Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Jefim Dzigan
‹Pierwsza Konna›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPierwsza Konna
Tytuł oryginalnyПервая Конная
ReżyseriaJefim Dzigan
Scenariusz
ObsadaSiemion Lwowicz Goldsztab, Nikołaj Bogoljubow, Michaił Bryłkin, Raisa Jesipowa, Jewgienij Kałużski
Rok produkcji1941
Kraj produkcjiZSRR
Gatunekwojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kino totalitarne: Jak Stalin przegnał Piłsudskiego z Ukrainy

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Epoka stalinowska nie przysłużyła się kinu radzieckiemu. Traktowano je instrumentalnie, starając się z jego pomocą, pod dyktando Ojca Narodu, tworzyć „jedyną słuszną” wykładnię dziejów najnowszych. Szczególnie zakłamanym i dla Polaków niemiłym przejawem tej tendencji jest „Pierwsza Konna” – opowieść Jefima Dzigana o jednym z epizodów wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Uwaga! Na ekranie pojawia się nawet marszałek Piłsudski.

Sebastian Chosiński

Kino totalitarne: Jak Stalin przegnał Piłsudskiego z Ukrainy

Epoka stalinowska nie przysłużyła się kinu radzieckiemu. Traktowano je instrumentalnie, starając się z jego pomocą, pod dyktando Ojca Narodu, tworzyć „jedyną słuszną” wykładnię dziejów najnowszych. Szczególnie zakłamanym i dla Polaków niemiłym przejawem tej tendencji jest „Pierwsza Konna” – opowieść Jefima Dzigana o jednym z epizodów wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Uwaga! Na ekranie pojawia się nawet marszałek Piłsudski.

