Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

‹Tzolkin: Kalendarz Majów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTzolkin: Kalendarz Majów
Tytuł oryginalnyTzolk’in: The Mayan Calendar
Data produkcji10 grudnia 2012
Producent Czech Games Edition
Wydawca Rebel.pl
CyklTzolkin: Kalendarz Majów
Info2-4 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

To jeszcze nie koniec
[„Tzolkin: Kalendarz Majów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy w przededniu apokalipsy na sklepowych półkach pojawiła się gra „Tzolk`in: Kalendarz Majów”, jej nakład został wykupiony na pniu, jak gdyby miało to uchronić jej nabywców przed spodziewanym końcem wszechrzeczy. Dobry marketing czy nowa jakość? Dowiedzmy się czegoś więcej.

Jakub Małecki

To jeszcze nie koniec
[„Tzolkin: Kalendarz Majów” - recenzja]

Gdy w przededniu apokalipsy na sklepowych półkach pojawiła się gra „Tzolk`in: Kalendarz Majów”, jej nakład został wykupiony na pniu, jak gdyby miało to uchronić jej nabywców przed spodziewanym końcem wszechrzeczy. Dobry marketing czy nowa jakość? Dowiedzmy się czegoś więcej.

Dziękujemy sklepowi Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

‹Tzolkin: Kalendarz Majów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTzolkin: Kalendarz Majów
Tytuł oryginalnyTzolk’in: The Mayan Calendar
Data produkcji10 grudnia 2012
Producent Czech Games Edition
Wydawca Rebel.pl
CyklTzolkin: Kalendarz Majów
Info2-4 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Poszukując gier, które mogłyby zasilić moją kolekcję, zdarza mi się przeglądać ich zdjęcia zamieszczone w sieci. Często pod mało ciekawym designem skrywają się naprawdę wartościowe tytuły. Czasem jednak sam wygląd wystarczy, by wzbudzić moje zainteresowanie. Tak właśnie było z "Tzolk`inem". A wszystko za sprawą wmontowanego w planszę mechanizmu przypominającego zegarowy werk.
Największe, środkowe koło zębate to tytułowy kalendarz, który odmierza 26 rund - tyle trwa rozgrywka. Wokół niego rozmieszczonych jest pięć mniejszych, które odpowiadają najważniejszym miejscom w cywilizacji Majów. W dżungli Palenque można zdobyć kukurydzę (która jest głównym środkiem płatniczym) i drewno, góry Yaxchilan są źródłem innych wartościowych dóbr: kamienia, złota czy kryształowych czaszek. Miasto Tikal odpowiada za rozwój technologiczny plemion, Uxmal to ośrodek handlu, a Chichen Itza miejsce święte. Wokół każdego z kół rozrysowano pola akcji, które można aktywować, gdy robotnik gracza znajdzie się w jego pobliżu. Obok zajmującego 2/3 powierzchni mechanizmu, na planszy znalazło się jeszcze miejsce na świątynie poświęcone trzem różnym bóstwom o niewymawialnych dla przeciętnego Polaka imionach, cztery tory rozwoju (rolnictwa, pozyskiwania surowców, technologii konstrukcji i teologii) oraz możliwe do wykupienia budynki i monumenty.
Tura gracza to wybór pomiędzy dołożeniem jednego lub kilku robotników na koła lub ściągnięciem pewnej ich ilości. W pierwszym przypadku wykładamy pionki na najtańsze dostępne pole na wybranym kole/kołach. Im dalej musimy je wystawić, tym większa opłata w postaci kukurydzy. Dodatkowy koszt zależy od ilości wysłanych do pracy ludzi. Pierwszy robotnik nie kosztuje nas nic, natomiast kolejni już tak. Druga możliwość, powrót ludzi do wioski, skutkuje aktywacją miejsc, przy których się znajdowali. Im dłużej będziemy zwlekać z ich zabraniem, tym większe będą korzyści, gdy w końcu zdecydujemy się na ten krok.
Po tym, jak każdy z graczy wykona już swoją kolejkę, główne koło obracane jest o jedną pozycje w lewo, co powoduje przesunięcie się wszystkich robotników o jedno pole akcji do przodu. Ten moment zabawy jest zdecydowanie najefektowniejszy. Mało kto odwraca wtedy wzrok, wszyscy jak zahipnotyzowani wpatrują się w obracające się zębatki, które - świetnie wyprofilowane - przesuwają się bardzo płynnie. Cztery razy w ciągu gry przyjdzie nam żywić swoich ludzi. Na każdego przeznaczyć trzeba wtedy dwie jednostki kukurydzy, a tej ciągle brakuje. Faza żywienia to także moment, w którym dostajemy surowce bądź punkty zwycięstwa w zależności od tego, jak wysoko znajdujemy się na torach świątyń. No właśnie, świątynie. Niewątpliwie są one jedną z głównych dróg prowadzących do zwycięstwa. Wiele miejsc na kołach oferuje, po opłaceniu określonych kosztów, wzrost przychylności jednego z bóstw. Inny sposób na podreperowanie konta punktowego to umieszczanie zdobytych w górach kryształowych czaszek na polach koła Chichen Itza. Każde z nich można aktywować tylko jeden jedyny raz podczas całej gry. Oprócz tego warto zastanowić się nad stawianiem budynków i monumentów, które również podniosą prestiż naszego plemienia. W zależności od obranej strategii z jednych możliwości będziemy korzystać o wiele częściej niż z innych. Przy planowaniu rozgrywki na pewno warto zainteresować się torami rozwoju, bo znacznie wspierają one poszczególne taktyki.
Kwestia skalowania została w grze rozwiązana w bardzo przemyślany sposób. Przy mniejszej ilości osób niewykorzystane pionki robotników rozstawiane są wg pewnego schematu na poszczególnych ząbkach kół, podróżując na nich przez całą grę. Sprawia to, że mimo niepełnego składu na planszy nadal jest ciasno, a dostęp do najtańszych miejsc często utrudniony. Przy dwóch graczach nieco mniej emocjonująca jest walka na torach świątynnych, nie wpływa to jednak znacząco na odbiór doznań płynących z rozgrywki.
Muszę przyznać, że „Tzolk`in” z marszu podbił moje serce. Fakt, nadal jest to typowa gra w zbieranie surowców, przetwarzanie ich na dobra, budynki i punkty zwycięstwa. Liczy się jednak to coś, co odróżnia tytuł od setek innych, wystarczy jedno innowacyjne rozwiązanie. W tym przypadku jest to fantastyczne wykorzystanie zębatek. Część ludzi zarzuca grze jedną możliwą strategię – punktowanie świątyń. Zgodzę się, że jest ona dość uniwersalna i łatwa w prowadzeniu. Jeśli jednak wszyscy zdadzą sobie sprawę z boskiej siły, to o zwycięstwie zadecyduje cała reszta. I na tym pierwotnie miał się skończyć ten akapit. Potem jednak zacząłem czytać, drążyć i testować. I jeszcze raz testować. Umysł otworzył się na nowe możliwości. Przestrzegam więc przed wydawaniem sądów po paru zaledwie partiach. „Tzolkin: Kalendarz Majów” to w mojej opinii jedna z trzech najlepszych gier wydanych w zeszłym roku. Jej głębia od dłuższego czasu nie daje mi spokoju. Godnych odnotowania wad nie stwierdzono. Gorąco polecam.
koniec
25 lutego 2013

