Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Michaił Romm
‹Marzenie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarzenie
Tytuł oryginalnyМечта
ReżyseriaMichaił Romm
ZdjęciaBorys Wołczek
Scenariusz
ObsadaJelena Kuzmina, Arkadij Kisljakow, Faina Raniewska, Wiktor Szczegłow, Michaił Bołduman, Michaił Astangow, Ada Wojcik, Piotr Glebow
MuzykaHenryk Wars
Rok produkcji1941
Kraj produkcjiZSRR
CyklKino totalitarne
Czas trwania100 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kino totalitarne: „Marzenie”, które, niestety, się spełniło
[Michaił Romm „Marzenie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Michaił Romm przeszedł do historii kina radzieckiego przede wszystkim jako autor dwóch obrazów fabularnych i dwóch dokumentalnych o Leninie. W świecie największy rozgłos przyniósł mu natomiast oskarżycielski dokument „Zwyczajny faszyzm”. O zrealizowanym w 1941 roku obrazie „Marzenie” dzisiaj już mało kto pamięta, mimo że reżyser do końca swoich dni właśnie do tego filmu czuł szczególny sentyment.

Sebastian Chosiński

Kino totalitarne: „Marzenie”, które, niestety, się spełniło
[Michaił Romm „Marzenie” - recenzja]

Michaił Romm przeszedł do historii kina radzieckiego przede wszystkim jako autor dwóch obrazów fabularnych i dwóch dokumentalnych o Leninie. W świecie największy rozgłos przyniósł mu natomiast oskarżycielski dokument „Zwyczajny faszyzm”. O zrealizowanym w 1941 roku obrazie „Marzenie” dzisiaj już mało kto pamięta, mimo że reżyser do końca swoich dni właśnie do tego filmu czuł szczególny sentyment.

