Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Biszkopt: Międzynarodówka

Rynek planszówkowy jest zdecydowanie większy niż erpegowy. Do gier planszowych nie potrzeba wymagających i skomplikowanych rytuałów inicjacyjnych, lektury kilku podręczników i setek stron skomplikowanych zasad, ani tym bardziej kilku godzin na rozegranie jednej przygody. I to właśnie planszówki, choć przecież cieszą się u nas krótszą historią niż gry fabularne, podbijają świat.

Miłosz Cybowski

Biszkopt: Międzynarodówka

Rynek planszówkowy jest zdecydowanie większy niż erpegowy. Do gier planszowych nie potrzeba wymagających i skomplikowanych rytuałów inicjacyjnych, lektury kilku podręczników i setek stron skomplikowanych zasad, ani tym bardziej kilku godzin na rozegranie jednej przygody. I to właśnie planszówki, choć przecież cieszą się u nas krótszą historią niż gry fabularne, podbijają świat.
Ilustracja: <a href='mailto:ortheza@wp.pl'>Łukasz Matuszek</a>
Ilustracja: Łukasz Matuszek
Miałem ostatnio okazję zajrzeć do londyńskiego sklepu hobbystycznego Leisure Games. Miejsce nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych sklepów znajdujących się na tej samej ulicy. Wnętrze wypełniają ciasno zapchane półki z grami planszowymi, podręcznikami do RPG, figurkami do bitewniaków i starterami i boosterami do karcianek. Wszystko, czego fani tego typu rozrywek mogliby potrzebować. Na ladzie natomiast dumnie prezentował się owinięty folią egzemplarz „Drako”. W głębi dostrzegłem też specjalne wyeksponowane pudełka z „Pret-a-Porter” oraz „Nową Erą”. Jestem pewien, że dalsze poszukiwania z pewnością przyniosłyby jeszcze ciekawsze odkrycia, bo przecież gdzieś tam musiała skrywać się „Neuroshima Hex”, „Alcatraz” i kilka innych znanych gier.
Niestety, nawet dokładne przyjrzenie się półkom z erpegami (a wybór mają w Leisure Games olbrzymi) nie dało mi tej samej satysfakcji i odnalezienie pośród setek podręczników jakichkolwiek polskich tytułów okazało się działaniem skazanym z góry na porażkę. Nawet reklamowane przez Gramela „Beasts and Barbarians” nie trafiło między kolekcję rozmaitych settingów do SW, a wydane przez Cublicle 7 „de Profundis” ukryło się bardzo dobrze wśród mało imponujących gier Indie RPG. I to na dobrą sprawę wszystko, jeśli chodzi o potencjalne towary eksportowe polskiego rynku RPG.
Polscy fani kilkakrotnie z entuzjazmem przyjmowali informacje o podejmowanych tłumaczeniach polskich erpegów na angielski. Do najważniejszych tego rodzaju przedsięwzięć zaliczyć należy Wolsunga oraz Klanarchię; jednak poza wstępnymi informacjami, że takie działania zostały podjęte, wieści z frontu translatorskiego nie ma. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek do nas spłyną. Być może następną grą w kolejce do zagranicznego wydania będzie Nemezis? Z pewnością nominacja Gramela (jako pierwszego polskiego wydawcy erpegów) do nagrody EN-ie za 2011 to spory sukces, ale czy to od razu oznacza, że wkroczyliśmy z naszym małym polskim światkiem RPG na międzynarodowy poziom?
Możecie stwierdzić, że z planszówkami jest łatwiej: mniej do tłumaczenia, większe grono odbiorców, większe możliwości promocji. Tylko że na rozpoznawalność swoich gier każdy z wydawców, poczynając od Portalu i na Rebelu kończąc, musiał ciężko zapracować. Jedną z taktyk jest produkcja gier w kilku wersjach językowych na raz. Niedawno miał miejsce festiwal gier w Essen – i prawie wszyscy polscy wydawcy zajmujący się produkcją polskich tytułów tam byli, reklamowali swoje gry i sprzedawali je w wersjach międzynarodowych. Czy wydawcy polskich erpegów jeżdżą na Gencony do USA czy Anglii? Nie słyszałem o tym. A jeśli reklama jest dźwignią handlu (o czym pisałem przy innej okazji), to dlaczego nie reklamować swoich produktów za granicą?
Oczywiście popełniam tutaj błąd logiczny: żeby móc coś zareklamować trzeba najpierw dysponować produktem. Do jakiego stopnia tłumaczenie podręcznika z polskiego na angielski jest trudniejsze od tłumaczenia z ichniego na nasze? Dla profesjonalisty nie powinno to stanowić kłopotu. Tu jednak rodzi się kolejne pytanie: do jakiego stopnia szanse na wypromowanie rdzennie polskiego systemu na zachodzie mają szanse powodzenia? Choć polski rynek (a przy tym polscy fani) z pewnością różni się od zagranicznego, nie powinniśmy przesadzać z tą wyjątkowością. Rynek rządzi się uniwersalnymi prawami i, jak pokazuje przykład gier planszowych, dobre produkty zawsze znajdą swoich nabywców.
Dostrzegam dwa podstawowe powody powstrzymujące wydawców przed wyjściem ze swoimi produktami na szerokie wody. Jak wspomniałem, tłumaczenie Wolsunga i Klanarchii trwa. Zagadką jest, czy lub kiedy dobiegnie końca. A kiedy tak się stanie, niewiadomą jest, czy te systemy, jeszcze kilka lat temu całkiem innowacyjne1), nie okażą się najzwyczajniej w świecie przestarzałe. Popularność steampunka i postapokaliptycznego fetyszyzmu trzeba wykorzystać tu i teraz. Po drugie zaś, by wyjść na zachód potrzeba czegoś więcej niż planowania w zakresie jednego roku naprzód. A tego polscy wydawcy muszą się dopiero nauczyć.
koniec
21 grudnia 2011
PS. W trakcie prac nad felietonem Kuźnia Gier rozpoczęła publikację dzienników tłumacza, którego pierwszy odcinek możecie znaleźć tutaj.
1)Jak na polskie standardy.

