Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Stephen Sommers
‹Mumia powraca›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMumia powraca
Tytuł oryginalnyThe Mummy Returns
Dystrybutor UIP
Data premiery22 czerwca 2001
ReżyseriaStephen Sommers
ZdjęciaAdrian Biddle
Scenariusz
ObsadaDwayne ‘The Rock’ Johnson, Rachel Weisz, Brendan Fraser
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2001
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mumia powraca… z niczym
[Stephen Sommers „Mumia powraca” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza część „Mumii” dostarczyła mi wszystkiego, na co w czasie tamtego letniego seansu miałem ochotę. Sommers zaproponował zgrabną, dobrze wyreżyserowaną, dobrze zorkiestrowaną i bezpretensjonalną rozrywkę. Niestety, druga część tej samej opowieści okazuje się pozbawiona większości elementów, dzięki którym pierwszy film uznałem za sukces kina rozrywkowego.

Michał Chaciński

Mumia powraca… z niczym
[Stephen Sommers „Mumia powraca” - recenzja]

Pierwsza część „Mumii” dostarczyła mi wszystkiego, na co w czasie tamtego letniego seansu miałem ochotę. Sommers zaproponował zgrabną, dobrze wyreżyserowaną, dobrze zorkiestrowaną i bezpretensjonalną rozrywkę. Niestety, druga część tej samej opowieści okazuje się pozbawiona większości elementów, dzięki którym pierwszy film uznałem za sukces kina rozrywkowego.

Stephen Sommers
‹Mumia powraca›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMumia powraca
Tytuł oryginalnyThe Mummy Returns
Dystrybutor UIP
Data premiery22 czerwca 2001
ReżyseriaStephen Sommers
ZdjęciaAdrian Biddle
Scenariusz
ObsadaDwayne ‘The Rock’ Johnson, Rachel Weisz, Brendan Fraser
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2001
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie mam nic przeciwko rozrywce nie wymagającej nadmiernego zaangażowania umysłu. Popcornowa zabawa też ma swoje dobre strony, jeśli tylko podejść do niej w odpowiednim nastroju i bez oczekiwań typowych dla tzw. kina ambitnego. Nie ukrywam zresztą, że często dokładnie tego poszukuję w filmach rozrywkowych – a więc rozrywki, odpoczynku, eskapistycznego oddechu od codzienności. Pierwsza część „Mumii” dostarczyła mi wszystkiego, na co w czasie tamtego letniego seansu miałem ochotę. Sommers zaproponował zgrabną, dobrze wyreżyserowaną, dobrze zorkiestrowaną i bezpretensjonalną rozrywkę. Niestety, druga część tej samej opowieści okazuje się pozbawiona większości elementów, dzięki którym pierwszy film uznałem za sukces kina rozrywkowego.
Po pierwsze, odniosłem wrażenie, że wszystkiego jest w nowym filmie za dużo. Tam, gdzie jego poprzednik zdawał się czerpać najlepsze wzorce z umiejętnie prowadzonych opowieści o Indianie Jonesie (odpowiednia ekspozycja, nacisk na interakcję postaci, rozwój skali stosowanych efektów w miarę rozwoju sytuacji), tam druga część zakłada, że im więcej, tym lepiej. W pierwszej „Mumii” Sommersa efekty specjalne i sama historia rozkręcały się krok po kroku. W „Mumia powraca” praktycznie od pierwszych sekund widz jest wystawiony na frontalny atak szybkich obrazów, komputerowych efektów specjalnych, pojedynków, bitew itp. Tempo tych scen jest na tyle duże, że ginie gdzieś zupełnie sens, a przede wszystkim rytm opowiadanej historii. Film składa się praktycznie z ciągłych kulminacji, z których żadna nie została wsparta odpowiednio umiejętnym wprowadzeniem. W rezultacie twórcy zagrali sami przeciwko sobie – zamiast ekscytować, film bardzo szybko zaczyna nudzić. Typowe hollywoodzkie podejście do kontynuacji udanego filmu (to samo, ale do kwadratu) i tym razem stanowi o porażce produkcji.
Po drugie, zniknęła gdzieś świeżość i bezpretensjonalność pierwszej opowieści. Główne postacie nie mogą już pozostać sympatycznymi everymanami – jedno musi okazać się członkiem starożytnego egipskiego bractwa, drugie nowym wcieleniem Nefretete. Pretensjonalne i fabularnie „ciężkie” rozwiązanie. Widać zresztą, że tym razem przy pracy nad scenariuszem Sommers po prostu nie zdołał wymyślić zbyt wielu oryginalnych rozwiązań; zamiast tego ratował się szeregiem większych i mniejszych zapożyczeń – z „Lotu skazańców” Simone’a Westa (odzywka Frasera w muzeum: „pare lat temu wydawałoby mi się to dziwne”), z „Titanica” Jamesa Camerona (sekwencje dialogów na sterowcu), z pierwotnej wersji „Mumii” Karla Freunda z 1932 roku (dokładna kopia sceny między Imhotepem a kochanką na brzegu zamglonego baseniku, który prezentuje obraz sprzed wieków), z szeregu filmów Stevena Spielberga („Zaginionego świata” – cała scena walki z „pigmejami”; „ET” – pojedyncze ujęcia lotu sterowcem; i oczywiście z oryginalnych opowieści o Indianie Jonesie) itd. Nie miałbym nawet nic przeciwko tym zapożyczeniom (wzorce są w końcu niewątpliwie markowe), gdyby nie zostały wykorzystane tak ostentacyjnie i bez wyczucia. Sprawiały na mnie wrażenie wmontowanych do filmu za pomocą siekiery.
Po trzecie, jak na spektakl, którego silną stroną powinny być aspekty realizacyjne, „Mumia powraca” rozczarowuje techniczną stroną produkcji. Całkowicie zaskoczył mnie brak jakiegokolwiek wizualnego wyczucia twórców. Zdjęcia (autorstwa Adriana Biddle) są po prostu niedobre, przede wszystkim zupełnie pozbawione zmysłu kompozycji. Po seansie zapamiętałem zaledwie jedno dobrze skomponowane, przemyślane ujęcie, niestety, zapożyczone od Spielberga (zarys sterowca lecącego na tle słońca i księżyca). Bardzo niedbałe wydawało mi się też prowadzenie kamery – przy tym tempie narracji reżyser i autor zdjęć absolutnie nie mogą sobie pozwolić na to, aby widz gubił się w tym, co obserwuje na ekranie. Tymczasem co kilka chwil stwierdzałem, że kolejna chaotyczna sekwencja kolejny raz wywołała u mnie dezorientację.
Jeszcze większym zaskoczeniem była dla mnie kwestia komputerowych efektów specjalnych. Przez większość filmu obrazki wygenerowane przez Industrial Light and Magic wydawały mi się umiarkowanie wiarygodne i pomysłowe, jednak programiści kompletnie zawiedli w najważniejszej chwili – w zakończeniu filmu. Postać zmutowanego Króla Skorpiona wyglądała tak, jakby żywcem wyszła z nieudanych, nierealistycznie wyglądających gier komputerowych sprzed lat, w których dopiero raczkowała technika prezentacji ludzkich twarzy. Po co pokazywać na ekranie tak nieudany kawałek grafiki komputerowej, zwłaszcza jeśli w pierwszym kwadransie filmu udało się wiarygodnie wprowadzić jak najbardziej ludzką postać groźnego Króla Skorpiona? Dlaczego nie wykorzystać po prostu naturalnie groźnego wyglądu oryginalnego aktora?
Zatem czy skreślam film zupełnie? Mimo wszystko nie. Opowieść jest wprawdzie nierówna, chwilami mocno nudna, jednak widz z odpowiednio niewygórowanym nastawieniem zdoła w nowej Mumii znaleźć kilka przyzwoitych składników. Podobnie jak w pierwszym filmie, Brendan Fraser staje na wysokości zadania jako wiarygodny gwiazdor kina akcji. Również podobnie jak w poprzedniej części, John Hannah kilka razy rozpręża sytuację niespodziewanym komicznym komentarzem. Sądzę też, że warto zobaczyć dwie-trzy spośród szeregu scen akcji – pościg mumii za autobusem, atak „pigmejów” w lesie, sceny batalistyczne. Jednak jak na ponad dwugodzinny film to niewiele. Stanowczo za mało, aby usprawiedliwić seans w kinie. Nawet w bardzo nudny i bardzo gorący letni dzień sugerowałbym raczej drzemkę w domu – ciszej, spokojniej i nie trzeba sięgać po portfel.
koniec
1 lipca 2001

