Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Robert Rodriguez
‹Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPewnego razu w Meksyku: Desperado 2
Tytuł oryginalnyOnce Upon a Time in Mexico
Dystrybutor Forum Film
Data premiery3 października 2003
ReżyseriaRobert Rodriguez
ZdjęciaRobert Rodriguez
Scenariusz
ObsadaJohnny Depp, Willem Dafoe, Eva Mendes, Antonio Banderas, Mickey Rourke, Cheech Marin, Danny Trejo, Salma Hayek, Enrique Iglesias, Marco Leonardi
MuzykaRobert Rodriguez
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiMeksyk, USA
Czas trwania102 min
WWW
Gatunekakcja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

U Rodrigueza (prawie) bez zmian
[Robert Rodriguez „Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To wciąż ten sam Rodriguez, rozmiłowany w wyolbrzymionej przemocy a la Tarantino, rozpalonych, soczystych kadrach, obrazujących surowe piękno Meksyku, zafascynowany ciemną stroną ludzkiego "ja", pokazaną jednak w cokolwiek baśniowy, wyrwany z rzeczywistości sposób. Ten sam Rodriguez, ale jakby trochę inny. Chcąc chyba zdystansować swoje poprzednie osiągnięcia, przedobrzył w niektórych kwestiach.

Łukasz Kustrzyński

U Rodrigueza (prawie) bez zmian
[Robert Rodriguez „Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2” - recenzja]

To wciąż ten sam Rodriguez, rozmiłowany w wyolbrzymionej przemocy a la Tarantino, rozpalonych, soczystych kadrach, obrazujących surowe piękno Meksyku, zafascynowany ciemną stroną ludzkiego "ja", pokazaną jednak w cokolwiek baśniowy, wyrwany z rzeczywistości sposób. Ten sam Rodriguez, ale jakby trochę inny. Chcąc chyba zdystansować swoje poprzednie osiągnięcia, przedobrzył w niektórych kwestiach.

