Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jon Favreau
‹Iron Man›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIron Man
Dystrybutor Imperial, UIP
Data premiery30 kwietnia 2008
ReżyseriaJon Favreau
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaRobert Downey Jr., Gwyneth Paltrow, Jeff Bridges, Leslie Bibb, Terrence Howard, Shaun Toub, Faran Tahir, Clark Gregg, Bill Smitrovich, Samuel L. Jackson, Stan Lee, Jon Favreau
MuzykaRamin Djawadi
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
CyklIron Man, Marvel Cinematic Universe
Czas trwania126 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
EAN5903570134555
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

IRONiczny MANifest
[Jon Favreau „Iron Man” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Do pełnometrażowego filmu fabularnego o Iron Manie przymierzano się już w roku 1990, ale plany spaliły na panewce. I dobrze. Bo osiemnaście lat temu Robert Downey Jr. nie był jeszcze wystarczająco zblazowany i przechlany do roli Tony’ego Starka.

Piotr Dobry

IRONiczny MANifest
[Jon Favreau „Iron Man” - recenzja]

Do pełnometrażowego filmu fabularnego o Iron Manie przymierzano się już w roku 1990, ale plany spaliły na panewce. I dobrze. Bo osiemnaście lat temu Robert Downey Jr. nie był jeszcze wystarczająco zblazowany i przechlany do roli Tony’ego Starka.

Jon Favreau
‹Iron Man›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIron Man
Dystrybutor Imperial, UIP
Data premiery30 kwietnia 2008
ReżyseriaJon Favreau
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaRobert Downey Jr., Gwyneth Paltrow, Jeff Bridges, Leslie Bibb, Terrence Howard, Shaun Toub, Faran Tahir, Clark Gregg, Bill Smitrovich, Samuel L. Jackson, Stan Lee, Jon Favreau
MuzykaRamin Djawadi
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
CyklIron Man, Marvel Cinematic Universe
Czas trwania126 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
EAN5903570134555
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Milioner, playboy, hulaka niestroniący od alkoholu, wybitny talent bez pomysłu na życie i na wykorzystanie swego niebagatelnego potencjału. Czy to nie ironia, że powyższy opis pasuje zarówno do fikcyjnej biografii stworzonego przez Stana Lee bohatera, jak i do prawdziwego życiorysu aktora wcielającego się w tegoż herosa?
Ron Perlman, najlepiej obsadzony do tej pory aktor w historii ekranizacji komiksów, podarował Hellboyowi swoją fizyczność. Robert Downey Jr. oddaje Tony’emu Starkowi coś jeszcze cenniejszego – swoje curriculum vitae. Biogramy superbohatera i gwiazdora krzyżują się przez cały film, by w finale wybrzmieć jedną pointą. Oto Stark, nonszalancko, ale i z niejaką dumą, oświadcza: „Prawda jest taka… że jestem Iron Manem”. Ów manifest, wygłoszony w blasku fotoreporterskich fleszy, ma wyraźny podtekst pozafilmowy. Downey Jr. wypowiada go w imieniu granej przez siebie postaci, ale i swoim własnym – faceta po przejściach, który po zwycięskiej walce z nałogiem odbudowuje podniszczoną karierę i jest na dobrej drodze, by wreszcie spełnić pokładane w nim niegdyś nadzieje.
Na tym jednak zalety owej pointy się nie kończą. Doskonale wpisuje się ona bowiem w przewrotny charakter filmu, który nie rezygnując z patosu, przesadyzmu i ogólnej atmosfery radosnej rozwałki, jednocześnie z łobuzerskim wdziękiem obnaża marvelowskie stereotypy. Tak więc bohater nie robi ze swojego alter ego Wielkiej Tajemnicy, ale wręcz ostentacyjnie odsłania się przed światem. Pogadanki jego kumpla, wojskowego pełniącego rolę anioła stróża (świetny Terrence Howard), trafiają w próżnię, zaś zwroty akcji, mimo że ogólnie dające się przewidzieć, następują niekoniecznie w momentach, do których przyzwyczaiła nas konwencja gatunku.
Nie jest to, rzecz jasna, wywrotowość wielce wysublimowana. Nie rozciąga się na całe kino superbohaterskie, ale w obrębie uniwersum Marvela, po tych wszystkich infantylnych i uładzonych do bólu „Spider-Manach” i „Fantastycznych Czwórkach”, stanowi ożywczy powiew świeżości. Zresztą być może nie bez znaczenia jest tu sam komiksowy pierwowzór – dla Amerykanów kultowy, ale dla europejskiego czytelnika na pierwszy rzut oka (miałem pobieżną styczność z paroma zeszytami w wersji elektronicznej) głupiutki i mało ciekawy.
Dopiero brawurowa interpretacja postaci przez Downeya Juniora każe przyjrzeć się Tony’emu Starkowi alias Iron Manowi bliżej. I paradoksalnie dopiero wtedy staje się jasne, że emocje, które bohater wyzwala, to nie tylko zasługa aktorskiego kunsztu Downeya.
Stark nie jest bowiem mutantem obdarzonym nadprzyrodzoną mocą. Nie jest też cyborgiem, bo choć w klatkę piersiową ma wszczepiony reaktor wielkości puszki słonych orzeszków, jedyną rolą urządzenia jest powstrzymywanie drobnych odłamków pocisku – tkwiących w ciele bohatera od czasu zamachu terrorystycznego – przed przemieszczaniem się w kierunku serca. Ponadto reaktor sam w sobie nie usprawnia naturalnych umiejętności Starka, toteż żaden z niego Robocop; przeciwnie – jest w mniejszym stopniu wspomagany przez maszynę niż człowiek z rozrusznikiem serca. Swoje życie, a także późniejszą moc mechaniczno-elektronicznego pancerza, zawdzięcza więc li tylko potędze własnego intelektu.
Product placement Heyah był w tym filmie chyba zbyt nachalny.
Product placement Heyah był w tym filmie chyba zbyt nachalny.
To wszystko sprawia, że niezbyt korzystne pierwsze wrażenie, jakie wywołuje ta postać, szybko ustępuje miejsca silnej empatii, a nawet swego rodzaju szacunkowi. W końcu nie przez przypadek prestiżowy magazyn ekonomiczny „BusinessWeek” umieścił swego czasu Iron Mana w pierwszej dziesiątce najbardziej inteligentnych superbohaterów.
Nie ma też przypadku w pozornie wątpliwym wyborze reżysera, którego związki z wysokobudżetowym kinem superbohaterskim kończyły się do tej pory na epizodycznych rolach w „Daredevilu” i „Batman Forever”. Jon Favreau prywatnie jest wielkim miłośnikiem sztuki obrazkowej i to podczas seansu widać, słychać i czuć. Do powierzonego mu zadania filmowiec podszedł profesjonalnie, z pasją, ale i z dystansem, bynajmniej nie na kolanach. W efekcie dramatyzm, akcja i komizm znakomicie się równoważą, a te same sceny często bywają zarówno apoteozą, jak i kpiną z konwencji. Duża w tym zasługa reżyserskiego wyczucia, ale trzeba też przyznać, że i grono współpracowników miał Favreau doborowe. Począwszy od aktorów z Downeyem na czele, poprzez speców z Industrial Light & Magic i studia legendarnego Stana Winstona (efekty wizualne i protetyczne są najwyższej próby), na kwartecie młodych (jest wśród nich debiutant) i zdolnych (są też autorzy fabuły „Ludzkich dzieci” Cuarona) scenarzystów kończąc. Dzięki tej ekipie zupełnie niespodziewanie… zostałem fanem Iron Mana.
PS. Jestem również niezmiernie wdzięczny Tomowi Cruise’owi i Nicolasowi Cage’owi za odrzucenie roli Tony’ego Starka z powodu innych zobowiązań zawodowych.
koniec
17 maja 2008