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Krótko o filmach: Zabawa z żywymi trupami
Marcin Mroziuk

9 IX 2019

Skoro za kręcenie filmu o zombie wziął się Jim Jarmusch, to można było z góry zakładać, że „Truposze nie umierają” nie będą kolejnym krwawym horrorem mającym wzbudzić u widzów przerażenie. I rzeczywiście, sceny obserwowane na ekranie nie mrożą nam krwi w żyłach, lecz prowokują do śmiechu. Nie da się jednak ukryć, że autor „Inaczej niż w raju” ma w swym dorobku dzieła zdecydowanie bardziej udane.

więcej »

Polecamy

Po szkielecie poznasz ich

Z filmu wyjęte:

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Plastikowe żołnierzyki
— Ewa Drab

Film przywracający wiarę
— Konrad Wągrowski

Pójdź, przyjacielu, wąpierza będziem łowić...
— Marcin Łuczyński

Tegoż autora

„Ten film był dnem dna”, czyli historia ekranizacji prozy Stanisława Lema
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Great Scott!
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (2)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (1)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Dwóch samurajów
— Michał Chaciński

Quiz: Czy nadajesz się na producenta filmowego?
— Michał Chaciński

Kill Bill - czwórgłos
— Marta Bartnicka, Michał Chaciński, Anna Draniewicz, Konrad Wągrowski

Szara strefa moralności
— Michał Chaciński

Więcej czasu, mniej Apokalipsy
— Michał Chaciński

Dorastanie w drodze
— Michał Chaciński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.