Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Agent Bauer w Krainie Zbuntowanych Luster

Esensja.pl
Esensja.pl
Francuski reżyser kręci amerykański remake koreańskiego horroru. Cóż może wyniknąć z takiego połączenia trzech różnych szkół kina grozy? Ano, w gruncie rzeczy całkiem przeciętna produkcja – choć mająca swoje przebłyski.

Alexandre Aja
‹Lustra›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLustra
Tytuł oryginalnyMirrors
Dystrybutor CinePix
Data premiery28 listopada 2008
ReżyseriaAlexandre Aja
ZdjęciaMaxime Alexandre
Scenariusz
ObsadaKiefer Sutherland, Paula Patton, Cameron Boyce, Erica Gluck, Amy Smart, John Shrapnel, Jason Flemyng
MuzykaJavier Navarrete
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania110 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Dobry pomysł, słaby scenariusz, przyzwoite, ale nie porywające wykonanie. Pomysł, jak to ostatnio często w horrorze bywa, pochodzi z Azji. Stosunkowo mało znany koreański horror „Geoul sokeuro” (w Polsce wydany na DVD jako „Lustro”) na tyle spodobał się amerykańskim producentom, że postanowili wyłożyć pieniądze na nową wersję. W przeciwieństwie jednak do sieczki remake’ów w ostatnich latach, nierzadko kopiujących oryginały scena po scenie (wspomnijmy choćby niedawną „Kwarantannę”), tym razem mamy do czynienia z dość luźną adaptacją, biorącą z filmu koreańskiego głównie pomysł zabójczych zwierciadeł.
Pomysł może nie jest zbyt oryginalny (w końcu lustra są nieodzownym atrybutem filmu wampirycznego, pamiętamy też przecież, jakiego rekwizytu potrzeba do przywołania Candymana), ale nośny. Od czasów Lewisa Carrolla wiemy, że w zwierciadłach czai się coś magicznego, czemu więc nie uznać, że czai się też coś przerażającego? Nasze odbicie w lustrze wydaje się czymś stałym i oczywistym, każde jego zaburzenie musi zachwiać całkowicie naszym postrzeganiem świata. Lustra niejednokrotnie w horrorach bywały bramą do innego świata, pokazywały rzeczy do tej pory ukryte dla naszego oka. Tym razem jednak koncepcja zostaje rozszerzona – zwierciadła kontrolują nasze odbicia, a poprzez nie kontrolują nas. Cokolwiek zdarzy się po tamtej stronie lustra, znajdzie swe… odzwierciedlenie w naszej rzeczywistości. Gdy nasz lustrzany wizerunek postanowi zrobić sobie krzywdę, to samo musi zdarzyć się nam. Nastąpiła wielka zmiana – do tej pory my decydowaliśmy, jak będzie się zachowywało nasze odbicie, w filmie te role ulegają zamianie.
Jest to materiał rzeczywiście na całkiem przyzwoity horror, niestety, za obiecującym pomysłem nie idzie dobry scenariusz. Ktoś (a właściwie scenarzyści) tu po prostu idzie na łatwiznę. Schemat filmu jest tożsamy z dziesiątkami innych filmów grozy. Bohater przenosi się w nowe miejsce, kryjące jakąś tajemnicę. Natyka się na coś nieznanego i groźnego, ludzie mu jednak nie wierzą. Zagrożenie rośnie i zaczyna dotyczyć również rodziny bohatera. Tenże rozpoczyna śledztwo, znajduje dawne tropy, odwiedza szereg lokacji, by zrozumieć przyczyny i naturę zagrożenia. W tym momencie następuje decydująca rozgrywka z Siłami Zła. Daleko nie trzeba szukać – to schemat znany z „Ringu”, „Klątwy” czy dziesiątek zbliżonych filmów. Oglądamy, odhaczamy po prostu kolejne obowiązkowe elementy (pierwsze zetknięcie z Nieznanym, śmierć kogoś z rodziny lub przyjaciół, oglądanie starych wycinków gazet i odkrywanie Mrocznej Tajemnicy etc.) i nie oczekujemy żadnego zaskoczenia, żadnego odejścia od przyjętej konwencji. Z pewnością nie są „Lustra” filmem rozwijającym gatunek.
Niespodziewany pryszcz jest horrorem dla każdego gwiazdora filmowego.
Niespodziewany pryszcz jest horrorem dla każdego gwiazdora filmowego.
Na domiar złego, film nie potrafi dobrze określić ram działania Złego. Najpierw mowa jest o tym, że zagrożeniem są lustra, później tę rolę przejmuje też tafla wody, w której pojawiają się odbicia. Dlaczego więc nie inne zwierciadlane powierzchnie – przecież mnóstwo ich wokół nas, choćby oczy innego człowieka? Najpierw sugeruje się, że zagrożenie istnieje tylko dla osób patrzących na swoje odbicie, potem jednak śmierć dosięga osoby, która wcześniej spojrzała w lustro, ale zostaje opanowana, gdy już kąpie się daleko od zwierciadła. No i wreszcie – zabójcze moce lustrzanych demonów są bardzo zmienne. Niektórych ludzi zabijają bez większego wysiłku, ale już rodzina głównego bohatera wciąż im się wymyka. Bez tego nie byłoby filmu, ale widz zachwycony nie będzie faktem, że reguły nie zostały jasno określone.
Zapomnieć można też o bardziej rozbudowanym tle czy psychologii postaci. Grany przez Kiefera Sutherlanda główny bohater jest policjantem po przejściach – zabił człowieka. Tyle że niewiele z tego wynika, poza tym, że wszyscy z początku uważają jego opowieści za efekt załamania psychicznego. Poza tym znów schematy – rozbita rodzina, która musi się zjednoczyć w obliczu zagrożenia, widz ma drżeć o los dzieci (choć wie, że w takiej produkcji akurat dzieciom nic stać się nie może), a były policjant zrobi wszystko, by chronić najbliższych.
Nieco lepiej jest natomiast od strony realizacyjnej. Za kamerą stanął francuski reżyser Alexandre Aja, który wsławił się w horrorowym światku krwawym filmem „Blady strach” z roku 2003 i od tego czas niczego bardziej zauważalnego nie nakręcił. Jego znakiem rozpoznawczym jest z pewnością wspomniana wcześniej bardzo krwawa i brutalna scena kąpieli – ciekawa, nietypowa jednak dla produkcji skierowanej do szerokiego widza – w której zabójstwo zostaje dokonane przez rozerwanie szczęki. Dobrze sprawdza się również sceneria głównej horrorowej lokacji – sugestywnego wnętrza spalonego sklepu umiejscowionego w zabytkowym budynku starego szpitala. Działa nieźle kilka solidnych „lustrzanych” scen (choć daleko im do siły oddziaływania „Candymana”), ale już decydująca rozgrywka jest pozbawiona większych emocji. Szkoda też, że twórcy – jak zwykle w amerykańskim horrorze – nie mogli się oprzeć, by atmosferę budować sugestywną muzyką, nagłymi dźwiękami i tego typu zgranymi pomysłami.
Warto jednak czekać na zakończenie – bo przynajmniej w jednym miejscu pomysłowość scenarzystom dopisała. Nie będę twierdził, że sam pomysł wynika w jakiś jawny sposób z fabuły, ale muszę przyznać, że jest to pointa co najmniej zaskakująca i ciekawa, odbiegająca od gatunkowej sztampy. Poza nią jednak film jest horrorowym produkcyjniakiem.
koniec
28 listopada 2008
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 II 2018