Komentarze

27 IV 2020   12:57:50

"...zaś zwroty akcji, mimo że ogólnie dające się przewidzieć, następują niekoniecznie w momentach, do których przyzwyczaiła nas konwencja gatunku"
Po wczorajszym seansie w TV naszła mnie ochota sprawdzić, co w Esensji pisaliśmy o Iron Manie (z którym zapoznałam się dopiero pięć lat po premierze) i zaciekawiło mnie to zdanie, ale gdzie teraz Piotra szukać...

27 IV 2020   21:41:14

Bez tego filmu i bez Downeya pewnie nie byłoby dzisiejszej potęgi Marvela. Wcześniej tak sobie mnie interesowały przygody gości tych gości w kolorowych kostiumach, przekonał mnie właśnie "Iron Man". Tak się złożyło, że mogłem sobie obejrzeć w krótkich odstępach dwie kolejne części, a potem już poszły tez inne filmy z MCU.

Wczoraj "niechcący" obejrzałem jedynkę tak gdzieś od połowy.

Ww własnej kategorii wagowej pierwszy "Iron Man" to cudeńko, właściwie sam tworzy na nowo konwencję kina o superbohaterach.




Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Zaczęło się pod Kurskiem
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Składająca się z pięciu pełnometrażowych filmów epopeja Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” była – obok późniejszych o kilka lat „Żołnierzy wolności” – największym finansowym i organizacyjnym przedsięwzięciem w dziejach kinematografii radzieckiej (i kilku innych krajów komunistycznych). Całość opowiadała o dwóch ostatnich latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a pierwsza część – „Ognisty łuk” – poświęcona został bitwie na Łuku Kurskim.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 2: Dowody na istnienie UFO
Marcin Mroziuk

25 V 2020

Druga część opowieści o wydarzeniach w Roswell okazuje się nawet jeszcze bardziej zajmująca niż pierwsza, gdyż tym razem napięcie kilkukrotnie osiągnie naprawdę wysoki poziom, a w pewnym momencie kapitan Quinn i doktor Hynek znajdują się po przeciwnych stronach barykady, widzowie zaś wcale nie mają pewności, który z nich ma rację.

więcej »

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
Sebastian Chosiński

24 V 2020

Pochodząca z Ukrainy reżyserka Oksana Karas nie miał dotąd większych możliwości przebicia się w Polsce. Owszem, jej filmy od czasu do czasu pokazywane są na festiwalach, lecz żaden, jak do tej pory, nie stał się u nas przebojem. Na to samo nie może również liczyć dramat „Ponad niebem”, który – nawiązując do klasyki literatury rosyjskiej XIX wieku – mówi o jak najbardziej współczesnych (aczkolwiek uniwersalnych) problemach.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Maj (2)
— Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kosmici, na koń!
— Ewa Drab

I ty możesz zostać elfem
— Jarosław Loretz

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (15)
— Jakub Gałka

W żelaznym uścisku
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.