Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

‹Goa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGoa
Data produkcji2012
Wydawca Lacerta
EAN5908445421174
Info2-4 graczy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wyprawy po przyprawy
[„Goa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Portugalia była pierwszym na świecie państwem prowadzącym politykę kolonialną. Po dotarciu do zachodnich wybrzeży Indii i założeniu faktorii handlowych do pracy przystąpili kupcy, mający zagwarantować swojemu krajowi pozycję lidera światowego handlu. Taka właśnie rola przypadnie nam podczas rozgrywki w „Goa”.

Jakub Małecki

Wyprawy po przyprawy
[„Goa” - recenzja]

Portugalia była pierwszym na świecie państwem prowadzącym politykę kolonialną. Po dotarciu do zachodnich wybrzeży Indii i założeniu faktorii handlowych do pracy przystąpili kupcy, mający zagwarantować swojemu krajowi pozycję lidera światowego handlu. Taka właśnie rola przypadnie nam podczas rozgrywki w „Goa”.

Dziękujemy sklepowi Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

‹Goa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGoa
Data produkcji2012
Wydawca Lacerta
EAN5908445421174
Info2-4 graczy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przenieśmy się do początku XVI wieku. Portugalia znajduje się u szczytu swej kolonialnej potęgi. Kilka lat wcześniej słynny podróżnik Vasco da Gama jako pierwszy człowiek opłynął Afrykę. Otwarło to jego rodakom możliwość podboju ziem u wybrzeży Indii, a co za tym idzie kontrolę nad dostawami egzotycznych przypraw do Europy. Celem graczy, wcielających się w portugalskich kupców, jest zajęcie się logistyczną stroną całego przedsięwzięcia. Trzeba przecież wybudować statki, zaplanować wyprawy, założyć i rozwinąć zamorskie kolonie, wreszcie zadbać o uprawy. Wyzwań czeka więc co niemiara.
Tytuł gry pochodzi od nazwy stanu na zachodnim wybrzeżu Półwyspu Indyjskiego. Goa zostało podbite w 1510 roku przez admirała Alfonso de Albuquerque, który uczynił je politycznym i handlowym centrum portugalskich posiadłości w Indiach. Dziś obszar ten jest najsłynniejszym regionem turystycznym tego kraju.
Rozgrywka toczy się na trzech obszarach. Na planszy głównej należy losowo rozłożyć dwadzieścia pięć żetonów aukcji w układzie 5x5. Każdy otrzymuje swoją planszę osobistego rozwoju oraz planszę gracza. Na tej pierwszej zaznacza się postęp osiągnięty w pięciu różnych dziedzinach, druga natomiast jest miejscem zakładania plantacji i kolonii. Wszyscy otrzymują także określoną ilość zasobów początkowych w postaci kart kolonistów, statków oraz dukatów.
Gra podzielona jest na dwie identyczne, następujące po sobie części: A i B. W trakcie trwania każdej z nich odbywają się cztery rundy, składające się z trzech czynności. Po pierwsze, gracze zagrywają kolejno specjalne wskaźniki aukcji, kładąc je na żetonach ułożonych na planszy. Należy stosować się do zasady, że następny wskaźnik może być położony na kafelku sąsiadującym bokiem lub ukosem z poprzednim. Następnie odbywa się licytacja wybranych w ten sposób żetonów. Rozpoczyna zawsze gracz po lewej od posiadacza konkretnego wskaźnika, podając sumę, jaką jest gotowy zapłacić za kafelek, lub pasując. Ostatni głos należy do właściciela, który może go kupić płacąc o jeden dukat mniej, niż najwyższa zadeklarowana stawka, bądź sprzedać go graczowi, który zaproponował najwyższą sumę. Trzeba przyznać, że takie rozwiązanie sprawdza się znakomicie, gdyż osoba z brakiem funduszy na koncie może w ten sposób łatwo podreperować ich stan.
Dzięki zdobywaniu żetonów gracze wzbogacają się m.in. o kolonistów, statki, karty wypraw, dodatkowe akcje, punkty zwycięstwa czy nowe plantacje. A do czego służą te ostatnie? Po ich pozyskaniu otrzymujemy od jednego do trzech znaczników przypraw: imbiru, cynamonu, pieprzu, goździków bądź gałki muszkatołowej. I tutaj przechodzimy do ostatniej czynności w rundzie, czyli do przeprowadzania akcji. Każdy ma ich do wykonania trzy, pula ta może być jednak zwiększona dzięki posiadaniu kart dodatkowej akcji. Na co można je spożytkować? Jedną z możliwości jest zwiększenie postępu na planszy rozwoju. Płacąc wymagane przyprawy oraz odpowiednią liczbę kart statków, możemy przesunąć znacznik w jednej z pięciu kolumn. Każda z nich posiada pięć poziomów, a im on wyższy, tym większe korzyści czerpiemy. Pozostałe akcje polegają bowiem na aktywowaniu jednej z kolumn. W ten sposób uzyskamy karty statków, uzupełnimy nasze puste kolonie i plantacje, zbierzemy podatki, dobierzemy karty wypraw wzmacniające nasze możliwości oraz założymy nowe kolonie. Ostatnia opcja wprowadza element losowy do gry. Dla każdego z graczy dostępne są cztery kolonie, o różnej wymaganej do ich założenia liczbie kolonistów. Postęp w kolumnie wskazuje, iloma ludźmi aktualnie dysponujemy. Następnie dociąga się dwie karty z wierzchu talii wypraw. W ich lewym dolnym rogu widnieje od jednego do trzech kolonistów. Jeśli nadal nam ich brakuje, pozostałych możemy dorzucić z ręki. Operacja ta z powodu braku środków może się jednak nie powieść.
Po fazie A usuwamy z planszy nie wybrane dotąd żetony, po czym rozkładamy kolejne dwadzieścia pięć i bawimy się dalej. Po ośmiu rundach następuje podliczenie punktów, a te można uzyskać z naprawdę wielu źródeł. Otrzymamy je za poziom postępu w każdej z kolumn, liczbę założonych kolonii, największą liczbę dukatów. Także niektóre żetony oraz karty wypraw mają wpływ na końcowy wynik. Szkoda, że autor nie pomyślał o pomocach dla graczy, gdyż w pierwszych partiach raz po raz sięga się do instrukcji, by przypomnieć sobie, za co i ile punktów można zdobyć. Informacje takie z pewnością zmieściłyby się na planszach graczy, które miejscami świecą pustką. Przyczepić można się również do ich marnej grubości. Szata graficzna nie jest mocną stroną gry, ilustracje są dość ubogie. Z drugiej strony rozwiązanie takie pomaga się skupić i mniej rozprasza wzrok. Wypraska natomiast mogłaby być zaprojektowana nieco lepiej, bo plansza główna nie mieści się tam, gdzie powinna.
Wytykanie tych błędów to jednak szukanie dziury w całym, gdyż gra bezsprzecznie broni się swoją mechaniką. Wszystko wspaniale się tu zazębia, a każdy drobny szczegół jest uzasadniony. Losowy rozkład kafelków aukcyjnych gwarantuje olbrzymią regrywalność. Strategii prowadzących do zwycięstwa jest wiele, można rozwijać się równomiernie we wszystkich kierunkach albo skupić się bardziej na dwóch-trzech aspektach. Jako jedna z niewielu gier z elementami licytacji ta sprawdza się również przy rozgrywce dwóch osób. Aukcje są wtedy może mniej emocjonujące, ale większego znaczenia nabiera odpowiednie rozkładanie wskaźników. Zabawa staje się wtedy bardziej taktyczna i pozostawia mniejszy margines do popełniania błędów.
„Goa” można zaliczyć do klasyki gatunku. Jak przystało na rasową eurogrę, klimat znajduje się w niej na drugim, a może nawet trzecim planie. Najważniejsza jest przede wszystkim przyjemność czerpana z kolejnych partii. Przez długi czas gra była trudno dostępna, co spotęgowało tylko narastającą wokół niej legendę, a ceny na rynku wtórnym wywindowało do niebagatelnych rozmiarów. Teraz możemy wreszcie cieszyć się jej polską edycją. Pozostaje pogratulować wydawcy kolejnego trafionego tytułu.
koniec
8 czerwca 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pokonaj wszystkich superłotrów
Maciej Jasiński

