Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Loch Ness›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLoch Ness
Data produkcji2010
Producent Red Glove
Wydawca Granna
Info2-5 graczy, od 4 lat
Cena75,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Mała Esensja: A kto widział Dziubdziuba?
[„Loch Ness” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Baśniowe stworzenia przemawiają do dziecięcej wyobraźni – szczególnie jeśli wbrew oczekiwaniom okazują się przyjaźnie nastawionymi pociechami. Sympatyczny łeb potwora z okładki gry „Loch Ness” wydawnictwa Granna z pewnością urzeknie najmłodszych planszówkowiczów.

Justyna Lenda

Mała Esensja: A kto widział Dziubdziuba?
[„Loch Ness” - recenzja]

Baśniowe stworzenia przemawiają do dziecięcej wyobraźni – szczególnie jeśli wbrew oczekiwaniom okazują się przyjaźnie nastawionymi pociechami. Sympatyczny łeb potwora z okładki gry „Loch Ness” wydawnictwa Granna z pewnością urzeknie najmłodszych planszówkowiczów.

Dziękujemy sklepowi Kawroz za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

‹Loch Ness›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLoch Ness
Data produkcji2010
Producent Red Glove
Wydawca Granna
Info2-5 graczy, od 4 lat
Cena75,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Ów potwór, pieszczotliwie zwany Nessie, został zaskakująco przedstawiony jako trzy widoczne nad wodą części – głowa, grzbiet i sam ogon (ustawia się je w ciągu na sąsiadujących polach). Wszak nikt nie wie, jak duża jest Nessie i czy w ogóle uda nam się ją dostrzec. Z natury to bardzo nieśmiałe stworzenie, szczególnie zmyka przed ciekawskimi obiektywami. Gdy jednak jesteśmy wystarczająco cierpliwi i przebiegli, będziemy mogli pochwalić się wyjątkowymi kadrami. Oczywiście nie wszystkie próby przyniosą upragnionej jakości zdjęcia.
Prostokątna plansza przedstawia jezioro usiane punktami widokowymi, tak na brzegach, jak i na wyspach. Z każdego z nich widać kilka obszarów na wodzie, po których śmiga zwierzę, a które są połączone liniami i przebiegają wokół wysp i pomiędzy nimi. Gracze wysyłają dwóch swoich fotografów (trzech w rozgrywce dwuosobowej) do dowolnych miejsc, skąd sądzą, że uda im się zrobić dobre ujęcie. Podczas tury rzucamy kostką i poruszamy figurką Nessie (wszystkimi segmentami oczywiście), po czym sprawdzamy, komu udało się ją sfotografować – jeśli na polu zajmowanym przez zwierzę jest symbol punktu widokowego, na którym stoi nasz fotograf, wyciągamy z woreczka kartonik ze „zdjęciem”. Te kafelki przedstawiają różnej jakości ujęcia – punktowane od 1 do 5, a wizualnie różniące się ostrością i zasięgiem kadru. Z tyłu mają gwiazdki w odpowiadającej liczbie punktów – które doskonale sprawdzają się podczas rozgrywek najmłodszych. Eliminują one potrzebę dodawania: po odwróceniu zdobytych kartoników dziecko może policzyć po kolei wszystkie symbole, co na pewno jest łatwiejsze niż abstrakcyjne jeszcze sumowanie.
Jeśli fotograf w swoim polu widzenia ma dwa lub wszystkie trzy fragmenty zwierzęcia, losuje odpowiednio dwa lub trzy kartoniki z woreczka, wybiera najkorzystniejsze ujęcie, a resztę odrzuca. Gra kończy się z chwilą, gdy zabraknie kafelków do dobierania. Oprócz tych podstawowych zasad mamy do dyspozycji jeszcze kilka wariantów rozgrywki, które wedle uznania możemy wybrać lub połączyć. Pierwsza modyfikacja narzuca nam podczas losowania zdjęć z woreczka zdecydować się od razu, czy daną fotografię chcemy zatrzymać, czy próbujemy dalej (ostatnią z dozwolonych musimy już zatrzymać). Kolejna pozwala na przyspieszenie lub spowolnienie ruchu Nessie – w zamian za odrzucenie jednego z wcześniej zdobytych zdjęć możemy dodać do rzutu kostką lub od niego odjąć wartość kartonika. Ostatnia zmiana dotyczy ruchu zwierzęcia. Na kostce widnieją cyfry od 3 do 6 (o tyle pól możemy poruszyć Nessie) oraz symbol wody, który oznacza, że stworzenie nurkuje i wynurza się w dowolnym miejscu planszy. W rozgrywce podstawowej po wynurzeniu zwierzęcia możemy robić zdjęcia, ostatni wariant tego zabrania, więc trzeba się lepiej zastanowić, gdzie je umieścić.
Nawet przy większej liczbie graczy „Loch Ness” zachowuje balans – potwór porusza się po całym jeziorze (fotografowie graczy są ustawieni w różnych miejscach, a każdy kieruje go w swoją stronę). Zasady są bardzo proste i dzieci, po jednej czy dwóch partiach ze starszymi, bez problemu zapamiętują kolejność ruchów. Wykonanie jest porządne i estetyczne, a każdy rwie się do przesuwania sympatycznej, trzyczęściowej Nessie. Wesołe, ciepłe barwy, jak i nie tak typowa dla dzieci duża, dwunastościenna kostka przyciągają ich uwagę. Co ciekawe, dorośli bawią się przy tej grze równie dobrze, co ich pociechy. Szczególnie godnym pochwały jest zadbanie o szczegóły, które świadczą, że ta gra jest świadomie kierowana do dzieci – zastosowanie wspomnianych gwiazdek do liczenia punktów, a także faktyczne zróżnicowanie jakości zdjęć na kafelkach o różnej punktacji (np. te za 1 mogą być w połowie czarne lub prześwietlone i niewyraźne, na 3 widnieje tylko jakiś fragment zwierzęcia, a na 5 mamy dobre całościowe ujęcie). Dodatkowo możliwość modyfikacji zasad pomaga w dostosowaniu poziomu trudności do umiejętności dziecka. Ponadto równe szanse dla dzieci i dorosłych zapewnia losowanie fotografii, tak naprawdę nie ma tu miejsca na zbytnie planowanie, które faworyzowałoby rodziców. Z pomniejszych wad można wymienić dołączony do gry woreczek, który jest odrobinę za mały na dość duże tekturowe kafelki i dość nieporęczny do losowania.
„Loch Ness” nie jest skierowane do grona samych starszaków, których może nudzić na dłuższą metę, a raczej – do uczestników zróżnicowanych wiekowo lub samych dzieci. Rozgrywka jest szybka i przyjemna, rzuty kostką ekscytują maluchy, tak samo jak sympatyczna Nessie, a system punktacji wspomaga naukę liczenia i sumowania.
koniec
27 maja 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o grach: Każda pora jest dobra
Miłosz Cybowski

