Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (4)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejna odsłona serii filmowych mini-recenzji. Tym razem przeciętny Marc Abraham i jeszcze przeciętniejszy Tom Tykwert, ale za to genialny J.J. Abrams i aż cztery recenzje filmów dostępnych na DVD.

Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (4)
[ - recenzja]

Kolejna odsłona serii filmowych mini-recenzji. Tym razem przeciętny Marc Abraham i jeszcze przeciętniejszy Tom Tykwert, ale za to genialny J.J. Abrams i aż cztery recenzje filmów dostępnych na DVD.

SPF, czyli Subiektywny Przegląd Filmów to cykl realizujący dokładnie to, co określa jego tytuł – autorzy „Esensji” przedstawiają swoje opinie na temat niedawno obejrzanych filmów. Każdy tekst będzie dzielony na cztery części. Jutro omawia produkcje, które niedługo wejdą na ekrany naszych kin, Dziś przedstawia filmy, które właśnie pojawiły się w Polsce, Wczoraj to produkcje nieco starsze, ale jeszcze obecne w kinach, a DVD – jak łatwo się domyślić – ukazuje filmy dostępne na płytach.

JUTRO:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Przebłysk geniuszu (60%)
Szkolny wręcz w konstrukcji dramat, przypominający bardziej produkcje telewizyjne: kochająca się rodzina, której powija się noga, a jeden z jej członków (ojciec) wpada w uzależnienie (tym razem nie alkohol ale obsesja powodowana kradzieżą wynalazku). Plus bezduszni bogacze i krwiopijcze wielkie firmy marzące tylko o tym by oszukiwać domorosłych geniuszy. Rzecz to w gruncie rzeczy banalna, fabularnie miejscami niewiarygodna (brak wyjaśnień i motywacji kilku zdarzeń – choćby odejścia żony, zwłaszcza że, nie wiadomo skąd co prawda, rodzina radziła sobie wręcz wyśmienicie finansowo), choć pomysł był niegłupi. W założeniu miał pokazywać walkę o uznanie patentów na pierwszy rzut oka niewiarygodnych – wynalazków nie będących efektem miesięcy pracy, ale jednego, tytułowego przebłysku geniuszu. Szkoda tylko, że w filmie właściwie nie znaleziono na to miejsca, a rozgrywający się na sali sądowej finał to sztampa pełna karkołomnie łopatologicznych analogii i płomiennych mów. Film ratuje miła dla ucha muzyka i przyzwoite aktorstwo pierwszoplanowe Grega Kinneara i drugoplanowe Alana Aldy. W efekcie ogląda się to bez bólu, ale na koniec seansu pojawia się pytanie: po co?
• • •
DZIŚ:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Star Trek (90%)
Nie jestem wielkim fanem „Gwiezdnej wędrówki”, ale J.J. Abrams kupił mnie całkowicie. Początek co prawda zapowiada się średnio fabularnie, ale dalej jest o wiele lepiej. Przepis na sukces? Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Ale nie w postaci śmigających po ekranie z prędkością światła postaci, o nie, choć i tego nie braknie (vide: zupełnie współczesna bijatyka dwóch bohaterów, gdzie zamiast trzymania gardy jest okładanie się łokciami à la Jason Bourne). U Abramsa akcja to ciągłe dzianie się: pojawiają się nowi bohaterowie, pomiędzy starymi rodzą się napięcia, co chwilę zmieniamy plan akcji przenosząc się do „złych”, co raz pojawia się nowa informacja o zagrożeniu, co kilkanaście minut następuje zwrot akcji. No dobra, może trochę przesadzam, ale na tym filmie naprawdę nie sposób się nudzić, nawe obowiązkowe scenki nostalgiczno-miłosno-rodzajowe pełne pompatycznie wygłaszanych morałów, są krótkie i wcale nie tak pompatyczne.
Do tego twórcy filmu znakomicie połączyli dwie rzeczy: reboot i odchodzenie od tego co już wiemy o serii (stosując genialny w swej prostocie trik, znany każdemu, kto oglądał „Powrót do przyszłości 2”) z nawiązaniami do tej, bądź co bądź dla wielu klasyki. Nawet dla osoby średnio zorientowanej, która wychowywała się bardziej na „Następnym pokoleniu”, a starą załogę kojarzy bardziej z filmów (i to nie wszystkich) niż z serialu, gęba wykrzywia się w uśmiechu gdy pojawiają się Sulu, McCoy czy Chekov (wbrew zachwytom Konrada Wągrowskiego uważam Simona Pegga i jego ewokowatego pomagiera za pomyłkę i próbę wprowadzenia