Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

James Gray
‹Królowie nocy›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie nocy
Tytuł oryginalnyWe Own the Night
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery8 lutego 2008
ReżyseriaJames Gray
ZdjęciaJoaquín Baca-Asay
Scenariusz
ObsadaJoaquin Phoenix, Mark Wahlberg, Robert Duvall, Eva Mendes, Oleg Taktarov, Claudia Lopez
MuzykaWojciech Kilar
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania117 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Moralitet klasy B
[James Gray „Królowie nocy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Naturalne jest, iż reżyser nierzadko pragnie stworzyć wiekopomne dzieło, które dzięki zawartym w nim prawdom uniwersalnym zapisze się złotymi zgłoskami w historii kina i będzie przywoływane nawet po latach. Gorzej, gdy nie posiada ku temu stosownych narzędzi w postaci nietuzinkowego scenariusza i własnych umiejętności. Za sztandarowy przykład tego rodzaju sytuacji niech posłużą „Królowie nocy” Jamesa Graya.

Lech Moliński

Moralitet klasy B
[James Gray „Królowie nocy” - recenzja]

Naturalne jest, iż reżyser nierzadko pragnie stworzyć wiekopomne dzieło, które dzięki zawartym w nim prawdom uniwersalnym zapisze się złotymi zgłoskami w historii kina i będzie przywoływane nawet po latach. Gorzej, gdy nie posiada ku temu stosownych narzędzi w postaci nietuzinkowego scenariusza i własnych umiejętności. Za sztandarowy przykład tego rodzaju sytuacji niech posłużą „Królowie nocy” Jamesa Graya.

