Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Gus Van Sant
‹Obywatel Milk›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObywatel Milk
Tytuł oryginalnyMilk
Dystrybutor Best Film
Data premiery23 stycznia 2009
ReżyseriaGus Van Sant
ZdjęciaHarris Savides
Scenariusz
ObsadaSean Penn, Josh Brolin, Emile Hirsch, James Franco, Diego Luna, Lucas Grabeel, Alison Pill, Victor Garber, Eric Stoltz
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania128 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mleczna droga do równouprawnienia
[Gus Van Sant „Obywatel Milk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gus van Sant był na fali wznoszącej i nie schodził z niej od dłuższego czasu. Ale „Obywatel Milk” to spadek formy. Nie jest to film tak świetny, jak go w każdej recenzji malują.

Urszula Lipińska

Mleczna droga do równouprawnienia
[Gus Van Sant „Obywatel Milk” - recenzja]

Gus van Sant był na fali wznoszącej i nie schodził z niej od dłuższego czasu. Ale „Obywatel Milk” to spadek formy. Nie jest to film tak świetny, jak go w każdej recenzji malują.

Gus Van Sant
‹Obywatel Milk›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObywatel Milk
Tytuł oryginalnyMilk
Dystrybutor Best Film
Data premiery23 stycznia 2009
ReżyseriaGus Van Sant
ZdjęciaHarris Savides
Scenariusz
ObsadaSean Penn, Josh Brolin, Emile Hirsch, James Franco, Diego Luna, Lucas Grabeel, Alison Pill, Victor Garber, Eric Stoltz
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania128 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kiedy Josh Brolin dostanie wreszcie Oscara? Pewnie jeszcze nie tym razem. Van Sant wyjątkowo skąpo dozuje obecność Dana White’a na ekranie. To samo można powiedzieć o Scotcie Smisie, czyli Jamesie Franco, i Clevie Jonesie w wykonaniu Emile’a Hirscha. A drugi plan „Obywatela Milka” prezentuje się imponująco. Oczywiście nie wszystkim decyzjom obsadowym należą się oklaski. Ślepiec, który zaangażował karykaturalnego Diego Lunę do roli Jacka Liry, zasługuje na rozstrzelanie. Ale najsmutniejsze wydaje się to, że van Santowi daleko do Roberta Altmana, który umiał w jednym filmie sportretować nawet 48 postaci. Każda była pełnowartościowa, interesująca i grała swój mały film w wielkim dziele. Żadnej nie zaniedbywał. A tutaj? Jeśli mrugacie za często, drugą ofiarę Dana White’a – George’a Moscone’a – możecie przeoczyć. Na rodzinnym zdjęciu bohaterów „Obywatela Milka” każdy musi walczyć o swoje miejsce – i Franco, Brolin oraz Hirsch walczą, a ich bronią jest fantastyczna gra. Dzięki niej najmniejsze epizody z udziałem aktorów zapadają w pamięć, ale i pozostawiają żal: ile ten film zyskałby, opowiadany z punktu widzenia którejkolwiek z tych barwnych postaci!
O wielkim talencie Seana Penna wiadomo nie od dziś, ale w „Obywatelu Milku” znakomicie widać, że to facet od aktorskich misji niemożliwych. W filmie van Santa trzyma się z dala od groteskowej ekspresji i uczciwie buduje stonowany obraz Milka. Co wcale nie oznacza, że jego postaci brakuje żywiołowej spontaniczności – wręcz przeciwnie. Ale w wykonaniu Penna Harvey ma także twarz refleksyjną, mądrą i naznaczoną zmęczeniem człowieka wrażliwego na porażki. Nie jest tylko kolorowym ptakiem świata polityki z uśmiechem Jokera na twarzy. Nie forsuje swoich postulatów jedynie metodą kontrowersji. Wie, że obcisły podkoszulek z tęczą na piersi trzeba czasem zamienić na grafitowy garnitur i wypastowane buty. Tym sposobem świetnie udaje się Pennowi obronić tę postać w oczach widza, gdyż pokazuje, że, niezależnie od tego, czy jesteś homo, czy hetero, to dojście do „czegoś” zawsze będzie drogą usianą mnóstwem pracy i wieloma kompromisami.
Jest jednak coś, czego Pennowi nie udało się wygrać. To charyzma Milka, którą musiał mieć, aby pociągnąć za sobą tłumy. Nikt nie uwierzy w porywanie publiczności tylko tym, że nie czytał swoich przemówień z kartki. W kreacji Penna brakuje nienamacalnej aury osoby, za którą stanął mur ludzi i po śmierci której ulicami szły tłumy Amerykanów z żałobą na twarzy. „Obywatel Milk” nie daje poczucia obcowania z fenomenem. Prezentuje człowieka z nieprzeciętną biografią, oskalpowanego za swoją inność. Jednego z wielu męczenników za naszą wolność i bohaterów z sąsiedztwa, oczekujących w kolejce po filmową laurkę.
W „Obywatelu Milku” znajdziemy dużo czystego kina van Santa – sceny pokazywane w odbiciach szyb albo bohaterów na moment przed tragedią dziarsko przemierzających długie, sterylne korytarze. Najpiękniejsze w kinie twórcy „Mojego własnego Idaho” zawsze jest subtelne, dyskretne, trudne do dostrzeżenia przy pierwszym obejrzeniu filmu. Najgorsze zawsze agresywnie atakuje widza i jest bezlitosne. A reżyserowi zdarza się od czasu do czasu popaść w nietakt albo kicz. Apogeum osiąga w scenie zamordowania Milka, w której niecnie sponiewierał „Toskę” Verdiego, czyniąc śmierć polityka kuriozalnie patetyczną.
To nie koniec grzechów van Santa. Często puszcza historię samopas i wtedy film leci mu gdzie chce, w najmniej pożądane rejony. Przykładowo zaczyna „Obywatela Milka” od sceny nagrywania przez Harveya wyznania o jego życiu, wraca do tego motywu kilkakrotnie, potem porzuca go na godzinę i przywołuje na kilka minut przed napisami końcowymi. W rezultacie ten chwyt nie spełnia żadnej sensownej roli. Nie czyni Milka narratorem historii, uczciwym komentatorem własnych wyborów ani człowiekiem, próbującym z dystansu ocenić swoje życie. Wprowadzenie takiego pomysłu w tym kształcie pasuje tak samo jak Woody Allen do roli Jamesa Bonda.
Nie bez powodu van Sant częściej od potoczyście opowiadanych historii sięgał po opowieści kontemplacyjne i skupione. Zatrzymując coś w kadrze, rozciąga przed widzem przestrzeń do namysłu. Nad beznadzieją egzystencji jak w „Last Days” albo nad bezcelowością przemocy jak w „Słoniu”. W dynamicznej wymianie sytuacji, zdań i bohaterów przed kamerą trudno mu wygospodarować miejsce na oddech refleksji. Na prawdy uniwersalne. Choćby najprostsze, nasuwające się na myśl przy okazji przypadku Harveya Milka, że najpierw trzeba ponieść osobistą klęskę, żeby później całe społeczeństwo wygrało.
koniec
19 stycznia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 2. Trafiła kosa na kamień
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Prowadzenie przestępczej działalności wiąże się oczywiście ze sporym ryzykiem, ale na Oh Ji-soo cios spada z zupełnie niespodziewanej strony. Kiedy znika jego telefon, przez który może kontaktować się z panem Lee i namierzać miejsce pobytu pracujących dla niego kobiet, główny bohater wie, że w każdej chwili może zostać zdemaskowany. I wkrótce jego najgorsze obawy nabierają całkiem realnych kształtów.

