Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Aleksiej Bałabanow
‹Morfina›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMorfina
Tytuł oryginalnyМорфий
ReżyseriaAleksiej Bałabanow
ZdjęciaAleksander Simonow
Scenariusz
ObsadaLeonid Biczewicz, Ingeborga Dapkunaite, Andriej Panin, Siergiej Garmasz, Katarina Radivojevič
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania110 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Zdradzony i odurzony
[Aleksiej Bałabanow „Morfina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Kręcąc „Morfinę”, Aleksiej Bałabanow, enfant terrible rosyjskiej kinematografii, przeniósł na ekran oparty na prozie Michaiła Bułhakowa scenariusz nieżyjącego już Siergieja Bodrowa młodszego. Powstał film, którego akcja toczy się leniwie przez ponad półtorej godziny, by w końcówce doznać nagłego przyspieszenia i doprowadzić do tragicznego, symbolicznego finału. Jak to w Rosji!

Sebastian Chosiński

East Side Story: Zdradzony i odurzony
[Aleksiej Bałabanow „Morfina” - recenzja]

Kręcąc „Morfinę”, Aleksiej Bałabanow, enfant terrible rosyjskiej kinematografii, przeniósł na ekran oparty na prozie Michaiła Bułhakowa scenariusz nieżyjącego już Siergieja Bodrowa młodszego. Powstał film, którego akcja toczy się leniwie przez ponad półtorej godziny, by w końcówce doznać nagłego przyspieszenia i doprowadzić do tragicznego, symbolicznego finału. Jak to w Rosji!

