Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Nikołaj Lebiediew
‹Kryptonim Gwiazda›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKryptonim Gwiazda
Tytuł oryginalnyЗвезда
Dystrybutor Kino Świat
ReżyseriaNikołaj Lebiediew
ZdjęciaJurij Newski
Scenariusz
ObsadaIgor Pietrenko, Aleksiej Panin, Anatoli Gushchin, Jekatierina Wuliczenko
MuzykaAleksiej Rybnikow
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania97 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 4:3
Gatunekwojenny
EAN5903560914877
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Niewesołe jest życie zwiadowcy
[Nikołaj Lebiediew „Kryptonim Gwiazda” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielka Wojna Ojczyźniana to – jak się okazuje – najpierw dla radzieckich, a dzisiaj dla rosyjskich filmowców źródełko inspiracji, które nigdy nie wysycha. Zmieniają się ludzie, czasy i ustroje, tymczasem wizerunek Armii Czerwonej zmienić się nie jest w stanie. „Kryptonim Gwiazda” Nikołaja Lebiediewa to kolejny film o bohaterskich krasnoarmiejcach. I choć zrealizowany został na modłę amerykańską, to jednak przesłanie ma rodem z czasów sowieckich.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Niewesołe jest życie zwiadowcy
[Nikołaj Lebiediew „Kryptonim Gwiazda” - recenzja]

Wielka Wojna Ojczyźniana to – jak się okazuje – najpierw dla radzieckich, a dzisiaj dla rosyjskich filmowców źródełko inspiracji, które nigdy nie wysycha. Zmieniają się ludzie, czasy i ustroje, tymczasem wizerunek Armii Czerwonej zmienić się nie jest w stanie. „Kryptonim Gwiazda” Nikołaja Lebiediewa to kolejny film o bohaterskich krasnoarmiejcach. I choć zrealizowany został na modłę amerykańską, to jednak przesłanie ma rodem z czasów sowieckich.

