Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Joe Johnston
‹Wilkołak›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilkołak
Tytuł oryginalnyThe Wolfman
Dystrybutor UIP
Data premiery26 lutego 2010
ReżyseriaJoe Johnston
ZdjęciaShelly Johnson
Scenariusz
ObsadaBenicio del Toro, Anthony Hopkins, Hugo Weaving, Emily Blunt, Geraldine Chaplin, Elizabeth Croft, Art Malik
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Groza na wrzosowisku
[Joe Johnston „Wilkołak” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Wilkołak” Joe Johnstona jest bardzo romantyczny – we właściwym tego słowa znaczeniu. Remake filmu pod tym samym tytułem z 1941 roku jest w prostej linii dziedzicem dziewiętnastowiecznych powieści gotyckich. Jednak to, co kiedyś budowało atmosferę niesamowitości, dziś składa się na obraz, który można obejrzeć i szybko zapomnieć.

Tomasz Rachwald

Groza na wrzosowisku
[Joe Johnston „Wilkołak” - recenzja]

„Wilkołak” Joe Johnstona jest bardzo romantyczny – we właściwym tego słowa znaczeniu. Remake filmu pod tym samym tytułem z 1941 roku jest w prostej linii dziedzicem dziewiętnastowiecznych powieści gotyckich. Jednak to, co kiedyś budowało atmosferę niesamowitości, dziś składa się na obraz, który można obejrzeć i szybko zapomnieć.

Joe Johnston
‹Wilkołak›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilkołak
Tytuł oryginalnyThe Wolfman
Dystrybutor UIP
Data premiery26 lutego 2010
ReżyseriaJoe Johnston
ZdjęciaShelly Johnson
Scenariusz
ObsadaBenicio del Toro, Anthony Hopkins, Hugo Weaving, Emily Blunt, Geraldine Chaplin, Elizabeth Croft, Art Malik
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Żadna scena filmowa nigdy nie przeraziła mnie tak, jak marsz wilków w „Akademii pana Kleksa”. Byłem wtedy nieodrosłym od ziemi przedszkolakiem, ale przeszywający wizg, towarzyszący ich pojawieniu się na ekranie, zapamiętałem na resztę życia. Późniejszych kilka lat życia na wsi w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody zmieniło mój stosunek do tych zwierząt, przerażenie ustąpiło sympatii. Pamiętam jednak, że to, czego bałem się najbardziej, wiązało się z wyglądem wilczych żołnierzy: oni byli zbyt podobni do ludzi. Widocznie w dziecku, które nigdy nie słyszało o lykantropii, myśl o istocie pół zwierzęcej, pół ludzkiej wzbudzała prawdziwą grozę.
Dziś tego rodzaju filmy ogląda się inaczej. Postacie odmieńców, wilkołaka, wampira, zombie, zostały już tak przeorane przez popkulturę, że nie sposób już powracać do podobnych historii bez odniesień do poprzednich prób. Film Johnstona znajduje na to sposób. Zamiast reinterpretować, powtarza. Jest dosyć wiernym odtworzeniem „Wilkołaka” z Lonem Chaneyem Jr. i Belą Lugosim w rolach głównych. Najważniejsze postacie noszą tu te same imiona, akcja rozgrywa się w Anglii u schyłku dziewiętnastego wieku, częściowo w miejscowości nazwanej stylowo Blackmoor, częściowo w cyfrowo odtworzonym Londynie. Cały niemal sztafaż towarzyszący głównemu wątkowi jest jakby żywcem przeniesiony z angielskich powieści gotyckich: jest więc stare zamczysko, klątwa, ponure wrzosowisko i mgła, dużo gęstej mgły. W zamczysku zaś bohater: ponury, postawny mężczyzna o twarzy Benicio Del Toro. Ukłonem w stronę późniejszych wersji tej opowieści są sceny przeobrażeń człowieka w wilka. Jeśli coś przypominają, to nic dziwnego: nad charakteryzacją bohaterów pracował Rick Baker, zdobywca Oscara za „Amerykańskiego wilkołaka w Londynie”. Przedstawiona w nowym filmie przemiana jest równie bolesna, co w tamtym obrazie. Wszystko to zostaje podane z szacunkiem dla oryginałów i w podniosłej atmosferze. Jakże to odmienne niż w pastiszowym „Jeźdźcu bez głowy”, który stał się oryginalną fantazją na temat, przez twórców „Wilkołaka” podejmowany jedynie ze śladową ilością autorskich wstawek.
Za owe wstawki odpowiada, jak można zakładać, Andrew Kevin Walker, scenarzysta odpowiedzialny również za „Siedem” i za dużo mniej udane „8 milimetrów”. Walker w swoich tekstach wielokrotnie powraca do tematów przemocy i perwersji, każe swoim bohaterom stykać się ze zjawiskami ekstremalnymi, daleko poza marginesem społecznej tolerancji. Jemu pewnie film zawdzięcza wyjątkowo ponury wydźwięk, jak na produkcję o takim budżecie (150 milionów dolarów), a także niesztampowo rozwijający się wątek relacji syna (Del Toro) z ojcem (Anthony Hopkins). Dodatkowym smaczkiem jest wątek prowadzącego śledztwo w sprawie zabójstw w Blackmoor inspektora Abberline, autentycznej postaci znanej przede wszystkim dzięki sprawie Kuby Rozpruwacza, nad którą pracował przez wiele lat. Grający go Hugo Weaving prezentuje się z wąsami i bokobrodami nad wyraz interesująco.
Nie wszystko jednak w filmie gra. Irytuje niepotrzebny do niczego wątek Cyganów, żal kompletnie niewykorzystanej Geraldine Chaplin, która pojawia się parę razy i wygłasza banalne kwestie. Niezbyt dobrze wypada Emily Blunt. Wątek miłosny z jej udziałem, choć istotny dla fabuły, jest zupełnie nieinteresujący. Przemykająca raz na jakiś czas przez ekran istota gollumopodobna wzbudza konsternację. Ale największym mankamentem „Wilkołaka” jest końcówka, w której pośpiesznie zamyka się wątki z taką pieczołowitością prowadzone przez cały film. Przypomina to oglądanie obrazu, którego autor mozolnie malował detale, by na końcu najważniejsze elementy kompozycji ledwie naszkicować ołówkiem. W efekcie film zostaje skazany na odbiór jednorazowy: widz po wyjściu z kina, chcąc, nie chcąc, szybko o nim zapomina.
Albo wilk bieży; pragniesz go odegnać,
Aż orlim skrzydłem wilk macha,
Dość „Zgiń, przepadnij” wyrzec i przeżegnać,
Wilk zniknie wrzeszcząc: „cha cha cha”.
(Adam Mickiewicz, „To lubię – ballada”)
koniec
9 marca 2010