James Gray
‹Królowie nocy›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie nocy
Tytuł oryginalnyWe Own the Night
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery8 lutego 2008
ReżyseriaJames Gray
ZdjęciaJoaquín Baca-Asay
Scenariusz
ObsadaJoaquin Phoenix, Mark Wahlberg, Robert Duvall, Eva Mendes, Oleg Taktarov, Claudia Lopez
MuzykaWojciech Kilar
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania117 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wspomniany film jest dramatem sensacyjnym, którego treść stanowi potyczka nowojorskich stróżów prawa z rosyjską mafią. Dodatkowych komplikacji przydaje umieszczenie po przeciwnych stronach muru członków tej samej familii. Ojciec Albert (Robert Duvall, standardowo nieschodzący poniżej pewnego poziomu) i syn Joe Grusinsky (Mark Wahlberg) pracują na eksponowanych stanowiskach w departamencie miejskiej policji. Natomiast drugi z synów Alberta, Bobby (Joaquin Phoenix), używający nazwiska Green, prowadzi nocny klub znajdujący się pod kuratelą bonzów rosyjskiego syndykatu. Joe od zawsze postępował zgodnie z wolą ojca, układając swoje życie tak, jak wymarzył to sobie senior rodu. Robert z kolei wyróżniał się krnąbrnością, był niepokorny. W dorosłym życiu przeszedł na drugą stronę barykady. Nie stroni od narkotyków i hedonistycznych uciech. Swoje rodzinne powiązania z policją skrzętnie ukrywa, o czym świadczy choćby przybrane nazwisko.
Relacje między członkami familii Grusinskich są dalekie od wzorcowych. Przełom następuje, gdy Joe zostaje postrzelony przez pracodawców Bobby’ego. Green odwiedza brata w szpitalu samotnie – ukochaną Portorykankę Amadę (Eva Mendes), przynależącą do półlegalnego światka, pozostawiając po drugiej stronie barykady. Notabene ta istotna dla całości scena nie otrzymuje należytej oprawy, przez co niknie w gąszczu innych filmowych zdarzeń. W następstwie kolejnych wydarzeń Bobby zaczyna obawiać o losy brata i ojca, co sprawia, że niczym biblijny syn marnotrawny wraca na łono rodziny. Jednocześnie infiltruje środowisko rosyjskiej mafii. Niech nikogo nie zmyli użyte przeze mnie słowo – porównanie filmu do „Infiltracji” Martina Scorsese’a, nachalnie sugerowane w kampanii promocyjnej, stanowi spore nadużycie semantyczne. Wszak Green rychło zostaje zdemaskowany. Wówczas następuje gradacja jego zaangażowania po stronie stróżów prawa, a topnieją związki z dawnym życiem. Te ostatnie zanikają definitywnie, kiedy na wieść o warunkowym wstąpieniu Greena w szranki nowojorskiej policji odchodzi portorykańska narzeczona, zagubiona w nowej sytuacji, bo odstawiona na boczny tor. Wszystko zmierza do finału, w którym Bobby odkupi swoje winy oraz, już formalnie, powróci do rodziny, czyli na stałe zasili szeregi policji, a także powróci do nazwiska rodowego Grusinsky. Szkoda jedynie, że zakończenie daje się przewidzieć wiele minut przed końcem.
Kurde, mówiła, że waży nie więcej niż 50 kg...
Kurde, mówiła, że waży nie więcej niż 50 kg...
Gray – reżyser i scenarzysta „Małej Odessy” oraz „Ślepego toru” – pokazuje w „Królach nocy” spore ambicje. Widać jego chęć tworzenia historii o wymiarze tragicznym i uniwersalnym, w której okoliczności przerastają bohaterów. Inspiracje bliskie Szekspirowi, ale Graya podjęty temat stanowczo przerasta – tu zachodzi podobieństwo do postaci z jego filmów. Dołożyć trzeba brak konsekwencji w prowadzeniu akcji, złe odmierzenie proporcji między klasycznym filmem policyjnym a próbą wyreżyserowania ambitnego dramatu sensacyjnego. Efektem jest rozwarstwienie i niezborność fabuły, która w ostatecznym rozrachunku niebezpiecznie dryfuje w kierunku filmu klasy B.
Zagubieni są też aktorzy. Joaquin Phoenix stara się nadać postaci Bobby’ego Greena głębię psychologiczną, lecz wyraźnie widać, iż w sukurs nie przychodzi mu nie najlepiej skonstruowany scenariusz. Phoenix próbuje wykrzesać ze swojej postaci ogień nawet wtedy, gdy nie ma na to najmniejszej nadziei, co owocuje paroma kawałkami niezłego aktorstwa – jak w scenie hotelowej kłótni z Mendes. Od wielu lat klasą samą w sobie jest Robert Duvall, który nie zawodzi również jako zastępca komisarza NYPD. Mniej ciepłych słów można powiedzieć o pozostałych aktorach przewijających się przez ekran. Zarówno Rosjanie, jak i drugoplanowi stróże prawa bliscy są stereotypowi, kluczowa dla budowy postaci staje się fizjonomia aktorów. Mark Wahlberg z roli wycofanego i pozostającego w ojcowskim cieniu Josepha mógł wycisnąć znacznie więcej. W rezultacie jego niezbyt wyszukanych prób otrzymujemy postać nieciekawą i nieprzykuwającą uwagi. Zjawiskowa latynoska piękność Eva Mendes w filmie odgrywa rolę partnerki Bobby’ego. Reżyser nie stawia przed nią skomplikowanych aktorsko zadań. Kiedy już daje Evie szansę zaprezentowania czegoś ponad ładną buzię – jak w scenie hotelowej kłótni, w której ze znakomitej strony pokazuje się Phoenix – aktorka ją zaprzepaszcza. Mendes potwierdza to, czego – zważywszy na dotychczasowy dobór repertuaru – można było się domyślać. Nietuzinkowa uroda, która ją wyróżnia, jest głównym atutem aktorki znanej między innymi ze „Skazanych na siebie” czy „Za szybkich, za wściekłych”. W przywołanych filmach spisała się wyśmienicie, bo musiała jedynie prezentować swe wdzięki. Wygląda na to, iż Eva Mendes musi łapać swoją szansę, póki jest młoda i urodziwa.
Moralitet Graya razi łopatologią i przewidywalnością, wszystko rozgrywa się na jednej nucie. Przeszkadza też monotonia – całość nie budzi większych emocji, kolejne sekwencje akcji przeczuwamy ze znacznym wyprzedzeniem. Za jasny punkt można uznać kreację Joaquina Phoeniksa, któremu jednak skrzydła podcina mizeria scenariusza. Dla filmu chyba lepiej byłoby, gdyby reżyser – i zarazem autor skryptu – nie silił się na wydobycie za wszelką cenę ponadczasowych treści, które w efekcie zostają niefortunnie przekazane. Mógł po prostu nakręcić typowy policyjny produkcyjniak. A tak – pożarły go wygórowane ambicje.
koniec
12 marca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Śmiechu niewarte
— Lech Moliński

Brzeskota kredyt u widzów
— Lech Moliński

Łagodna nutka optymizmu
— Lech Moliński

Hitchcock dla nastolatków
— Lech Moliński

Chwała dystrybutorom
— Lech Moliński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.