Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

‹Gwiezdny Pirat #1›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdny Pirat #1
Data produkcjilistopad 2002
Wydawca Portal Games
CyklGwiezdny Pirat
ISBN-101644-7689
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do nazwy należy się przyzwyczaić

Gwiezdny Pirat jest pismem raczej średnim. I chociaż kiepski humor, niezbyt przydatne test studio i nudnawy opis Lorda Tyriona Lannistera rekompensują świeże pomysły, kompetentny galaktyczny kurier oraz świetna oprawa, nie mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu graczowi.

Igor „Ingwar” Kałat, Wiktor „Wiki” Matlakiewicz

Do nazwy należy się przyzwyczaić

Gwiezdny Pirat jest pismem raczej średnim. I chociaż kiepski humor, niezbyt przydatne test studio i nudnawy opis Lorda Tyriona Lannistera rekompensują świeże pomysły, kompetentny galaktyczny kurier oraz świetna oprawa, nie mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu graczowi.

‹Gwiezdny Pirat #1›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdny Pirat #1
Data produkcjilistopad 2002
Wydawca Portal Games
CyklGwiezdny Pirat
ISBN-101644-7689
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wiki: Kiedy po raz pierwszy usłyszałem nazwę Gwiezdny Pirat, pomyślałem, że stanowi ona swoistą prowokację. Bo jak inaczej potraktować tytuł w kraju, w którym Rynek RPG nieustannie ugina się pod ciężarem piractwa, a większość podręczników można znaleźć na rozmaitych stronach www czy serwerach ftp…
Gwiezdny Pirat trafił do mnie ze sporym opóźnieniem (nie ma to jak prowincja), w wyniku wskrzeszenia portalowego Klubu Nowej Fali. Pierwsze skojarzenie, gdy wydobyłem numer z koperty, było nieodparte: Science Fiction. Skojarzenie owo wynika z podobnego sposobu wydania – kolorowa okładka kryjąca szarawy papier, mikra cena (4.99 zł) i napakowanie treścią.
Ingwar: Wspomniałbym jeszcze o jakości owego wydania, które zaskakuje i w pozytywny sposób wyróżnia Gwiezdnego Pirata z grona pism poświęconych grom fabularnym, jakie miały okazję ukazać się w naszym kraju. Układ tekstu jest przejrzysty i estetyczny, tabelki sensownie rozmieszczone, a całość sprawia dosyć profesjonalne wrażenie.
Wiki: Numer rozpoczyna króciutki wstępniak oraz spis treści, stanowiące jednocześnie swego rodzaju manifest ideowy nowego pisma… Widać, że redakcja wysoko stawia sobie poprzeczkę – GP ma byc pismem innym niż wszystkie poprzednie, podejmować ważne tematy związane z rynkiem RPG, być dla Graczy, a nie dla Mistrzów Gry (logiczne, zwykle Graczy jest więcej, a zatem stanowią bardziej znaczącą siłę nabywczą)… Czy Im się to udaje ? Zobaczmy…
Ingwar: Och, Mistrz Gry nie został przez redakcję potraktowany po macoszemu. Po prostu pismo jest skierowane do wszystkich – tak gracz, jaki i MG, mają w założeniu czerpać z niego równie duże korzyści. Najlepszym tego przykładem są scenariusze (choć to chyba nie jest dobre słowo), pisane z myślą nie o prowadzących, lecz o graczach własnie. Polega to na tym, że scenariusz jest dla graczy czymś na kształt wprowadzenia, a dla MG inspiracją do stworzenia pełnowartościowej przygody. Jak dla mnie pomysł jest bombowy, gdyż publikowanie tego typu wprowadzeń jest znacznie bardziej sensowne, niż w przypadku klasycznych przygód znanych np. z MiMów czy Portali. Niestety, w pierwszym numerze pomysł ten nie został wprowadzony konsekwentnie w życie, ponieważ scenariusz ’Czy cyberpunki marzą o średniowiecznych zamkach?’ napisany został tradycyjnie, z podziałem na część, którą gracze przeczytać mogą i tą tylko dla Mistrza Gry.
