Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Tomasz Wasilewski
‹Płynące wieżowce›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPłynące wieżowce
Dystrybutor Alter Ego Pictures
Data premiery22 listopada 2013
ReżyseriaTomasz Wasilewski
ZdjęciaJakub Kijowski
Scenariusz
ObsadaMateusz Banasiuk, Katarzyna Herman, Marta Nieradkiewicz, Bartosz Gelner, Olga Frycz, Izabela Kuna, Mirosław Zbrojewicz, Mariusz Drężek, Katarzyna Maciąg
MuzykaLeszek Możdżer
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania85 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Espoo Ciné 2013: Film o ludziach

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
„Płynące wieżowce”, drugi film Tomasza Wasilewskiego, trafi na ekrany polskich kin już jesienią. Na festiwalu Espoo Cine’ film prezentowany był 22 i 24 sierpnia.

Marta Bałaga

Espoo Ciné 2013: Film o ludziach

„Płynące wieżowce”, drugi film Tomasza Wasilewskiego, trafi na ekrany polskich kin już jesienią. Na festiwalu Espoo Cine’ film prezentowany był 22 i 24 sierpnia.
Z reżyserem „Płynących wieżowców” Tomaszem Wasilewskim oraz odtwórcą głównej roli, Mateuszem Banasiukiem, o pierwszym polskim filmie LGBT, relacjach z matkami i miłości do betonu rozmawia Marta Bałaga.