Aleksiej Bałabanow
‹Morfina›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMorfina
Tytuł oryginalnyМорфий
ReżyseriaAleksiej Bałabanow
ZdjęciaAleksander Simonow
Scenariusz
ObsadaLeonid Biczewicz, Ingeborga Dapkunaite, Andriej Panin, Siergiej Garmasz, Katarina Radivojevič
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania110 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Rosyjska kinematografia bez Aleksieja Bałabanowa byłaby uboższa o co najmniej kilka wartościowych filmów, które doczekały się zresztą uznania nie tylko w ojczyźnie artysty. Bałabanow, urodzony w 1959 roku w Swierdłowsku (obecnie miasto nosi ponownie starą, przedrewolucyjną nazwę Jekaterynburg), z zawodu jest tłumaczem, absolwentem Szkoły (Instytutu) Języków Obcych w Gorkach (czyli dzisiejszym Niżnym Nowogrodzie). Po odbyciu dwuletniej służby wojskowej w jednostce powietrzno-desantowej, z którą wysłany został na wojnę do Afganistanu, w 1984 roku podjął pracę w regionalnej stacji telewizyjnej w rodzinnym Swierdłowsku jako asystent reżysera. Pięć lat później nakręcił swój pierwszy fabularny film – krótkometrażówkę „Jegor i Nastia”. To zachęciło go do ukończenia kursów reżyserii i ostatecznie przeniesienia się do oferującego dużo więcej możliwości zawodowego rozwoju Petersburga. W dawnej stolicy Rosji zrealizował swój pełnometrażowy debiut – ekranizację dramatu Samuela Becketta „Szczęśliwe dni” („Sczastliwyje dni”, 1991). Świat usłyszał o Bałabanowie po raz pierwszy, kiedy – już po związaniu się ze Studiem Filmowym „STW” – na festiwalu filmowym w Soczi zaprezentował w 1994 roku swoją wizję „Zamku” Franza Kafki. Jeszcze większy rozgłos zyskał dramat sensacyjny „Brat” (1997), który po trzech latach doczekał się, słabszej niestety kontynuacji.
W międzyczasie powstała obyczajowa opowiastka o światku petersburskiej bohemy z początków XX wieku, czyli obraz „O potworach i ludziach” („Pro urodow i ljudiej”, 1998). Natomiast sensacyjna „Wojna” z 2002 roku przywołała wspomnienia drugiej wojny czeczeńskiej. Intrygującą ciekawostką pozostaje, mający swoją premierę w tym samym roku, średniometrażowy dramat „Rzeka”. Tę opowieść o życiu syberyjskich Jakutów w końcu XIX wieku reżyser oparł na prozie polskiego pisarza, podróżnika i działacza niepodległościowego Wacława Sieroszewskiego. Niestety, w trakcie zdjęć doszło do wypadku samochodowego, w którym straciła życie odtwórczyni głównej roli Tujara Swinobojewa. Bałabanow przerwał prace i dopiero po kilkunastu miesiącach postanowił z zachowanego materiału zmontować film – niezrealizowane sceny, podobnie jak Andrzej Żuławski w „Na srebrnym globie”, autor komentował zza kadru. Następne lata nie były już tak udane pod względem artystycznym. Trzy kolejne filmy – obyczajowy „Amerykanin” („Amierikaniec”, 2004), komedia „Ciuciubabka” („Żmurki”, 2005) oraz melodramat „Mnie nie bolno” (2006) – zdecydowanie odbiegały poziomem od wcześniejszych produkcji. Za to nakręcony w 2007 roku „Ładunek 200” zrekompensował wszystkie rozczarowania. Powrót do formy nie okazał się, na szczęście, tylko chwilowy, o czym dobitnie przekonuje najnowsza produkcja Bałabanowa – zrealizowana na podstawie autobiograficznego tekstu Michaiła Bułhakowa „Morfina”. Jak się po raz kolejny okazało, reżyser świetnie radzi sobie ekranizując literaturę, zwłaszcza wtedy gdy może umieścić ją w konkretnym, bardzo wyrazistym kontekście historycznym.
Mierzenie się z twórczością Bułhakowa nie należy do najprostszych zadań, a mimo to większość rosyjskich reżyserów nie zawodziła, biorąc na warsztat dokonania autora „Mistrza i Małgorzaty”. Jeszcze w czasach Związku Radzieckiego przeniesiono na ekran dramaty poświęcone wojnie domowej: „Bieg” (1970, reż. Aleksander Ałow i Władimir Naumow) oraz „Dni Turbinów” (1976, reż. Władimir Basow). Największą popularnością cieszyła się jednak – także w Polsce Ludowej – znakomita komedia Leonida Gajdaja z 1973 roku „Iwan Wasiliewicz zmienia zawód” (oparta na sztuce „Iwan Wasiliewicz”). Późniejsze ekranizacje nie były już tak spektakularne, ale wciąż pozostają godne uwagi. I to zarówno te oparte na dziełach poważniejszych, na przykład „Zapiski młodego lekarza” (1991) Michaiła Jakżena i „Powieść teatralna” (2003) Olega Babickiego i Jurija Gołdina, jak i znacznie lżejszych, vide „Psie serce” (1988) Władimira Bortko i „Fatalne jaja” (1996) Siergieja Łomkina. Nie można też oczywiście zapominać o adaptacjach sztandarowego dzieła Bułhakowa, czyli „Mistrza i Małgorzaty”, które na ekran przenosili Jurij Kara (w 1994 roku) oraz ponownie Bortko (jedenaście lat później). „Morfina” Bałabanowa wpisuje się więc tym samym w ciąg bardzo udanych ekranizacji twórczości rosyjskiego – bo przecież jednak nie radzieckiego – klasyka.