Michaił Romm
‹Marzenie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarzenie
Tytuł oryginalnyМечта
ReżyseriaMichaił Romm
ZdjęciaBorys Wołczek
Scenariusz
ObsadaJelena Kuzmina, Arkadij Kisljakow, Faina Raniewska, Wiktor Szczegłow, Michaił Bołduman, Michaił Astangow, Ada Wojcik, Piotr Glebow
MuzykaHenryk Wars
Rok produkcji1941
Kraj produkcjiZSRR
CyklKino totalitarne
Czas trwania100 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Włodzimierz Iljicz Lenin odnosił się do sztuki filmowej z wielką atencją, uznając ją – zresztą jak najbardziej słusznie – za znakomite narzędzie propaństwowej propagandy. Józef Stalin podtrzymał ten pogląd, czego efektem stała się cała masa obrazów, których podstawowym celem było zindoktrynowanie społeczeństwa sowieckiego. Niektóre czyniły to wprost, przedstawiając rzeczywistość radziecką lat 20., 30. i 40. XX wieku w sposób skrajnie wyidealizowany, jak na przykład „Timur i jego drużyna” Aleksandra Razumnego z 1940 czy „Bolszaja siemja” Josifa Chejfica z 1954 roku. Inne miały obywateli Kraju Rad nastrajać pozytywnie poprzez nawiązanie do chwalebnych wydarzeń z dziejów Rosji. I to zarówno tych odległych w czasie – vide „Aleksander Newski” (1938) Siergieja Eisensteina, „Piotr Pierwszy” (1937-38) i „Kutuzow” (1944) Władimira Pietrowa – jak i bardzo bliskich, żyjących jeszcze w powszechnej świadomości, a przedstawionych między innymi w „Czapajewie” (1934) braci Gieorgija i Siergieja Wasiliewów, „Jak hartowała się stał” (1942) Marka Donskiego i Julija Rajzmana, wreszcie w „Młodej gwardii” (1948) Siergieja Gierasimowa. Jeszcze inne specjalizowały się w prezentowaniu negatywnego obrazu życia w kapitalistycznych państwach Europy Zachodniej. Jednym z pierwszych tego typu filmów był dramat obyczajowo-psychologiczny Iwana Pyriewa „Konwiejer smierti” („Transporter śmierci”) z 1933 roku, do którego scenariusz napisał Michaił Romm. Akcja tego obrazu rozgrywa się w nieokreślonym państwie zachodnim w latach wielkiego kryzysu gospodarczego, który ogarnął Stany Zjednoczone, a następnie Europę zaledwie kilka lat wcześniej. Jego bohaterkami są trzy przyjaciółki, robotnice, które – tracąc pracę w fabryce – są zmuszone do zarobkowania na ulicy. Podobne historie na pewno wielokrotnie miały miejsce – autorzy dzieła zapomnieli jednak, że nie tylko na zgniłym, kapitalistycznym Zachodzie. Film, niepozbawiony wartości artystycznych, okazał się wstępem do wielkiej kariery obu jego autorów – Pyriewa i Romma. Co ciekawe, echa „Konwiejera smierti” powrócą kilka lat później, kiedy Romm przystąpi do pracy nad „Marzeniem”. Wiele będzie między innymi podobieństw.
Michaił Romm miał niezwykle ciekawy życiorys. Urodził się w Irkucku na Syberii w styczniu 1901 roku, będąc tym samym niemalże rówieśnikiem XX wieku. Gdy miał dziewięć lat, rodzina przeprowadziła się do Moskwy. Matka, miłośniczka teatru, i starszy brat Aleksander, poeta i tłumacz, zadbali o artystyczną edukację Michaiła, który po ukończeniu gimnazjum podjął studia w Państwowym Instytucie Techniczno-Artystycznym. Uczył się tam rzeźbiarstwa, malarstwa i architektury. Po rewolucji październikowej i wybuchu wojny domowej przyszły reżyser wstąpił do tworzonej przez Lwa Trockiego Armii Czerwonej. W jej szeregach walczył jednak nie tylko z wrogami bolszewizmu, ale – to już po rozgromieniu „białych” – brał udział w akcji „rozkułaczania” wsi, co na pewno nie było powodem do chluby. Rozprawiwszy się z wrogami socjalizmu, Romm wrócił na uczelnię i dokończył studia. Następne lata spędził, zajmując się różnymi artystycznymi zajęciami, aby w końcu w 1931 roku na dobre związać się z kinem (jako etatowy pracownik Mosfilmu). Zaczął od pisania scenariuszy – zadebiutował dzisiaj już całkowicie zapomnianym obrazem „Rjadom s nami”, kolejnym był wspomniany już „Konwiejer smierti”. We wrześniu 1934 miał natomiast premierę pierwszy wyreżyserowany przez Romma film – niema jeszcze „Baryłeczka”, oparta na znanym opowiadaniu Guy de Maupassanta (w której zagrała między innymi bardzo ceniona przez twórcę aktorka Faina Raniewska). Trzy lata później do radzieckich kin wszedł zrealizowany w konwencji westernu obraz „Trinadcat’” („Bohaterowie pustyni”), na planie którego reżyser poznał dwudziestoośmioletnią Jelenę Kuzminę, która niebawem zostanie jego żoną. W tym samym 1937 roku 7 listopada, a więc dokładnie w dwudziestą rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej, Romm prezentuje publiczności kolejny film – „Lenin w Oktjabrie” („Lenin w Październiku”), który zresztą rok później doczeka się kontynuacji pod tytułem „Lenin w 1918 godu” („Lenin w 1918 roku”). Fabuł o wodzu rewolucji powstałoby pewnie jeszcze więcej, gdyby nie przedwczesna śmierć w 1939 roku Borysa Szczukina, aktora, który na ekranie nie tylko grał, ale dosłownie był Leninem.