Komentarze

09 III 2010   13:58:12

kupa rozpruwacz ?

09 III 2010   15:24:24

"kupa rozpruwacz ?"

taak...nie mam pojęcia co miałem na myśli, pisząc tak. w każdym razie poprawione, dzięki.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Skruszony
Konrad Wągrowski

3 VII 2020

Marco Bellocchio, twórca głośnego „Witaj, nocy”, opowiadającego o porwaniu i zabójstwie premiera Aldo Moro, znów powraca do historii swego kraju, tym razem w rozciągniętej na trzydzieści lat opowieści o mafii i polityce. Film, recenzowany przez nas przy okazji festiwalu Cinergia, dziś wchodzi na ekrany kin.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Komuniści kontra fundamentaliści
Sebastian Chosiński

1 VII 2020

„Gorące lato w Kabulu” Alego Chamrajewa to prawdopodobnie pierwszy film fabularny, w którym pokazano wojnę domową w Afganistanie i odniesiono się do radzieckiej interwencji zbrojnej w tym państwie. Jego premiera miała miejsce w 1983 roku, więc trudno oczekiwać od niego prawdy historycznej. Miał być bowiem przede wszystkim orężem propagandowym, mającym przekonać mieszkańców Afganistanu, że Sowieci to przyjaciele.

więcej »

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 1. Marzenia są kosztowne
Marcin Mroziuk

29 VI 2020

W „Zajęciach pozalekcyjnych” nie obserwujemy bynajmniej młodzieży uczęszczającej do klubów szachowych lub piłkarskich czy uczącej się na kursach języków obcych. W tym serialu możemy się przekonać, że koreańscy nastolatkowie, którzy na pozór nie sprawiają żadnych kłopotów, w istocie mogą prowadzić niezwykle ryzykowne życie.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy.

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (16)
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

Na pohybel patriotyzmowi!
— Ewa Drab

Pełnej krwi mustang. Rzecz o mirażu nie tylko na pustyni.
— Marcin Łuczyński

Przyzwoite nic nowego
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Wypuśćcie krakena z klatki!
— Tomasz Rachwald

Wyspa śniących
— Tomasz Rachwald

Ckliwość zamiast nostalgii
— Tomasz Rachwald

Balet mechaniczny
— Tomasz Rachwald

Polański w stanie czystym
— Tomasz Rachwald

Imaginarium pana Gilliama
— Tomasz Rachwald

Dobrego zakończenia nie gwarantujemy
— Tomasz Rachwald

Toruk Macto i jeźdźcy ważek
— Tomasz Rachwald

Na śmierć prowincjonalnego demona
— Tomasz Rachwald

Bogowie epoki ołowiu
— Tomasz Rachwald

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.