Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Kirył Sieriebriennikow
‹Dzień w Juriewie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDzień w Juriewie
Tytuł oryginalnyЮрьев день
Dystrybutor Vivarto
Data premiery2 października 2009
ReżyseriaKirył Sieriebriennikow
ZdjęciaOleg Łukiczew
Scenariusz
ObsadaKseniya Rapaport, Jewgienija Kuzniecowa, Siergiej Sosnowski, Roman Szmakow, Siergiej Miedwiediew
MuzykaSiergiej Niewski
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania137 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mroczna podróż w głąb siebie
[Kirył Sieriebriennikow „Dzień w Juriewie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Bóg lubi płatać ludziom figle. Zwłaszcza tym, którym wydaje się, że mogą obejść się w życiu bez Niego. Przekonanym, że sami mogą zająć Jego miejsce. Taką osobą jest właśnie zapatrzona tylko w siebie śpiewaczka operowa Luba Wasiliewa, bohaterka „Dnia w Juriewie” Kiryła Sieriebriennikowa. Wybierając się w pożegnalną wizytę do rodzinnego miasta, nie przeczuwa ona nawet, jak ciężkiej próbie podda ją Stwórca. Czy jej sprosta? I jaką zapłaci cenę za dotychczasową, pełną grzechu egzystencję bez wiary, nadziei i miłości?

Sebastian Chosiński

Mroczna podróż w głąb siebie
[Kirył Sieriebriennikow „Dzień w Juriewie” - recenzja]

Bóg lubi płatać ludziom figle. Zwłaszcza tym, którym wydaje się, że mogą obejść się w życiu bez Niego. Przekonanym, że sami mogą zająć Jego miejsce. Taką osobą jest właśnie zapatrzona tylko w siebie śpiewaczka operowa Luba Wasiliewa, bohaterka „Dnia w Juriewie” Kiryła Sieriebriennikowa. Wybierając się w pożegnalną wizytę do rodzinnego miasta, nie przeczuwa ona nawet, jak ciężkiej próbie podda ją Stwórca. Czy jej sprosta? I jaką zapłaci cenę za dotychczasową, pełną grzechu egzystencję bez wiary, nadziei i miłości?