Komentarze

30 XII 2011   23:21:17

"B&B" nie było na półce pewnie dlatego, że (AFAIK) wersja drukowana jeszcze nie została wydana (aczkolwiek jest zapowiedziana) :)

11 II 2012   22:11:01

Druk trwa jakies pol roku. Od listopada mozna zamawiac drukowany podrecznik, ktory zostanie wyslany, jak przysla chinczycy. Nemezis jest przetlumaczony i w redakcji, premiera ma byc na Origins, jak przysla chinczycy. Warto sprawdzac informacje - o Nemezis wiadomo od dawna, ze bedzie po angielsku.

17 II 2012   21:34:50

Warto, żeby polski wydawca informował o takich rzeczach, bo jedyna wzmianka na temat wydania Nemezis po angielsku pojawiła się na stronie Pinnacle. A o jakichkolwiek postępach w pracach nad tłumaczeniem informacji brak.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W krainie Wojennego Młota: Czerwiec-lipiec 2022
Miłosz Cybowski

8 VIII 2022

Sporo nowości, jeszcze więcej zapowiedzi, czyli krótko o tym, co w Warhammerze w te wakacje piszczy.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2022
Esensja

30 VI 2022

Wprawdzie upały nie sprzyjają nawet czynnościom wymagającym tak niewiele wysiłku jak czytanie, ale może znajdzie się kilkoro śmiałków chcących nadrobić nasze czerwcowe teksty?

więcej »

Nie przegap: Maj 2022
Esensja

31 V 2022

Jak co miesiąc zapraszamy do sprawdzenia czy nie przegapiliście jakiejś ciekawej recenzji.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czym się różni dobry podręcznik?
— Miłosz Cybowski

Fan kontra wydawca
— Miłosz Cybowski

Kiedy siodła zaczynają płonąć
— Miłosz Cybowski

Przyzwyczajenia drużynowe
— Miłosz Cybowski

Znaj promocją, mocium panie
— Miłosz Cybowski

Nuda nasza powszednia
— Miłosz Cybowski

Z nadzieją patrzmy w przyszłość
— Miłosz Cybowski

Przepraszam, a gdzie kreda?
— Miłosz Cybowski

Dlaczego Dostojewski jest do niczego
— Miłosz Cybowski

Gra dekady
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.