określonego typu humoru na siłę – zupełnie wystarczyłoby niekrzesanie Kirka, jego kontrast ze Spockiem i prześmieszny akcent Chekova), a Spock wygłasza wulkańskie pozdrowienie najpierw w okolicznościach zaskakujących, a później w sposób wzruszająco wręcz kanoniczny. Oczywiście „Star Trek” wciąż jest wakacyjnym blockbusterem, w którym określony kierunek fabuły i określone zdarzenia ważniejsze są od drogi, którą się do nich dochodzi. Po głębszym zastanowieniu można się przyczepić do wielu rzeczy: a to, że matka Kirka gdzieś znika, a to, że Romulanie wiedzieli gdzie pojawi się Spock i cierpliwie czekali 25 lat, a to, że zupełnie zignorowali Spocka na pokładzie Enterprise, czy – wreszcie – będąc, chyba, na statku górniczym świadkiem zupełnie przypadkowym zniszczenia swojej planety, nagle, w ciągu kilku minut zamieniają się w ogromny krążownik bojowy niszczący bez żadnego problemu i refleksji USS Kelvin. Sęk tylko w tym, że błędy te dostrzega się już dobre kilka godzin po seansie – w trakcie naprawdę nie ma na to czasu.
I jeszcze słowo o warstwie wizualnej – „Star Trek” kojarzy mi się trochę z intrami do gier komputerowych, ale to pozytywna konotacja, bo efekty są wyważone, nie rażą blue-screenem jak w nowych „Gwiezdnych wojnach” ani też nieporadnością. Tak naprawdę to bardzo dawno nie widziałem już takich porządnych kosmicznych „plenerów”. Polecam każdemu – i fanom, i laikom
• • •
WCZORAJ:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
The International (50%)
Tak jak pisali tetrycy: właściwie jedyne czym film się wyróżnia, to ładna oprawa wizualno-dźwiękowa: zimne kolory, stylowe ujęcia i niepokojąca muzyka tworzą fajny klimat, trochę w stylu retro. Szkoda, że samo clou, czyli fabuła pozostawia do życzenia. Mimo, że koncept by tym „złym” była wielka instytucja finansowa jest bardzo na czasie, niewiele z tego wynika. Bank nie jest anonimowym molochem z rozproszoną odpowiedzialnością – zły właściwie jest tylko jego ścisły zarząd, który widzimy na ekranie równie często co przesadnie nieświeżego i nieogolonego Clive’a Owena. Bank nie zajmuje się szachrajstwem finansowym, tylko jakimiś przekrętami zbrojeniowo-politycznymi (więcej ekonomii było już w „Casino Royale”). Wreszcie, całość jest zupełnie oderwana od tła i od rzeczywistości – bohater jest samotnym szeryfem, bank jest bandziorem na czarnym koniu i właściwie nikt nie zwraca na nich specjalnej uwagi. A poza tym, gdzieś od połowy filmu postacie zaczyną więcej gadać niż działać, choć kilku niegłupich scen, z strzelaniną w muzeum (właściwie jedyną porządną sceną akcji) na czele, nie sposób filmowi odmówić. Ale to za mało by ten dwugodzinny, niepotrzebnie rozciągnięty film skwitować czymś więcej niż wzruszeniem ramion.
• • •
DVD:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Yes Man (30%)
Kiepścizna w klasycznym Carreyowskim stylu. Jim jest już trochę za stary na zabawę swoją już-nie-całkiem-gumową twarzą, ale wciąż z uporem maniaka próbuje to robić. Zgodnie ze współczesnym trendem film to nie tylko komedia idiotyzmów jak „Głupi i głupszy”, ale komedia romantyczna jak „Ja, Irena i ja”. Sam pomysł zły nie jest, ale już głupkowaty sposób w jaki przedstawiono początkowe sztywniactwo i malkontenctwo bohatera woła o pomstę do nieba. Na takiej podstawie ciężko cokolwiek zbudować, więc i późniejsza przemiana tej postaci nieszczególnie wzrusza, a przesłanie o aktywnym kształtowaniu swojego życia jest dokładnie tym co zostało zaprezentowane na ekranie – mantrą powtarzaną przez samozwańczych guru sprzedających poprzez telezakupy swoje cudowne audycje czy książki obiecujące powszechną szczęśliwość i bogactwo (choć grający takowego Malcom McDowell prezentuje się całkiem fajnie).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Piorun (80%)