…kraj, w którym baśń ta dzieje się – tak można by strawestować słowa piosenki z „Pszczółki Mai”, ponieważ fabuła „Czarnej Pantery” w dziewięćdziesięciu procentach toczy się w fikcyjnym afrykańskim państwie. Dało to okazję projektantom kostiumów i scenografii, żeby naprawdę zaszaleć.

więcej »

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
Sebastian Chosiński

18 II 2018

Komediodramat Witalija Susłina ma bardzo gorzki wydźwięk. Ale czy może być inaczej, skoro opowiada o sympatycznym i pracowitym wiejskim prostaczku, którego postanawia wykorzystać do swoich niecnych celów para cwaniaczków z dużego miasta? „Boże cielę” – choć tytuł oryginalny jest nieco bardziej dosłowny – idealnie oddaje i charakter głównego bohatera, i nastrój filmu.

więcej »

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
Sebastian Chosiński

11 II 2018

W ten film dramat wpisany był od samego początku pracy nad nim. Scenarzystka i reżyserka Walerija Surkowa za podstawę fabuły obrała bowiem mniej znaną sztukę Anny Jabłonskiej – ukraińskiej pisarki, która zginęła przed siedmioma laty w zamachu terrorystycznym na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. „Poganie” to film, który konfrontuje ze sobą poczucie szczęścia, do którego dąży człowiek, z wiarą, która narzuca na niego wiele ograniczeń. A wnioski, do jakich prowadzi na pewno nie są jednoznaczne…

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Miłość ci wszystko wybaczy
— Gabriel Krawczyk

Rybosaurus returnus
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Blaski i cienie świata liliputów
— Konrad Wągrowski

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

„Love Story” w wykonaniu Patryka Vegi
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Paddington daje sobie radę
— Konrad Wągrowski

Sympatyczna telepatyczna błahostka
— Konrad Wągrowski

Sztuka narodowa musi dawać po pysku. Metakomiks narodowy
— Konrad Wągrowski

Bolesne tajemnice różańca
— Konrad Wągrowski

Czerwony kapturek je puszystego króliczka
— Konrad Wągrowski

Apokalipsa i gadające psy
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.