Nikołaj Lebiediew
‹Kryptonim Gwiazda›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKryptonim Gwiazda
Tytuł oryginalnyЗвезда
Dystrybutor Kino Świat
ReżyseriaNikołaj Lebiediew
ZdjęciaJurij Newski
Scenariusz
ObsadaIgor Pietrenko, Aleksiej Panin, Anatoli Gushchin, Jekatierina Wuliczenko
MuzykaAleksiej Rybnikow
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania97 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 4:3
Gatunekwojenny
EAN5903560914877
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Kryptonim Gwiazda” to jeden z nielicznych współczesnych rosyjskich filmów wojennych, który doczekał się edycji DVD w Polsce (inne, o których warto wspomnieć, to miniseriale „Na bezimiennym wzgórzu” oraz „Konwój PQ-17”). Zapewne dlatego, że w rodzinnym kraju cieszył się sporą popularnością. I nic dziwnego. Nakręcony został bowiem według obecnie obowiązujących standardów w kinie wojennym, ale jednocześnie odwoływał się do radzieckiej klasyki, czym mógł wzbudzić niemały sentyment zwłaszcza wśród starszej części publiczności, wychowanej na obrazach typu „Wyzwolenie”, „Żołnierze wolności” czy też „Oni walczyli za ojczyznę”. W efekcie powstał film będący swoistą „Arką Przymierza między dawnymi a nowymi czasy”, mający w sobie coś zarówno z amerykańskiego „Snajpera” i „Za linią wroga”, jak i radzieckiego „Tak tu cicho o zmierzchu” (vide scena na bagnach, zresztą jedna z bardziej przejmujących w obrazie Lebiediewa).
Akcja „Kryptonimu Gwiazda” rozgrywa się latem 1944 roku na terytorium Białorusi, nieopodal dawnej granicy polsko-radzieckiej. Armia Czerwona szykuje się do ofensywy, która ma doprowadzić do wyzwolenia Polski i tym samym szeroko otworzyć wrota do dalszego marszu na Berlin. Niemcy doskonale zdają sobie jednak sprawę z planów sowieckiego Sztabu Generalnego i zrobią wszystko, aby ten bohaterski pochód powstrzymać, a w najgorszym wypadku – opóźnić choćby o kilka tygodni. Dlatego też ściągają na linię frontu doborowe jednostki SS, chlubę samego Reichsführera Heinricha Himmlera. Rosjanie spodziewają się jakiejś niespodzianki ze strony faszystów, chcąc więc wykluczyć jakąkolwiek możliwość wpadki, podejmują decyzję o wysłaniu za linię frontu grupy zwiadowców. Problem polega na tym, że z kilkunastu doświadczonych i zaprawionych w boju żołnierzy zwiadu w armii pozostało zaledwie dwóch: dowódca, porucznik Trawkin (w tej roli Igor Pietrenko) oraz jego prawa ręka, sierżant Mamoczkin (Aleksiej Panin). Jako że w duecie na terenie opanowanym przez doborowe jednostki hitlerowskie niewiele zdziałają, skład osobowy grupy zostaje uzupełniony o kilku nowych zwiadowców. Ten naprędce sklecony oddział otrzymuje niezwykle ważne dla planowanej ofensywy zadanie: przedostać się na obszar kontrolowany przez wroga, rozpoznać miejsca postoju jego jednostek i odpowiednie informacje przekazać drogą radiotelegraficzną do sztabu. Wydawałoby się – zwykła zwiadowcza robota. A jednak od samego początku misja przybiera dramatyczny obrót – a to z powodu wszechobecnych Niemców, to znów z braku odpowiedniego doświadczenia żołnierzy.
Krótki z założenia rekonesans z czasem zamienia się w prawdziwą odyseję. Niemcy bowiem bardzo szybko przekonują się, że mają „na plecach” śmiertelnego wroga i kierują do jego wykrycia oddziały SS. Zaczyna się wyścig z czasem, tym bardziej że ofensywa Armii Czerwonej ma się rozpocząć lada dzień… Choć film rozgrywa się w przepięknych plenerach (puszcza, bagna, pola), nie ma czasu, niestety, aby rozkoszować się widokami i feerią barw. Akcja nabiera dynamiki, toczą się zaciekłe walki, sowieckie lotnictwo – idąc jak po sznurku za wskazówkami zwiadowców – bombarduje niemieckie pozycje. Efekty specjalne wprawdzie nie zachwycają (spore niedoróbki widać właśnie w scenach ataków lotniczych, samoloty są tak pokazane, że trudno nawet dostrzec, z jakim typem mamy do czynienia), ale też nie na nich film miał się opierać. Realizatorzy znacznie większy nacisk położyli na realizm postaci i sytuacji. Tu nie ma cudów – ranni żołnierze nie odzyskują nagle sił i nie rozprawiają się z setką wrogów z karabinami maszynowymi w obu rękach, zbierająca krwawe żniwo śmierć jest prawie namacalna. Zwiadowców nie opuszcza strach ani zwątpienie, są jednak świadomi roli, jaką muszą odegrać, i to dodaje im wiary. Gotowi są ponieść największą ofiarę, byle tylko pognębić wroga. Pewnie, że brzmi to jak propagandowy wykład politruka, ale przyznać należy, że zainscenizowane zostało wybornie. Wyśmienicie zrealizowana finałowa scena filmu chyba nikogo nie pozostawi obojętnym.
Odbiór obrazu Lebiediewa skutecznie psuje jednak zakończenie. W Rosji pewnie nikogo ono nie zniesmaczy, ale nad Wisłą może być odebrane dwuznacznie. Gdy widać maszerujące na Niemców kolumny krasnoarmiejców, z offu odzywa się lektor mówiący między innymi o wspaniałych żołnierzach, którzy polegli podczas wyzwalania Polski i Czech, a których dusze każdej wiosny, gdy nadchodzi maj, „kierują się zawsze w rodzinne strony, by ujrzeć swą kwitnącą ojczyznę, za którą oddali życie”. Piękna lekcja światopoglądowa, ale jakby nie z tej epoki. Tak można było wtłaczać patriotyzm do głowy homo sovieticusa za czasów Chruszczowa bądź Breżniewa, ale nie w XXI wieku, gdy dla nikogo nie jest już żadną tajemnicą, co kryło się za tym „wyzwalaniem” Polski i Czech. Inna sprawa, że i słowa o „kwitnącej ojczyźnie” wydają się być nie na miejscu. Ta ojczyzna bowiem wielu swoich synów powracających z marszu na Zachód przywitała obozami na Syberii, Kołymie i Wyspach Sołowieckich. Ciekawe, co oni dzisiaj czują, słuchając takich patetycznych fanfaronad.
koniec
30 marca 2008

