcząc pod takim jarzmem, nieubłaganie maszerujący na szafot, zaczyna śpiewać ponurą pieść. Pieśń-zew: „Hoist The Colours”.
Zew zostaje usłyszany przez piracki świat i cała maszyneria zaczyna się kręcić. Wschodnioindyjska Kompania, reprezentowana przez lorda Cutlera Becketta, szantażuje Davy’ego Jonesa, jako zakładnika biorąc jego serce, opanowując tym samym Latającego Holendra i jego oryginalną, posklecaną z rozmaitych morskich żyjątek załogę. Mając w ręku statek, który potrafi dogonić legendarną Czarną Perłę, potężną angielską flotę za plecami i agenta na pokładzie wspomnianej jednostki, w końcu doprowadza do decydującego starcia – efektownego, prowadzonego burta w burtę na przeciwległych krańcach wielkiego morskiego wiru wywołanego przez boginię Calypso (wściekłą na Davy’ego Jonesa za wieloletnie uwięzienie w marnym ludzkim ciele).
Jak się to wszystko kończy? Trudno być pewnym. Skoro można umrzeć w walce z krakenem i mimo wszystko wrócić do świata żywych, skoro można zostać wydobytym z podobnych tarapatów na mocy jakichś czarów (jak się stało z Barbossą) – to cóż jest pewnego w śmierci tego czy innego bohatera? Skoro wszyscy podróżują po świecie w oparciu o globusy i w miarę normalne mapy, a tu nagle mamy krawędź świata z wodą spadającą gdzieś w otchłań, jakby ziemia była – nie przymierzając – Pratchettowskim dyskiem opartym na czterech słoniach stojących na żółwiu, nie sposób przewidzieć, jakie jeszcze nieścisłości i wyłomy w logice prezentowanego świata są możliwe. Pewne jest tylko, że ich ilość determinuje liczba części cyklu. Formalnie „Na krańcu świata” cykl zamyka, ale furtkę na ewentualną kontynuację przezornie pozostawiono – tym razem miałaby to być opowieść o próbie dotarcia do legendarnego artefaktu tamtego rejonu świata: Źródła Wiecznej Młodości. Równie mitycznego jak El Dorado, i równie gorączkowo szukanego.
Zakopana w piachu Statua Wolności zaskoczyła wszystkich.
Zakopana w piachu Statua Wolności zaskoczyła wszystkich.
Tak czy siak, u kresu filmu lądujemy wraz z Jackiem Sparrowem w tym samym porcie i przy tym samym molo, przy którym zaczyna się część pierwsza. I z podobnym dla Jacka Sparrowa efektem – znaczącym zmniejszeniem wyporności jednostki, nad którą sprawuje komendę.
Niepodzielną komendę.
• • •
W trzeciej części „Piratów z Karaibów” mamy bogactwo postaci – prócz tych, które znamy z części poprzednich, zjawiają się nowe. Można by domniemywać, że twórcy sięgają po starych, by odpowiednio pozamykać wątki fabularne. Niestety, nie wyszło im to zbyt dobrze. Niektórym zdarzeniom brak zadowalającego uzasadnienia. Przykład bodaj najbardziej oczywisty i ważny to niezbyt dokładnie wyjaśniona historia Davy’ego Jonesa i Calypso, i ich nieszczęśliwej miłości, przez którą niesławny pirat stał się tym, kim się stał. Nie pofatygowano się także, by choćby mgliście uzasadnić, skąd dziewięciu wodzów pirackich szajek dysponowało mocą zdolną uwięzić – było nie było – byt astralny. Cóż, dowiadujemy się, że Davy Jones doradził im, jak to zrobić. I że do tego celu potrzeba dziewięciu monet – znanych z „Wyspy skarbów” Stevensona pieces of eight. Dlaczego zamiast monet wystarczyły jakieś dziwaczne, będące akurat wtedy na podorędziu gadżety, nie wiadomo. Skąd niby Davy Jones w ogóle taką mądrość posiadł? A z kapelusza.
Inna sprawa: wiadomo, że ten, kto przegra z Davym Jonesem w walce swoją duszę, zostaje uwięziony na jego statku. Taki los spotyka Billa Rzemyka, ojca Willa Turnera. A jednak Jack Sparrow, choć za dowództwo na Czarnej Perle jest winien Jonesowi służbę, spędza ją na jakiejś samotnej wyspie, w dodatku z umysłem owładniętym przez obłęd i halucynacje. Dlaczego nie stał się skorupiakiem wrośniętym w kadłub Latającego Holendra? A bo nie.
Oczywiście czepiam się, będąc w pełni świadomym, że te wszystkie mało logiczne ozdobniki służą posuwaniu akcji do przodu, dając twórcom okazję do technicznych popisów tudzież do upychania w fabułę rozmaitych gagów (nawiasem mówiąc, wspomniane halucynacje są świetne). W końcu widz i tak zawiesza swą niewiarę, widząc, że działa można nabijać nie tylko sztućcami, ale i małpą Jackiem. W moim prywatnym rankingu numer jeden ma scena, gdy lord Cutler Beckett pyta swego pierwszego oficera: „Kiedy okręt będzie gotowy do podjęcia pościgu?” – i w tym momencie powoli i majestatycznie zwala się na sterburtę przestrzelony grotmaszt.