Wiki: Pierwszym artykułem w numerze jest ’Dlaczego d20 system’ Krystyny Nahlik, przedstawiajacy pokrótce, o co własciwie chodzi w Open Gaming License i co z tego mają poszczególni twórcy produktów opatrzonych logo tegoż.
Następną – bodaj najobszerniejszą – częścią pisma jest galaktyczny kurier, zawierający potężną dawkę wszelkiego typu ’newsów’, od zapowiedzi Pucharu Mistrza Mistrzów, poprzez wywiad z Ostatnim RedNaczem MiMa, Tomkiem Kreczmarem, aż po krótkie prezentacje nowości wydawniczych (to oczywiste) oraz co ciekawszych serwisów www.
Ingwar: Dla mnie ta część Gwiezdnego Pirata jest jego najmocniejszą stroną. Galaktyczny kurier jest analogiem MiMowej Panoramy, jednak lepiej wykonanym i podanym w bardziej czytelnej formie. Tak, dla niego warto wydać te 4.99 zł, jeśli lubicie być dobrze poinformowani.
Wiki: Kolejnym działem GP, stawiającym przed sobą ciężkie zadanie, jest test studio. Pomysł wygląda bardzo obiecująco, pod warunkiem wszakże, że Wydawcy podejmą wyzwanie. Oto grupka starych eRPeGowych wyjadaczy testuje i opisuje podręczniki, zanim jeszcze uzyskają one swą ostateczną formę. Jak sami piszą, chodzi Im o treść, a nie korektę, potknięcia edytorskie czy ilustracje… Testem test studia jest najnowsza produkcja Wydawnictwa Portal – należące do Nowej Fali dzieło Krzysztofa Piskorskiego ’Władcy Losu’. Są duże szanse, że o tym podręczniku przeczytacie w jednej z najbliższych Esensji.
Ingwar: A dla mnie to zdecydowanie najsłabszy fragment numeru, gdyż sensu w pisaniu długaśnych recenzji o produkcie, który dopiero jest w trakcie tworzenia, tak naprawdę nie ma. Trudno mi potraktować poważnie artykuł naszpikowany stwierdzeniami podobnymi do tych (pozwolę sobie zacytować): „[…] język podręcznika jest cokolwiek „ciężki”, ale jak twierdzi wydawca >>To się dopracuje.<<.” lub „My dostaliśmy pierwszą wersję, jeszcze niedoskonałą, nieskończoną.” (pisownia własna) i na koniec moje ulubione, całkowicie rozbrajające stwierdzenie o brakach w wykonaniu, których według ts Władcom Losu nie brakuje – „Być może w podręczniku ich już nie będzie.”. Kłopot w tym, że mnie, jako potencjalnego klienta, mało interesują dobre chęci wydawcy czy prawdopodobieństwo tego, że końcowy produkt będzie zgodny z omawianą zajawką. Owszem, ciekawi mnie, co się szykuje w ’kuźni’ tego czy owego wydawcy, jednak gdybanie, zwłaszcza w przypadku podręczników Wydawnictwa Portal, które zdążyło nas już przyzwyczaić do nagłych zmian planów, w tym do sporych zmian w treści czy zarzucaniem planów wydawniczych w rzeczach mających ukazać się w zasadzie na dniach, zakrawa mi na kpinę. Irytuje mnie też nieco aroganckie stwierdzenie, iż testujących nie interesuje jakość wydania. Jednak nawet najbardziej miodna gra czy najbardziej dopieszczony dodatek warte są funta kłaków, jeśli ich jakość druku podobna jest do tego koszmarnego skanu artykułu Michała Oracza o psychodramie, zamieszczonego pod koniec podręcznika do De Profundis. Reasumując – test studio obroniłoby się jako króciutka notka gdzieś w galaktycznym kurierze, bo pomysł sam w sobie jest pożyteczny, lecz fundowanie mu całego trzystronicowego działu, zawierającego pełnoprawną recenzję należną podręcznikom już wydanym, pełną spekulacji i zapewnień o dobrych chęciach (wszyscy doskonale wiemy, co nimi jest wybrukowane), to po prostu nabijanie czytelnika w bambus, za przeproszeniem. A szkoda, bo gdyby nie test studio, oceniłbym Gwiezdnego Pirata bardzo ciepło, nawet pomimo kiepskiego humoru, którym jest naszpikowany, ale o tym dalej.
