Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Bay
‹Transformers: Zemsta upadłych›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTransformers: Zemsta upadłych
Tytuł oryginalnyTransformers: Revenge of the Fallen
Dystrybutor UIP
Data premiery24 czerwca 2009
ReżyseriaMichael Bay
ZdjęciaBen Seresin
Scenariusz
ObsadaShia LaBeouf, Megan Fox, Rainn Wilson, Josh Duhamel, John Turturro, Matthew Marsden, Tyrese Gibson, Kevin Dunn, Isabel Lucas, Michael Papajohn
MuzykaSteve Jablonsky
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiUSA
CyklTransformers
Czas trwania147 min
WWW
Gatunekakcja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marne opiłki
[Michael Bay „Transformers: Zemsta upadłych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czyżby dobra passa mistrza filmowej rozróby Michaela Baya już minęła? Po całkiem niezłej „Wyspie” i bardzo dobrych „Transformersach” przyszedł czas na przeciążoną efektami specjalnymi kontynuację bajki o kosmicznych robotach. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Mr. Demolition grubo przesadził i zamiast niezobowiązującej zabawy zafundował nam za długi i przeładowany elektronicznymi szaleństwami klip z komputerowej demolki.

Ewa Drab

Marne opiłki
[Michael Bay „Transformers: Zemsta upadłych” - recenzja]

Czyżby dobra passa mistrza filmowej rozróby Michaela Baya już minęła? Po całkiem niezłej „Wyspie” i bardzo dobrych „Transformersach” przyszedł czas na przeciążoną efektami specjalnymi kontynuację bajki o kosmicznych robotach. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Mr. Demolition grubo przesadził i zamiast niezobowiązującej zabawy zafundował nam za długi i przeładowany elektronicznymi szaleństwami klip z komputerowej demolki.

