Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Mike Mignola
‹Hellboy: Obudzić diabła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellboy: Obudzić diabła
Tytuł oryginalnyHellboy: Wake the Devil
Scenariusz
Data wydanialistopad 2002
RysunkiMike Mignola
Wydawca Egmont
CyklHellboy
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Chłopiec z piekła się budzi
[Mike Mignola „Hellboy: Obudzić diabła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po kilku luźnych, niepowiązanych ze sobą historyjkach, przedstawionych w polskiej edycji w dwóch tomach komiksu „Hellboy: Spętana trumna”, wydawnictwo Egmont prezentuje drugą dłuższą miniserię poświęconą piekielnemu przybyszowi i pracownikom Biura Badań Paranormalnych i Obrony.

Tomasz Sidorkiewicz

Chłopiec z piekła się budzi
[Mike Mignola „Hellboy: Obudzić diabła” - recenzja]

Po kilku luźnych, niepowiązanych ze sobą historyjkach, przedstawionych w polskiej edycji w dwóch tomach komiksu „Hellboy: Spętana trumna”, wydawnictwo Egmont prezentuje drugą dłuższą miniserię poświęconą piekielnemu przybyszowi i pracownikom Biura Badań Paranormalnych i Obrony.

Mike Mignola
‹Hellboy: Obudzić diabła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellboy: Obudzić diabła
Tytuł oryginalnyHellboy: Wake the Devil
Scenariusz
Data wydanialistopad 2002
RysunkiMike Mignola
Wydawca Egmont
CyklHellboy
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
We wstępie do „Hellboy – Obudzić diabła” Alan Moore, jeden z wybitniejszych scenarzystów komiksowych, zauważa zjawisko, jakie zaistniało w komiksie i innych mediach, polegające na przenikaniu się stylów i pomysłów zaistniałych w minionych dziesięcioleciach (a nawet wiekach). Możemy to zaobserwować również w „Hellboyu”. Mike Mignola z dużą swobodą czerpie zarówno z motywów historycznych, mitologicznych, architektonicznych, jak i kultury popularnej. Na kartach tego komiksu można spotkać zarówno kobiety z Tesalii, mitologiczną Hekate, głowę hitlerowca „żyjącą” w słoju i marzącą o dominacji nad światem oraz machiny wyglądające jakby żywcem wyjęte z komiksów Jacka Kirby’ego.
Po raz pierwszy historie opowiedziane wcześniej zaczynają powoli się ze sobą łączyć i tworzyć zarys większej mozaiki, którą układa autor serii. Oprócz nowych postaci debiutujących w tym tomie, powracają również starzy znajomi – szalony mnich Rasputin (ten sam, który sprowadził Hellboya na Ziemię), Baba Jaga i istoty pojawiające się w opowiadaniu „Wisielec”.
Plansza komiksu
Plansza komiksu
W tomie tym po raz pierwszy widać, że losy Hellboya stanowią plan większej całości, jego pojawienie się na Ziemi nie było wyłącznie wykonaniem polecenia zleconego przez faszystów, a wiele istot ma w stosunku do naszego bohatera poważne plany. Historia przedstawiona w „Obudzić diabła” nie jest opowieścią zamkniętą. W jej trakcie rozpoczętych zostaje kilka wątków, na których zakończenie przyjdzie czytelnikom nieco poczekać – homunculus ożywiony w jednym z zamków ucieka, by nie pojawić się już na kartach tego tomu, los Liz Sherman (jednej z członków Biura) nie pozostaje do końca wyjaśniony, a przebłyski dotyczące przyszłości Hellboya stanowią jedynie zapowiedź przyszłych wydarzeń.
Styl rysowania Mike’a Mignoli przez cały czas tworzenia cyklu praktycznie się nie zmienia, stąd też i w tym komiksie mamy pełno „kanciastych” postaci, ciemnych plam, różnorakich rzeźb, czaszek i postumentów umieszczanych w tle akcji (tym razem mamy również próbki rumuńskiej architektury i wizytę w muzeum figur woskowych).
Wielowątkowa akcja tocząca się jednocześnie w trzech rumuńskich zamkach, siedzibie Biura i norweskiej siedzibie, w której ukrywają się naziści, przeskakuje z miejsca na miejsce w iście ekspresowym tempie, a strony wypełniają potyczki głównego bohatera z wszelkiego rodzaju monstrami. Całe rozdmuchanie komiksu, wprowadzenie kilku nowych członków Biura oraz nowych przeciwników Hellboya z pewnością nadaje komiksowi epicki posmak. Z drugiej strony prowadzi do zbytniego rozdrobnienia wątków. Plusem scenariusza jest wprowadzenie elementów czarnego humoru (kłopoty Hellboya z przedmiotami nieożywionymi), drażnić natomiast zaczyna zbyt częste rozwiązywanie akcji przez usuwanie (i to dosłownie) bohaterom gruntu spod nóg (może to być wyskok z samolotu, zmurszała podłoga czy studnia bez dna). Finałowy pojedynek z głównym adwersarzem Hellboya – Vladimirem Giurescu – jest wyjątkowo rozczarowujący. Wydaje się, że autor zaczął skupiać się na tworzeniu mitologii dotyczącej głównego bohatera, a mniejsze znaczenie przywiązał do prowadzenia wątku, od którego całą historię rozpoczął.