Wiki: Oj masz rację… Z drugiej strony daje to pewien pogląd na nowe, dopiero zapowiadane pozycje. Rzeczywiście kwestię ’to się dopracuje’ mogliby sobie (i czytelnikom) darować. Najlepiej, gdyby test studio znęcało się nad pozycją przed drukiem, ale już po redakcji i cyzelowaniu językowym.
Ingwar: Nad tym wszystkim unosi się straszliwy upiór, a imię jego humor. Redakcja postawiła na ilość, a nie na jakość, w związku z czym otrzymujemy ponad cztery strony (łącznie z rozrzuconymi w obrębie numeru stripami komiksowymi z tytułowym Gwiezdnym Piratem w roli głównej) siermiężnego i mocno wymuszonego ’dowcipu’. Jako jedyna swego honoru broni sekcja Tips & Tricks zawierająca szczegółową instrukcję, jak stworzyć przepaka w jakimś konkretnym systemie (na pierwszy ogień poszedł bushi z Klanu Żurawia do Legendy Pięciu Kręgów) – przyznam, że pomysł jest przewrotny, zabawny i całkiem pożyteczny (każdy gracz ma w sobie coś z manczkina)), a sam dział ma szanse stać się równie kultowym, jak system Tabela, jednak całej reszty ’humoru’ równie dobrze mogłoby nie być. Nikt by chyba po nim nie płakał.
Wiki: Widać Gwiezdny Pirat, wzorem wielu innych gazet, postanowił mieć swój własny ’comic strip’. Problem w tym, ze zwykle do jednego numeru daje sie jeden pasek danego autora/cyklu. W GP – jak poprzednio w śp. MiMie – widać wyrabianie wierszówki.
Zaraz po test studiu natykamy się na ’Tajemnicę Ziem Siredów’, pierwszy z piratowych (przypis: pirackie za bardzo kojarzą się z czarnym rynkiem) „scenariuszy”. Z premedytacją słowo to umieściłem w cudzysłowie, gdyż jest to zestaw pomysłów, a nie standardowe rozpisanie ’pójdziesz-znajdziesz-zrobisz’.
Ingwar: W sumie ’szkico-scenariuszy’ znajdziemy w Gwiezdnym Piracie trzy. Poza ’Tajemnicami’ są to Ostatnia Baszta oraz coś dla miłośników wojskowości – 4 etapy. A każdy z nich, wbrew zapowiedziom, posiada fragment przeznaczony tylko dla oczu Mistrza Gry. Ach, święta Konsekwencjo…
Warto wspomnieć też o artykule poświęconym grze piratem. Podejrzewam, iż znalazł się on w pierwszym GP nie przez przypadek. Szkoda tylko, iż jest taki krótki, bo choć całkiem przydatny, traktuje temat tak trochę na odczepnego. Natomiast bardzo na odczepnego pisany jest Lord Tyrion, czyli rozważania o tym, jakby to było, gdyby wyciągnąć z cyklu Pieśni Lodu i Ognia R. R. Martina jednego z najciekawszych bohaterów i umieścić w swojej kampanii. Tekst ten to typowa ’zapchajdziura’.
Wiki: Teraz czas na ’Niesamowity przekrój’, zapowiadany już na okładce. O ile krótkie komentarze Majkosza do poszczególonych lokacji są ciekawe i trzymają się stylu zaprezentowanego wcześniej w ’Tajemnicy’, o tyle sam przekrój ’rycerskiego gniazda’ pozostawia nieco do życzenia. Ogólnie został on wykonany w dość niesamowitym rzutowaniu, przez co wygląda, jakby Autor niespecjalnie uważał na lekcjach o perspektywie. Ogolnie – pomysł jest niezły, ale wykonanie już nie bardzo… Choć może zamek ten to konstrukt magiczny, wzorowany na twórczości Gaudiego ? Wtedy architektura, zasady perspektywy czy wreszcie prawa fizyki nie mają tu za wiele do roboty.