„Lenin w 1918 godu” został pokazany na festiwalu filmowym w Cannes, a w 1941 roku Romm i Szczukin (pośmiertnie) otrzymali za ten film Nagrodę Stalinowską. Nie był to zresztą jedyny honor, jakiego reżyser dostąpił – rok wcześniej został bowiem mianowany dyrektorem artystycznym Mosfilmu. Pełniąc już nową funkcję, przystąpił do realizacji kolejnego obrazu – dramatu obyczajowo-psychologicznego „Marzenie”. Film miał spore znaczenie prestiżowe, ponieważ jego akcja rozgrywała się w latach 30. na polskich Kresach wschodnich, a mówiąc dokładniej – w zachodniej Ukrainie. A więc na terenach, które we wrześniu 1939 roku, na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, zostały zagarnięte przez Stalina i wcielone do Związku Radzieckiego. Dzieło to miało więc przedstawiać, podobnie jak nakręcony na podstawie scenariusza Romma sześć lat wcześniej „Konwiejer smierti”, obraz kapitalistycznego państwa. Nie trzeba chyba dodawać, że z założenia musiał to być obraz mroczny i ponury, pełen degrengolady i niesprawiedliwości społecznych. Scenariusz napisał Jewgienij Gabriłowicz do spółki z Rommem, za kamerą stanął natomiast – współpracujący z reżyserem nieprzerwanie od czasu „Baryłeczki” – znakomity operator Borys Wołczek. W obsadzie znalazło się zaś kilku aktorów, którzy mieli już okazję pracować ze sobą na planie „Konwiejera smierti”: Michaił Bołduman, Michaił Astangow oraz Ada Wojcik. Ekipa była więc zgrana, co musiało wpłynąć pozytywnie na komfort pracy. Zdjęcia ciągnęły się przez kilka pierwszych miesięcy 1941 roku, ostatni klaps padł nad ranem 22 czerwca. Romm, jak sam wspominał, o ósmej rano pożegnał się z ekipą i wrócił do domu; trzy godziny później dowiedział się, że dotychczasowy sojusznik – III Rzesza Adolfa Hitlera – podstępnie napadł na pacyfistycznie nastawiony Związek Radziecki. Wybuch wojny spowodował, że prace nad filmem na jakiś czas utknęły w miejscu. Na swoją premierę „Marzenie” musiało czekać do września 1943 roku.
Główną bohaterką filmu jest Anna, chłopska córka, która w latach wielkiego kryzysu na początku lat 30. XX wieku postanawia opuścić rodzinną wieś i udać się w poszukiwaniu pracy, szczęścia i miłości do miasta, w którym już od jakiegoś czasu mieszka jej starszy brat Wasyl (jego imię sugerowałoby więc, że mamy do czynienia z Ukraińcami, nie zaś Polakami). Miasto nie jest wymienione z nazwy; jedyne, czego się o nim dowiadujemy, to fakt, że znajduje się w nim pięć kościołów, dwa więzienia, cztery fabryki, trzydzieści dziewięć domów publicznych oraz dwieście czterdzieści sklepików i straganów handlowych. Annie udaje się dostać pracę w restauracji, jest tam odźwierną, szatniarką, a kiedy trzeba, to nawet kelnerką. Nie zarabia najlepiej, ale wystarcza jej, aby wynajmować niewielki pokoik w pensjonacie „Marzenie” prowadzonym przez podstarzałą madame Różę Skorochod. Syn pani Róży, Łazar, jest zdolnym architektem, ale już od piętnastu lat nie może się doczekać realizacji żadnego ze swoich projektów. Są one odrzucane, gdyż mężczyzna nie ma żadnych koneksji ani siły przebicia. W efekcie marnuje swój talent, prowadząc przy pensjonacie matki sklepik z owocami i napojami. Niewiele lepiej wiedzie się pozostałym lokatorom „Marzenia”. Zygmunt Dombek był niegdyś wziętym artystą plastykiem, teraz klepie biedę, nie mogąc znaleźć stałej pracy; wozak Janek większość czasu spędza bezproduktywnie, wystając pod lokalami i czekając na potencjalnych klientów; dojrzała już kobieta Wanda chce jak najszybciej wyjść za mąż, w desperacji decyduje się nawet na zamieszczenie ogłoszenia matrymonialnego w lokalnej gazecie. Ta nieprzemyślana do końca decyzja doprowadzi do tragedii, gdy na ogłoszenie odpowie, pojawiając się pewnego dnia w „Marzeniu”, niejaki Stanisław Komorowski, zgrywający wielkiego pana, ale tak naprawdę dybiący na potencjalny majątek Wandy. W kontekście niespełnionych marzeń bohaterów filmu, nazwa pensjonatu brzmi niezwykle ironicznie, co było zapewne świadomym zabiegiem scenarzystów.
Niejako na marginesie tematu obyczajowego pojawia się wątek społeczny, początkowo symbolizowany jedynie przez Wasyla i jego towarzysza z fabryki, Tomasza. Choć nie jest to powiedziane wprost, możemy się domyślać, że obaj są komunistami, z powodu czego przez cały czas narażeni są na represje ze strony polskiej policji. Anna, zafascynowana Tomaszem, zakochuje się w nim bez reszty. I chociaż uczucie to nie doczeka się fizycznego spełnienia, dziewczyna dzięki niemu dojrzeje – tyle że politycznie. Dostrzegając wreszcie nędzę swojego dotychczasowego życia, postanowi opuścić niegościnną macierz i uda się – przez „zieloną granicę” – do Związku Radzieckiego. Wraz z nią pójdzie także Łazar, którego po samobójczej śmierci Wandy, w której przez wiele lat kochał się platonicznie, nic już nie będzie trzymać w mieście. Nielegalna wyprawa do sowieckiej ziemi obiecanej zakończy się wprawdzie niepowodzeniem, ale – jak się okaże kilka lat później – ojczyzna światowego proletariatu upomni się o swoich prześladowanych zagranicznych wyznawców. Przyjdzie im z pomocą, kiedy już II Rzeczpospolita, czyli – według ówczesnego ministra spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesława Mołotowa – „pokraczny bękart traktatu wersalskiego”, ugnie się pod ciosami zadanymi przez bohaterską Armię Czerwoną. O tym, że krasnoarmiejcy współpracowali przy tym z nazistami, w filmie nie ma oczywiście ani słowa. To już nie ten czas – w 1943 roku, gdy „Marzenie” trafiło wreszcie na ekrany kin, III Rzesza była już śmiertelnym wrogiem, żmiją, którą należało zdusić w jej legowisku. Akcja obrazu Romma kończy się jesienią 1939 roku, kiedy to państwo polskie (notabene słowo „Polska” ani razu w całym filmie nie pada) po raz kolejny znika z map Europy, podzielone między dwa agresywne totalitarne imperia. To najlepszy czas, by wreszcie mogły ziścić się marzenia głównych bohaterów, od lat pragnących – nawet jeżeli do tej pory sobie tego nie uświadamiali – żyć w jedynym sprawiedliwym społecznie ustroju socjalistycznym.
1 2 »

