Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2022
w Esensji w Esensjopedii

Josep M. Allué
‹Dixit Jinx›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDixit Jinx
Data produkcjiluty 2012
Autor
Wydawca Hobbity.eu
CyklDixit
Info3-6 graczy, od 10 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Bajecznych skojarzeń ciąg dalszy
[Josep M. Allué „Dixit Jinx” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Dixit: Jinx” to zupełnie nowa jakość dla „Dixita”. Tym razem na kartach mamy wiele ciekawych iluzji i obrazków bardziej symbolicznych. Zapraszamy do ponownego spotkania z tą niezwykłą i arcyciekawą grą.

Kamil Sambor

Bajecznych skojarzeń ciąg dalszy
[Josep M. Allué „Dixit Jinx” - recenzja]

„Dixit: Jinx” to zupełnie nowa jakość dla „Dixita”. Tym razem na kartach mamy wiele ciekawych iluzji i obrazków bardziej symbolicznych. Zapraszamy do ponownego spotkania z tą niezwykłą i arcyciekawą grą.

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Josep M. Allué
‹Dixit Jinx›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDixit Jinx
Data produkcjiluty 2012
Autor
Wydawca Hobbity.eu
CyklDixit
Info3-6 graczy, od 10 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
„Dixit” podbił serca wielu. Piękne, oniryczne rysunki, ciekawe zasady i mnóstwo zabawy w towarzystwie przyjaciół. Doczekał się już dodatku karcianego oraz kontynuacji w postaci „Dixit Odyssey”, udostępniającego możliwość rozgrywki do dwunastu osób. Jednak wciąż była to ta sama gra, gdzie każdy dokładał karty do skojarzeń jednej z osób. Za sprawą nowego autora „Dixit: Jinx” działa zgoła inaczej. W jego przypadku wystawiamy na stół kwadrat składający się z dziewięciu obrazków, a jeden z graczy losuje specjalną kartę, na której zaznaczona jest pozycja jednego z już wyłożonych. Zadaniem tej osoby jest wymyślić skojarzenie odnośnie danej ilustracji – takie, by inni zawodnicy mogli się pomylić, wskazując błędnie inne rysunki, ale jednocześnie – by ktoś był w stanie odgadnąć ten prawidłowy.
Po wypowiedzeniu skojarzenia, gracze starają się jak najszybciej (tak, by inni nas nie ubiegli) wskazać właściwy obrazek. Jeśli dwie osoby wskażą ten sam, ta z nich, która pierwsza krzyknie „Jinx!”, zostawia nad danym obrazkiem palec. Jednak jeśli wskaże się zły, a narrator poinformuje o tym od razu, taka karta stanowi dla niego punkt. Właściwie wskazana karta to punkt dla danego gracza. Jeśli nikomu nie udało się odnaleźć stosownej ilustracji (a mamy jedną próbę na gracza), wtedy prowadzący musi odrzucić jedną ze swoich kart punktów. Kolejka zaś przechodzi dalej. Układany jest nowy kwadrat (należy dołożyć brakujące karty) i następny zawodnik losuje kartę wskazującą punkt odniesienia dla skojarzeń. Gra się toczy do momentu, aż nie będzie już można utworzyć nowego kwadratu z kart. Należy zaznaczyć, że siedemdziesiąt jeden kart jest dwustronnych i tylko nieliczne obrazki się powtarzają.
Dla tych, którzy grali w „Dixit”, zasady mogą nie brzmieć zbyt porywająco, jednak gra pokazuje pazur podczas rozgrywki. Oczywiście nie jest to tytuł typowo imprezowy, gdzie różne dziwne i zabawne skojarzenia będą wywoływać u współgraczy salwy śmiechu. To jest gra, w której rzeczywiście można pomyśleć i dobrać odpowiednie skojarzenie do danej karty, obserwując sytuację na stole, dodatkowo warto dobierać skojarzenie podług liczby graczy biorących udział w grze. Jeśli może ono naprowadzić na sześć kart, a graczy jest tylko czterech, to wiadomym jest, że niekoniecznie musi zostać wskazany obrazek, o który nam chodziło. „Dixit: Jinx” rzeczywiście bardziej przypomina grę niż zabawę, w której mówimy skojarzenie, a reszta szuka u siebie kart pod dane słowo, zwrot czy tytuł. Nie ma tu elementu losowego w postaci braku kart u przeciwników, jest nadal wiele miejsca, by używać wyobraźni, mam nawet wrażenie, że obrazki dają większe pole do popisu niż te z „Dixita”. Ja się bawiłem świetnie za każdym razem. Przypomina to czasami układanie zagadek, gdy między obrazkami doszukujemy się różnych powiązań i staramy wybrać takie, by inni gracze zdołali się pomylić i dopiero później odkryć właściwą kartę. Zabawa ma też wiele z patrzenia w chmury i szukania w nich różnych kształtów, co na pewno jest elementem, który przemówi do młodszych graczy.
„Dixit: Jinx” to zupełnie inna gra, innego autora, dająca całkiem inną rozrywkę z rozgrywki. Łamanie głowy i poszukiwanie mało oczywistych skojarzeń i powiązań między obrazkami spowodowało, że gra bardziej mi odpowiada niż zwykły „Dixit”, ale tym samym straciła ona trochę z charakteru imprezowego, co mogło się podobać niektórym fanom oryginalnego tytułu. Innymi słowy, warto spróbować, by przekonać się, czy chcemy ją kupić, poza tym proponuję nie kierować się okładką, która jest dość brzydka i sugeruje zawartość gry przeznaczonej dla dzieci w wieku lat czterech, a tak zdecydowanie nie jest. Jeśli chcecie się poczuć jak na polanie, patrząc w chmury i wymyślając kształty, to polecam Wam „Dixit: Jinx”.