27 IX 2019

Jest coś w „Porach roku”, co jednych urzeknie, drugich zniechęci. Nie zmienia to faktu, że to połączenie gry karcianej z kośćmi i żetonami zasługuje na uwagę. I to nie tylko dzięki bardzo ładnej szacie graficznej.

więcej »

Krótko o grach: Mała rzecz, a cieszy
Miłosz Cybowski

16 V 2019

„Preludium” to najmniejszy z dotychczasowych dodatków do „Terraformacji Marsa”, ale nie dajcie się zwieść – kilkadziesiąt dodatkowych kart poważnie modyfikuje i przyspiesza rozgrywkę.

więcej »

Krótko o grach: Nie tylko Mars i Wenus
Miłosz Cybowski

15 V 2019

Nie wiem do końca, co myśleć na temat „Kolonii”. Z jednej strony dodatek ten wprowadza o wiele więcej ciekawych rozwiązań niż „Wenus”, ale z drugiej strony znacząco zaburza balans rozgrywki.

więcej »

Polecamy

Ale jak to: zablokowane?

Online:

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Guzik szczęścia
— Marcin Mroziuk

Każdy pies może być wyjątkowy
— Marcin Mroziuk

Skarby ukryte w ziemi
— Marcin Mroziuk

Wszystkie sekrety geografa
— Marcin Mroziuk

Przyjaźń i ochrona środowiska
— Marcin Mroziuk

Bukiet godzien podziwu
— Marcin Mroziuk

Wiedza nie musi być nudna
— Joanna Kapica-Curzytek

Magia, która zmienia świat
— Joanna Kapica-Curzytek

Idziemy do lekarza
— Joanna Kapica-Curzytek

Pochwała różnorodności
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż autora

Rok na 102: Weekend na KARToflisku (I)
— Miłosz Cybowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

To, czego nie widać na powierzchni
— Justyna Lenda

Alfheim Daily #13
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Alfheim Daily #12
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Alfheim Daily #11
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Alfheim Daily #10
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Solidne fundamenty to podstawa
— Justyna Lenda

Od Kolumba do Columbo w 30 sekund
— Justyna Lenda

Czy czarne pidżamy istnieją?
— Justyna Lenda

Kiedy wpadniesz na żyłę złota, drąż dalej!
— Justyna Lenda

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.