Na koniec uwaga dla fetyszystów: Uważajcie – w tym komiksie nie ma macek!
Plansza komiksu
Plansza komiksu
Wersja polska
W „Hellboy: Obudzić diabła” wydawca zamieścił zawartość oryginalnych pięciu zeszytów „Hellboy: Wake the Devil” oraz stworzony specjalnie na potrzeby wydania albumowego pięciostronicowy epilog. Natomiast w polskiej edycji nie znalazła się kilkustronicowa galeria przedstawiająca portrety Hellboya wykonane przez innych rysowników (wśród nich P. Craig Russel i Dave Cooper). Okładka przedstawia lekko zmienioną wersję amerykańskiego wydania. Album, podobnie jak poprzednie tomy, został wydrukowany na białym, matowym, źle oddającym czerń papierze.
Wydawca do tej pory konsekwentnie starał się przedstawiać przygody Hellboya z zachowaniem chronologii ich występowania (a nie tworzenia – z tą było różnie). Dziwi więc nieco zapowiedź kolejnego tomu „Prawej ręki przeznaczenia”, skoro nie pojawiła się jeszcze na polskim rynku miniseria „Hellboy: Almost Colossus”, stanowiąca bezpośredni ciąg dalszy „Obudzić diabła”.
Tłumaczenie
Tłumaczenie prowadzone jest swobodnie. Często tłumaczone frazy traktowane są znaczeniowo (a nie słowo po słowie). Tłumacz posuwa się nawet do stylizacji języka Rasputina na archaiczny (co w oryginalnym komiksie nie występuje). Trafiają się niestety również poważniejsze wpadki bądź też zbyt daleko idące interpretacje. Oto kilka z nich:
Wersja oryginalnaWersja polskaKomentarz
We move from Golden Age to Silver Age to Silicone Age.
Suniemy przez Wiek Złoty, Srebrny, Brązowy, aż po Epokę Kamienia
Alan Moore we wstępie opisuje drogę jaką przebyły komiksy amerykańskie - Złoty Wiek, Srebry Wiek i Epoka Silikonu. W wersji polskiej cofamy się w minione epoki historyczne. Nie to miał na myśli autor.
Suit up
Zamknij się
Powinno być: "Ubieraj się!". Na kolejnym obrazku Hellboy nakłada na siebie kombinezon w którym wyskakuje z samolotu; Suit up <> shut up;
I will not be food for bird women.
Nie będę uprzejmy dla obrosłych w piórka bab
Dlaczego Hellboyowi przyszła do głowy uprzejmość? Nie wiadomo. "Nic z tego ptaszyska. Nie będę robił jako ptasia karma."
Keep dreaming
Krzycz głośniej
Powinno być: "Śnij dalej." Dreaming <> screaming
You slew his father - now... be his father!
A ty będziesz teraz jego ojcem... Bądź mu ojcem!
Powinno być: "Zabiłeś jego ojca - teraz... bądź mu ojcem!". Przyczyna jąkania nieznana.
There is no official listing of a castle Giurescu anyplace, so, given information we do have, I′ve made three really excellent guesses.
Nikt dotąd nie sporządził listy zamków należących do Giurescu, więc pozwoliłam sobie wytypować trzy miejsca, które wydają mi się najbardziej prawdopodobne.
W polskim tłumaczeniu wszystkie trzy zamki do których wyruszą członkowie Biura są podejrzane. W oryginalnym - tylko jeden z nich.
- Hail Hecate.
- Hail Medea. Hail also to the beast, who ascendeth out of the pit and whose coming of age marks the ending of the world.
- Whoa! You′re thinking of somebody else.
- Anung un Rama... ...Hellboy.
- Chwała Hekate.
- Chwała Medei! Chwała i bestii, która wypełzła z czeluści i której nadejście zwiastuje koniec świata.
- O, rajku! Chyba jest jeszcze ktoś inny!
- Anung un Rama... ...Hellboyu.
Kilka kolejnych przykładów to ilustracja tego, że tłumacz nie zna komiksu, nad którym pracuje.
W wersji Mike′a Mignoli, gdy Hekate wita bestię, która sprowadzić ma koniec świata, zwraca się do Hellboya. Ten protestuje - "Hej, masz na myśli kogoś innego". Hekate jednak wita tego, który stoi przed nią - istotę znaną jako Anung un Rama - Hellboya.

W polskiej wersji Hellboy widzi wyłaniającą się postać, mówi "-O, rajku! Chyba jest jeszcze ktoś inny!", a ta przedstawia się (?!) "Anung un Rama... Hellboyu".
- Anung un Rama. Loose the Dragon, for this is the ending of days.
- Anung un Rama. Uwolnijcie smoka, albowiem oto koniec dni nadchodzi.
Tutaj przemieniona Ilsa Haupsteuin namawia Hellboya do uwolnienia Smoka. W polskiej wersji pojawia się wersja tłumaczenia z liczbą mnogą. Dlaczego? Tłumacz nie ma pojęcia, że Anung un Rama to prawdziwe imię Hellboya.
 