Kirył Sieriebriennikow
‹Dzień w Juriewie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDzień w Juriewie
Tytuł oryginalnyЮрьев день
Dystrybutor Vivarto
Data premiery2 października 2009
ReżyseriaKirył Sieriebriennikow
ZdjęciaOleg Łukiczew
Scenariusz
ObsadaKseniya Rapaport, Jewgienija Kuzniecowa, Siergiej Sosnowski, Roman Szmakow, Siergiej Miedwiediew
MuzykaSiergiej Niewski
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania137 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Polskie tłumaczenie tytułu ubiegłorocznego filmu Kiryła Sieriebriennikowa nie jest najszczęśliwsze. Można domyślać się, że dystrybutorowi zależało na oddaniu pewnej dwuznaczności oryginału, ale tym samym, niestety, zdecydowanie spłycił przesłanie dzieła i przy okazji wprowadził także w błąd potencjalnych widzów. Bo choć akcja rzeczywiście rozgrywa się w Juriewie (a mówiąc dokładniej: w Juriewie-Polskim1), położonym około dwustu kilometrów na północny-wschód od Moskwy), to jednak główna bohaterka spędza w nim zdecydowanie więcej czasu niż dwadzieścia cztery godziny. O co więc chodzi? O bardzo ważne w średniowiecznej Rusi święto prawosławne – tak zwany „Jurjew dien’"2) –ustanowione na cześć pamięci męczeństwa św. Jerzego. Obchodzone było w rocznicę poświęcenia nazwanego jego imieniem kijowskiego soboru, co miało miejsce 26 listopada (według kalendarza juliańskiego) 1051 roku w obecności wielkiego księcia Jarosława Mądrego. Po zmianie kalendarza w Rosji na gregoriański, co było jednym ze skutków zwycięskiej rewolucji październikowej, święto to przypada dzisiaj 9 grudnia. Przed wiekami był to jeden z tych dni, na który z utęsknieniem oczekiwali chłopi pańszczyźniani, rozpoczynał on bowiem dwutygodniowy okres, w którym – zgodnie z prawem3) – mogli oni zmienić pana feudalnego. Nie uzyskiwali wprawdzie wolności, ale zawsze otwierało to możliwość poprawy niełatwego przecież losu. Bez tej wiedzy „Dzień w Juriewie” – chcąc nie chcąc, musimy pozostać przy tym nieudanym tytule – może wydać się filmem niezrozumiałym, na siłę udziwnionym, przywodzącym na myśl amerykańskie twory typu „Miasteczko Twin Peaks” czy „Silent Hill”. Tymczasem nic bardziej mylnego. Historia napisana przez Jurija Arabowa jest głęboko zakorzeniona nie tyle nawet w rosyjskiej, co w ruskiej jeszcze tradycji. A sam film, chociaż niepozbawiony wad, to typowe dzieło religijne o katarktycznym przesłaniu.
Kirył Sieriebriennikow urodził się czterdzieści lat temu w Rostowie nad Donem. W rodzinie, choć inteligenckiej, nie było tradycji artystycznych – matka uczyła języka rosyjskiego i literatury, ojciec był chirurgiem. Syn natomiast postanowił zostać naukowcem i to w jak najściślejszym znaczeniu tego słowa. W 1992 roku ukończył z wyróżnieniem wydział fizyki na miejscowym uniwersytecie. W czasie studiów zainteresował się jednak na poważnie teatrem4), zaczął reżyserować, zdobywał nawet nagrody. Na początku lat 90. związał się także z rostowską telewizją, dla której przez siedem lat nakręcił ponad setkę reklamówek, wideoklipów, projektów edukacyjnych i filmów dokumentalnych; na ekran przeniósł również niektóre ze swoich przedstawień teatralnych. Aż wreszcie nadeszła pora na debiut filmowych. W 1998 roku zrealizował kameralny dramat psychologiczny „Razdietyje”, a kilka miesięcy później – miniserial obyczajowy „Łastoczka”. Z biegiem czasu rodzinne miasto stało się dla Kiryła za ciasne, wtedy też zdecydował się na przeprowadzkę do Moskwy, co otworzyło przed nim zupełnie nowe możliwości. Po dwóch serialach – utrzymanym w żartobliwej konwencji „Rostow-Papa” (2001) oraz historyczno-sensacyjnym „Dniewniku ubijcy” (2002) – sięgnął po sztukę znanych także w Polsce rosyjskich dramaturgów braci Olega i Władimira Priesniakowów. W efekcie powstał, bazujący na doświadczeniach bardzo popularnych na całym świecie programów reality-show, film „Postielnyje sceny” (2003), który na premierę musiał jednak czekać aż dwa lata. Kiedy pojawił się na ekranach, widzowie znali już kolejne dzieło Sieriebriennikowa – oparty na słynnym opowiadaniu Antona Czechowa „Sala numer sześć” dramat psychologiczny „Ragin”. W 2006 roku reżyser ponownie sięgnął po sztukę Priesniakowów5) – „Grając ofiarę” („Izobrażaja żertwu”). Obraz ten przyniósł mu pierwsze poważne wyróżnienie filmowe w karierze, został bowiem uhonorowany główną nagrodą na cieszącym się dużą renomą w Rosji festiwalu „Kinotawr” w Soczi. Dwa lata później sukces ten w pewnym stopniu powtórzył „Dzień w Juriewie” (brrr!), ponieważ honorów doczekała się grająca u Sieriebriennikowa główną rolę żeńską Ksenia Rappoport, którą jurorzy uznali za najlepszą aktorkę przeglądu. Parę miesięcy później Rosyjska Akademia Filmowa przyznała jej także „Złotego Orła”, w Rosji traktowanego jako rodzimy odpowiednik Oscara.
Główną bohaterką filmu jest nieco ponad czterdziestoletnia śpiewaczka operowa Lubow (w zdrobnieniu Luba) Wasiliewa. Od lat święci triumfy na największych scenach świata – od Londynu, przez Mediolan i Paryż, aż po Moskwę i Petersburg. Ma zresztą nie tylko ogromny talent, ale i urodę, co na pewno niejeden raz pomogło jej w karierze. Po podpisaniu kolejnego lukratywnego kontraktu kobieta planuje przeprowadzkę do Niemiec, tym razem już na stałe. Przed wyjazdem pragnie jednak pożegnać się ze swoją „małą ojczyzną”, zabiera więc dwudziestoletniego syna Andrieja i jedzie do rodzinnego Juriewa-Polskiego – miasta, z którego przed laty wyfrunęła w wielki świat. Chłopak traktuje matczyne sentymenty trochę jak fanaberię. Widać wyraźnie, że nie jest mu z nią po drodze. Ma do niej żal – o brak czułości, rodzinnego ciepła, o egoizm, który przez wiele lat kazał myśleć Lubie jedynie o swojej pozycji w artystycznym światku. Nawet teraz, w samochodzie, matka nie chce wysłuchać jego prośby i zmienić muzykę na taką, którą on lubi. Ważne dla obojga decyzje zawsze zresztą podejmowała sama, nie licząc się z nim, jego emocjami i potrzebami. „Jakby mnie w ogóle nie było” – podsumowuje Andriej. I to właśnie zdanie, na które Wasiliewa w typowy dla siebie sposób nie zwraca nawet uwagi, staje się kluczowe dla dalszej fabuły. Reżyser od samego początku wprowadza do filmu klimat niesamowitości i mistycyzmu. Miasto, do którego przybywa matka z synem, spowite jest mgłą i przykryte śniegiem (akcja rozgrywa się w końcu listopada, względnie na początku grudnia), a jego mieszkańcy sprawiają wrażenie nieobecnych duchem somnambulików – zapytani, odchodzą bez słowa, obrzucając obcych nieprzyjaznymi spojrzeniami. Luba, choć w Juriewie się urodziła i dorastała, nie czuje się z miastem związana; przez cały czas nie opuszcza jej bowiem świadomość, że wyrosła ponad nie, a powrót doń traktuje jak swoisty kompromis, który musiała zawrzeć pod moralnym przymusem. Zachowuje się więc bardzo wyniośle, czym dodatkowo drażni Andrieja.
Nie znalazłszy śladu po domu swego ojca, kobieta zabiera syna do miejscowego muzeum. Razem zwiedzają juriewski Kreml i dawny Sobór świętego Grzegorza. Po kilku godzinach na nogach Luba postanawia chwilę odpocząć na ławce, śnieżna biel działa na nią usypiająco. Gdy jakiś czas później budzi ją pracownica muzeum, okazuje się, że nie ma przy niej Andrieja. Poszukiwania na terenie kompleksu nic nie dają – można odnieść wrażenie, że chłopak dosłownie rozpłynął się w mlecznobiałej mgle. To jednak dopiero początek cierniowej drogi, którą będzie musiała przebyć matka. Gdy od miejscowego milicjanta dowiaduje się, że służby będą mogły włączyć się do akcji dopiero dwa dni po zaginięciu, kobieta załamuje się. Doszła bowiem do muru, którego nie jest w stanie przeskoczyć. Otaczający ją świat, niegdyś tak dobrze znany, teraz przybrał najbardziej złowrogą postać. Nic w nim nie znaczą jej sława, znajomości i pieniądze. Tutaj jest nikim – kobietą, która straciła syna, a może taką, od której syn świadomie uciekł – żadnej z ewentualności wykluczyć nie można. Z pomocą przychodzi Lubie Tatiana, kasjerka z muzeum, która zabiera ją na noc do domu. To pierwsza osoba w Juriewie, która odnosi się do Wasiliewej ze zrozumieniem. Drugą będzie Siergiejew – nieco demoniczny milicjant, na poły z obowiązku, na poły z litości pomagający jej szukać Andriuszę. Z nim u boku śpiewaczka zapuka do bram Nieba (pod postacią Monastyru Michajło-Archangielskiego) i Piekła (symbolizowanego przez szpital dla chorych na gruźlicę więźniów), przemierzy cały świat, by ostatecznie wrócić do punktu wyjścia – siebie samej sprzed kilkudziesięciu lat, nim została sławną na cały świat primadonną, podziwianą i oklaskiwaną w całej cywilizowanej Europie, do której rodzinne miasto artystki na pewno się nie zalicza. Widz nie ma wątpliwości – a przynajmniej nie powinien ich mieć – że w filmie Sieriebriennikowa wątek sensacyjny wcale nie jest najważniejszy. Droga, którą przebywa Luba, to wprawdzie podróż pełna niebezpieczeństw, ale wiodąca przede wszystkim w głąb siebie.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Film nieoczywisty
Miłosz Cybowski

