Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Brian De Palma
‹Czarna Dalia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarna Dalia
Tytuł oryginalnyThe Black Dahlia
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery17 sierpnia 2007
ReżyseriaBrian De Palma
ZdjęciaVilmos Zsigmond
Scenariusz
ObsadaJosh Hartnett, Scarlett Johansson, Aaron Eckhart, Hilary Swank, Mia Kirshner, Mike Starr, Fiona Shaw, Troy Evans, Gregg Henry, Rose McGowan, Ian McNeice, Kevin Dunn, k.d. lang, Brian De Palma
MuzykaMark Isham
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiNiemcy, USA
Czas trwania121 min
WWW
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nieładne kwiatki
[Brian De Palma „Czarna Dalia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gwoździem do trumny filmów przekombinowanych jest z reguły to, że pozostawiają one widza obojętnym. Tym żmudniej się o nich pisze – zwyczajnie brakuje emocjonalnego paliwa, które napędzałoby tok myślenia. Może więc wygodniej będzie zacząć od końca…

Przemysław Ćwik

Nieładne kwiatki
[Brian De Palma „Czarna Dalia” - recenzja]

Gwoździem do trumny filmów przekombinowanych jest z reguły to, że pozostawiają one widza obojętnym. Tym żmudniej się o nich pisze – zwyczajnie brakuje emocjonalnego paliwa, które napędzałoby tok myślenia. Może więc wygodniej będzie zacząć od końca…

