Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Nie taki wiedźmin straszny...
[Marek Brodzki „Wiedźmin” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Podjudzona przez prasowe recenzje i znajomych, którzy widzieli go na premierze, szłam do kina z myślą: "Ależ to musi być chała, napiszę sprawozdanie i zjadę ich od góry do dołu, że się nie pozbierają..." (nie precyzowałam, kto taki miałby się nie pozbierać, jako że nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobraziłabym sobie, że twórcy filmu przejmą się recenzjami jakiejś fanki).
A tymczasem... Wiedźmin mi się spodobał! Owszem, nie mogłam nie widzieć tego, na co wszyscy narzekają: poszatkowanego scenariusza i fatalnej gry Ciri; cała reszta jest jednak w porządku.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie taki wiedźmin straszny...
[Marek Brodzki „Wiedźmin” - recenzja]

Podjudzona przez prasowe recenzje i znajomych, którzy widzieli go na premierze, szłam do kina z myślą: "Ależ to musi być chała, napiszę sprawozdanie i zjadę ich od góry do dołu, że się nie pozbierają..." (nie precyzowałam, kto taki miałby się nie pozbierać, jako że nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobraziłabym sobie, że twórcy filmu przejmą się recenzjami jakiejś fanki).
A tymczasem... Wiedźmin mi się spodobał! Owszem, nie mogłam nie widzieć tego, na co wszyscy narzekają: poszatkowanego scenariusza i fatalnej gry Ciri; cała reszta jest jednak w porządku.
Wyszukaj / Kup
Muszę powiedzieć, że zawiodłam się na tym filmie. Podjudzona przez prasowe recenzje i znajomych, którzy widzieli go na premierze, szłam do kina z myślą: "Ależ to musi być chała, napiszę sprawozdanie i zjadę ich od góry do dołu, że się nie pozbierają..." (nie precyzowałam, kto taki miałby się nie pozbierać, jako że nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobraziłabym sobie, że twórcy filmu przejmą się recenzjami jakiejś fanki).
A tymczasem... Wiedźmin mi się spodobał! Owszem, nie mogłam nie widzieć tego, na co wszyscy narzekają: poszatkowanego scenariusza i fatalnej gry Ciri; cała reszta jest jednak w porządku.
1. Gra aktorów.
Jeden z nowatorskich efektów specjalnych - koń z głową Wiedźmina
Jeden z nowatorskich efektów specjalnych - koń z głową Wiedźmina
Żadną znawczynią nie jestem, ale śmiem twierdzić, że ładnie się spisali: Żebrowski JEST Geraltem, nie ma dwóch zdań, pani Wolszczak jako Yennefer również odpowiada moim wyobrażeniom (ktoś może zarzucać, że za stara i za mało piękna, ale chyba lepiej wziąć do roli zawodową aktorkę niż cud-modelkę, która trzech zdań nie będzie umiała wypowiedzieć?), Jaskier jest sympatyczny i bardzo Jaskrowy, a Borch Trzy Kawki i pojawiający się na moment wójt Cadelmeyn, po prostu mnie zachwycili. Nenneke jest dokładnie taka, jak powinna być, a i Calanthe jest OK. Wyobrażałam ją sobie raczej jako kogoś w typie Murphy Brown, niż taką paniusię, charakterek jednak pokazuje. Pavetta może w trochę zbyt współczesny sposób czyni matce wyrzuty: "Bo ty nigdy nie masz dla mnie czasu!", ale jako postać podoba mi się. Ładne są też postaci drugoplanowe: pyszne Zerrikanki o odpowiednio egzotycznej urodzie, bardzo bandziorowate bandziory z bandy Renfri, a i sama Renfri, póki za dużo nie mówi, jest w porządku. Wprawdzie gdzieś znika jej związek z Geraltem, ale to już wina scenariusza, o czym w następnym punkcie.
Niestety, fatalna jest gra dzieci. Wygląda na to, że jedynym reżyserem, który umie dobierać sobie małoletnią obsadę i z nią pracować, jest Andrzej Maleszka - jego filmy i przedstawienia ogląda się z przyjemnością. Natomiast twórcy Wiedźmina nie postarali się absolutnie. Mały Geralt mówi tylko jedno zdanie, więc jakoś można go znieść; przewijające się w tle wiejskie dzieciaki też niewiele mają do zagrania, natomiast Ciri jest ładniutka i pasująca do tej roli, dopóki nie otwiera ust. Wygląda na to, że dziewczynka się starała, bo mówi z dość dramatyczną intonacją, niestety, w każdym zdaniu dokładnie taką samą. Przy wypowiadaniu czterech czy pięciu zdań pod rząd robi się to męczące... Poza tym reżyser jakoś nie dopilnował, żeby na planie robiła cokolwiek poza staniem, chodzeniem czy bieganiem. Ot, na przykład taka scena: Ciri krzyczy przez okno: "Geralt, tu jestem!!" (nawet nieźle jej to wyszło), po czym od tego okna odciąga ją jeden z porywaczy. I co nasza Ciri robi: piszczy, kopie, drapie, jak normalny dzieciak w tej sytuacji? Gdzie tam, pozwala się nieść jak bezwładny tobołek. Żałuję, że nie wzięto do tej roli małej Sawkówny, która jako Nel w nowej ekranizacji była doskonała.
Piękna dłoń, ale linia życia nienajlepsza, nie wróżę długiego pobytu w kinach, a jeśli chodzi o opinię widzów i krytyki, to wygląda mi na to, że nadchodzi czas pogardy...
Piękna dłoń, ale linia życia nienajlepsza, nie wróżę długiego pobytu w kinach, a jeśli chodzi o opinię widzów i krytyki, to wygląda mi na to, że nadchodzi czas pogardy...