Komentarze

25 II 2013   16:59:49

publikowanie recenzji bez zdjęć planszy mija się IMO z celem - zwłaszcza, że autor sam pisze o tym, że się zdjęciami kieruje...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Podróż na tropikalne wyspy
Agata Hanak

16 I 2021

Papua-Nowa Gwinea jest wyspiarskim państwem Oceanii. To egzotyczne miejsce stało się inspiracją do stworzenia gry, w której będziemy musieli budować mosty, aby połączyć ze sobą rozproszone terytoria.

więcej »

Krótko o grach: Artefakt albo psikus
Miłosz Cybowski

9 I 2021

„Artefakty obcych” opiera się na mechanizmie budowania własnego małego kosmicznego imperium: odkrywaniu planet, wynajdywaniu nowych technologii i rozbudowie floty. Jednak solidnym mankamentem tej karcianki jest bardzo duża losowość.

więcej »

Krótko o grach: O jedną księgę za daleko
Miłosz Cybowski

2 I 2021

„Wielka Księga Szaleństwa” jest przykładem bardzo dobrej mechanicznie karcianej kooperacji, która na dodatek oferuje ciekawy klimat nienachalnie nawiązujący do konwencji znanej z serii książek o Harrym Potterze.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Cnota umiaru
— Jakub Małecki

Coś dla koneserów
— Jakub Małecki

Escape room domowej roboty
— Jakub Małecki

Wielki spęd bydła
— Jakub Małecki

Gnom jaszczurowi wilkiem
— Jakub Małecki

Ukryte piękno
— Jakub Małecki

Precyzja w cenie
— Jakub Małecki

Po trupach do celu
— Jakub Małecki

W koło Macieju
— Jakub Małecki

Podnieś i dostarcz
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.