Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (10)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W jubileuszowej edycji Subiektywnego Przeglądu Filmów znajdziecie recenzje „Hell Ride”, „Amerykańskiego ciacha” oraz wspominki filmowe z wydań DVD z Tarantino na czele.

Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (10)
[ - recenzja]

W jubileuszowej edycji Subiektywnego Przeglądu Filmów znajdziecie recenzje „Hell Ride”, „Amerykańskiego ciacha” oraz wspominki filmowe z wydań DVD z Tarantino na czele.

SPF, czyli Subiektywny Przegląd Filmów to cykl realizujący dokładnie to, co określa jego tytuł – autorzy „Esensji” przedstawiają swoje opinie na temat niedawno obejrzanych filmów. Każdy tekst będzie dzielony na cztery części. Jutro omawia produkcje, które niedługo wejdą na ekrany naszych kin, Dziś przedstawia filmy, które właśnie pojawiły się w Polsce, Wczoraj to produkcje nieco starsze, ale jeszcze obecne w kinach, a DVD – jak łatwo się domyślić – ukazuje filmy dostępne na płytach.

JUTRO:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Hell Ride (20%)
Oj, nieładnie się tak podszywać pod kogoś innego, nieładnie. Zwłaszcza jak się nie umie tego robić. Larry Bishop zapragnął być jak Quentin Tarantino (który ponoć doradził mu nakręcenie tego filmu), ale do tego nie wystarczy nakręcić neo-exploitation, zgrywy z niskobudżetowych produkcji sprzed lat, składającej się głównie z długaśnych dialogów, przerywanych tylko erupcjami przemocy. Bo te dialogi muszą być jeszcze wciągające i niegłupie, przemoc estetyczna, a wszystko dobrze zagrane. U Bishopa wszystko to zawodzi (znamienny jest fakt, że najlepszym aktorem jest tu… Vinnie Jones, który niewielką rólką błyszczy na tle smętnego i kompletnie nie czującego klimatu Bishopa, który sam się obsadził w głównej roli), a co gorsza brak jest w filmie jakiegokolwiek śladu indywidualizmu. Podpinanie się pod Tarantino aż kłuje w oczy i czyni seans jeszcze boleśniejszym.
DZIŚ:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Amerykańskie ciacho (20%)
Jedyne plusy tego filmu to skojarzenia jakie budzi fabuła z rzeczywistym życiem Ashtona Kutchera i jego związkiem ze starszą (i bądź co bądź posiadającą wyższą pozycję zawodową) Demi Moore oraz fakt, że podobnie jak Demi, grająca w filmie napaloną czterdziestkę Anne Heche też się jakoś trzyma. Oczywiście męska część widowni była by bardziej zadowolona gdyby aktorka zamiast grać heteroseksualistę uwolniła swoje prawdziwe popędy i zamiast baraszkować z Kutcherem wzięła na tapetę choćby taką Megan Fox (bo grająca inną rolę kobiecą w tym filmie Margarita Levieva jest co najwyżej średnia). Dlaczego się rozwodzę nad seksem? Bo to chyba główny motor napędowy tego filmu i powód dla którego on powstał. Heche i Kutcher pokazują tu wszystko, robią to w przeróżnych pozycjach, często (tylko dzięki temu się nie zasypia na filmie), choć nie gęsto, bo reżyser okroił igraszki do kilkunastosekundowych migawek. Fabuła jednak jest tak głupia, że szkoda nawet się nad nią pochylać, bohater równie antypatyczny co w „Każdy chce być Włochem”, a przesłanie równie mętne co w tym ostatnim gniocie (na poziomie rozważań kto jest większą szmatą - młodociany żigolak czy jego dojrzała sponsorka). Najbardziej zastanawia mnie dla kogo nakręcono ten film. Nastolatki byłyby zadowolone, zwłaszcza płci męskiej (choćby z seksistowskich „żartów”, scen, w których przed bohaterem każda laska pada na kolana i robi mu dobrze, nie zwracając uwagi na to, że obiekt jest bardziej zainteresowany lecącym w telewizji meczem), ale film dostał ograniczenie od 18 lat. Dorośli? Ci mogą sobie legalnie pornola wypożyczyć i będzie to dużo lepsza decyzja niż seans „Amerykańskiego ciacha”.
DVD:
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Bękarty wojny (80%)