 
Co do przepowiedni dotyczącej Hellboya - "coming of age" nie oznacza nadejścia (jak głosi wersja z Egmontu), a dorastanie, osiągnięcie dorosłości. W polskiej edycji przepowiednia ta została zniekształcona co najmniej dwukrotnie. Szkoda.
- Liz..?
- ...had one of her episodes. She′s in shock. The new guy got burned.
- Liz?...
- Miała jeden ze swoich "wybuchów". Jest w szoku. Ten nowy się spalił.
Akcja zakończona, Biuro zbiera swoich ludzi z miejsca wydarzeń. Hellboy dopytuje się o los kolegów. W czasie epizodu w jednym z zamków Liz Sherman faktycznie ma jeden z niekontrolowanych ataków swojej pirokinetycznej mocy. Jej współpracownik łapie ją za kurtkę, próbując odciągnąć od homunculusa. Parzy sobie dłonie (co doskonale widać w kolejnej serii z Hellboyem - "Almost Colossus"), ale nadal żyje. Zdecydowanie nie można o nim powiedzieć, że się "spalił".
Thanks to Gary Gianni for letting me run his beautiful MonsterMen story as my backup feature.
Dziękuję Gary′emu Gianni za umożliwienie mi zabawy jego cudownymi historiami o MonsterMen, co bardzo mi pomogło.
W oryginalnych zeszytach "Hellboy: Wake the Devil" obok głównych historii z Hellboyem zamieszczane były krótkie epizody autorstwa Gianniego z MonsterMen. I za udostępnienie tych historii do druku dziękuję Mignola w zakończeniu albumu. Na czym polegała zabawa Mignoli z MonsterMen i w czym mu to pomogło (vide polska wersja), nie wiadomo.
koniec
10 stycznia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ferajna z Baker Street: Odc. 8. Coś się kończy, coś zaczyna
Marcin Mroziuk

14 V 2021

Można się było spodziewać, że w finałowym odcinku będziemy świadkami ostatecznego starcia młodych bohaterów z Człowiekiem z bieli, które dostarczy nam wielu emocji. I chociaż te oczekiwania zostają w znacznym stopniu spełnione, to niektóre sceny wypadają jednak zbyt ckliwie.

więcej »

Czikatiło: Odc. 8. Koniec koszmaru
Sebastian Chosiński

13 V 2021

Czego można spodziewać się po ostatnim epizodzie serialu, który opowiada o zbrodniczej działalności najsłynniejszego radzieckiego seryjnego zabójcy? Pełnego emocji pościgu, strzelaniny w centrum miasta? Nic z tego nie towarzyszyło zatrzymaniu Andrieja Czikatiło, ale to wcale nie oznacza, że finałowy odcinek opowieści Sarika Andreasiana nie trzyma w napięciu…

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Co stanie się z nami za dwadzieścia lat?
Sebastian Chosiński

12 V 2021

Wszystko, co dobre, ma to do siebie, że szybko się kończy. „Goście z przyszłości” – adaptacja powieści Kira Bułyczowa „Było to za sto lat” – skończyła się na piątym odcinku. Pożegnanie z Alicją Sieliezniową i Kolą Gierasimowem było tyleż sympatyczne, co wzruszające. I piekielnie smutne w kontekście tego, jak potoczyły się dalsze losy Aleksieja Fomkina, młodego aktora wcielającego się w postać Nikołaja.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przed „Hellboyem”
— Marcin Knyszyński

Więcej Hellboya!
— Andrzej Goryl

Pięć minut
— Marcin Knyszyński

Wielka miłość
— Paweł Ciołkiewicz

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Mroczny Rycerz: M jak… Moore, McKeever i Mignola
— Daniel Gizicki

Najciemniej pod latarnią
— Tomasz Kontny

Krótko o komiksach: Sierpień 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Bartosz Jeziorski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz, Tomasz Sidorkiewicz

Krótko o komiksach: Maj 2003, cz. 2
— Marcin Lorek, Tomasz Sidorkiewicz

Bracia Frankensteina
— Tomasz Sidorkiewicz

Tegoż autora

Potrawka z napletka
— Tomasz Sidorkiewicz

Demony nie umierają
— Tomasz Sidorkiewicz

Wilkołaki i Magiczne Rękawice
— Tomasz Sidorkiewicz

Steamfantasy
— Tomasz Sidorkiewicz

Wszyscy zostaniecie nababieni
— Tomasz Sidorkiewicz

A krew demonów jest nadal zielona
— Tomasz Sidorkiewicz

Veni. Vidi. I co dalej?
— Tomasz Sidorkiewicz

Z czaszką w tle
— Tomasz Sidorkiewicz

Inne światy
— Tomasz Sidorkiewicz

Obietnica przygody
— Tomasz Sidorkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.