Brian De Palma
‹Czarna Dalia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarna Dalia
Tytuł oryginalnyThe Black Dahlia
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery17 sierpnia 2007
ReżyseriaBrian De Palma
ZdjęciaVilmos Zsigmond
Scenariusz
ObsadaJosh Hartnett, Scarlett Johansson, Aaron Eckhart, Hilary Swank, Mia Kirshner, Mike Starr, Fiona Shaw, Troy Evans, Gregg Henry, Rose McGowan, Ian McNeice, Kevin Dunn, k.d. lang, Brian De Palma
MuzykaMark Isham
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiNiemcy, USA
Czas trwania121 min
WWW
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kino De Palmy jest jednym z rzadkich przypadków twórczości filmowej, której ładunek myślowy niemal w całości zawiera się w sposobie prezentacji fabuły. Jednak sprowadzenie specyfiki tej miejscami barokowej kinematografii do przerostu formy nad treścią byłoby obraźliwe dla inteligencji reżysera „Carrie”. Z drugiej strony formalnej żonglerce, jaką uprawia De Palma, niełatwo jest przypisać spójną myśl – tym bardziej natrętne staje się pytanie, co chciał powiedzieć reżyser.
Do pewnego stopnia pomocna w ustaleniach (tych fragmentarycznych, na jakie można tu wykroić miejsce) może się okazać wycieczka do wczesnego etapu twórczości De Palmy. W swoim dokumencie z 1966 r., zatytułowanym „The Responsive Eye”, reżyser zawarł relację z wernisażu wystawy sztuki optycznej. Bardziej intrygujące od samej ekspozycji jest zestawienie reakcji zwiedzających z intelektualną gimnastyką gospodarzy (kuratorów i artystów), deliberujących nad sensem op-artu. Najbardziej znamienne jest zakończenie tej krótkometrażówki: napisom końcowym towarzyszy wielogłos opinii na temat wystawy. Wrażenie jest tym dobitniejsze – istna wieża Babel – że od wypowiedzi nie odciąga już uwagi obraz. Wniosek – w niewyszukanej postaci – nasuwa się samoczynnie: ile głów, tyle interpretacji. W „The Responsive Eye” zawarta jest jednak sugestia, którą podszyta jest późniejsza twórczość autora „Obsesji” – żyjemy w świecie perspektyw i iluzji, w którym stosowniej jest mówić o punktach widzenia niż obiektywnej rzeczywistości. Demaskowanie tych iluzji za pomocą przejaskrawienia mechanizmów kina gatunkowego to jedno z ulubionych zajęć De Palmy – jakby nie było, jednego z czołowych dekonstrukcjonistów X muzy. Jednocześnie (paradoksalnie?) liczne fabularne i narracyjne pułapki jego filmów wraz z ich bogatą oprawą scenograficzną osłabiają wrażenia z seansu i utrudniają wyciągnięcie spójnych wniosków. Na sile wyrazu traci również dość istotny aspekt tej kinematografii – jej zdolność do ukazania, w jaki sposób ekranowe złudzenia i filmowe schematy odzwierciedlają nasze iluzyjne nastawienie do rzeczywistości. Prawdopodobnie najlepiej sprawdza się na tym polu „Człowiek z blizną” – zapewne również dlatego, że część wykładni filmu została podana wprost (motto „The world is yours”). Najbardziej znamienną cechą tego remake’u jest sposób, w jaki konfekcyjność Ulubionego Filmu Gangsterów kontrapunktuje (ilustruje?) „sen o potędze” Tony’ego Montany (oczywiście istotny jest też historyczno-socjologiczny kontekst, ale to osobny temat).
Pora jednak przerwać mędrkowanie. W końcu De Palma robi przede wszystkim kino rozrywkowe – samoświadome, choć często bardziej pozostające w obrębie gatunku niż przełamujące jego ramy (na przykład „Wybuch”, w odróżnieniu od „Świadka mimo woli”). Przesadne wycyzelowanie tych widowisk może skłaniać do poszukiwań drugiego dna – niekoniecznie przewidzianego przez reżysera. Może też zamydlać sens fabuły i zwyczajnie denerwować. Tak jest w przypadku „Czarnej Dalii”. Jednak najnowszy film De Palmy, mimo drobiazgowo rozpisanej historii i zagmatwanej intrygi, nie wydaje się dobrze przemyślany. Trudno stwierdzić, kto zawalił najbardziej: James Ellroy, autor książkowego pierwowzoru, scenarzysta Josh Friedman czy sam „dyrygent”. Natomiast bez wątpienia reprymenda należy się osobie odpowiedzialnej za obsadzenie Josha Harnetta w jednej z głównych ról.
Opowiedziana w konwencji noir historia nawiązuje do autentycznego wydarzenia. W 1947 r. na przedmieściach Los Angeles znaleziono okaleczone i pozbawione istotnych składowych ciało młodej aktoreczki filmów kategorii B, tytułowej Czarnej Dalii. Śledztwo prowadzą dwaj policjanci: Dwight Bleichert (Josh Hartnett) i Lee Blanchard (Aaron Eckhart). Wzajemna relacja obu stróżów prawa jest jednym z kilku nieporozumień w tym filmie. Na wstępie zostają nam przedstawieni – z offu, przez Hartnetta/Bleicherta – jako rywale: życiowi i ringowi (są bokserską chlubą policji). Ich sportowe pseudonimy nie mogłyby być bardziej znaczące: Mr. Fire i Mr. Ice. Jednak dalszy przebieg wydarzeń praktycznie nie rozwija założenia o współzawodnictwie. Bleicherta i Blancharda łączy solidna więź kumpelska oraz kobieta tego drugiego, która ma się ku pierwszemu. Dwight jednak nie traci głowy, a kryzysy koleżeństwa obu funkcjonariuszy nie mają wiele wspólnego z amorami.
De Palma przeplata wątki w niejasny sposób. Wydarzenia, które zwiastują ciekawe następstwa i domagają się rozwinięcia, zostają porzucone (strzelanina pod sklepem, grasujący morderca, złowrogo zapowiadany Bobby DeWitt). Jeśli nawet ich echo pojawia się pod koniec filmu, to tylko po to, by poszczególne elementy fabuły zostały dopięte na ostatni guzik. Niezdarnie przemycone do opowieści ciemne sprawki Blancharda nie są dostatecznie osadzone we wcześniejszym przebiegu wydarzeń, a gdy wychodzą na jaw, okazują się zupełnie niefrapujące. Fabule brakuje wewnętrznej hierarchii, a narracji – płynności. Tytułowy wątek Czarnej Dalii – z założenia kluczowy – rozwadnia się w galimatiasie zdarzeń. Kiedy w końcu trzeba zrealizować gwóźdź programu, De Palma przyspiesza akcję, nieco po łebkach brnąc do (ekspresjonistycznego) finału. Szczególnie denerwują końcowe rewelacje – wszystko zostaje w trymiga wyklarowane, jak w trzeciorzędnej powieści detektywistycznej, w której najbardziej liczy się rozwiązanie zagadki. Zresztą zwieńczenie fabuły jednoznacznymi odpowiedziami nie po raz pierwszy przynosi dziełu De Palmy więcej szkody niż pożytku. Na szczęście pod względem wizualnym reżyser czuje klimat noir, posiada też niezdrową wyobraźnię – potrafi „dosolić” niebanalnym kadrem. Kilka nut perwersji – ze szczególnym uwzględnieniem występu Fiony Shaw – wlewa nieco życia w skostniałą atmosferę filmu.
Pomijając jednak nieliczne akcenty witalności, „Czarna Dalia” jest tworem fabularnie przeładowanym i przytłaczającym. Nie czuć tu kunsztu reżyserskiego ani wyrafinowanego poczucia humoru, które często towarzyszyło formalnym zabawom twórcy „Sióstr”, zaś wyciśnięcie z „Czarnej Dalii” pouczającej myśli wymagałoby nie lada sofistyki. De Palma sięgnął po czarny kryminał bez większego pomysłu – kilka znaków firmowych reżysera odbitych na konwencji noir nie wniosło polotu do zwietrzałego gatunku ani nie zrekompensowało niechlujnej narracji i braku napięcia.
Zresztą kto miałby przewodzić napięcie? Josh Hartnett? Przecież drewno jest izolatorem elektrycznym.
koniec
24 września 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co cechuje dżentelmena?
Konrad Wągrowski