To nie jest najlepszy film Tarantino (naczelny mnie zabije). Ale jest wystarczająco dobry, że sprawiać radochę każdemu kinomanowi (a może da podwyżkę?). Są świetne role Pitta i Waltza, są genialne sceny igrające z naszymi filmowymi przyzwyczajeniami (choć u Tarantino fakt, że nie każdy bohater przeżyje – a czasem wręcz nowo wprowadzona postać zginie po kilku minutach – nie jest niczym nowym) no i mnóstwo nawiązań do różnych gatunków filmowych, na czele z niemieckim ekspresjonizmem (boska scena zemsty bohaterki) i nazistowskimi propagandówkami. I naprawdę sprawia to mnóstwo przyjemności. Ale jednocześnie film, zwłaszcza na początku, nieco męczy przesadnymi dłużyznami, rozbuchanymi dialogami (co prawda wciąż dobrymi), wprowadzanymi kosztem akcji – która nigdy nie była u Tarantino na szczycie priorytetów, ale której ostatecznie nie brakło w „Kill Billu”, „Pulp Fiction” czy „Wściekłych psach”. I nie mam tu na myśli strzelanin czy brutalnych scen tortur i mordów, ale „dzianie się” w sensie ogólnym, popychanie akcji do przodu, zwroty fabularne. W poprzednich filmach, które też przecież miały epizodyczną strukturę, jakoś to się udawało. No i, co osobiście uważam za skandal, nie ma tu muzyki! To znaczy owszem, ścieżka dźwiękowa jest, ale mocno staroświeckie kawałki pasują raczej do poważnych filmów o wojnie, niż do szalonej popkulturowej zabawy (tym silniejsze jest uderzenie genialnie wykorzystanego „Cat People” Davida Bowie). Ech, a tak chciałoby się żeby było idealnie…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Pojutrze (70%)
Oj zbyt często daję ja się uwieść wielkości kinowego ekranu. Słusznie mamy podział w dziale filmowym (w SPFie również) na recenzje kinowe i DVD. Film recenzowany jako kinowy właśnie do kinowego widza jest skierowany, a nie do człowieczka, który obejrzy sobie produkcję na 15-calowym monitorze komputera. Odbiór jest diametralnie inny. Stąd moje zawyżone oceny dla „Transformers 2” i „2012”. Tak, ocena tego ostatniego, choć umieściłem go w połowie naszej redakcyjnej skali, też byłaby dużo niższa gdyby nie efekty oglądane na wielkim ekranie. „Pojutrze”, film też przecież mający swoje mankamenty, postawiony obok „2012” wygląda niemal na arcydzieło - i to oglądany na małym ekranie. Lepsze jest tu właściwie wszystko: aktorstwo, wprowadzanie postaci, żonglowanie nimi, dramatyzm, stopniowanie napięcia przed katastrofą, humor, prowadzenie akcji od rozwałki do momentów wyciszenia i na odwrót, dawkowanie patosu i głupoty… Nawet efekty specjalne z zalewanymi i zamarzającymi miastami nie wydają się znacząco słabsze. Przede wszystkim jednak, w tym filmie coś się dzieje. Owszem, tu też są w finale górnolotne deklaracje, ale nie zajmują całej połowy filmu jak w „2012”! „Pojutrze” lepiej też straszy, jak na film katastroficzny przystało. Oczekiwanie na katastrofę jest tu bardziej rozciągnięte, jej zwiastunów (budujących przecież napięcie) jest dużo więcej, są obowiązkowe komputerowe symulacje mające przedstawić skalę zagłady, ale też sceny pokazujące grozę sytuacji na poziomie jednostek – czasem nawet bez pokazywania katastrofy jako takiej, jak w scenach alkoholowego pożegnania angielskich badaczy, których śmierć pozostaje niedopowiedziana. No i, choć to „2012” traktuje o globalnej apokalipsie (w „Pojutrze” pół planety pozostaje właściwie nietknięte), to tutaj znalazły się plastyczne obrazki oddające globalizm kataklizmu dzięki wprowadzeniu postaci kosmonautów i zdjęć z kosmosu. Oczywiście głupotek, łopatologicznie wyłożonego przesłania, patosu czy przewidywalnych zwrotów tu nie braknie, ale nie przesłaniają one akcji. Dzięki temu „Pojutrze”, podobnie jak „Dzień niepodległości”, po prostu dobrze się sprawdza jako niezobowiązująca rozrywka na nudny wieczór. Nawet oglądane po raz wtóry.
Lesbian Vampire Killers (70%)
Wbrew pozorom i zapowiedziom, bardzo grzeczna komedia. Jasne, laseczki są tutaj fajne, odpowiednio ładnie się wyginają i ocierają o bohaterów tudzież bohaterki, a krew tryska czasem strumieniami, ale nic deprawującego poza tym się nie dzieje. Nie wiedzieć czemu spodziewałem się nieco doroślejszego komediowego horroru. Nie znaczy to, że jest źle, choć schemat jest oczywiście ograny: dwaj fajtłapowaci, niewyżyci seksualnie i uczuciowo kumple trafiają wraz z seksownymi Szwedkami do krainy zamieszkałej przez krwiożercze wampirzyce-lesbijki. Wiadomo więc czego się spodziewać, ale mimo to teksty grubszego z kumpli granego przez Jamesa Cordena (to ten niewyżyty seksualnie – ten uczuciowy jest z oczywistych powodów mniej fajny) śmieszą, podobnie jak gadżety w rodzaju miecza-penisa. Niezbyt to wszystko mądre i błyskotliwe, ale jednak fajne.
koniec
1 grudnia 2009