12 IX 2020

Uniwersum filmowe DC nie rozwinęło się tak spektakularnie jak to Marvela. Część produkcji z ostatnich lat była – delikatnie mówiąc – rozczarowująca. Wystarczy wspomnieć o „Legionie samobójców” czy „Świcie sprawiedliwości”. Mimo to jednak w innej kategorii DC może triumfować nad Marvelem: wśród gier karcianych, czego namacalnym dowodem jest recenzowany „Pojedynek superbohaterów”.

więcej »

Mała Esensja: Miedza jest niczyja, bo jej nie ma
Wojciech Gołąbowski

16 VIII 2020

W „Janosiku” Kwiczoł i Pyzdra kłócili się, do kogo z nich należy miedza. W „Sąsiadach” nie ma takiego problemu, bo pomiędzy rozkładanymi na przemian zagrodami z królikami i owcami żadnej miedzy nie ma. Za to dzielona między nie łąka wygląda w każdej grze inaczej.

więcej »

Mała Esensja: Sprzątanie poprzez odkładanie na bok
Wojciech Gołąbowski

1 VIII 2020

Usytuowany gdzieś między „Memory” a „Dobble” „Bałagan w przedszkolu” Reinera Knizii zapewnia kilkadziesiąt minut (tj. kilka rozgrywek) rodzinnej zabawy. O ile nie potraktujemy instrukcji zbyt dosłownie.

więcej »

Polecamy

Nie tylko dla szachistów

Online:

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Cnota umiaru
— Jakub Małecki

Coś dla koneserów
— Jakub Małecki

Escape room domowej roboty
— Jakub Małecki

Wielki spęd bydła
— Jakub Małecki

Gnom jaszczurowi wilkiem
— Jakub Małecki

Ukryte piękno
— Jakub Małecki

Precyzja w cenie
— Jakub Małecki

Po trupach do celu
— Jakub Małecki

W koło Macieju
— Jakub Małecki

Podnieś i dostarcz
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.