Jefim Dzigan
‹Pierwsza Konna›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPierwsza Konna
Tytuł oryginalnyПервая Конная
ReżyseriaJefim Dzigan
Scenariusz
ObsadaSiemion Lwowicz Goldsztab, Nikołaj Bogoljubow, Michaił Bryłkin, Raisa Jesipowa, Jewgienij Kałużski
Rok produkcji1941
Kraj produkcjiZSRR
Gatunekwojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Reżimy totalitarne jako pierwsze doceniły wagę i znaczenie środków masowego przekazu, w tym również X Muzy. Nie bez powodu w III Rzeszy i Związku Radzieckim – podobnie jak i dzisiaj w Rosji Władimira Putina – nie szczędzono środków na realizację ważnych dla państwa z propagandowego punktu widzenia filmów. Tworzono niemal kasty „wybranych” artystów kina – reżyserów, scenarzystów i aktorów – którzy, wzięci przez władze pod specjalną opiekę, mogli liczyć nie tylko na specjalne przywileje, ale przede wszystkim na daleko idące udogodnienia podczas pracy. Najjaskrawszym tego przykładem jest kazus obrazu „Kolberg” nazistowskiego reżysera Veita Harlana. Film realizowany był głównie w przedostatnim roku wojny, kiedy już Armia Czerwona z zatrważającą Niemców prędkością parła ku Berlinowi. A mimo to, na życzenie twórcy „Żyda Süssa” – a więc artysty szczególnie zasłużonego dla III Rzeszy – odwoływano z frontu jednostki Wehrmachtu, aby ich żołnierze mogli służyć jako statyści w licznych w tym dziele scenach masowych i batalistycznych. W Kraju Rad było podobnie. Może tylko z jednym zasadniczym wyjątkiem: Adolf Hitler – eksmalarz rodzajowy – raczej nie wtrącał się do produkcji filmowej (czynili to za niego minister propagandy Joseph Goebbels i szef SS Heinrich Himmler), zupełnie inaczej niż Józef Stalin – w chmurnej młodości obiecujący poeta – który wielokrotnie sam przerabiał scenariusze. Można więc podejrzewać, że tego drugiego znacznie trudniej było zadowolić. Jako „współautor” miał przecież do wielu dzieł bardzo osobisty stosunek. Na dodatek w wielu z nich – zwłaszcza tych, które kręcone były w latach 30. i 40. XX wieku – pojawiał się na ekranie. Wprawdzie nie osobiście, ale przez podstawionych aktorów. Przed filmowcami stawiało to kolejne wyzwania – należało bowiem przedstawić towarzysza Stalina w taki sposób, aby był on zadowolony ze swojego ekranowego wizerunku. Niektórzy z aktorów bardzo szybko wyspecjalizowali się w odtwarzaniu postaci Wielkiego Wodza. I chociaż najsłynniejszym filmowym Stalinem został jego krajan z Gruzji Michaił Giełowani, to jednak chronologicznie pierwszym był Siemion Lwowicz Goldsztab, który zagrał przywódcę Związku Radzieckiego właśnie w „Pierwszej Konnej”. Ot, ironia losu, bo to przecież Żyd, a dyktator chronicznie wręcz nie znosił tej nacji.
Armia Konna
Armia Konna
Reżyserem filmu o 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego był Jefim Dzigan, artysta o bardzo interesującym życiorysie. Urodził się jeszcze w XIX wieku (w 1898 roku). Kiedy wybuchła rewolucja październikowa, poparł bolszewików. W 1919 roku wstąpił do Armii Czerwonej, szybko jednak oddelegowano go do służby w CzeKa (tajnej policji bezpieczeństwa) oraz GPU (wywiadzie wojskowym). Po trzech latach wrócił do cywilnego życia i wstąpił do szkoły filmowej. Ukończył ją w 1926 roku, ale już jako student poznawał tajniki zawodu, pracując jako pomocnik operatora i asystent reżysera. Zadebiutował zrealizowanym wespół z Michaiłem Cziaurelim – późniejszym największym apologetą Stalina w kinie radzieckim – filmem „Pierwyj korniet Strieszniow” (1928). Jego pierwszym samodzielnym filmem był dramat wojenno-sensacyjny „Biełyj wsadnik” (1929); pierwszym sukcesem okazała się natomiast „Żenszczina” (1931). Przy okazji realizacji prestiżowej „rewolucyjnej” produkcji „My iz Kronsztadta” (1936) Dzigan po raz pierwszy zetknął się z pisarzem, dramaturgiem i scenarzystą filmowym Wsiewołodem Wiszniewskim. Kilka lat później obaj panowie spotkają się ponownie podczas pracy nad „Pierwszą Konną”. Nim jednak do tego dojdzie, Dzigan weźmie jeszcze udział w intrygującym projekcie „Jesli zawtra wojna…” (1938), w którym kilku radzieckich reżyserów prezentowało różne wizje… przyszłej wojny. Wiszniewski – młodszy od reżysera o dwa lata – również miał za sobą chwalebną przeszłość. Walczył jako żołnierz armii carskiej w I wojnie światowej, rewolucję 1917 roku przeżył w Piotrogrodzie, będąc nie tylko naocznym świadkiem, ale i uczestnikiem wydarzeń. Gdy zaczęła się wojna domowa, trafił do formowanej właśnie 1. Armii Konnej – najpierw jako zwykły strzelec, później zaś w roli jednego z oficerów politycznych. Pisaniem zajmował się od 1920 roku. Rok później zabawił się nawet w reżysera teatralnego. W Noworosyjsku wystawił pod gołym niebem sztukę o powstaniu marynarzy w Kronsztadzie. I nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że trwała ona… osiem godzin. Kilka lat później temat ten Wiszniewski ujmie w nieco węższej formie, pisząc dramat „My iz Kronsztadta” (1930) – to właśnie on stanie się podstawą scenariusza filmu Dzigana. Rok wcześniej natomiast, opierając się na własnych doświadczeniach frontowych z czasów wojny polsko-bolszewickiej, napisał „Pierwszą Konną”.
Armia Konna
Armia Konna