Nie brak scen wprost urzekających, jak choćby pokaz z lotu ptaka pertraktacji podjętych przez obie strony sporu na piaszczystej morskiej wysepce, z omalże westernową muzyką w tle, czy wizja wspomnianego krańca świata, wreszcie samej walki pomiędzy Czarną Perłą a Latającym Holendrem podjętej w wirze wytworzonym przez Calypso. Nie brak, last but not least, scen, które nawet w tym swobodnie traktującym rzeczywistość filmie są mocno naciągane, a prym wiedzie zawarcie związku małżeńskiego przez Willa i Elizabeth w ogniu najuczciwszego pod słońcem abordażu. A jednak wszystkie te „wyjścia za margines” ostatecznie mieszczą się w wymogach gatunku, więc trudno je traktować jako zarzut – zwłaszcza że tłukący się na lewo i prawo Barbossa, w międzyczasie udzielający jako kapitan ślubu, wyszedł w tej scenie bardzo pociesznie.
Naga kąpiel Keiry Knightley wzbudziła na pokładzie zrozumiałe zainteresowanie.
Naga kąpiel Keiry Knightley wzbudziła na pokładzie zrozumiałe zainteresowanie.
O wykonawstwie dość powiedzieć, że jest wprost koncertowe. Świetne aktorstwo (z dokładnością do zbyt momentami egzaltowanej gry Keiry Knightley, która starała się upozować swoją postać na wojowniczą amazonkę w sposób trochę rażący sztucznością). Warto zwrócić uwagę na epizodyczną postać ojca Jacka Sparrowa, kapitana Granta Sparrowa, w którego wcielił się Keith Richards, gitarzysta legendarnej grupy The Rolling Stones. Oczywiście numerem jeden jest sam Jack, niezmiennie zabawny i sympatyczny nawet – a może zwłaszcza – wtedy, gdy dostaje świra. Sceny bitewne – ze wskazaniem na zatopienie okrętu flagowego angielskiej floty do spółki przez Czarną Perłę i Latającego Holendra – wgniatają w fotel (znowu mamy mocnego kandydata na Oscara za efekty specjalne). Hans Zimmer, jak to ma zresztą we zwyczaju, odwalił kawał dobrej roboty. Jego muzyka, choć oczywiście przewija się przez nią główny temat, w tej warstwie przekazu spajający trzy części w całość, niesie jednak naprawdę piękny nowy motyw. Podobne brawa należą się bez wątpienia gościom od efektów specjalnych, które widać tam niemal na każdym kroku, ale bynajmniej nie dlatego, że rażą sztucznością. Staranność, z jaką przedstawiono to, co nierzeczywiste, choć dziś uchodzi już za standard, dla porządku warta jest wspomnienia. Wybrakowana momentami fabuła – o niektórych przykładach już wspomniałem – nie psuje jednak odbioru całości, a w sumie to najważniejsze.
• • •
Tym, którzy widzieli części poprzednie, filmu polecać raczej nie trzeba, bo sama ciekawość załatwi sprawę. Pozostałych trzeba by najpierw odesłać do nadrobienia zaległości, bo jednak nieznajomość prequeli będzie przeszkadzać. W każdym razie ogląda się to świetnie. Film właściwie nie ma dłużyzn, za to pełno w nim humoru i iście bajkowych scenerii, do których zaliczam zarówno dość podłej urody port w Singapurze, jak i smaganą przez pieniące się fale plażę, na której rozegrała się trącąca nieco kiczem, choć piękna wizualnie miłosna scena.
Skoro to bajka, to co z morałem? Trochę on przewrotny, co zresztą chyba nie dziwi w przypadku filmu sprawiającego, że widz darzy sympatią rzezimieszków i morderców, a wszystkiego, co najgorsze, życzy siłom reprezentującym – bądź co bądź – prawo i porządek. Mówi, że czasem trzeba stać się facetem bez serca, żeby jako tako ogarnąć szalejący i niszczący wszystko wokół żywioł. By posłać w otchłań takich, co stracili nie tylko serce, ale i duszę, i ludzką twarz, a wraz z nią ludzkie wejrzenie. Którzy topiąc gorycz w organowej muzyce, zaniedbują swą powinność, powinność ważną, bo pozwalającą ludziom zmarłym na morzu bezpiecznie dotrzeć w zaświaty, gdzie znajdą spokój i jasne światło. I o tym, że bogom, którzy niby mogą wszystko, czasem brak sił, by wytrwać w miłości. I o ludziach, którzy nie mogą wszystkiego, ale stać ich na miłość, jakiej dość będzie jednego dnia na dziesięć lat, by płonąć. I że czasem wystarczy mała łupinka z żaglem rozmiarów chusteczki, gdy ma się jasno określony cel i piękne słońce przed sobą.
I o tym, że goście od Disneya jeszcze potrafią opowiadać bajki, które nie są wyłącznie stertą efekciarstwa i śmiesznostek. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak to wygląda.
koniec
8 czerwca 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kasztanowy ludzik: Odc. 1. Tajemnica goni tajemnicę
Marcin Mroziuk

