Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Biszkopt: Gra dekady

Fantaści mają Zajdle, planszówkowicze Grę Roku, głównonurtowcy Nike, muzycy MTV Awards, sportowcy Igrzyska. Każdy ma jakieś nagrody, którymi obdarowywani są najlepsi. Co mają erpegowcy? Nagrody ENnie i Origins. Dobrze, zadam pytanie raz jeszcze: co mają polscy erpegowcy? Nic.

Miłosz Cybowski

Biszkopt: Gra dekady

Fantaści mają Zajdle, planszówkowicze Grę Roku, głównonurtowcy Nike, muzycy MTV Awards, sportowcy Igrzyska. Każdy ma jakieś nagrody, którymi obdarowywani są najlepsi. Co mają erpegowcy? Nagrody ENnie i Origins. Dobrze, zadam pytanie raz jeszcze: co mają polscy erpegowcy? Nic.
Ilustracja: <a href='mailto:ortheza@wp.pl'>Łukasz Matuszek</a>
Ilustracja: Łukasz Matuszek
Kwestia może wydawać się co najmniej dziwna: choć istnieje coś takiego jak erpegowy fandom, organizowane są liczne konwenty, funkcjonuje cała masa rozmaitych klubów i stowarzyszeń, portali i magazynów, forów, blogów i innych stowarzyszeń, to nikt do tej pory nie pokusił się, by zainicjować jakiekolwiek nagrody dla wydawanych w Polsce systemów. To przecież godzi w nasza erpegową dumę! My, którzy istniejemy tutaj od czasów „Magii i Miecza”, a nawet wcześniejszych, my, którzy na stałe wbiliśmy się już w rzeczywistość konwentową – nie mamy żadnej nagrody, którą moglibyśmy obdarować dobrych i sumiennych wydawców wraz z ich produktami. Dlaczego?
Pytanie jest o tyleż niezręczne, że przecież mamy przecież kilka inicjatyw, które nagradzają ludzi za ich dokonania. No, może to nieodpowiednie słowo, bo ze wszystkich trzech konkursów tylko jeden z nich, Quentin, nagradza ludzi za to, co stworzyli, czyli za porządnie napisane i skonstruowane scenariusze do dowolnych systemów RPG. Od lat ludzie je piszą i od lat starają się zdobyć tę statuetkę. Nie da się odmówić Quentinowi sporego wpływu na polską kulturę erpegową oraz na to, w jakich kategoriach zaczęto wreszcie pojmować rolę postaci graczy w przygodach (o czym zresztą wspominano w „Graj fabułą”). Jednak to konkurs dla potrafiących wpasować się w gusta jury. Nie bez kozery na stronie Quentina można znaleźć profil każdego z jurorów z informacjami o tym, czego oczekują od konkursowych przygód.
Dwa kolejne konkursy opierają się na praktycznych umiejętnościach grania. Zarówno Puchar Mistrza Mistrzów, jak i GRAMY! są inicjatywami opartymi nie na jakichkolwiek osiągnięciach, ale bardziej na zdolnościach praktycznych. Możemy je potraktować jako inicjatywę od fanów i dla fanów, ale nie brakuje tu rozlicznych kontrowersji, które często towarzyszą tym konkursom (że wspomnę o zwycięstwie Wojtka Rzadka w konkursie GRAMY! przed kilku laty czy niedawne dyskusje nad formą PMM). W obu przypadkach nie mamy do czynienia z czymś, co byłoby faktycznie wyborem fanów, a jedynie decyzją gremium sędziowskiego. A z tym, jak wiadomo, bywa różnie. Janek może znać Franka i mimo że jego sposób prowadzenia nie był odkrywczy, to jednak na niego zagłosuje. Heniek może prowadzić dobre przygody, ale po ostatnich dyskusjach na forum z Kazkiem ten drugi nie zechce przyznać mu żadnej nagrody, bo poczuł się urażony.
Dlaczego zatem, mając tak bogatą tradycję konkursową, do tej pory nikt nie pokusił się o to, by zorganizować coś przypominającego planszówkową Grę Roku czy zagraniczne nagrody Origins czy ENnies? Odpowiedzi są przynajmniej dwie.
Po pierwsze, każdy sobie rzepkę skrobie. Gdyby ktoś wysunął pomysł zorganizowania konkursu na najlepszy produkt erpegowy roku, zaraz pojawiłyby się komentarze dotyczące tego, że to pomysł bez sensu, że tego nie da się zorganizować, że ktoś nie będzie chciał zagłosować, bo, dajmy na to, konkurs zorganizuje Poltergeist, a nie Valkiria. Innymi słowy problemem jest to, że brak jednej konkretnej platformy, która mogłaby zrzeszać erpegowców. Kiedyś Seji zaproponował utworzenie serwisu gryfabularne.pl, który miałby być naszym odpowiednikiem podobnego portalu poświęconego planszówkom. Że był to dowcip primaaprilisowy, można było się domyślić, jednak sam fakt, iż mało kto uwierzył w takie ambitne plany, o czymś świadczy. Bo generalnie rzecz biorąc, ciężko o bardziej niezorganizowane i podzielone środowisko niż polscy erpegowcy.
Po drugie, nawet zakładając, że udałoby się zjednoczyć wszystkich pod sztandarem jednej nagrody, należy podstawić sobie pytanie: czy jest co nagradzać? Czy w ciągu jednego obrotu Ziemi wokół Słońca pojawi się w Polsce na tyle dużo nowości erpegowych, by potencjalni fani mogli wybrać te najlepsze? Owszem, ostatnio zaczyna się dziać coraz więcej. Wydano Klanarchię, Wolsunga i Exalted, a nawet Wampira i Wilkołaka. Jednocześnie pożegnaliśmy się z dodatkami do drugiej edycji Warhammera, a liczenie na to, iż ISA obdaruje nas czymś nowym spod znaku Dungeons and Dragons, byłoby chyba sporą naiwnością. Portal nie ustaje w promowaniu Neuroshimy, a ostatnio uderzył także w rynek Indie RPG. Czyli coś jednak się dzieje. Czy to jednak wystarczająco dużo, by móc zorganizować jakikolwiek konkurs na erpega roku? A może pytanie powinno brzmieć: czy wiele jest osób, które miały styczność z ponad połową wydanych ostatnio podręczników? Bo jeśli nie, jak bardzo potencjalne głosowanie byłoby obiektywne i miarodajne? Fani Neuroshimy zagłosowaliby na „Bestiariusz”, fani Wolsunga na Wolsunga itp. I zamiast konkursu na najlepszy podręcznik wyszedłby plebiscyt popularności.
Dlatego chyba zamiast rozdawać nagrody roku, powinniśmy bardziej się zaangażować w inicjatywy pokroju Gry Pięciolatki. Lub Gry Dekady. Będzie łatwiej i z pewnością będziemy mieli w czym wybierać.
koniec
8 grudnia 2009
TORowi za inspirację do dokończenia felietonu serdecznie dziękuję.