Komentarze

11 IV 2016   01:57:16

Życzę autorowi tej recenzji, by po śmierci, w ramach retroreinkarnacji, trafił na polską wieś, do czworaków, w roku powiedzmy 1920. W 1936 uzyska już zapewne jako taką świadomość i będzie mógł obserwować na własnej skórze ulubiony polski faszyzm. Może wtedy uzna, że jednak w 1944 zostaliśmy wyzwoleni, podobnie jak pańszczyźniani chłopi przez cara, a wcześniej cesarza. Bo jakoś polscy panowie zdobyć się na to nie mogli.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zaraza odc. 3: Na początku było Słowo
Marcin Mroziuk

31 III 2020

Trzeba przyznać, że twórcy serialu dbają o to, żeby w każdym odcinku czymś zaskoczyć widzów. Tym razem Mateo z jednej strony zmaga się z demonami ze swej przeszłości, a z drugiej w ramach prowadzonego śledztwa odkrywa nowe istotne fakty. A równocześnie obserwujemy, że dżuma też nie próżnuje.

więcej »

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 III 2020

Przypadek „W lesie dziś nie zaśnie nikt” pokazuje, że zrobić dobry slasher, będący hołdem dla klasyki, też trzeba umieć.

więcej »

East Side Story: Droga przez mękę
Sebastian Chosiński

29 III 2020

Nie wątpię, że Siergiej Czernikow kocha kino i jego największym marzeniem jest realizować filmy, które przypadną do gustu widzom. Niestety, jak na razie jest to miłość nieodwzajemniona. Debiutancki dramat Czernikowa powstawał przez kilka lat, a kiedy już doczekał się premiery, okazał się dziełem nad wyraz niedorobionym. Dlatego, jeżeli nie musicie oglądać jej z recenzenckiego obowiązku, unikajcie „Zimy”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Miłość z atomem w tle
— Sebastian Chosiński

Apokryf ze skazą, czyli Lenin uczłowieczony
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.