2. Scenariusz.
Niektórzy twierdzą, że w tym filmie go w ogóle nie ma. Protestuję - jest, tylko pisany wyraźnie z myślą o wielogodzinnym serialu. Przy próbie upchnięcia tego w dwugodzinny seans robi się szatkowanina: w jednej scenie zima, potem zaraz wiosna, po chwili jesień; jakieś postaci pojawiające się w dwu-trzech kadrach, by zaraz zniknąć na zawsze. Ale scenarzysta (kimkolwiek był) i tak odwalił ładny kawałek roboty przy sklejaniu w jedną całość luźnych wątków z opowiadań: smok, Renfri, Nenneke, rycerze z Zakonu Białej Róży, polowanie na Ciri. Wyszło mu nieźle, bo treść całkiem trzyma się kupy, to jest - trzymałaby się, gdyby jej tak drastycznie nie pocięto. Bohaterowie rzucają kilka zdań o nilfgaardzkim zagrożeniu - dla nas, fanów, jest to czytelne, nie wiem jednak, czy "widz z zewnątrz" wyraźnie zrozumie, o co chodzi. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że w serialu wszystkie te kwestie zostaną dokładnie wyjaśnione.
Dialogi są różne. Niekiedy przedstawiają pewne kwestie zbyt łopatologicznie (mutacje, wiedźmini, smoki), ale jest to przecież nie do uniknięcia w filmie, który w kilkadziesiąt minut musi przedstawić z detalami zupełnie obcy świat. Spotkałam się z zarzutem, że za mało mają z oryginalnej sapkowskiej treści (ja naliczyłam pięć cytatów). Cóż, to w końcu film oparty na motywach opowiadań, a nie ich ekranizacja; i tak wykazuje dość duże podobieństwo do oryginału. Szczerze mówiąc, obawiałam się, że będzie znacznie gorzej.
3. Dźwięk.
Muzyka idealnie pasuje do filmu. Trochę irytowały mnie balladowe wstawki, ale po czwartej z rzędu przywykłam. Kwestie wypowiadane przez aktorów są - co rzadkie w polskich filmach - doskonale słyszalne (wiem, co mówię, przy Girl Guide w połowie filmu przestałam w ogóle rozumieć, o co chodzi) z wyjątkiem ryku smoka, w którym trudno rozróżnić jakiekolwiek słowa i z wyjątkiem sceny wiszenia nad przepaścią, gdzie muzyka skutecznie zagłusza słowa Yennefer. Ale to tylko jeden taki przypadek.
Scena z sequelu. Roboczy tytuł:
Scena z sequelu. Roboczy tytuł:
Natomiast udźwiękowienie szwankuje, jeżeli chodzi o "odgłosy tła". Może to wina głośników w lubelskim kinie Bajka, ale przez większość filmu miałam wrażenie, że dialogi z pierwszego planu dokładnie oddzielają się od tych z drugiego i trzeciego, zamiast się z nimi harmonijnie stapiać, a i samo tło momentami brzmiało mocno nienaturalnie: jak z drewnianej beczki (np. tętent kopyt końskich po lesie) albo w ogóle sztucznie (szmer poruszonych głosów na uczcie u Calanthe).
4. Scenografia i kostiumy.
Bardzo dobre. Zgrzebne, płócienne koszule są naprawdę zgrzebne i płócienne, karczmy, zamki i miasteczka też wyglądają jak trzeba. Mam tylko pytanie, dlaczego Nenneke przyjmuje posłów w jakiejś zrujnowanej sali - ja rozumiem, że świątynia ma być skromna, ale chyba nie do tego stopnia, żeby tynk odpadał.
Piękne zdjęcia (w tym nasi filmowcy są mocni). Szczególnie zapadł mi w pamięć widok Geralta przedzierającego się z mieczem przez bagnisko porośnięte trzcinami, z których przy każdym dotknięciu sypie się prześwietlony słońcem puch... Wspaniałe są też górskie krajobrazy: wiosną, w śniegu, w opadających liściach. Oraz wiedźmin na koniu, odjeżdżający w dal.
5. Efekty specjalne.
Smok wygląda może trochę śmiesznie, ale to chyba dlatego, że z pyska kojarzył mi się z dinozaurem z filmu Disneya: Aladarem, czy jak mu tam. Bardzo ładnie wychodzą wiedźmińskie znaki - efekt drgnięcia powietrza, choć technicznie prościutki, wygląda efektownie i pasuje. Jeśli chodzi o potwory, to twórcy wybrali rozwiązanie najrozsądniejsze z możliwych: pokazują je tak migawkowo, jak tylko się da. Przy okazji potwierdza się stara prawda, że najstraszniejszy jest potwór, którego nie widać.
Tylko... te stworzenia, z którymi walczy Geralt przy wozie Yurgi. Nieeee!!! Czy naprawdę nie można ich było zaprojektować w inny sposób? Skrzyżowanie velociraptora z oskubanym kurczakiem, mające czerwone latarki zamiast oczu budzi raczej śmiech niż grozę. Znacznie lepsze byłyby np. przemykające ukradkowo cienie, wszak rzecz dzieje się w nocy.
6. Całokształt.
Wpadki są, co ma nie być (choć dobrze by było). Ślady opon na górskiej drodze, kapłanka bogini Melitele krzycząca "O Jezu!!", chłopiec stwierdzający: "Tak, widzieliśmy podobną dziewczynkę. Przez cały czas miała zasłoniętą twarz". Ale to się zdarza w każdym filmie, niestety (patrz słynna ciężarówka w Krzyżakach). A Wiedźmin, moim zdaniem, się broni, nawet jako "przydługi zwiastun do serialu", jak go określają niektórzy. Widocznie ma w sobie... Coś Więcej.
PS. Tym, co sądzą, że jestem jedyną osobą w galaktyce, której ten film się podoba, wyjaśniam, że mojemu kumplowi Winniczkowi podoba się on również.
koniec
1 grudnia 2001

