Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Andy Wachowski, Larry Wachowski
‹Speed Racer›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpeed Racer
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery6 czerwca 2008
ReżyseriaAndy Wachowski, Larry Wachowski
ZdjęciaDavid Tattersall
Scenariusz
ObsadaEmile Hirsch, Christina Ricci, Matthew Fox, Susan Sarandon, John Goodman, Scott Porter, Benno Fürmann, Richard Roundtree, Hiroyuki Sanada, Christian Oliver, Melvil Poupaud, Cosma Shiva Hagen, Waldemar Kobus, Moritz Bleibtreu, Nicholas Elia, Ariel Winter, Julia Joyce, Ramon Tikaram, Ben Miles, Megan Gay, Ashley Walters
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania135 min
WWW
Gatunekakcja, familijny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Prędkość to nie wszystko
[Andy Wachowski, Larry Wachowski „Speed Racer” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby w młodości George Lucas zamiast seriali przygodowych oglądał filmy wyścigowe, to nakręciłby nie „Gwiezdne wojny” i „Indianę Jonesa”, lecz film taki jak „Speed Racer”. Trzydzieści lat temu rozbuchaną do maksimum wizualną stronę filmu Wachowskich można by jeszcze nazwać oszałamiającą i wprawiającą w estetyczny zachwyt. Dziś to ledwie kolorowy i nieciekawy miks, którym bracia najwidoczniej utrafili w niewłaściwą epokę.

Kamil Witek

Prędkość to nie wszystko
[Andy Wachowski, Larry Wachowski „Speed Racer” - recenzja]

Gdyby w młodości George Lucas zamiast seriali przygodowych oglądał filmy wyścigowe, to nakręciłby nie „Gwiezdne wojny” i „Indianę Jonesa”, lecz film taki jak „Speed Racer”. Trzydzieści lat temu rozbuchaną do maksimum wizualną stronę filmu Wachowskich można by jeszcze nazwać oszałamiającą i wprawiającą w estetyczny zachwyt. Dziś to ledwie kolorowy i nieciekawy miks, którym bracia najwidoczniej utrafili w niewłaściwą epokę.

