Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Friedemann Friese
‹Szare eminencje›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzare eminencje
Data produkcji2012
Autor
Producent Amigo
Wydawca G3
Info2-4 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Coś, co rekiny lubią najbardziej
[Friedemann Friese „Szare eminencje” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Informacja na pudełku „Rekinów biznesu” o tym, że jest to „Zestaw 1”, rozbudzała apetyty sympatyków tej gry karcianej na ciąg dalszy i, zgodnie z logiką, na „Zestaw 2”. Wystarczyło uzbroić się w cierpliwość i odczekać mniej więcej rok, by na naszym rynku pojawiły się „Szare eminencje”.

Piotr Stelmach

Coś, co rekiny lubią najbardziej
[Friedemann Friese „Szare eminencje” - recenzja]

Informacja na pudełku „Rekinów biznesu” o tym, że jest to „Zestaw 1”, rozbudzała apetyty sympatyków tej gry karcianej na ciąg dalszy i, zgodnie z logiką, na „Zestaw 2”. Wystarczyło uzbroić się w cierpliwość i odczekać mniej więcej rok, by na naszym rynku pojawiły się „Szare eminencje”.

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Friedemann Friese
‹Szare eminencje›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzare eminencje
Data produkcji2012
Autor
Producent Amigo
Wydawca G3
Info2-4 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zawartość dodatku do „Rekinów biznesu” nie rozczarowuje. Otrzymujemy komplet kolejnych sześćdziesięciu, tak jak w podstawce, kart, podzielonych na cztery rodzaje: przemysłowe, akcji, statusu i wpływu. Autorem ilustracji, podobnie jak w „Zestawie 1”, jest Frederic Bertrand. Humor rysunków trzyma poziom gry podstawowej i niejednokrotnie wywołuje szczery uśmiech na twarzy. Już pierwszy rzut oka na karty wskazuje, że wiele z nich jest, kolokwialnie mówiąc, solidnie „podkręconych”. Są zatem karty o ogromnych cenach wywoławczych, dające spory zarobek kosztem punktów zwycięstwa czy też zmieniające swój rodzaj w trakcie gry. „Szare eminencje” byłyby jednak tylko kolejną paczką kart, gdyby nie nowość – znaczniki. Jest ich czterdzieści i są w kolorze zielonym (co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że autorem gry jest Friedemann Friese1)), a przede wszystkim mają ogromny wpływ na rozgrywkę.
„Szare eminencje” nie zmieniają głównych założeń gry. Nadal naszym celem jest zdobycie czterdziestu punktów zwycięstwa poprzez wylicytowanie najlepszych fabryk i przedmiotów świadczących o naszym statusie. Umiejętne wykorzystanie kart akcji pozwoli doprowadzić rywali do czarnej rozpaczy, a z nas uczynić krezusów opływających w bogactwa. Do każdej rozgrywki w dalszym ciągu potrzebujemy piętnastu kart na gracza, wybieranych losowo tym razem już spośród stu dwudziestu. Dzięki temu każda partia będzie jeszcze bardziej nieprzewidywalna i… ryzykowna. Dlaczego ryzykowna? Otóż, przyglądając się nowemu zestawowi, łatwo zauważyć powiązania pomiędzy kartami. Te zależności można już było wprawdzie dostrzec w zestawie podstawowym, ale dodatek te relacje pogłębił. O niektóre karty warto walczyć, jeśli jesteśmy posiadaczami lub mamy zamiar wejść w posiadanie innych. Na przykład nieliczne fabryki, zamiast generować zyski, produkują znaczniki, a w wyniku pewnych akcji możemy znaczniki przemieszczać pomiędzy kartami. Innymi słowy, posiadanie tego typu fabryk przy braku możliwości wykonania określonych akcji staje się pozbawione sensu. Takich powiązań znajdziemy znacznie więcej.
Oznaczenie w polu tekstowym niektórych kart (na ogół kart akcji) wskazuje, ile znaczników należy na nich umieścić po wygranej licytacji. Same znaczniki natomiast pozwalają na wielokrotne użycie konkretnej karty akcji – zamiast ją odrzucać po zagraniu, płacimy leżącym na niej żetonem. Przy korzystnym układzie możemy zatem niektórymi kartami akcji dysponować praktycznie przez całą grę. Muszę przyznać, że to bardzo oryginalne rozwiązanie, przydające rozgrywce większej dynamiki i elementu planowanej strategii, a nasze przemysłowe imperium staje się bardziej elastyczne.
„Szare eminencje” to dodatek pełną gębą. Oprócz całej gamy kart otrzymujemy nowe możliwości strategiczne, co przy tak nieskomplikowanej grze licytacyjnej stanowi niepodważalną zaletę. Znaczniki to znakomity pomysł, gra dzięki nim staje się agresywna już nie tylko podczas aukcji, ale także podczas zagrywania kart akcji. Kilka kart, pozornie całkowicie nieprzydatnych i sprawiających wrażenie dodanych na siłę, okazuje się sposobem na pognębienie rywali (np. przemysłowy „Filozof”, który nic nie kosztuje, nic nie produkuje, jedynie zajmuje cenne miejsce – paradoksalnie warto go mieć, jeśli zagramy akcję pozwalającą nam na wymianę jednej naszej dowolnej fabryki na fabrykę któregoś z przeciwników – oto szczyt złośliwości w tej grze). Chyba można śmiało powiedzieć, że „Rekiny biznesu” wraz z „Szarymi eminencjami” to jeszcze więcej emocji, więcej blefu i nieczystych zagrań. I jeszcze więcej dobrego humoru.
koniec
20 lipca 2012
1) Zielony to zdecydowanie ulubiony kolor Friedemanna Friese. Poza tym, że nosi włosy tej barwy, to w oprawie graficznej większości gier jego autorstwa kolor ten dominuje.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Koteryjki i odrobina klimatu
Miłosz Cybowski