Komentarze

22 XII 2010   15:01:45

Nie jesteście sami oglądałem Wiedzmina kilka razy i bardzo mi się podoba

26 XII 2010   00:33:53

Oglądałem film - do bani. Szczególnie potwory źle wyszły, no i ogólnie technicznie nie jest najlepszy. Jako serial sprawdza się już nieporównywalnie lepiej:) Szczególnie gra Żebrowskiego jest wręcz idealna.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Lista śmierci: Odc. 6. Wielka ucieczka
Marcin Mroziuk

15 VIII 2022

Wprawdzie zamach na Steve’a Horna się powiódł, ale w efekcie główny bohater znajduje się w nie lada opałach, bo teraz krok w krok za nim podąża Tony Layun, który w dodatku korzysta z każdego możliwego wsparcia. Co ciekawe twórcy serialu nie tylko postarali się, aby obserwowanie tego pościgu dostarczyło widzom sporo emocji, ale wykorzystują te wydarzenia do ukazania nieco bardziej ludzkiego oblicza Jamesa Reece’a.

więcej »

East Side Story: Krwawiący i płonący step
Sebastian Chosiński

14 VIII 2022

Przed ośmioma laty kazachska reżyserka Marina Kunarowa nakręciła wyjątkowo nieudane kino akcji pod postacią „Polowania na Ducha”. Na szczęście kolejny jej projekt to film z zupełnie innego wymiaru. W „Płaczu Wielkiego Stepu” postanowiła bowiem zmierzyć się z tragiczną historią swojej ojczyzny i tym samym oddać hołd ponad ośmiu milionom Kazachów, którzy stracili życie w wyniku głodu i represji w latach 20. i 30. XX wieku.

więcej »

Peryferia: Odc. 2. Nie ma ucieczki od przeznaczenia
Marcin Mroziuk

12 VIII 2022

Mogłoby się wydawać, że upadek w bezdenną przepaść powinien nieuchronnie zakończyć się śmiercią. Szybko przekonamy się jednak, że w przypadku dziury na polu Abbottów tak się nie dzieje. Nieco więcej na temat właściwości tego niezwykłego obiektu dowiadujemy się dopiero pod koniec odcinka.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Quo Vadis, Wiedźminie?!
— Anna Draniewicz

ONI mogą wszystko
— Bartosz Kotarba

Tegoż autora

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Patrzcie! On ma głowę pana Mifune!”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Piękna-chan i Bestia-kun
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hej ho, przez dżunglę by się szło
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Osobno, ale razem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiczny matriarchat małomiasteczkowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pizza za 136 tysięcy złotych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.