Komentarze

10 XII 2009   11:03:56

Nie wiem, Miloszu, skad wziales planszowki przy okazji przywolania mojego primaaprilisowego zartu. :) To bylo moje naigrywanie sie z gadania o profesjonalizmie obecnego wowczas tu i owdzie w sieci.

Sam pomysl - jego zalozenia techniczne i cele (choc juz niekoniecznie przewidywana popularnosc) - jest jak najbardziej do zrealizowania (koncepcyjnie byloby to polaczenie RPGNow z DriveThruRPG, Bagnem i Polterem). Przeszkoda jest jednak nie brak zjednoczonego fandomu (jak dla mnie to on jest w miare zjednoczony, a spory ideologiczne sa wszedzie), a brak potrzebnych funduszy i spore ryzyko, ze projekt sie nie zwroci. Choc jakbym mial zbedne kilkadziesiat tysiecy, to bym sprobowal. :)

A pomysl z wyborem gry dekady swietny. :>

PS. Trzy osoby sie nabraly, nawet telefon dostalem w tej sprawie. ;)

13 XII 2009   14:55:00

Seji, to było takie moje pierwsze skojarzenie. Skoro funkcjonuje uniwersalny serwis poświęcony planszówkom, nie udałoby się chyba stworzyć czegoś równie uniwersalnego nie czerpiąc w jakimś stopniu z tego wcześniejszego.

Że sam pomysł jest do zrealizowania jestem tego świadom. Kiedy znajdzie się sponsor, sam chętnie ideę wspomogę;-)

Grę dekady możemy zainicjować już w przyszłym roku. Ciekawe co by wygrało.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Marzec 2022
Esensja

31 III 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w marcu.

więcej »

Nie przegap: Luty 2022
Esensja

28 II 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w lutym.

więcej »
Fot. Press Photo Center/East News

Pożegnania 2021 (4/4)
Jarosław Loretz

25 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Międzynarodówka
— Miłosz Cybowski

Czym się różni dobry podręcznik?
— Miłosz Cybowski

Fan kontra wydawca
— Miłosz Cybowski

Kiedy siodła zaczynają płonąć
— Miłosz Cybowski

Przyzwyczajenia drużynowe
— Miłosz Cybowski

Znaj promocją, mocium panie
— Miłosz Cybowski

Nuda nasza powszednia
— Miłosz Cybowski

Z nadzieją patrzmy w przyszłość
— Miłosz Cybowski

Przepraszam, a gdzie kreda?
— Miłosz Cybowski

Dlaczego Dostojewski jest do niczego
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
— Miłosz Cybowski

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Najlepszą obroną nie była obrona
— Miłosz Cybowski

Krótko o grach: Technika walki gazrurką
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Problemy łóżkowe Polaków
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Maj 2022
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Krótko o książkach: Fizyka w teorii i praktyce
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.