Tomasz Wasilewski
‹Płynące wieżowce›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPłynące wieżowce
Dystrybutor Alter Ego Pictures
Data premiery22 listopada 2013
ReżyseriaTomasz Wasilewski
ZdjęciaJakub Kijowski
Scenariusz
ObsadaMateusz Banasiuk, Katarzyna Herman, Marta Nieradkiewicz, Bartosz Gelner, Olga Frycz, Izabela Kuna, Mirosław Zbrojewicz, Mariusz Drężek, Katarzyna Maciąg
MuzykaLeszek Możdżer
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania85 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Marta Bałaga: Podczas Q&A pierwszym pytaniem, które padło było to o pierwszy polski film LGBT. Za każdym razem, gdy mówi się o waszym filmie pojawia się to określenie. Myślicie, że to w jakiś sposób pomaga czy ta szuflada stała się już irytująca?
Mateusz Banasiuk: Dla mnie nie jest to irytujące. Odkąd zrobiło się o filmie głośno, kiedy wspominam o „Płynących wieżowcach” ludzie mówią: a, taka historia o gejach, tak? Wiesz, generalnie tak się zaczyna już trochę ucierać, lubimy szufladkować, lubimy nazywać, lubimy klasyfikować, więc niestety tak się dzieje. Czy to jest denerwujące? No nie wiem, chyba po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić, trzeba do tego przywyknąć i tyle.
Tomasz Wasilewski: Ja nigdy nie myślałem o tym filmie jako o filmie gejowskim, więc nigdy nie zastanawiałem się czy to pomaga czy przeszkadza. Dla mnie zawsze najważniejsze było to, żeby zrobić dobry film, który jest prawdziwy. Ale tak rzeczywiście jest, zaczęło się to od tego, że w Stanach pojawiła się publikacja, gdzie też to zostało opisane. Napisano, że to pierwszy polski film gejowski, nie, że to pierwszy polski film LGBT film. Wiesz jak to jest; potem coś jest powtarzane i idzie dalej. Dla mnie jest to po prostu dramat, film o ludziach z tematem miłości homoseksualnej, ale na pewno nie jest to dla mnie film gejowski. Tak naprawdę nie wiem, co to jest film gejowski. No bo co, jak będzie grała Scarlett Johansson to będzie to film o blondynkach? Oczywiście jest to debilny przykład.
MB: Myślę, że rozumiem, o co Ci chodzi.
TW: My tak o tym nie myślimy.
MB: Tak jak powiedziałeś podczas Q&A, dla Ciebie nie jest to film o gejach, ale film o ludziach.
TW: Tak, dokładnie. Ludzie bardzo często mówią to podczas rozmów i Q&A, widzą, że nie jest to film gejowski. To jest film o ludziach.
MB: Wydaje mi się, że do tej pory w kinie i telewizji po prostu pojawiały się postacie gejów, które były zazwyczaj przerysowane. U nas jest chyba…no nie wiem. Co to znaczy „grać geja”? To jest normalny człowiek, nie ma jakiś specyficznych zachowań, po prostu kocha. Kocha człowieka tej samej płci.
TW: Łatwiej określa się taki film, być może dlatego tak jest.
MB: Ludzie czuja się bezpiecznie, gdy nadają czemuś nazwę.
MB: Trochę widać to też po samym festiwalu. W „różowej” sekcji, która jest tu od lat bardzo popularna, znalazły się dwa polskie filmy („Płynące wieżowce” i „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej – przypis autorki). Rozmawiałam wcześniej z organizatorami Espoo Cine’, którzy przyznali, że to fenomen i sami do końca nie wiedzą, jak to się stało.
TW: No właśnie (śmiech).
MB: Wasz film stał się już wydarzeniem. „W imię…” w pewnym sensie też; prezentowano go na festiwalu w Berlinie, zdobył Teddy Award. Czy waszym zdaniem jest to przypadek, że dwa filmy poruszające podobną tematykę zdobyły taką popularność?
TW: Tak, tak się po prostu zdarzyło. Małgośka zrobiła zdjęcia rok przed nami, mieli dłuższy okres post produkcji. My mieliśmy zdjęcia w zeszłym roku a Małgośka w 2011, ich film zaraz wchodzi w Polsce do kin, piątego września, nasz – w połowie listopada. Chyba po prostu był to przypadek.
MB: Nikt się z nikim nie umawiał (śmiech). Po prostu atakujemy rynek. Dobrze jest coś robić po raz pierwszy, opowiadać pewne historie po raz pierwszy. Wydaje mi się, że nasze filmy są tak różne, że mimo tego, że poruszany wątek jest podobny mimo wszystko ta historia jest opowiadana właśnie po raz pierwszy.
MB: Co ciekawe obu tym filmom udało się zaistnieć za granicą. O kinie polskim często mówi się, że jest bardzo hermetyczne, że nie da się go zrozumieć poza Polską. Jak myślicie, czemu wasz film okazał się tak uniwersalny?
TW: Mam nadzieję, że dlatego, że jest prawdziwy. Tak też było w przypadku mojego pierwszego filmu („W sypialni” – przypis autorki), większy sukces odniósł za granicą niż w Polsce, tak naprawdę więcej ludzi obejrzało go za granicą. Staram się robić kino autorskie, które jest mi bliskie. Może to dlatego? Nie analizuję, że zrobię film tak czy inaczej, że jeśli go poprowadzę w tę stronę to będzie gdzieś, jeśli zrobię w inny sposób to trafi na inny festiwal. To się nie udaje, trzeba robić filmy po swojemu. Jeśli ma się coś do powiedzenia to potem to przechodzi. Może udowadnia to, że nie jest to film hermetyczny, że mówi o ludziach i jest rozumiany przez każdego bez względu na to, w jakim kraju się wychował, w jakiej kulturze. My poruszamy bardzo osobiste tematy: miłość, cierpienie, walka, odnalezienie się. Każdy kurczę to przeżywa, bez względu na rasę, bez względu na płeć, orientację czy wyznanie. Każdy człowiek w swoim życiu ma pewne zakręty, tak jak bohaterowie naszego filmu, więc myślę, że to przemawia do ludzi.
MB: Ten film mógłby być nakręcony w Stanach, we Francji, wszędzie.
TW: Wszędzie.
MB: Film Szumowskiej pokazuje trochę folkloru lokalnego; ksiądz, msze, to wciąż jeszcze kojarzy się z Polską. Wasz film od tego odchodzi.
TW: Tak. Oczywiście on jest polski, ja jestem Polakiem, aktorzy i cała ekipa są Polakami, został wyprodukowany za polskie pieniądze, ale zależało mi na tym, żeby ten kontekst społeczeństwa był gdzieś w tle, żeby nacisk położony był na ludzi, emocje. Żeby właśnie te rzeczy były na pierwszym planie.
MB: Wydaje mi się też, że teraz jesteśmy nowym pokoleniem, które jest dużo bardziej otwarte. Myślę, że można nas nazwać obywatelami świata, a nie tylko Polski. Wszystko się do siebie zbliżyło, dużo łatwiej się podróżuje niż kiedyś, ma się łatwiejszy dostęp do kina międzynarodowego, do informacji, do tego, co się dzieje. Nasi rodzice nie mieli takiej łatwości, jeśli chodzi o podróżowanie, może dlatego jesteśmy bardziej otwarci i mamy szerszy punkt widzenia.
MB: W filmie znalazło się kilka scen, które mnie bardzo zastanowiło. Jest wysmakowany wizualnie, wiele ujęć jest bardzo symetrycznych. Dlaczego się na to zdecydowałeś?
TW: Ja uwielbiam takie akcje w filmach, tak samo było w moim pierwszym filmie. Robię to wszystko intuicyjnie. Jest to coś, co czuję, co mnie się podoba i co umieszczam w filmie. Ważne jest dla mnie to, żeby architektura też budowała bohaterów. Bardzo rzadko jest drugi plan, oni bardzo często są sami. To też buduje całe otoczenie, buduje jakby ich. To nie są przypadkowe lokacje, są specjalnie znalezione, specjalnie wymyślone, tak, żeby jeszcze podbijać ich emocjonalność. Uwielbiam ujęcia na płasko, beton. Uwielbiam to w kinie, nie wiem dlaczego.
MB: To jest też kwestia gustu, wydaje mi się, że Tomek ma taki gust a nie inny, albo to się komuś podoba albo nie.
MB: Podoba mi się, że zamiast próbować dobudować jakieś znaczenie po prostu mówisz: „podoba mi się beton.” Trochę jak w przypadku wcześniejszego pytania o palenie (podczas Q&A jeden z widzów zżymał się na to, że główny bohater wciąż pali mimo bycia sportowcem – przypis autorki).
TW: Uwielbiam, gdy jarają w kinie (śmiech).
MB: Mnie się to też podoba pod tym względem, że moi koledzy sportowcy palą papierosy, chcieliby nie palić, ale palą. Nikt nie jest doskonały. Ja tak miałem w swoim życiu, że gdy miałem trudne momenty to się tak trochę niszczyłem. Może jest to dorobieniem ideologii, ale tak też jest z moim bohaterem.
TW: Taka jest natura ludzka.
MB: Poza tym, życie bohaterów jest pokazane tylko w jakiś określonych sytuacjach, nie interesuje nas, co się dzieje poza tymi scenami. Chcemy być blisko nich, nawet, kiedy są pozostawieni sami sobie. To, co się dzieje poza tym…Mój bohater trenuje, dużo czasu spędza też pewnie na uczelni, moja dziewczyna – w pracy. O tym nie ma jednak sensu mówić w filmie, chcemy być blisko nich w ich miejscach, które też na nich oczywiście wpływają.
MB: Wcześniej na festiwalu prezentowany był włoski film „Salvo”, który bardzo bawi się dźwiękiem. Tutaj też bardzo wielu rzeczy nie widać, tylko je słychać.
TW: Dźwięk jest dla mnie bardzo ważny, zwłaszcza, że w filmie używam bardzo mało muzyki i nie jest to muzyka ilustracyjna. Bardzo ważne dla mnie było, żeby na przykład w mieszkaniu Kuby cały czas czuć było atmosferę trasy, przy której mieszkają, hałas, dziwny chaos, który ich otacza.
MB: Czasem odgłosy wydają się bardziej wiejskie niż miejskie.
TW: Tak, tak, dokładnie. Teraz tu sobie siedzimy, przed nami jest jezioro a z tyłu dobiega nas jakiś łomot.
MB: Urok Espoo.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dobry western powinien być prosty
John Maclean