Komentarze

01 XII 2009   14:20:24

Szkoda, że przed chwilą wycofali "Hell Ride" z kin.

04 XII 2009   11:48:29

W świetle tego co napisane w SPFie nie ma co żałować...

07 XII 2009   22:01:10

A tutaj odpowiednie zdjonka do "Spread", hehe: http://popkuriozum.blox.pl/2009/12/Seks-za-pieniadze-jakie-to-romantyczne.html

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zaraza odc. 3: Na początku było Słowo
Marcin Mroziuk

31 III 2020

Trzeba przyznać, że twórcy serialu dbają o to, żeby w każdym odcinku czymś zaskoczyć widzów. Tym razem Mateo z jednej strony zmaga się z demonami ze swej przeszłości, a z drugiej w ramach prowadzonego śledztwa odkrywa nowe istotne fakty. A równocześnie obserwujemy, że dżuma też nie próżnuje.

więcej »

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 III 2020

Przypadek „W lesie dziś nie zaśnie nikt” pokazuje, że zrobić dobry slasher, będący hołdem dla klasyki, też trzeba umieć.

więcej »

East Side Story: Droga przez mękę
Sebastian Chosiński

29 III 2020

Nie wątpię, że Siergiej Czernikow kocha kino i jego największym marzeniem jest realizować filmy, które przypadną do gustu widzom. Niestety, jak na razie jest to miłość nieodwzajemniona. Debiutancki dramat Czernikowa powstawał przez kilka lat, a kiedy już doczekał się premiery, okazał się dziełem nad wyraz niedorobionym. Dlatego, jeżeli nie musicie oglądać jej z recenzenckiego obowiązku, unikajcie „Zimy”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Daj się uwieść obliczu żydowskiej zemsty
— Konrad Wągrowski

Pojutrze: Polemika, komentarz i kontrrecenzja
— Michał Szczepaniak

Pojutrze chodź w futrze...
— Marcin Łuczyński

Tegoż twórcy

Przebudzony potwór kontratakuje!
— Konrad Wągrowski

Szalone lata 60.
— Piotr Nyga

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (2)
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Październik 2016 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Inwazja głupot
— Tomasz Kujawski

Jedyna taka mitologia
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Maj 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2013 (2)
— Miłosz Cybowski, Ewa Drab, Gabriel Krawczyk, Kamil Witek

Esensja ogląda: Luty 2013 (Kino)
— Miłosz Cybowski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jakub Gałka, Kamil Witek, Konrad Wągrowski, Michał Kubalski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.