Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Matteo Garrone
‹Gomorra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGomorra
Dystrybutor Syrena
Data premiery16 stycznia 2009
ReżyseriaMatteo Garrone
ZdjęciaMarco Onorato
Scenariusz
ObsadaSalvatore Abruzzese, Simone Sacchettino, Salvatore Ruocco
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiWłochy
Czas trwania137 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zobaczyć Neapol i umrzeć
[Matteo Garrone „Gomorra” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Woody Allen w jednym ze swoich opowiadań napisał „Zorganizowana przestępczość jest dżumą naszego narodu. Kusi ona młodych Amerykanów obietnicą łatwego życia, choć w rzeczywistości większość przestępców ma wydłużony dzień pracy, często w budynkach bez klimatyzacji”. Te słowa mogłyby być mottem dla włoskiej „Gomorry”. Oczywiście przy zamienieniu Amerykanów na Włochów i pominięciu zawartej w nich ironii.

Konrad Wągrowski

Zobaczyć Neapol i umrzeć
[Matteo Garrone „Gomorra” - recenzja]

Woody Allen w jednym ze swoich opowiadań napisał „Zorganizowana przestępczość jest dżumą naszego narodu. Kusi ona młodych Amerykanów obietnicą łatwego życia, choć w rzeczywistości większość przestępców ma wydłużony dzień pracy, często w budynkach bez klimatyzacji”. Te słowa mogłyby być mottem dla włoskiej „Gomorry”. Oczywiście przy zamienieniu Amerykanów na Włochów i pominięciu zawartej w nich ironii.