Robert Rodriguez
‹Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPewnego razu w Meksyku: Desperado 2
Tytuł oryginalnyOnce Upon a Time in Mexico
Dystrybutor Forum Film
Data premiery3 października 2003
ReżyseriaRobert Rodriguez
ZdjęciaRobert Rodriguez
Scenariusz
ObsadaJohnny Depp, Willem Dafoe, Eva Mendes, Antonio Banderas, Mickey Rourke, Cheech Marin, Danny Trejo, Salma Hayek, Enrique Iglesias, Marco Leonardi
MuzykaRobert Rodriguez
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiMeksyk, USA
Czas trwania102 min
WWW
Gatunekakcja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konkretne ramy pierwszego fabularnego filmu Roberta Rodrigueza zrodziły się w 1991 roku, gdy przyszły filmowiec był studentem Uniwersytetu w Teksasie. Swój premierowy scenariusz napisał w całkowitym odosobnieniu, zamknięty w celi.
Nie, nie był więźniem. Był uczestnikiem programu badawczego, sprawdzającym działanie nowego leku. Film ("El Mariachi") został zrealizowany, koszt produkcji zamknął się w śmiesznej kwocie 7 tys. dolarów. Rodriguez był tu reżyserem, scenarzystą, autorem zdjęć, montażu i dźwięku. Obraz okazał się nadspodziewanym sukcesem. Zdobył głośną nagrodę publiczności na Festiwalu Filmowym w Sundance i został wyróżniony w Berlinie, Monachium, Edynburgu. Stał się też najtańszym filmem, wypuszczonym do kin przez dużą wytwórnię (Columbia Pictures), a także pierwszą amerykańską fabułą w hiszpańskiej wersji językowej.
Po mariażu z wielką wytwórnią wszystko się zmieniło. Czy kręcenie filmów stało się łatwiejsze? Sam Rodriguez twierdzi, że nie, że kontrakt z wytwórnią filmową to koszmarny taniec, w którym bardzo łatwo zagubić swoje własne, autorskie dążenia i aspiracje. Columbia, wyczuwając niezły interes, nie skąpiła na kolejne projekty reżysera, w tym na jego sztandarowy produkt tamtych czasów - kultowy "Desperado".
Jakie były początki tego filmu? Wytwórnia ustanowiła proste wytyczne - raz jeszcze nakręcić "El Mariachi". Tyle, że teraz z zawodowymi aktorami, z prawdziwą ekipą i planem, a - co najważniejsze - z prawdziwym budżetem.
Historia opowiedziana w "Desperado" do skomplikowanych nie należy. Oto do meksykańskiego miasteczka przyjeżdża tajemniczy muzyk, który pragnie zemścić się za śmierć swojej ukochanej. Trop prowadzi go prosto do handlarzy narkotyków. Ta historia, rażąca chorobliwą banalnością, okazała się sukcesem. Być może opowieści Rodrigueza są banalne, może niewiele w nich sensu, ale zawsze opowiedziane są w porywający sposób, zawsze jak magnes przyciągają szaleństwem, wypaczonym spojrzeniem na świat, na miłość, na śmierć, na życie w końcu.
Dziś na ekranach mamy drugą część "Desperado". Spodziewano się hitu, filmu kultowego. Jak wyszło? Ano, jak zwykle, gdy wybujałe oczekiwania zderzają się z rzeczywistością. Wyszło, z góry mówię, dobrze. Niestety - nie bardzo dobrze.
El Mariachi (Banderas) mści się na generale Marquezie, mordercy córeczki i żony (Hayek). Pomocą służy mu para compadre z zespołu - pijak i przystojniak (w tej roli wcale niezły Iglesias) - którzy ze strzelaniem i miotaniem granatami radzą sobie równie skutecznie, co z grą na gitarze. Oprócz tego jest jeszcze spisek na życie nowego prezydenta, nadto motyw emerytowanego agenta FBI Jorge, któremu również zależy na śmierci generała. Jest w końcu cyniczny Depp (ni to agent CIA, ni to szaleniec), o którym wiemy bardzo niewiele na początku filmu i równie mało na jego końcu. Jest przez to bezapelacyjnie najciekawszą postacią.
To wciąż ten sam Rodriguez, rozmiłowany w wyolbrzymionej przemocy a la Tarantino, rozpalonych, soczystych kadrach, obrazujących surowe piękno Meksyku, zafascynowany ciemną stroną ludzkiego "ja", pokazaną jednak w cokolwiek baśniowy, wyrwany z rzeczywistości sposób.
Ten sam Rodriguez, ale jakby trochę inny. Chcąc chyba zdystansować swoje poprzednie osiągnięcia, przedobrzył w niektórych kwestiach. W filmie mamy zatrzęsienie bohaterów, wątków, wybuchów, strzelanin i kaskaderskich popisów. Na dodatek w sferze zainteresowań reżysera pojawia się chyba niepotrzebny, na siłę doklejony społeczny dydaktyzm. Oto prezydent, na którego dybią przeróżne złe siły, okazuje się nawet fajnym facetem, życzącym swojemu narodowi jak najlepiej. Banderas zaś, jak na bohatera ludowej legendy przystało, z najemnego mordercy przemienia się w obrońcę biednych i uciśnionych.
Pierwsza część "Desperado" potrafiła zauroczyć prostotą, brakiem jakichkolwiek ambicji, może poza czysto estetycznymi ("Porusza się jak Barysznikow" - zachwycali się tanecznymi ruchami Banderasa recenzenci). Reżyser z takim doświadczeniem (nie zapominajmy bowiem, że Rodriguez wyreżyserował już z górą 10 tytułów, większość zaś z nich odbiła się niemałym echem tak w kręgu krytyków, jak i widzów) mógł przewidzieć, że nadmiar może boleć równie dotkliwie co i niedobór. Nie przewidział. Wyszedł miszmasz, w którym trudno połapać się co i jak.
Zobaczyć i owszem należy. Ale zachwycić się? Chyba tylko Salmą Hayek, której tutaj notabene jest stanowczo za mało.
koniec
1 listopada 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Miasto nie do końca warte grzechu
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Gdzie diabeł mówi „buenas noches”
— Piotr Dobry

Tarantino vs. Rodriguez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zeżre cię żywcem
— Borys Jagielski

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Tegoż autora

Prawie magia w prawie świecie
— Łukasz Kustrzyński

Tego ciemny lud nie kupi
— Łukasz Kustrzyński

Sztuka wybaczania
— Łukasz Kustrzyński

Niewidoczny POPiS reżysera
— Łukasz Kustrzyński

Bigos z zepsutą kiełbasa i morze słowackiej wódki
— Łukasz Kustrzyński

Ci wspaniali mężczyźni w swych latających strojach Batmana
— Łukasz Kustrzyński

Obcy jest w nas
— Łukasz Kustrzyński

Posłyszałem szum w ciemności
— Łukasz Kustrzyński

A co by było gdyby…
— Łukasz Kustrzyński

Prowincjonalne ciasteczko, czyli bracia Coen trzymają poziom
— Łukasz Kustrzyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.