29 XI 2021

Trzeba przyznać, że już sam początek „Kasztanowego ludzika” rzeczywiście wciska widzów w fotele. Wprawdzie później fabuła rozwija się zgodnie ze sprawdzonymi regułami gatunku, ale dla fanów dobrych kryminałów pierwszy odcinek będzie wystarczającą zachętą do obejrzenia całego serialu – będącego ekranizacją powieści Sørena Sveistrupa.

więcej »

Moja wielka, grecka tragedia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2021

Czy „Eternals” to komiksowa głupotka z wydumanymi na siłę problemami, czy może tragedia na miarę antyczną, w której wybory jednostek mają wpływ na losy milionów? Jedno i drugie? Albo żadne z powyższych?

więcej »

East Side Story: Jak wystarać się o państwowe dotacje?
Sebastian Chosiński

21 XI 2021

Z dużym prawdopodobieństwem, jeśli jakiś chłopiec nie marzył w dzieciństwie o tym, aby w dorosłym życiu zostać strażakiem bądź futbolistą, mogła mu przyjść do głowy… kariera w show-biznesie. O takiej właśnie marzy bohater kinowego debiutu Andrieja Nazimowa „Zagraj ze mną”, który wbrew własnemu nazwisku – Biessławny – chce zostać sławnym aktorem.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Sztorm
— Ewa Drab

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Marzec 2014 (1)
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski

Gdyby Tarantino pracował u Disneya
— Agnieszka Szady

Stukadełko w umrzyka skrzyni
— Marcin Łuczyński

Miej serce i patrzaj w serce
— Ewa Drab

Nowości: Marzec 2004
— Konrad Wągrowski

DVD: Piraci z Karaibów. Klątwa Czarnej Perły
— Konrad Wągrowski

Na ekranach: Październik 2003
— Joanna Bartmańska, Marta Bartnicka, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Chała z Karaibów
— Marta Bartnicka

Powiew przygody
— Tomasz Kujawski

„Ringu” i „The Ring” w ringu
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Wracaj, gdy masz do czego
— Marcin T.P. Łuczyński

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Psia tęsknota
— Marcin T.P. Łuczyński

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
— Marcin T.P. Łuczyński

Towarzyszka nudziarka
— Marcin T.P. Łuczyński

Tom Niedosięgacz
— Marcin T.P. Łuczyński

Filiżanki w zlewie
— Marcin T.P. Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.