24 II 2020

Guy Ritchie powraca do korzeni i kręci gangsterską komedię w stylu swych dawnych filmów. Wielbiciele „Przekrętu” i „Porachunków” nie powinni być zawiedzeni.

więcej »

East Side Story: Fatalne zauroczenie po rosyjsku
Sebastian Chosiński

23 II 2020

Reżyserski debiut aktora Grigorija Dobrygina to współczesny psychologiczny melodramat, który opowiada o tym, jak fascynacja wielkim światem i niespełnione marzenia niszczą życie młodego małżeństwa mieszkającego na rosyjskiej prowincji. W „Sheena667” krok po kroku obserwujemy destrukcję zdrowego układu damsko-męskiego, która prowadzi… – właśnie, dokąd?

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Ludzie na kutrze, a kuter w wodzie
Sebastian Chosiński

19 II 2020

W tym samym 1972 roku w Związku Radzieckim przeniesiono na ekran dwa dzieła prozatorskie Borisa Wasiljewa – debiutancką nowelę „Kuter Iwana” oraz późniejszą o dwanaście lat powieść „Tak tu cicho o zmierzchu”. Drugi film zyskał wielką sławę na całym świecie, pierwszy natomiast – na długi czas powędrował na półkę. Był po prostu zbyt pesymistyczny i obyczajowo odważny.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Homo bohemicus
— Przemysław Ćwik

Złoty strzał
— Przemysław Ćwik

Koncept art
— Przemysław Ćwik

Lekcja plastyki
— Przemysław Ćwik

Bloodywood
— Przemysław Ćwik

Człowiek, który śmiał się nie za dużo
— Przemysław Ćwik

Królowa Śnieżka i 32 zęby premiera
— Przemysław Ćwik, Urszula Lipińska

Jajka niespodzianki
— Przemysław Ćwik

Million dollar fortel
— Przemysław Ćwik

Jak nie kijem go, to rękawem
— Przemysław Ćwik

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.