19 VII 2019

„Przedszkolanka” jest filmem nieoczywistym. Bo choć łatwo krytykować główną bohaterkę, o wiele trudniej nie docenić (w świetle finału) jej starań.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Portret dwóch kobiet w klaustrofobicznym wnętrzu
Sebastian Chosiński

17 VII 2019

Najsłynniejszym i najwybitniejszym filmem Ilji Awerbacha bezsprzecznie pozostaje nakręcony na początku lat 70. ubiegłego wieku dramat psychologiczny „Monolog”. W niczym jednak nie ustępuje mu również kolejne dzieło Rosjanina – opowiadające o skomplikowanych losach młodych kobiet „Cudze listy”, którego bohaterkami reżyser uczynił niespełna siedemnastoletnią uczennicę i jej starszą o kilka lat szkolną wychowawczynię.

więcej »

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
Jarosław Loretz

15 VII 2019

„Nocne istoty” to zupełne zaskoczenie z dalekiej Argentyny. Horror niedrogi, ale przy tym wypchany klimatem po same brzegi.

więcej »

Polecamy

Gdy mści się niechlujstwo

Z filmu wyjęte:

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Birdman znad Missisipi i Missouri
— Sebastian Chosiński

Jak Tommy Lee Jones (razy trzy) w „Ściganej”…
— Sebastian Chosiński

Pornobiznes i narkotyki, komunizm i nazizm
— Sebastian Chosiński

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
— Sebastian Chosiński

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.