Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

McG
‹Terminator: Ocalenie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerminator: Ocalenie
Tytuł oryginalnyTerminator Salvation
Dystrybutor UIP
Data premiery5 czerwca 2009
ReżyseriaMcG
ZdjęciaShane Hurlbut
Scenariusz
ObsadaChristian Bale, Sam Worthington, Moon Bloodgood, Helena Bonham Carter, Anton Yelchin, Bryce Dallas Howard, Common, Jane Alexander, Michael Ironside, Michael Papajohn, Terry Crews, Roland Kickinger
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiNiemcy, USA, Wielka Brytania
CyklTerminator
Czas trwania115 min
WWW
Gatunekakcja, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Terminator: Serce cyborga
[McG „Terminator: Ocalenie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
A więc to jest przyszłość, przed którą ostrzegała cię matka. Po tylu latach przygotowań John Connor ma wreszcie okazję zmierzyć się z pełną potęgą maszyn SkyNetu. „Terminator: Ocalenie” – elektroniczny morderca jest znowu poważny.

Michał R. Wiśniewski

Terminator: Serce cyborga
[McG „Terminator: Ocalenie” - recenzja]

A więc to jest przyszłość, przed którą ostrzegała cię matka. Po tylu latach przygotowań John Connor ma wreszcie okazję zmierzyć się z pełną potęgą maszyn SkyNetu. „Terminator: Ocalenie” – elektroniczny morderca jest znowu poważny.