Andy Wachowski, Larry Wachowski
‹Speed Racer›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpeed Racer
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery6 czerwca 2008
ReżyseriaAndy Wachowski, Larry Wachowski
ZdjęciaDavid Tattersall
Scenariusz
ObsadaEmile Hirsch, Christina Ricci, Matthew Fox, Susan Sarandon, John Goodman, Scott Porter, Benno Fürmann, Richard Roundtree, Hiroyuki Sanada, Christian Oliver, Melvil Poupaud, Cosma Shiva Hagen, Waldemar Kobus, Moritz Bleibtreu, Nicholas Elia, Ariel Winter, Julia Joyce, Ramon Tikaram, Ben Miles, Megan Gay, Ashley Walters
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania135 min
WWW
Gatunekakcja, familijny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Skojarzenie ze słynnym flanelowcem jest tu nieprzypadkowe, bo podobnie jak twórca legendarnej sagi, tak i Wachowscy dzieciństwo spędzili na fascynacji telewizyjnymi cyklami klasy B, do których później nawiązywali we własnej twórczości, zszywając scenariusze z garści cudzych pomysłów. Podobieństw zresztą jest o wiele więcej. Zarówno bracia, jak i Lucas pasjonują się nowoczesną i nowatorską technologią filmową, stąd wykorzystanie CGI i kręcenie właściwie wyłącznie na tle blue i green screenów jest w ich filmach na porządku dziennym. Przede wszystkim jednak cała trójka to duzi chłopcy marzący o realizacji popularnych filmów z ogromnych rozmachem, takich jakie sami chcieliby oglądać.
„Speed Racer” jest idealnym przykładem właśnie takiej filozofii kina. W przypadku swojego najnowszego filmu Wachowscy poszli na całość. Wszelkie dekoracje i rekwizyty ograniczono do minimum, zastępując je komputerowym, mocno umownym światem. Przy czym feerie atakujących zewsząd nasyconych i roziskrzonych barw, komiksowe postacie i wymuskane, pełne lukru scenerie sprawiają, że oglądanie „Speed Racera” jest jak jazda na ultrakolorowym roller coasterze po zjedzeniu zbyt dużej ilości cukierków.
Fabuła opiera się na treści japońskiego serialu animowanego z lat 60. Rodzina Racerów już przez samo nazwisko jest skazana na życie pod dyktando sportów motorowych. Prowadzą własną stajnię wyścigową, startując w lokalnych zawodach. Ich pierwszy syn Rex zginął w brutalnym rajdzie, młodszy – Speed – jest dopiero na progu wielkiej wyścigowej kariery. Utalentowany rajdowiec szybko wpada w oko potentatowi w branży – Royaltonowi, który chce go ściągnąć do swojej potężnej ekipy. Równocześnie pokazuje mu prawdziwy świat wielkich wyścigów, znacznie odmienny od tego, co chłopak wyobrażał sobie w swoich wyidealizowanych marzeniach. Rzeczywistość bowiem to wyścigi ustawiane, gdzie tak naprawdę nie liczy się zwycięzca, ale to, kto odniesie z tego powodu największe korzyści na giełdzie i finansowych rynkach. Niegodzący się na taką kolej rzeczy Speed wraz ze współpracującym z wymiarem sprawiedliwości tajemniczym Racerem X chcą zakończyć ten brudny proceder i przywrócić szalonym wyścigom ich dawny blask, a przede wszystkim wartość prawdziwej sportowej rywalizacji.
Odczucie wizualnego przesytu, prócz kilku pierwszych minut, towarzyszy widzom niemal przez cały czas trwania projekcji. Chwilami co prawda film łapie klimat wariackich wyścigów i odwołuje się do marzeń każdego chłopca o przygodzie w błyszczącej bryce, ale to wrażenie szybko niknie pod nawałnicą kolorów i kolejnym dociskaniem gazu. Minusem w odbiorze jest również fakt, że „Speed Racer” to produkt przeznaczony docelowo do kin 3D i w wersji „płaskiej” sporo traci na wartości. Zachwyt efektownością wizualną jest zatem tymczasowy, a na pewno trwa znacznie krócej niż zapewniałby to trójwymiar.
Robert Kubica wolę zwycięstwa ma wypisaną na twarzy.
Robert Kubica wolę zwycięstwa ma wypisaną na twarzy.
Zapewne nie będę odosobniony w opinii, że dziś w kinie, nawet dziecięcym, potrzeba czegoś więcej niż natłoku szybko zmieniających kolorów, mocnej akcji i tanich moralitetów. Gdyby w „Speed Racerze” wizualną stronę filmu odsunąć całkowicie na bok, otrzymalibyśmy prostolinijną historyjkę o grze fair play, uczciwości i rodzinnych wartościach, gdzie dobro jest białe, a zło czarne – a to nawet dla siedmiolatków wydaje się trochę naciągane. Do tego umowny świat zewnętrzny jest tak samo sztuczny, jak emocje towarzyszące bohaterom. Dokonywane przez nich wybory, a także podejmowane działania wypływają nie z przemyślanej i wypracowanej motywacji, ale ze sztywnego pragnienia bycia kryształowo uczciwym i nieugiętym wobec innych. Ta papierowość postaci wpływa na całą fabułę, która na każdym kroku jest najzwyczajniej jednowymiarowa.
Jeśli nawet „Speed Racer” pod warstwą kiczu ma jakieś ukryte drugie dno i zawoalowaną filozofię, to naprawdę ciężko wyciągnąć to z samego filmu. Wachowscy od lat nie udzielają wywiadów, więc ich twórczość musi po prostu bronić się sama. A z tym w przypadku ich najnowszego filmu nie jest najlepiej. Łatwo natomiast zauważyć, że bracia od czasu „Matriksów” zbytnio się nie rozwinęli i do znudzenia powtarzają elementy charakterystyczne dla trylogii, które jednakże już w żadnym stopniu nie imponują. Na przykład zamiłowanie do kumulowania akcji z wykorzystaniem slow motion, zostało już mocno wyeksploatowane i doczekało się mnóstwa naśladowców. Czego przede wszystkim w wirtualnym świecie ze „Speed Racera” zabrakło, to odrobiny ironii i dystansu do wytworzonej krainy sztuczności, a także braku wyważenia idealnych proporcji między efektowną formą a ideą dobrej zabawy. Co z tego, że jest sporo ostrego śmigania, kopaniny i dziecinnych wygłupów, jeżeli zmieszanie owych składników daje mało zjadliwy rezultat.
Na początku zastanawiałem się, czy nie lepiej dla małych i dużych widzów byłoby, gdyby przed filmem oferowano im słynne matriksowe tabletki. Wybierasz niebieską – wracasz do domu i o niczym nie pamiętasz. Decydujesz się na czerwoną – oglądasz „Speed Racera” i doznajesz psychodelicznej wizji kina dla dzieci. Wystarczyło jednak jedno spojrzenie na salę kinową, by szybko zarzucić ten pomysł. Sądząc bowiem po nikłej frekwencji, jaka towarzyszy filmowi Wachowskich w Polsce, jak i na całym świecie, już przed seansem widzowie doskonale wiedzieli, co wybrać.
koniec
19 czerwca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Sowiecki marynarz nigdy się nie poddaje!
Sebastian Chosiński

9 X 2019

Prowincjonalna filia mniej cenionej wytwórni filmowej, aktorzy bez znanych nazwisk (i nierzadko po przejściach) oraz drugoligowy reżyser. Jak się okazało, taka właśnie była recepta na największy frekwencyjny sukces w dziejach radzieckiej kinematografii. Brzmi jak żart, lecz to wszystko prawda. „Piratów XX wieku” Borisa Durowa przed upadkiem ZSRR obejrzało bowiem blisko 120 milionów widzów w całym kraju!

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Styczeń 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Połączeni na wieczność
— Ewa Drab

Nowości: Grudzień 2003 – Fantastyka na DVD
— Konrad Wągrowski

DVD: Matrix: Reaktywacja
— Konrad Wągrowski

Zwycięstwo Hollywood
— Eryk Remiezowicz

Neo Potter
— Marta Bartnicka

Tegoż autora

Odwaga jest kobietą
— Kamil Witek

Nie graj już tego więcej, Woody
— Kamil Witek

Przesilenie
— Kamil Witek

Oszukani
— Kamil Witek

WyBLACKnięci
— Kamil Witek

Domek z kart
— Kamil Witek

Koniec podróży
— Kamil Witek

Wyścig
— Kamil Witek

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Wiatraki pokonane!
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.