Wrażenia z gry:

Jakub Małecki: Mnie osobiście bardziej podoba się jednak „zwykły” Dixit. W jakimkolwiek towarzystwie bym go nie wyciągnął, zawsze wzbudzał wśród grających zachwyt. Z nową wersją bywało różnie. „Dixit: Jinx” jest na pewno mniej intuicyjny, gracz wymyślający musi bardzo szybko reagować na wskazywane przez pozostałych karty. Niektórzy mogą też próbować przeczekać pierwsze wskazania, by zwiększyć swoją szansę na trafny strzał. Pojawia się kalkulacja, a rozgrywka nie wzbudza już błogiego uśmiechu. Nie powiem, że jest to odcinanie kuponów, bo to wciąż gra pobudzająca wyobraźnię, ale ja jestem trochę zawiedziony. 60%

koniec
20 kwietnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Erpegi ze starej szafy: Zasoleni Hiszpanie
Miłosz Cybowski

24 IX 2022

Po całej trylogii „Unharrowed Moon”, siódma przygoda groszowa stanowi prawdziwy powiew świeżości. Co prawda nie można powiedzieć, by była czymś unikatowym, ale „Forbidden God” spełnia swoją rolę jako intrygująca historia, choć pozostawia sporo do życzenia.

więcej »

Erpegi ze starej szafy: Zero sensu
Miłosz Cybowski

17 IX 2022

„Ground Zero” stanowi finał trzyczęściowej mini-kampanii – finał równie słaby, co jej poprzednie części.

więcej »

Erpegi ze starej szafy: Niepotrzebna kontynuacja
Miłosz Cybowski

10 IX 2022

Crossover Martwych Ziem i Wilkołaka został od razu pomyślany jako trylogia, a „Savage Passage” jest jej środkową częścią. Nie ma co owijać w bawełnę: jeśli „Strange Bedfellows” byli kiepscy, to co dopiero powiedzieć o tej – pożal się Boże – przygodzie!

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

W trzy lata do potęgi
— Kamil Sambor

Innowacyjny rozwój gry karcianej
— Kamil Sambor

Wojna z prawdziwym rozmachem
— Kamil Sambor

Zbuduj, zasiedl, wymrzyj
— Kamil Sambor

Fantastyczna menażeria
— Kamil Sambor

Noc w muzeum
— Kamil Sambor

Groooaaarrr… nom… nom…
— Kamil Sambor

Samotność poza planszą
— Kamil Sambor

Sese Seko Mobutu vs Moise Czombe
— Kamil Sambor

Uduchowiona logika
— Kamil Sambor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.