Komentarze

16 III 2020   13:52:31

Komentarz to pieprzenie w stylu Bóg Honor Ojczyzna - zero szacunku dla tych co zginęli aby pan mógł żyć... i mógł pieprzyć takie kawałki. Moja rodzina dzięki nim żyje i ja mam do nich szacunek. A "wyzwalanie" przez "żołnierzy wyklętych" które teraz jest lansowane - to dopiero horror.

16 III 2020   17:07:54

@Kiwi W recenzji nie pada ani razu słowo Bóg, ani razu honor i ani razu ojczyzna. Za to jest w nim zdrowy rozsądek.

Radzieccy żołnierze zginęli za ideę rozszerzania imperium Stalina, a nie za nas. Cześć się należy tym poległym chłopakom, którzy zostali siłą wcieleni do Armii Czerwonej, ale już nie samej Armii Czerwonej. Osobna sprawa to mordy, gwałty i rabunki na cywilach dokonane przez krasnoarmiejców.

Równie bez sensu i ahistorycznie można pisać, że hitlerowcy wyzwolili nas od zagrożenia komunizmem.

16 III 2020   22:27:00

Słusznie Kiwi, słusznie. Ja tylko zaznaczę, że dzielni chłopcy z Armii Czerwonej tak się garnęli do "wyzwalania" Polski, że zaczęli już 1939. Co prawda wtedy "wyzwolili" tylko połowę naszego kraju, ale w 1944-1945 już fuszerki nie było i "wyzwalanie" zakończyło się pełnym sukcesem. Wdzięczny lud pracujący polskich miast i wsi witał ich chlebem i solą. Tak było.

W sumie, jak tak się zastanowić, to próbowali nas już "wyzwolić" w 1920...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
Marcin Knyszyński

28 III 2020

„Zjawa” to jak na razie ostatni film Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Nie powtórzył sukcesu „Birdmana”, który rok wcześniej zdobył Oscara w kategorii „Najlepszy film”, ale przyniósł drugą z rzędu nagrodę reżyserowi, który rozsiadł się na Parnasie i do tej pory zastanawia się co dalej. My w tym czasie cofamy się o dwieście lat i lądujemy na północy Stanów Zjednoczonych.

więcej »

Zaraza odc. 2: Grzechy wołające o pomstę do nieba
Marcin Mroziuk

27 III 2020

W drugim odcinku „Zarazy” twórcy przygotowali dla nas kilka niespodzianek, ale zdecydowanie na największą uwagę zasługuje zupełnie nowy wątek kryminalny.

więcej »

Zaraza, odc.1: Strzeżcie się wszelkiej chciwości
Marcin Mroziuk

26 III 2020

Dostępny za darmo w vod.pl pierwszy sezon „Zarazy” to dowód na to, że Hiszpanie potrafią kręcić seriale historyczne mogące z powodzeniem konkurować z podobnymi produkcjami amerykańskimi. Zanim będziemy mogli oglądać dalszy ciąg tej historii (nowe odcinki będą miały w Polsce premierę telewizyjną w kwietniu), przyjrzyjmy się dotychczas przedstawionym wydarzeniom.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.