Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Na ramieniu sztuki

Esensja.pl
Esensja.pl
Niby kino proponowało już wiele filmów o dziennikarskiej determinacji, szalonym, ale jednocześnie pięknym umyśle, potężnej sile pasji i nietypowej przyjaźni. Tyle że „Solista” Joe’ego Wrighta porusza wszystkie te tematy w sposób niebanalny, nie wykalkulowany, szczery, ale nie wymuszający sztucznych wzruszeń. I ma dwie wielkie role, które czynią całość wyjątkową.

Joe Wright
‹Solista›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSolista
Tytuł oryginalnyThe Soloist
Dystrybutor UIP
Data premiery23 października 2009
ReżyseriaJoe Wright
ZdjęciaSeamus McGarvey
Scenariusz
ObsadaJamie Foxx, Robert Downey Jr., Catherine Keener, Stephen Root, Justin Martin, Tom Hollander, Jena Malone
MuzykaDario Marianelli
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiFrancja, USA, Wielka Brytania
Czas trwania117 min
WWW
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Joe Wright, młody brytyjski reżyser, postanowił po nakręceniu dwóch doskonale ocenianych filmów, czyli „Dumy i uprzedzenia” oraz „Pokuty”, porzucić na trochę angielską tematykę, kostiumowe ozdobniki i Keirę Knightley w obsadzie, aby nakręcić amerykańską historię opartą na faktach. A dokładnie na podstawie książki dziennikarza Los Angeles Times, Steve’a Lopeza. Jego autentyczna znajomość z bezdomnym muzykiem-schizofrenikiem, Nathanielem Ayersem, zaowocowała nie tylko książką i ekranizacją, ale również cyklem felietonów i wartościami odrobinę bardziej niewymiernymi, zręcznie uchwyconymi przez reżysera z filmowej perspektywy. Stąd „Solista” stanowi nie tylko udany dramat, lecz zarówno komentarz społeczny, jak i quasi biograficzny portret naprawdę istniejącej osoby – niesamowitej postaci pochłoniętej do reszty przez swoją muzyczną pasję. Wright stara się przy odrysowywaniu rzeczywistości uciekać od sentymentalnej przesady, tanich wskazówek interpretacyjnych i natrętnych skrótów w konstrukcji emocjonalnej bohaterów. W „Soliście” brakuje oczywistości do odczytania wprost z ekranu, pojawia się za to dużo wątpliwości oraz pożądana prostota, ale – należy zaznaczyć – narracyjna. Wszystko poza fabułą, czyli motywacje bohaterów, przeplatanie się podjętych tematów, interpretacja stanu emocjonalnego i Steve’a, i Nathaniela, nie tylko unika prostych odpowiedzi, ale również banalnego schematyzowania filmowej struktury. Wright uderza we wrażliwość widza, lecz nie po to, by go kupić dla poruszającej historii, ale by pozwolić mu zrozumieć mętlik umysłowy Nathaniela i jego pełne oddanie muzyce. Bo w końcu jak opowiadać o muzyce, jeśli nie emocjami?
Wbrew pozorom, głównym tematem historii przedstawionej w „Soliście” nie jest przyjaźń między dwojgiem jakże różnych mężczyzn. Na pewno chwiejna relacja między nimi interesuje reżysera, ponieważ nie do końca da się ją zdefiniować czy prosto nazwać. Czy niezależnie od pobudek Lopeza i podziałów dzielących go z genialnym muzykiem, można od razu mówić o przyjaźni? Wright mnoży wątpliwości, bo najprawdopodobniej nie chce oczywistych i przez to niesprawiedliwych bądź nietrafnych osądów. Znajomość bohaterów, która przekształca się w silną, rodzącą się w punkcie przecięcia wielu różnych uczuć i myśli relację, pozwala nie tylko naszkicować osobowości postaci, ale również wybrać punkt odniesienia do innych, wychodzących na pierwszy plan kwestii. Wright mówi w swoim filmie o prawdziwej pasji potrafiącej wpędzić w otchłań szaleństwa, jak również, paradoksalnie, pozwalającej utrzymać się na powierzchni. Pasja jest dla Nathaniela życiem, religią, powodem istnienia, innym światem wspierającym w codziennej, może i nieświadomej walce o dalsze egzystowanie. W jednej ze scen, kiedy Nathaniel słucha próby koncertowej, Wright rezygnuje z łatwego i szablonowego sposobu na zobrazowanie chwili i pokazuje widzowi zmieniające się barwy. To lepiej niż najbardziej wyrafinowane aktorstwo, nawet tak dobre jak w wykonaniu Jamie’ego Foxxa, umożliwia dotknięcia stanu może błogości, może euforii, a może wzruszenia, w który wchodzi bohater przy obcowaniu z muzyką. Pasja nadaje barw, pulsuje energią, daje wolność. Potwierdzenie można odszukać w innej scenie, gdy Nathaniel gra na wiolonczeli, ptaki szybują nad Los Angeles, a muzyka wydaje się lecieć wraz z nimi, oswabadzać emocje i duszę.
Jednak Wright nie ogranicza się w „Soliście” tylko do stonowanego dramatu o destrukcyjnej i inspirującej sile sztuki – komentuje również rzeczywistość. Wraz z zawiązaniem znajomości z utalentowanym Nathanielem, Steve musi wejść w środowisko bezdomnych, poznać ich biedę i być świadkiem ich upadku. Temat bezdomności, odsuwany na bok lub lekceważony przez polityków i media, stanowi aktualny i dotkliwy problem czy to w Stanach Zjednoczonych, czy w Polsce. Wright stara się zgrabnie połączyć główny wątek genialnego schizofrenika i zdeterminowanego dziennikarza z obserwacją społeczną, ale udaje mu się jedynie zasygnalizować poważną, często przemilczaną kwestię. Może to już dużo, skoro nie sposób zapomnieć obrazów biedy po wyjściu z kina?
Spójną całość filmu Wrighta podtrzymują świetni aktorzy: Jamie Foxx jako Nathaniel jest nieprzewidywalny, wesołkowaty albo częściej smutny, słowotok zamienia na izolujące go milczenie, zachowuje się jak przestraszone dziecko lub staje się agresywny jak niebezpieczny człowiek ulicy. Kroku dotrzymuje mu Robert Downey Jr, konstruując dużo mniej spektakularną, ale równie dobrą rolę, z wyczuciem, odpowiednią dozą zdystansowania i ostrożnie wymierzoną dawką skrywanych emocji. Oglądając obu aktorów, nie trudno poczuć autentyzm przedstawionej historii, która wydarzyła się naprawdę, a w streszczeniu wydaje się owocem wyobraźni hollywoodzkiego scenarzysty. Otóż nie – „Solista” ma mało wspólnego z Hollywood, może oprócz słynnych nazwisk w obsadzie.
koniec
26 października 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 II 2018