Z ’rycerskiego gniazda’ trafiamy wprost na podzamcze, a konkretnie na gwiezdny bazar. Rubryka ta zawiera opisy kilku przydatnych (lub mniej, zależy co kto lubi) przedmiotów, jak na przykład Pierścień Kroczącej Śmierci (doobre) czy Uzdę Władzy.
Ingwar: Gwiezdny bazar, Rycerskie gniazdo oraz bestiariusz, tym razem poświęcony Nagom, są jak na razie jedynymi pozycjami zgodnymi z manifestem programowym ogłaszanym od pewnego czasu, zgodnie z którym GP ma być pismem poświęconym głównie D&D i adresowanym do gracza młodszego lub stawiającego zaledwie pierwsze kroki w świecie gier RPG. Niemniej jednak cieszę się, że jak na razie stanowią one nikłą część pisma, gdyż reszta artykułów może być z powodzeniem wykorzystywana przez wszystkich, bez względu na wiek czy staż. Mam cichą nadzieję, że tak już pozostanie. Pasowałoby to zresztą do mojej interpretacji terminu ’pismo pulp-rpg’, który swego czasu towarzyszył wszystkim zapowiedziom ogłaszanym przed wydaniem pierwszego numeru.
To tyle. Powolutku doszliśmy do końca naszej recenzji. Podsumowując, muszę powiedzieć, że Gwiezdny Pirat jest pismem raczej średnim. I chociaż kiepski humor, niezbyt przydatne test studio i nudnawy opis Lorda Tyriona Lannistera rekompensują świeże pomysły, kompetentny galaktyczny kurier oraz świetna oprawa, nie mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu graczowi. Jednak trzymam kciuki i wierzę, że z każdym kolejnym numerem będzie coraz lepiej. GP ma spory potencjał.
Wiki: Na zakończenie nie mogę się powstrzymać przed wyartykułowaniem trapiacego mnie pytania: skąd właściwie wzięłą się nazwa ’Gwiezdny Pirat’. Mnie kojarzy się przede wszystkim z klimatami bliskimi ’space operze’, a przecież praktycznie cały numer poświecony jest fantasy.
Ingwar: Jak usłyszałem przy okazji któregoś konwentu, do nazwy należy się po prostu przyzwyczaić i tyle. Ciekawe, czy doczekamy kiedyś pisma poświęconego RPG bez pretensjonalnego tytułu?
koniec
31 stycznia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Czerwiec 2022
Esensja

30 VI 2022

Wprawdzie upały nie sprzyjają nawet czynnościom wymagającym tak niewiele wysiłku jak czytanie, ale może znajdzie się kilkoro śmiałków chcących nadrobić nasze czerwcowe teksty?

więcej »

Nie przegap: Maj 2022
Esensja

31 V 2022

Jak co miesiąc zapraszamy do sprawdzenia czy nie przegapiliście jakiejś ciekawej recenzji.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2022
Esensja

31 III 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w marcu.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

RPG, literatura i gry wideo
— Igor Kałat

Kawał dobrej roboty
— Igor Kałat

Bombowe Zwierzaczki
— Wiktor Matlakiewicz

Mnóstwo mocnych stron
— Igor Kałat, Wiktor Matlakiewicz

Zagrać w książkę
— Wiktor „Wiki” Matlakiewicz

Pudło czy trafiony?
— Wiktor „Wiki” Matlakiewicz

Wyobraź sobie grę
— Wiktor „Wiki” Matlakiewicz

Bajka o dzielnym graczu
— Igor „Ingwar” Kałat

Nie rozdziobią nas kruki, wrony…
— Wiktor Matlakiewicz

Indianie i kowboje
— Wiktor Matlakiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.