22 II 2020

Podobnie jak rosnąca popularność gier paragrafowych (które zdążyły już znaleźć swoją drogę do mainstreamu), obserwujemy ostatnio wysyp gier video z gatunku visual novel. Jednak „Vampire the Masquerade: Coteries of New York” poza wykorzystaniem mrocznego klimatu znanego z gry fabularnej oferuje bardzo niewiele.

więcej »

Przesadzaj!
Wojciech Gołąbowski

8 II 2020

W „Niezłych ziółkach” wygrywa ta osoba, która przesadzi najbardziej… a właściwie: najwięcej. Ziół. Z grządek wspólnych i własnych do prywatnej kolekcji. Mmm, jak tu pachnie…

więcej »

Wojny klanów
Miłosz Cybowski

29 XI 2019

„Battle for Rokugan” jest klasycznym przykładem gry planszowej opartej na mechanice kontroli terytorium. Sporo rekompensuje tutaj klimat oraz wykonanie, a także stosunkowo niska cena (jeśli porównać ją z takimi hitami jak „Raising Sun” czy „Blood Rage”).

więcej »

Polecamy

Błękit

Online:

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Z planszą wśród zwierząt
— Agata Hanak

Ta niesamowita planeta Ziemia
— Jakub Małecki

Ten cholerny Robinson!
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Ile jaj składa tygrys, zajadając sałatę?
— Wojciech Gołąbowski

Prawo ulicy
— Kamil Sambor

Wielkie podkładanie świń
— Kamil Sambor

W 360 zwierząt dookoła świata
— Kamil Sambor

200% normy
— Kamil Sambor

Elektryfikacja bez Władzy Rad
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Licho nie śpi!
— Piotr Stelmach

Portugalia winem płynąca
— Piotr Stelmach

I tylko sushi brak…
— Piotr Stelmach

Angielska Ziemia Obiecana
— Piotr Stelmach

Locomotive breath, czyli kolejowe Eldorado
— Piotr Stelmach

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.