Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Biszkopt: Nuda nasza powszednia

Do dziś pamiętam, w jak bezbrzeżne zdumienie wprawił nas, początkujących studentów historii, jeden z wykładowców. Na pierwszym roku przyznał on z rozbrajającą szczerością, iż lektura wielu historycznych opracowań to wyjątkowo nudne zajęcie. Kolejne lata studiów tylko potwierdziły jego słowa. Czy nie podobnie jest w przypadku podręczników do RPG?

Miłosz Cybowski

Biszkopt: Nuda nasza powszednia

Do dziś pamiętam, w jak bezbrzeżne zdumienie wprawił nas, początkujących studentów historii, jeden z wykładowców. Na pierwszym roku przyznał on z rozbrajającą szczerością, iż lektura wielu historycznych opracowań to wyjątkowo nudne zajęcie. Kolejne lata studiów tylko potwierdziły jego słowa. Czy nie podobnie jest w przypadku podręczników do RPG?
Ilustracja: <a href='mailto:ortheza@wp.pl'>Łukasz Matuszek</a>
Ilustracja: Łukasz Matuszek
Ostatni mój kontakt z podręcznikiem do RPG był wyjątkowo krótki. Zacząłem przedzierać się przez „Aces and Eights”, zatrzymałem się na rozdziale poświęconym mechanice i na samą myśl o powrocie wciąż mnie mdli. Z dotychczasowych doświadczeń mogę jedynie potwierdzić słowa Omleta, który mimochodem nadał systemowi miano symulatora, a nie erpega. I jest w tym wiele prawdy. Otrzymujemy w nim bowiem mnóstwo skomplikowanej i szczegółowej mechaniki pojedynków strzeleckich i nie tylko. Nawet wyścigi konne zostały osobno opisane, o ilości zębów traconych podczas poważnego uderzenia obuchem w głowę nie wspominając. O ile niektóre patenty są nowatorskie i całkiem interesujące (całe koło trafień), o tyle zastosowanie ich i przełożenie tego na tabelki, cechy i rzuty wygląda gorzej niż Kryształy Czasu. Ale skoro jako jedną z opcji rozgrywki autorzy podają zwykłą burdę w saloonie, to ciężko się dziwić, że system wygląda tak, a nie inaczej.
Co z innymi podręcznikami? Sięgając do poprzednich doświadczeń, nadal nie mogę powiedzieć, bym poczuwał się szczególnie wciągnięty w klimat takich systemów jak Geist, Exalted czy Promethean. Owszem, czytało się je o wiele łatwiej od wspomnianego westernowego symulatora, jednak bez większego entuzjazmu. Ileż razy można przekopywać się przez te same rozdziały poświęcone tworzeniu postaci, umiejętnościom, mocom nadprzyrodzonym, zasadom prowadzenia itp.? Po nastym podręczniku poznawanie nowych spojrzeń na te same zagadnienia (poruszane dziesiątki i setki razy w znanych i nieznanych mi systemach) najzwyczajniej w świecie zaczyna nużyć.
No właśnie, jakie znaczenie ma tutaj liczba „zaliczonych” podręczników? W Starych Dobrych Czasach™ byłem w stanie po kilka razy czytać podstawkę do Warhammera, Earthdawna czy Martwych Ziem. Od deski do deski. Ale gdybyście teraz zasugerowali, bym przeczytał raz jeszcze „Changelinga” czy „Eberrona”, popatrzyłbym na Was cokolwiek dziwnie i zapytał, czy wyglądam na kogoś, komu się nudzi.
Więc jednak wiek erpegowy (na który narzekał niedawno Kamil w swojej recenzji „Kiedy rozum śpi”) ma znaczenie? Na ile to kwestia „przegranych” lat, a na ile liczba przeczytanych podręczników? A na ile po prostu kiepsko napisanych systemów? Z perspektywy czasu każdy chyba przyzna, że podstawka do Warhammera jest kiepska. Ale czy nie jest tak, że to powieści powinny być ciekawe, a podręczniki do RPG, będące jedynie podstawą do prawdziwej zabawy tworzonej podczas sesji, nie muszą?
Jak w takim razie przekonać erpegowców do gry, jeśli nie dobrze napisanymi podręcznikami?1) Cóż, można zawsze stawiać na oprawę graficzną, która prędzej niż później przyciągnie czyjąś uwagę. Nie zawsze idzie to w parze z interesującą treścią czy nawet sensownym systemem, ale niektórzy mogą się na to złapać. Nawet ja po przekartkowaniu podstawki do Rogue Tradera przez chwilę zastanawiałem się, czy nie byłoby przyjemnie wzbogacić swoją kolekcję takim podręcznikiem. Można też wiele zdziałać ceną. W dobie podręczników, na które niekiedy zmuszeni jesteśmy wydać ponad sto złotych, sprzedanie czegoś taniej niż inni może przynieść spory sukces.2)
Wydaje się jednak, że nawet cena nie pomoże, jeśli podręcznik jest nędznie napisany. Nawet Savage Worlds nie zyskałoby popularności bez Szyderczego Jacka i przystępnego przedstawienia zasad. Co zatem sprawia, że podręczniki są nudne? Czy nie jest to powielanie tych samych schematów? Wstęp, tworzenie postaci, opis mechaniki, opis świata, zakończenie? Wszak przeciętny erpegowiec zdołał poznać ten szyk treści podręcznikowych lepiej niż fakturę swoich ulubionych kostek. Nie wygląda jednak wcale na to, by komukolwiek ten fakt przeszkadzał – w końcu od lat się sprawdza i sprzedaje. Ergo – jest dobry.
Wydaje się, iż dla tych znudzonych standardowymi metodami oferowanymi przez podręczniki idealnym rozwiązaniem jest Indie RPG. Jako produkcje niezależne muszą bronić się same. Muszą też dysponować odpowiednio zachęcającą konwencją, układem i treścią. Nawet jeżeli trafiają w gusta nielicznych, mają tę przewagę nad zwykłymi podstawkami, że z założenia są po prostu ciekawsze. Nie powielają schematów. Prezentują coś zupełnie odmiennego. I potrafią tchnąć nowe siły w znudzonych konwencjonalnością erpegowców.
Z drugiej strony zawsze można iść w kierunku board-RPG pokroju Warhammera i czwartej edycji Dungeons and Dragons. Jeśli o mnie chodzi, zacząłem już polowanie na „Mouse Guard RPG”.
koniec
24 marca 2010
1) Niektórzy po moim ostatnim felietonie sugerowali, że właśnie rodzaj promocji opartej na „szturmie RPG” zachęca wielu nowicjuszy do sięgnięcia po podręczniki.
2) I to właśnie niska cena (obok dobrej jakości) sprawia, że podręczniki do Savage Worlds sprzedają się jak ciepłe bułeczki.