1. Armia Konna była najsłynniejszą – a już na pewno wzbudzającą największe przerażenie wrogów – jednostką Armii Czerwonej podczas wojny domowej. Sformowano ją oficjalnie w listopadzie 1919 roku, na czele stawiając uzdolnionego kawalerzystę, Kozaka z pochodzenia, Siemiona Budionnego (w przyszłości Stalin uczyni go nawet marszałkiem Związku Radzieckiego). W Rewwojensowietie, czyli Radzie Rewolucyjno-Wojennej, Armii Konnej znalazł się jeszcze, poza dowódcą, między innymi Kliment Woroszyłow (również przyszły marszałek i ludowy komisarz obrony). Kawaleria Budionnego, szybka i bezlitosna dla przeciwników, ale jednocześnie skłonna do anarchii i okrucieństwa wobec cywilów, pierwotnie walczyła na południu Rosji z oddziałami generałów Piotra Wrangla i Antona Denikina. Wiosną 1920 roku zdecydowano o jej przerzuceniu z północnego Kaukazu na front polski. Na początku maja, gdy polsko-ukraińska ofensywa na Ukrainie wydawała się być sukcesem na niespotykaną wcześniej w historii polskiego oręża skalę, Armia Konna przekroczyła Dniepr i rozłożyła się obozem nieopodal Humania. Do walki skierowano ją 27 maja. Po pierwszych niepowodzeniach udało jej się 5 czerwca przerwać linię polskiej obrony, w wyniku czego w następnych dniach i tygodniach zdobyła Żytomierz, Berdyczów i Równe. I właśnie o tym, zakończonym sukcesem Budionnego, epizodzie wojny z Polakami opowiada film Jefima Dzigana. Nie mówi już jednak o tym, co działo się dalej, a więc o pogromach ludności cywilnej, w dużej mierze Żydów, jakich wojsko to dopuszczało się na dawnych Kresach I Rzeczypospolitej. Siłą rzeczy nie ma także mowy o ostatecznym rozbiciu tej jednostki przez polskie armie generałów Juliusza Rómmla i Stanisława Hallera, do którego doszło w wyniku bitwy pod Komarowem (w okolicach Zamościa) w końcu sierpnia 1920 roku. Autor dramatu i scenarzysta w jednej osobie oraz reżyser nie mieli więc łatwego zadania. Bo jak przedstawić jako wielki sukces coś, co zakończyło się spektakularną klęską? Jakby jeszcze tego było mało, czasy wymagały, aby na ekranie pojawił się – i to nie jako postać drugiego planu, ale główny architekt zwycięstwa – Józef Stalin. Problem jednak polegał na tym, że Stalin, rzeczywiście będący w tym czasie na Ukrainie – jako politruk całego Frontu Południowo-Zachodniego (a więc de facto osoba, bez zgody której nic się na froncie wydarzyć nie mogło) – już na początku lat 20. oskarżany był przez swoich przeciwników w partii bolszewickiej o nieudolność i sabotowanie rozkazów Lenina, co miało wręcz doprowadzić do klęski Rosji Radzieckiej w całej wojnie z Polską. Jednym z największych krytyków Stalina był w tamtym czasie marszałek Michaił Tuchaczewski, który siedemnaście lat po przegranej wojnie został na rozkaz Wielkiego Wodza aresztowany i rozstrzelany. Sowiecki dyktator nigdy nie zapominał poczynionych mu afrontów.
Jefim Dzigan do realizacji filmu przystąpił jesienią 1939 roku, w tym samym czasie kiedy bohaterska Armia Czerwona do spółki z sojuszniczą armią III Rzeszy rozdrapywała II Rzeczpospolitą. Prace ciągnęły się równo rok. Wszystkie sceny, w których pojawiali się Józef Stalin i Kliment Woroszyłow, musiały być bowiem konsultowane na „samej górze”. Kiedy już film został ukończony, obejrzeli go Woroszyłow i świeżo upieczony marszałek Związku Radzieckiego Siemion Timoszenko (w czasie wojny polsko-bolszewickiej dowodził w Armii Konnej dywizją kawalerii). Nie spodobał im się. Przeróbki zajęły kolejnych kilka miesięcy. Kiedy się już z nimi uporano, o opinię poproszono następnych „recenzentów” – Budionnego i marszałka Grigorija Kulika, który w 1920 roku dowodził u tego pierwszego artylerią. Pech jednak nie opuszczał reżysera. Gdy wreszcie zapadła długo oczekiwana decyzja, dotychczasowy sojusznik, czyli Adolf Hitler, zdecydował się na rozpoczęcie wojny z „miłującym pokój” Krajem Rad. Pierwsze miesiące walk stały się jaskrawym dowodem na niekompetencje dowódców Armii Czerwonej. Najbardziej zaś kompromitowali się ci, których film Dzigana miał sławić – Woroszyłow, Budionny i Timoszenko. W takiej sytuacji Stalin, nie chcąc być, choćby na kinowym ekranie, kojarzony z nieudacznikami, zdecydował, że „Pierwsza Konna” nie zostanie skierowana do dystrybucji. Ojciec Narodu kierował się jednak nie tylko oceną bieżących wydarzeń na froncie, myślał perspektywicznie – po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej postanowił, co zrozumiałe, obrać w propagandzie ostry kurs antyniemiecki i tym samym skończyć z kursem antypolskim. Polacy mogli mu się przecież przydać – jako „mięso armatnie” – do walki z hitlerowcami. A raczej trudno byłoby ich przekonać do walki u boku Armii Czerwonej, serwując jednocześnie w kinach film, w którym polska armia przedstawiona została jako zgraja tchórzy i zbrodniarzy. W efekcie wszystkich zawirowań obraz Dzigana nigdy nie trafił do kin. Wydano go natomiast nie tak dawno w Rosji na DVD.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na duchy zawsze można liczyć
Sebastian Chosiński

13 I 2019

To zaskakujące, jak dobrze w ostatnich dwóch latach kinematografia rosyjska radzi sobie z horrorami. „Przewodnik” (choć może trafniej byłoby nadać temu dziełu tytuł „Przewodniczka”) Ilji Maksimowa to kolejny obraz grozy, który prezentuje się co najmniej przyzwoicie, trzyma w napięciu i robi to – jeśli wierzyć producentom – bez przesadnego wykorzystywania efektów specjalnych.

więcej »

Krótko o filmach: Ludzie w hotelu
Marcin Mroziuk

12 I 2019

Precyzyjna konstrukcja fabuły, umiejętnie budowane napięcie i znakomita gra aktorska sprawiają, że „Źle się dzieje w El Royale” oglądamy naprawdę z zapartym tchem.

więcej »

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 I 2019

„Spider-Man. Uniwersum” beztrosko whopsał do kin pod koniec roku, aby zachwiać rankingami, box-office’ami oraz układem błędnikowym widzów. Graficznie jest to zupełnie nowy poziom, a na widok sceny kulminacyjnej Andy Warhol zapewne omdlałby z radości.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.