Miła bajeczka na której można pokładać się ze śmiechu – powodowanego trochę inaczej niż w oklepanych już „Shrekach” i „Madagaskarach”. Rzecz w tym, że „Piorun” to jedna z wcale nie tak wielu udanych satyr na kino, zrozumiałych dla szerokiej publiczności, a nie tylko dla hermetycznej grupy „insiderów”. A rzecz druga, że milusi główny bohater i jego pani spodobają się dzieciom, a szalony chomik i spora część żartów – dorosłym. W przypadku produkcji DreamWorks mam bowiem wrażenie, że wcale już do dzieci nie są kierowane. Kolegę Orlińskiego, który w notce tetrycznej bał się pixaryzacji Disneya spieszę uspokoić, że nadchodząca „The Princess and the Frog” zapowiada się wręcz do bólu klasycznie. Czy to dobrze? Dla maluchów na pewno tak, ale ja nie będę nic miał przeciwko takiemu „Piorunowi 2”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Księżna (50%)
Ładny wizualnie film kostiumowy, który jednak posuwa się trochę za daleko w paralelach do współczesności. Nie mówię o oczywistych nawiązaniach do biografii Lady Di, bo akurat odkrycie tego historycznego podobieństwa można poczytywać filmowi za zaletę. Gorzej, że postać Georgiany jest skrojona na dzisiejszą buntowniczkę, prezentuje postawy i dążenia – w których jest bardzo pewna i które uważa za oczywiste – właściwe młodej kobiecie z początków XX, a nie końca XVIII wieku. Podkreśla to sposób grania Keiry Knightley, która nazbyt często prezentuje „luzackość” podobną tej z „Piratów z Karaibów”. Rozczarowuje też Ralph Fiennes, który dostał do odegrania postać wyciętą z szablonu, zbudowaną na zasadzie opozycji, by podkreślić wyzwolenie (i słusznoszność dążenia do niego) Georgiany. W sumie film raczej nudzi.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Operacja Świt (70%)
Jak pisałem przy okazji recenzji „Spotkań na krańcach świata” zdecydowanie wolę Herzoga twórcę fabuł niż Herzoga-dokumentalistę. „Operacja Świt” nie jest może arcydziełem i bardzo widoczna tu maniera Herzoga i jego odwołania do wcześniejszych filmów, mogą czasem męczyć (a nie zaznajomionych z jego twórczością dziwić), co nie zmienia faktu, że reżyserowi udał się całkiem przyzwoity dramat wojenny. Oczywiście w wersji nie batalistycznej, a „obozowej” – bo właśnie o więźniach obozu w Laosie film opowiada i całkiem dramatycznie oddaje ich los: tłamszonych psychicznie, torturowanych, pozbawianych nadziei. Zresztą po „Imperium słońca” Christian Bale dobrze się odnajduje w klimatach „obozowych” i tutaj, wychudzony prawie jak w „Mechaniku” zalicza dobry występ. Co nie zmienia faktu, że przyklejone na siłę optymistyczne zakończenie psuje efekt całości.
koniec
20 maja 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Słonica w składzie moskiewskiej porcelany
Sebastian Chosiński

21 VIII 2019

Siergiej Gierasimow zapisał się w historii kina radzieckiego dwoma monumentalnymi freskami: opowiadającą o czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej „Młodą Gwardią” oraz „Cichym Donem”, czyli opartą na powieści Michaiła Szołochowa historią kozaków dońskich, którzy w czasie wojny domowej w Rosji przeszli na stronę „czerwonych”. „Trzecia córka” jest dziełem o tyle nietypowym, że opowiada historię obyczajową z elementami dramatu społecznego.

więcej »

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Star Trek: Nowa nadzieja
— Konrad Wągrowski

Ćwierćnaga prawda w ciasnym gorsecie konwencji
— Łukasz Twaróg

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Ant-Man i Osa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

O półbogu, który chciał mieć szacun na dzielni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie nazywaj mnie słodziakiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bernie Sanders byłby dumny
— Piotr Dobry

Przebudzona niemoc
— Jarosław Loretz

Powrót do Odległej Galaktyki
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2015 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szarża mrówczej kawalerii
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Berlinale 2015: Kwiat pustyni
— Marta Bałaga

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jakub Gałka, Kamil Witek, Konrad Wągrowski, Michał Kubalski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.