więcej »

East Side Story: Niewiara, Beznadzieja i Nienawiść
Sebastian Chosiński

5 VII 2020

„Kochaj ich wszystkich” można odbierać jako portret współczesnej kobiety. Walczącej i zdeterminowanej. Wyzwolonej i dominującej nad mężczyznami. Gdyby nie fakt, że film ten jest dziełem reżyserki Marii Agranowicz, mogłyby go spotkać wręcz oskarżenia o męski szowinizm i chęć zdyskredytowania Wiary, Nadziei i Miłości (wyjaśnienie w tekście!).

więcej »

Do sedna: Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
Marcin Knyszyński

4 VII 2020

Jest rok 1995. Masz dwadzieścia lat, mieszkasz w New Jersey, nie masz stałej pracy i nawet się o nią nie starasz. Jesteś dużym dzieciakiem bez pomysłu na życie i właśnie rzuciła cię dziewczyna. Co robisz? Idziesz włóczyć się po galerii handlowej. Oto realia, z którymi być może trudno się nam utożsamić – w końcu dwadzieścia pięć lat temu takich przybytków w Polsce jeszcze nie było. Ale wszystkie problemy wczesnej dorosłości jak najbardziej. Zapraszam na drugi film Kevina Smitha.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (3)
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

Cannes 2015: Zagubieni
— Marta Bałaga

Pocztówka znad krawędzi
— Łukasz Gręda

A oni giną wciąż
— Dorota Chrobak

Gerry my ass
— Marta Bartnicka

Dwugłos: Gerry
— Marta Bartnicka, Janusz A. Urbanowicz

Nie ma wody na pustyni
— Janusz A. Urbanowicz

Zadowolić każdego
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Bez wstydu, ale tylko w ciemności
— Urszula Lipińska

Lepiej się nie zbliżać
— Urszula Lipińska

Zagrożenie życia
— Urszula Lipińska

Dwugłos o „Daas”
— Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk

Bieg po prawdę
— Urszula Lipińska

Gdynia 2011 (2): Panorama Polskiego Kina
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

Gdynia 2011 (1): Filmy konkursowe
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

ENH, czyli ponad pół setki filmów (2)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Matka, żona i kochanka
— Urszula Lipińska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.