Matteo Garrone
‹Gomorra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGomorra
Dystrybutor Syrena
Data premiery16 stycznia 2009
ReżyseriaMatteo Garrone
ZdjęciaMarco Onorato
Scenariusz
ObsadaSalvatore Abruzzese, Simone Sacchettino, Salvatore Ruocco
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiWłochy
Czas trwania137 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Najlepszy europejski film roku, nominacja do Złotego Globu, nagroda w Cannes, wyrok śmierci dla autora literackiego pierwowzoru. To robi wrażenie. Szkoda jednak, że film, szczery i bezkompromisowy, nie do końca sprawdza się jako dzieło fabularne.
„Gomorra” Matteo Garrone jest nakręcona według bardzo prostego schematu. Z reportaży o neapolitańskiej mafii (camorrze), za które autor Roberto Saviano otrzymał od opisywanej organizacji wyrok śmierci, wybrano pięć tematów. Te przeplatające się wątki tworzą filmową opowieść. Oglądamy historię Toto, 13-latka, który rozpoczyna wdrażanie się w struktury mafijne od zadań prostych aż do, powiedzmy, bardziej ambitnych (o ile za takie można uznać wystawienie ofiary do egzekucji). Drugi wątek opowiada o dwóch młodych ludziach, próbujących zachować niezależność w działaniach przestępczych, mających jednocześnie obsesję na punkcie „Człowieka z blizną” Briana de Palmy. Wątek trzeci to historia procederu nielegalnej utylizacji odpadów, czwarty opowiada o kasjerze mafii, a piąty o krawcu, który za pieniądze godzi się wspomóc konkurencyjną (chińską) fabrykę podrabianej odzieży.
„Gomorra” opisuje świat przerażający, w który trudno uwierzyć, ale jednak prawdziwy (i to chyba jest najstraszniejsze). Krytycy mówią zresztą, że wersja filmowa jest wersją i tak złagodzoną. Jeśli tak jest w rzeczywistości, przedmieścia Neapolu naprawdę jawią się jako piekło na Ziemi. Przerażające blokowiska (porównywalne znam tylko na warszawskim Gocławiu), zniszczone mieszkania, zdewastowane krajobrazy, brak nadziei i perspektyw, wszechobecna przemoc, całkowite bezprawie. Wszystko to wygląda na Trzeci Świat, ale musimy zdać sobie sprawę, że mówimy o przedmieściach dużego miasta w kraju europejskim, na dodatek kraju należącego do elitarnej grupy najbardziej uprzemysłowionych państw Zachodu… Naprawdę, „Gomorra” musiała dla Włochów być bardzo gorzką pigułką. Ale czy ma szansę być impulsem do jakichkolwiek zmian tej sytuacji?
Osiedle mieszkaniowe w Neapolu było o włos od zostania jednym z 7 Nowych Cudów Świata.
Osiedle mieszkaniowe w Neapolu było o włos od zostania jednym z 7 Nowych Cudów Świata.
Mafia, a właściwie camorra (takie miano – w przeciwieństwie do sycylijskiej cosy nostry – nadaje sobie mafia z tego regionu Włoch), przedstawiona jest tu całkowicie bez romantyzmu. Nie ma don Vito z cygarem w ręku, mówiącego „Znamy się tyle lat, ale dopiero teraz przychodzisz do mnie po radę lub pomoc”. Nie ma bezwzględnych, ale szczerze oddanych „cyngli”. Są bandyci, którzy dobrze by wyglądali również w podwarszawskim Wołominie. Grubasy, spędzające czas w solarium, chodzące w sandałach, krótkich spodniach i koszulkach bez rękawków. Nie ma rodzinnych wartości, jest biznes – każda, najbrudniejsza nawet robota, która przynosi zysk. Zakopywanie w lokalnych kamieniołomach odpadów z zakładów przemysłowych, których utylizacja normalną drogą jest zbyt kosztowna. Narkotyki. Tradycyjne haracze. Przemysłowa produkcja podróbek. No i oczywiście porachunki z konkurencyjnymi rodzinami i stała troska o milczenie podwładnych i mieszkańców przypadających po „opiekę” rodziny. Wyrwanie się z tego kręgu nie jest możliwe. To świat, który trzeba całkowicie wykorzenić, aby coś się zmieniło. Tylko kto ma to zrobić? Zwłaszcza w kontekście faktu, niejawnie wynikającego z filmu, że interesy prowadzone przez neapolitańską mafię są wielu wpływowym osobom na rękę. To po prostu biznes.
„Gomorra” ma szereg naprawdę niezłych scen i scenerii. Początkowa egzekucja w solarium. Wielkie składowisko beczek z toksycznymi odpadami w kamieniołomie. Dwóch chłopaków strzelających w slipach ze zdobytej broni do wszystkiego, co w zasięgu ognia. Inicjacja mafijna poprzez strzelanie do nowicjusza ubranego w kamizelkę kuloodporną. Wywożenie zwłok na koparce. Ciągnące się w nieskończoność korytarze obrzydliwego blokowiska, dla wielu jedyny świat, jaki znają. „Gomorra” jednak nie jest filmem idealnym. Problem z nim polega na tym, że w filmie, było nie było, fabularnym ambicje dokumentalistyczne biorą górę nad chęcią stworzenia realnego widowiska filmowego. W „Gomorrze” brakuje tego, co czyniło zbliżone ideologicznie i tematycznie brazylijskie „Miasto Boga” dziełem wybitnym. W filmie Meirellesa otrzymywaliśmy historię przedstawiającą koszmar życia w fawelach i przestępczą działalność dzieci, ale czyniono to w opowieści o określonej strukturze z troską o fabularną spójność. „Miasto Boga” miało wyraźnego protagonistę, którego widz lubił i przejmował się jego losem, konkretną fabułę, wyraziście zarysowanych bohaterów. To nie przysłaniało też głównego tematu – wizerunku przedmieść Rio de Janeiro – ale pozwalało emocjonalnie widzowi bardziej zidentyfikować się z postaciami zainteresować ich historią. Bohaterów „Gomorry” traktujemy natomiast bez emocji. Oglądamy ich z zaciekawieniem widza dokumentu, rozmyślamy nad przedstawionymi realiami, ale nie angażujemy się we fragmentaryczną fabułę. „Gomorra” to obrazek z życia, nie spójne dzieło. Dlatego też film Matteo Garrone trzeba uznać za obraz film ważny, ale z pewnością nie wybitny.
koniec
16 stycznia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
Sebastian Chosiński

18 IX 2019

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

więcej »

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Obiecaliśmy już wszystko. Czego jeszcze chcecie?
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.