Michael Bay
‹Transformers: Zemsta upadłych›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTransformers: Zemsta upadłych
Tytuł oryginalnyTransformers: Revenge of the Fallen
Dystrybutor UIP
Data premiery24 czerwca 2009
ReżyseriaMichael Bay
ZdjęciaBen Seresin
Scenariusz
ObsadaShia LaBeouf, Megan Fox, Rainn Wilson, Josh Duhamel, John Turturro, Matthew Marsden, Tyrese Gibson, Kevin Dunn, Isabel Lucas, Michael Papajohn
MuzykaSteve Jablonsky
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiUSA
CyklTransformers
Czas trwania147 min
WWW
Gatunekakcja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Transformers 2: Zemsta Upadłych” ma wszystko to, co potrafi rozłożyć blockbuster na łopatki, czyli trailer-streszczenie, który zdradza każdy etap dwuipółgodzinnego filmu, cienki humor, realizacyjny chaos i wielkie łubudu, któremu brakuje finezji wyważonego kina akcji. Dodajmy do tego nijakie postaci, w pierwszej części jeszcze tak wyraziste, zabawne i sympatyczne, a otrzymamy przepis na wielkie rozczarowanie w świecie rozrywkowych superprodukcji. Bay znów popełnił charakterystyczny dla siebie błąd, popuścił samodyscypliny i dał upust sile swojej wyobraźni, w której wszystko i wszędzie wybucha bądź się zawala. Zapomniał przy tym o aktorach oraz ironicznej otoczce, stąd Shia LaBeouf snuje się po ekranie, rzucany to tu, to tam przez niezdecydowanych scenarzystów i reżysera, Megan Fox zachowuje się, jakby pomyliła gatunki filmowe, a John Turturro przestaje być śmieszny, a zaczyna przypominać karykaturę samego siebie. W rezultacie jedyne, do czego nie da się przyczepić, to rewelacyjna oprawa wizualna i dźwiękowa, niesamowite wrażenia przy przemianach kolejnych transformerów i wciskające w fotel sceny walk między tytanicznymi robotami. Z tym że w dzisiejszych czasach, kiedy Cameron chce nas olśnić przełomowym „Avatarem”, a każdy kolejny blockbuster atakuje coraz lepiej zrealizowanym CGI, wrażenia wizualne nie wystarczą, żeby przykuć widza do ekranu. W momencie gdy wszystkie roboty pochwalą się już swoimi niezaprzeczalnymi atutami i głośniki zaczną bombardować hukiem z coraz większym impetem, na ekran wkrada się zwyczajna nuda. Niewiarygodne przy filmie tak napakowanym atrakcjami jak „Transformers 2”, a jednak! Niepowstrzymana chęć zerknięcia na zegarek może stanowić na to najdobitniejszy dowód. Wreszcie okazuje się, że patetyczny i chaotyczny „Terminator: Ocalenie” budzi już lepsze skojarzenia w kategorii pełnej akcji superprodukcji niż najnowsze „dzieło” faceta od „Armagedonu”, nie mówiąc już o fantastycznym „Star Treku” J.J. Abramsa, który na ten moment zwija palmę pierwszeństwa wśród tegorocznych rozrywkowych hitów.
Fabuła pęka w szwach. Najpierw bardzo wolno się rozpędza, potem na czterdzieści minut ustępuje wielkiej wielowątkowej bitwie na pustyni z piramidami w tle, by momentalnie wyhamować w wykastrowanym z wszelkiego sensu i emocji finale. Kiedy zmęczenie szybko zmontowanym boksowaniem się monumentalnych transformerów przybiera na sile, Bay wszystko urywa, jakby zorientował się, że premiera już tuż i należałoby przerwać rozkoszną orgię rozwałki. Zresztą cała historia jest w zwiastunie: Sam jedzie na studia, zaczyna miewać wizję z tajemniczymi znakami, Megatron zostaje wskrzeszony i Deceptikony się mobilizują, chcąc zniszczyć świat. Rząd nie rozumie podstaw konfliktu między dwiema frakcjami robotów, więc chłopcy z wojska muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Oczywiście po drodze pojawia się wiele komplikacji, ale i tak giną one w kanonadzie wystrzałów. Liczba transformerów, w żaden sposób zresztą niewykorzystanych, rozsadza ekran. Większość z nich tylko mignie w scenach akcji (choćby obiecywana od czasów „jedynki” Arcee, jedyna autobotka zamieniająca się w różowy motocykl). Obejść się smakiem muszą również fani mocarnego Devastatora (czyżby alter ego reżysera?), który okazuje się wyjątkowo mało odporną kupą złomu. Przykłady można by wymieniać w nieskończoność, pomijając fakt, że fani-specjaliści od typów robotów z Hasbro już się burzą, że Bay dopuścił się wielu merytorycznych błędów, i wytykają mu paralelne poprowadzenie walk z udziałem transformerów wchodzących w skład „ciała” wspomnianego Devastatora i niszczycielskich scen w wykonaniu tego ostatniego. A może roboty uległy sklonowaniu?
Nawet w największym blockbusterze przychodzi dla mężczyzny taka chwila, że musi opuścić samochód i udać się w ustronne miejsce.
Nawet w największym blockbusterze przychodzi dla mężczyzny taka chwila, że musi opuścić samochód i udać się w ustronne miejsce.
Najbardziej chyba jednak boli zarzucenie tego, co w pierwszej część zadecydowało o jej sukcesie – wiarygodnych i sympatycznych bohaterów. Sam i Mikaela stają się kolejną nijaką parą kukiełek kina akcji, a transformery są mniej ludzkie i jakby mniej zajmujące. Zbyt łatwo je pokonać, zbyt mało w nich ducha, za dużo żelastwa i lśniących zderzaków. Postacie, które utrzymują czar z „jedynki”, to na pewno ulubieniec publiczności Bumblebee oraz majestatyczny i mądry Optimus Prime, szef Autobotów. Niestety, ich przyjacielskie relacje z Samem również padają ofiarą niepowstrzymanych zapędów niszczycielskich Baya. Scenariusz próbuje utrzymać chociaż humor z pierwowzoru, lecz komediowe scenki tak naprawdę kłują po oczach niesmacznie niskim poziomem (dosłownie niskim, bo schodzącym poniżej pasa). Kilka naprawdę świetnych epizodów i okazja do ironicznego zdystansowania się do kosmicznej opowieści mieszają się wciąż z zaskakująco głupimi wstawkami.
Co zatem otrzymujemy? Świetne efekty specjalne, kilka momentów do śmiechu, trzask gniecionego metalu, pełną garść żenady i sympatycznego, ale totalnie zagubionego na planie Shię LaBeoufa w roli głównej. Dużo dla fanów dewastatorskich szaleństw na ekranie, bardzo mało dla sympatyków solidnego kina przygody. Pozostaje tylko się cieszyć, że Bay nie zabrał się za ekranizację kultowej gry „Prince of Persia”. W świecie orientu i efektownych walk akrobatycznych na pewno i tak znalazłoby się coś do zdetonowania.
koniec
25 czerwca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Współczesna baśń w blasku zorzy polarnej
Sebastian Chosiński

24 X 2021

Ten niepozornie rozpoczynający się film okazuje się być jedną z bardziej interesujących produkcji rosyjskich tego roku. Pod ironicznym płaszczykiem „Mleko” Karena Oganesiana skrywa bowiem nadzwyczaj ważne tematy: dla kobiet i mężczyzn, dla dorosłych i nastolatków. Od reżysera i aktorów udział w nim wymagał też niemałej odwagi, ponieważ jego obyczajowa śmiałość niektórych może szokować.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Napierformers
— Marcin T. P. Łuczyński

Jeden upadnie. Przetrwa tylko jeden
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Kamil Witek

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Trójwymiarowy gwóźdź do trumny
— Mateusz Kowalski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Gra w kości
— Ewa Drab

Ambicje szaleńca
— Ewa Drab

Umowa Oceny Nieruchomości
— Piotr Dobry

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.