McG
‹Terminator: Ocalenie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerminator: Ocalenie
Tytuł oryginalnyTerminator Salvation
Dystrybutor UIP
Data premiery5 czerwca 2009
ReżyseriaMcG
ZdjęciaShane Hurlbut
Scenariusz
ObsadaChristian Bale, Sam Worthington, Moon Bloodgood, Helena Bonham Carter, Anton Yelchin, Bryce Dallas Howard, Common, Jane Alexander, Michael Ironside, Michael Papajohn, Terry Crews, Roland Kickinger
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiNiemcy, USA, Wielka Brytania
CyklTerminator
Czas trwania115 min
WWW
Gatunekakcja, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do „Terminatorów” mam stosunek różnoraki (co? jaki serial?). „Elektroniczny morderca” (genialnie wymyślony tytuł – w czasach, gdy wchodził do polskich kin, „elektroniczny” był słowem równie ekscytującym co „cyberprzestrzeń” kilkanaście lat później) zrobił na mnie dziecięciem będącego ogromne wrażenie w kinie. No i jest to po prostu dobry film i genialny w swojej prostocie pomysł na zmieszczenie się z pełnym akcji SF w małym budżecie: umieścić morderczego androida we współczesnym Los Angeles. O ile nie będziemy za dużo na tym myśleć. T2 mnie rozczarował – obejrzałem go za późno, gdy minął pierwszy szał związany z użyciem grafiki komputerowej. „Przejście” Terminatora na stronę ludzi i zmiana przyszłości popsuły to, co w jedynce było najlepsze: walkę słabego człowieka z morderczą maszyną i gorzki smak zakończenia. W głupi sposób popsuło to też szanse na kontynuacje i gdy w końcu do niej doszło, twórcy T3 musieli się napocić, żeby jakoś naprostować historię. Sam film był zabawny – wyczerpującej się formule pomogło pastiszowe zacięcie i finalny twist kierujący opowieść na właściwe tory. Podstarzały Arnold sprawiał jednak przykre wrażenie. A teraz przyszedł czas filmu zrywającego z dotychczasowym schematem – zamiast wysłanników z przyszłości harcujących po współczesnej Ameryce zobaczymy wreszcie ruch oporu walczący z maszynami w zniszczonym świecie mrocznej przyszłości. Nowego „Terminatora” należy oglądać tak jak wszystkie odsłony – nie myśląc zbyt dużo.
Tym razem w rolę Johna Connora wcielił się Christian Bale. To już nie mały grandżowiec z głupią grzywką ani pętający się bez celu żurek, tylko zachrypiały żołnierz, twardziel i napierdzielator (i prorok, któremu nie każdy wierzy). Nie jest to oszałamiająca kreacja, ale i nie było miejsca na aktorskie szarże w ciasnej przestrzeni scenariusza. Świetne wrażenie zrobił natomiast Anton Yelchin w roli młodego Kyle Reese′a (zwłaszcza po nieco niepoważnym występie w nowym „Star Treku”). Radę daje, jak mawia młodzież, Sam Worthington jako człowiek zagadka (morderca, którego ciało po egzekucji w 2003 roku przejmuje twórca SkyNetu, Cyberdyne, pojawia się w roku 2018. Proszę sobie dodać dwa do dwóch, niby oczywiste, ale nie do końca). W sumie nawet nie wiem, czy dobrze grał, bo po prostu dobrze wyglądał na ekranie i przyjemnie go było oglądać. Bo i jest to film do oglądania: elektroniczni mordercy polujący w ruinach miast, pędzący usłanymi wrakami autostradami przez pustkowia, władający ziemią, wodą i powietrzem (sensu w tym niewiele, ale jak to fajnie wygląda – wielkie roboty, z których odczepiają się mniejsze roboty, z których odczepiają się jeszcze mniejsze: chciałbym mieć takie zabawki), zbierający ludzi jak pokemony. Wybuchy, dużo wybuchów. Bijatyki, dużo bijatyk. Strzelaniny, dużo strzelanin. Dialogi, słabe dialogi. Ciemność i oślepiające światło. Kamera podążająca za akcją. Zbliżenia, dużo zbliżeń: poznacie każdy włos na brodzie Connora. Sporo smaczków i ukłonów – to w przypadku najnowszych odcinków kinowych seriali staje się normą – względem poprzednich części. Cieszy, że twórcy ocierając się o dickowską tematykę postanowili – nie wiem na ile świadomie – jej zbytnio nie zgłębiać: w dzisiejszych czasach nie jest to już żadne novum, a publiczność wychowaną w kulturze twistów trudno już zaskoczyć.
Cieszy mnie też, że jest to film zrobiony na poważnie. Łatwo dziś sobie zbudować nawias z niekończącej serii onelinerów („Iron Man”), głupawych scenek rodem z „American Pie” („Transformers”) czy własnej dekonstrukcji (nowy „Star Trek”, „Terminator 3”) – i nie mówię, że to źle. W teorii idiotyczny pomysł science fiction („superkomputer buduje armię robotów, by polowały na ludzi”) zaserwowany z kamienną twarzą powinien skończyć się porażką: tu jednak, mimo kilku potknięć, to zagrało. Może nie czułem się tak, jak w czasie seansu „Elektronicznego mordercy” ponad dwadzieścia lat temu, ale było całkiem blisko.
koniec
5 czerwca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
Sebastian Chosiński

18 IX 2019

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

więcej »

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Houston, mamy kłopot
— Jarosław Loretz

A więc standard
— Jakub Gałka

Ptaki tak wysoko nie dolatują... Ale Aniołki tak!
— Marcin Herman

Tegoż autora

#occupygotham
— Michał R. Wiśniewski

Dlaczego robisz mi to, Polsko
— Michał R. Wiśniewski

W domach z betonu nie ma wolnej miłości
— Michał R. Wiśniewski

Galeria Tytusa: Tytus
— Michał R. Wiśniewski

Superheros patrzy na człowieka, widzi robaka, ale po chwili przygląda się uważniej
— Michał R. Wiśniewski

007: Strawberry Fields Forever
— Michał R. Wiśniewski

Powieść środka
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz: A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Galeria Batmana: Who watches the Batman
— Michał R. Wiśniewski

Galeria Batmana: La Jokeconda
— Michał R. Wiśniewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.