…kraj, w którym baśń ta dzieje się – tak można by strawestować słowa piosenki z „Pszczółki Mai”, ponieważ fabuła „Czarnej Pantery” w dziewięćdziesięciu procentach toczy się w fikcyjnym afrykańskim państwie. Dało to okazję projektantom kostiumów i scenografii, żeby naprawdę zaszaleć.

więcej »

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
Sebastian Chosiński

18 II 2018

Komediodramat Witalija Susłina ma bardzo gorzki wydźwięk. Ale czy może być inaczej, skoro opowiada o sympatycznym i pracowitym wiejskim prostaczku, którego postanawia wykorzystać do swoich niecnych celów para cwaniaczków z dużego miasta? „Boże cielę” – choć tytuł oryginalny jest nieco bardziej dosłowny – idealnie oddaje i charakter głównego bohatera, i nastrój filmu.

więcej »

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
Sebastian Chosiński

11 II 2018

W ten film dramat wpisany był od samego początku pracy nad nim. Scenarzystka i reżyserka Walerija Surkowa za podstawę fabuły obrała bowiem mniej znaną sztukę Anny Jabłonskiej – ukraińskiej pisarki, która zginęła przed siedmioma laty w zamachu terrorystycznym na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. „Poganie” to film, który konfrontuje ze sobą poczucie szczęścia, do którego dąży człowiek, z wiarą, która narzuca na niego wiele ograniczeń. A wnioski, do jakich prowadzi na pewno nie są jednoznaczne…

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

One Man Show
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Styczeń 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (2)
— Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Film w teatrze, teatr w filmie
— Konrad Wągrowski

Dziecko z krwią na rękach
— Ewa Drab

Destrukcyjna fantazja
— Ewa Drab

Dialog ukradkowych spojrzeń
— Ewa Drab

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.