20 XI 2015

Z Johnem Macleanem o stawianiu sobie ograniczeń i o tym, dlaczego wszystkie westerny są rewizjonistyczne rozmawia Marta Bałaga.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Cyniczna chęć uczynienia świata bezpieczniejszym
Andrew Bovell

29 X 2014

„Po jedenastym września utraciliśmy zdolność do rozpoznawania niewinności. Jesteśmy zbyt podejrzliwi” – mówi australijski dramaturg i scenarzysta, Andrew Bovell, autor scenariusza do filmu „Bardzo poszukiwany człowiek” i dramatu „Językami mówić będą”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (1)
— Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Płynące wieżowce
— Kamil Witek

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja trzecia
— Kamil Witek

Z tego cyklu

Sztuka patrzenia
— Marta Bałaga

No to jak towarzysze, pomożecie? Pomożemy!
— Marta Bałaga

Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym
— Marta Bałaga

Potężna jest miłość matki
— Marta Bałaga

Piękna i szalona
— Marta Bałaga

Kobieta na skraju załamania nerwowego
— Marta Bałaga

Wybaw nas od złego
— Marta Bałaga

Pchła Szachrajka
— Marta Bałaga

Ukryte pragnienia
— Marta Bałaga

Déjà Vu
— Marta Bałaga

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Lipiec 2013 (1)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień siódmy
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.