„Morfina” – przez jednych uznawana za dłuższe opowiadanie, przez innych za mikropowieść – jest tekstem autobiograficznym. Po raz pierwszy opublikowana została w trzech częściach w 1927 roku w czasopiśmie „Miedicinskij robotnik” jako uzupełnienie poświęconego tej samej tematyce tomu opowiadań „Zapiski młodego lekarza” (pisanych w latach 1925-1927). Teksty te zawierają wspomnienia Bułhakowa z czasów I wojny światowej, kiedy to jako młody lekarz, absolwent medycyny na Uniwersytecie św. Włodzimierza w Kijowie, pracował w guberni smoleńskiej – najpierw w wiejskim szpitalu w Nikolskoje, a później w Wiaźmie. Jak wspominała po latach pierwsza żona pisarza, Tatiana Łappa, przyszły autor „Mistrza i Małgorzaty” fatalnie znosił życie na głuchej prowincji i stres związany z nabywaniem doświadczenia zawodowego. Zaowocowało to, niestety, uzależnieniem Bułhakowa od narkotyku. Kilka lat później swoimi przeżyciami obdarzył głównego bohatera „Morfiny”, dwudziestotrzyletniego doktora Michaiła Aleksiejewicza Poliakowa, który – przeżywszy osobistą tragedię (można się domyślać, że związaną z kobietą) – opuścił Moskwę i udał się do odciętej od świata miejscowości N. Opowiadanie ma formę dziennika spisywanego przez Poliakowa, Siergiej Bodrow młodszy, pisząc scenariusz, postanowił oddać jego charakter jak najwierniej – stąd też niespieszna, skupiająca się przede wszystkim na obserwacjach obyczajowych narracja. A było w tamtym czasie co obserwować, ponieważ akcję swojego dzieła pisarz umieścił w 1917 roku – kiedy Rosja miała już za sobą jedną rewolucję (lutową), druga zaś (październikowa) zbliżała się wielkimi krokami.
Poliakow, mimo stołecznego obycia, jest młodzieńcem pełnym kompleksów, nie do końca pewnym, czy poradzi sobie z niezwykle poważnymi obowiązkami, które spadły na jego barki. Jako główny lekarz malutkiego wiejskiego szpitala w N. jest dla okolicznych mieszkańców nierzadko ich „panem życia i śmierci”. Ma wprawdzie do pomocy doświadczonego felczera Anatolija Demianienkę oraz dwie siostry miłosierdzia, Annę Nikołajewnę oraz Pelagię Iwanownę, ale to przecież on ponosi największą odpowiedzialność. W dostosowaniu się do nowego miejsca pracy i zamieszkania nie pomaga także niezwykle boleśnie doskwierająca Michaiłowi Aleksiejewiczowi samotność. Jego melancholię pogłębiają jeszcze słuchane przezeń na okrągło płyty z przepięknymi rosyjskimi romansami pozostawione przez poprzedniego lekarza, który pewnego dnia bez słowa uprzedzenia, nie spakowawszy się nawet, wziął nogi za pas. Jakby tego było mało, już pierwszej nocy Poliakowa czeka traumatyczne przeżycie – mimo prowadzonej reanimacji na jego rękach umiera cierpiący na epilepsję pacjent. Na dodatek zrobiona przez siostrę Annę szczepionka wywołuje u doktora reakcję alergiczną i powoduje nieznośny ból, który zwalczyć można jedynie kolejnym zastrzykiem – tym razem z morfiny. Następne dni nie przynoszą ukojenia, ani duszy, ani ciała. Stres w pracy młody mężczyzna odreagowuje, sięgając po kolejne dawki środka uśmierzającego. Pogrąża się także w nieprzynoszących mu satysfakcji związkach z kobietami – najpierw daje się uwieść miejscowej dziedziczce, wdowie po pułkowniku, Jekatierinie Szeffer, później zaś ląduje w łóżku z siostrą Anną, co dodatkowo prowadzi do wielkich wyrzutów sumienia. Przyjdzie jednak taki moment, kiedy Poliakow, pod wpływem Anny, postanowi zerwać z nałogiem i dobrowolnie uda się do szpitala psychiatrycznego na leczenie. Stanie się to zresztą zaczątkiem kolejnej tragedii.
„Morfina” mimo wszystko nie jest, wbrew pozorom, jedynie kolejną opowieścią o człowieku uzależnionym od narkotyków. W warstwie symbolicznej Bułhakow, Bodrow i Bałabanow sięgają znacznie głębiej. Jest to możliwe dzięki kontekstowi historycznemu. Osobista tragedia Michaiła Aleksiejewicza nakłada się bowiem na tragedię całego potężnego kraju, który – przeżywszy w ciągu niespełna roku dwie rewolucje – stopniowo pogrąża się w krwawej wojnie domowej. Poliakow zostaje wciągnięty w wir wydarzeń niechcący, zdecydowanie wolałby trzymać się na uboczu. Okazuje się to jednak niemożliwe, gdy nagle, z dnia na dzień, bliscy mu ludzie, dotychczasowi współpracownicy – jak chociażby felczer Lew Gorenburg, który zostaje bolszewickim komisarzem – opowiadają się po jednej ze stron konfliktu. Osaczony ze wszystkich stron, wyniszczony przez nałóg młody lekarz nie widzi dla siebie ratunku. Niezwykle przejmująca jest zwłaszcza finałowa scena filmu, kiedy to – uciekający przed poszukującymi go czekistami – Poliakow chroni się w kinie. Widzowie zaśmiewają się do rozpuku, oglądając jakąś głupawą komedię; nastrój ten udziela się także Michaiłowi Aleksiejewiczowi, który jednak, jak się okazuje – kompletnie odurzony morfiną – widzi rzeczywistość zupełnie inaczej. To pcha go do podjęcia ostatniej, najbardziej dramatycznej decyzji.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Miłość i rewolucja na lodzie
— Sebastian Chosiński

Z rodziną najlepiej wychodzi się na…
— Sebastian Chosiński

Co za totalna bzdura!
— Sebastian Chosiński

Gdy w iluzji brak… iluzji
— Sebastian Chosiński

Świat bajkowy, lecz zagrożenie prawdziwe
— Sebastian Chosiński

Zagłada wypełznie spod ziemi
— Sebastian Chosiński

Flash/back w moskiewskim parku
— Sebastian Chosiński

Zabijają ich i… żyją
— Sebastian Chosiński

Ostap Bender i Kino Nowej Przygody
— Sebastian Chosiński

Psychiczny stan nieważkości
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Klasyka kina radzieckiego: Ludzkie dramaty w nowofalowych rytmach
— Sebastian Chosiński

27 WFF: Dzień drugi
— Urszula Lipińska, Jarosław Loretz, Patrycja Rojek, Zuzanna Witulska

27 WFF: Dzień pierwszy
— Urszula Lipińska, Jarosław Loretz, Zuzanna Witulska

Jeśli Boga nie ma…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.