Komentarze

24 III 2010   14:25:38

Fajna recenzja, tylko czemu zdradza taką masę szczegółów? Na dodatek je interpretuje - co, jako widz, wolałbym raczej zrobić samodzielnie ;-) .

24 III 2010   17:04:18

Krytykujesz powielanie schematów, ale przecież trzeba pamiętać, że autorzy każdego podręcznika muszą dopuścić możliwość, iż dla pewnej grupy czytelników będzie on pierwszym po jaki sięgną i wtedy te wszystkie rozdziały pt. "co to jest RPG" i jak tworzyć postać są potrzebne.
Po to jest podstawka, żeby zawierała podstawowe właśnie informacje potrzebne graczom.
Starzy wyjadacze mogą sobie przecież te rozdziały opuścić.
Nikt nikomu nie każe czytać od deski do deski.

24 III 2010   17:33:38

Ej, w A&8 jest tez generator i symulator spedu bydla, z zaleznoscia ceny miesa od trawy, jaka jest po drodze. To mnie urzeklo :)

24 III 2010   20:34:18

Milosz, poczytaj Twilight: 2000 albo Twilight: 2013. Kazda inna mechanika bedzie nieskomplikowana. Po Rolemasterze kazda inna bedzie przystepna i latwa w lekturze. ;)

29 III 2010   15:26:13

Beatrycze, ale przecież Indie RPG także dopuszczają możliwość, iż odbiorcy są początkującymi graczami. Castle Falkenstein także dopuszczał taką możliwość. Jest mnóstwo przykładów podręczników, które są jednocześnie przystępne dla nowicjuszy, jak i wyjadaczy. A taki Monastyr, choć mówi, czym jest RPG bardzo wyraźnie, zbywa początkującego Mistrza Gry stwierdzeniem, że ten podręcznik nie nauczy go prowadzenia.

Piotr, ja widziałem rozmaite przymioty koni (żucie drewna moim ulubionym). Zastanawiam się, jak ten system zdobył taką popularność. Chyba że ludzie biorą go jako suplement do DL;-)

Seji, a wiesz, że się skuszę? Jest chyba nawet jakaś przecena na dth.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Marzec 2022
Esensja

31 III 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w marcu.

więcej »

Nie przegap: Luty 2022
Esensja

28 II 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w lutym.

więcej »
Fot. Press Photo Center/East News

Pożegnania 2021 (4/4)
Jarosław Loretz

25 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Międzynarodówka
— Miłosz Cybowski

Czym się różni dobry podręcznik?
— Miłosz Cybowski

Fan kontra wydawca
— Miłosz Cybowski

Kiedy siodła zaczynają płonąć
— Miłosz Cybowski

Przyzwyczajenia drużynowe
— Miłosz Cybowski

Znaj promocją, mocium panie
— Miłosz Cybowski

Z nadzieją patrzmy w przyszłość
— Miłosz Cybowski

Przepraszam, a gdzie kreda?
— Miłosz Cybowski

Dlaczego Dostojewski jest do niczego
— Miłosz Cybowski

Gra dekady
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
— Miłosz Cybowski

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Najlepszą obroną nie była obrona
— Miłosz Cybowski

Krótko o grach: Technika walki gazrurką
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Problemy łóżkowe Polaków
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Maj 2022
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Krótko o książkach: Fizyka w teorii i praktyce
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.