Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Reiner Knizia
‹Geniusz: GO!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGeniusz: GO!
Tytuł oryginalnyIngenious
Data produkcji2015
Autor
Producent FFG
Wydawca Bard
EAN5902596985141
Info2-4 graczy, od 8 lat
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mała Esensja: Dywersyfikacja i wstrzemięźliwość
[Reiner Knizia „Geniusz: GO!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kiedy powiem sobie: dość”, śpiewała Agnieszka Chylińska z zespołem O.N.A. w połowie lat 90. Dwadzieścia lat później wydawnictwo Bard wydało grę Reinera Knizii „Geniusz: GO!”, w której wygrywa ten, kto potrafi powiedzieć „dość” w odpowiednim momencie.

Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Dywersyfikacja i wstrzemięźliwość
[Reiner Knizia „Geniusz: GO!” - recenzja]

„Kiedy powiem sobie: dość”, śpiewała Agnieszka Chylińska z zespołem O.N.A. w połowie lat 90. Dwadzieścia lat później wydawnictwo Bard wydało grę Reinera Knizii „Geniusz: GO!”, w której wygrywa ten, kto potrafi powiedzieć „dość” w odpowiednim momencie.

Reiner Knizia
‹Geniusz: GO!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGeniusz: GO!
Tytuł oryginalnyIngenious
Data produkcji2015
Autor
Producent FFG
Wydawca Bard
EAN5902596985141
Info2-4 graczy, od 8 lat
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Gra „Geniusz: GO!” jest w istocie bardzo podobna do wydanego przez Amigo kilka lat wcześniej „Chomika”. W obu tych grach gracz losuje kolejny element (kartę czy żeton), zgodnie z zasadą: im więcej, tym lepiej, ale jeśli za dużo, tracę wiele. Trzeba nauczyć się ostrożności.
Opakowanie zawiera 126 kartonowych żetonów z sześcioma barwnymi symbolami (ukłon w stronę osób mających problem z rozróżnianiem kolorów). Jak łatwo policzyć, każdego koloru mamy więc po 21 sztuk. Nie podglądając (przydałby się płócienny woreczek!), losujemy trzy żetony z puli i wykładamy na środek stołu. To jest nasza baza. Następnie gracze (od dwóch do czterech) w swojej kolejce losują pierwszy żeton z puli i wykładają między sobą a bazą. Jeśli danego symbolu nie ma w bazie, żeton jest do niej dokładany i grę rozpoczyna kolejny gracz. Jeśli zaś wylosowany szton jest identyczny jak inny w bazie (może tam się znajdować nawet ich kilka w tym samym kolorze), gracz ma wybór: losować kolejny element, czy zabrać to, co wyłożone plus to, co odpowiadające w bazie.
Jeśli mówi „pas”, nowe nabytki układa przed sobą kolorami – tak, by było łatwo policzyć, ile ma już żetonów każdego koloru. Jeśli chce grać dalej, ryzykuje: zarówno sytuacja, w której kolejny kolor nie występuje aktualnie w bazie, jak i wyciągnięcie drugi raz tego samego symbolu, skutkuje dołożeniem wszystkiego, co wylosował, do bazy (to, co zebrał w poprzednich turach, pozostaje nienaruszone).
Wygrywa gracz, który jako pierwszy zbierze po 7 żetonów każdego koloru (w wersji dla czterech graczy – po 5). Gra jest mocno losowa, ale… Pamiętając, że każdy symbol występuje 21 razy, wersja dla dwóch graczy przebiega bez zakłóceń. Natomiast przy trzech i czterech graczach dochodzi element strategii: opłaca się zbierać żetony również nadmiarowo, by pozbawić przeciwników szansy na zwycięstwo.
A właściwie: opłacałoby się, gdyby gra zawsze kończyła się zebraniem wymaganego kompletu sztonów. Tymczasem zdarza się (gdy graczy jest więcej niż dwóch), że po wyciągnięciu ostatniego kartonika nikt nie ma odpowiedniej liczby elementów… Interesujące jest (zwłaszcza wtedy) wyznaczanie kolejności na podium: każdy z graczy sprawdza liczbę swych żetonów układając je kolorami – tak, że najsłabszym kolorem określa się ten, którego elementów zebrało się najmniej. Na ostatnim miejscu znajdzie się gracz, którego liczba żetonów najsłabszego koloru jest najmniejsza. Czyli, innymi słowy, który nie postarał się o zróżnicowanie swego zbioru. O reszcie miejsc na podium decydują liczby sztonów w kolejnych słabych kolorach, i tak dalej, aż do zwycięzcy.
Bardzo dobrze oceniam granie z dziećmi, uczące je, że „więcej” nie zawsze znaczy „lepiej”. Zasady są proste, dla uczniów szkół podstawowych nie stanowią problemu. Widząc, jakie kolory są w bazie oraz jakie już wylosowano, łatwo zauważyć, że pociągnięcie kolejnego żetonu niesie ze sobą coraz większe ryzyko. Choć zdarzyło się kilka razy, że cała baza została zgarnięta (po każdym jej uszczupleniu poniżej trzech elementów następuje dociągnięcie tylu z puli, by znów były dokładnie trzy), było to zawsze dla mnie połączeniem sporego ryzyka i dużego fartu w grze.
Ważne jest natomiast, by wszyscy gracze rozumieli zasady oraz by mieli chęć gry. Niezrozumienie o co chodzi, brak jasności w celu gry (zróżnicowania zbioru), niechęć do liczenia oraz logicznego myślenia (przeszarżowanie) skutkują zwiększaniem szans kolejnego gracza poprzez nadmierną rozbudowę bazy. Przy grze w więcej niż dwie osoby daje to jednej z nich niezamierzoną przewagę.
No i wcale nie jest pewne, że grając z dziećmi, dorosły wygra. Szczerze mówiąc, w moim przypadku wygrywały głównie dzieci…
koniec
6 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Budowanie w pocie czoła
Agata Hanak

11 IV 2021

„Faktoria” jest zaprojektowaną i wydaną w Polsce grą, której autorami są Luc-Olivier i Renata de Charrière. W założeniu miała powstać gra, która nie wymaga długiego tłumaczenia zasad i jeszcze dłuższego czasu na rozłożenie komponentów. Po prostu siadamy i gramy, a emocji ma dostarczyć głównie faza licytacji. A jak wyszło? Zapraszam do recenzji.

więcej »

Mała Esensja: Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
Wojciech Gołąbowski

4 IV 2021

Jak wiadomo, superbohaterowie zazwyczaj noszą specjalne stroje. Z czego by nie były zrobione, czasem trzeba je przeprać. „Granie w pranie” stawia nas krok dalej: mokre ubrania trzeba wysuszyć. A to nie takie łatwe.

więcej »

Szkoła dorzucania do stosu
Wojciech Gołąbowski

27 III 2021

Za połączenie prostej, ale bardzo przyjemnej gry Reinera Knizii z jednym z najlepszych klasycznych polskich komiksów wydawnictwu Egmont należą się duże brawa. „Szkołę latania” po prostu trzeba mieć!

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Niebezpieczne pragnienia
— Marcin Mroziuk

Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
— Wojciech Gołąbowski

Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Grunt to dawkowanie
— Wojciech Gołąbowski

I kto to mówi
— Marcin Mroziuk

Różnorodny świat zwierząt
— Joanna Kapica-Curzytek

Za dużo grzybów w barszczu
— Marcin Mroziuk

Słodka pokusa
— Marcin Mroziuk

Zdziwniej i zdziwniej
— Wojciech Gołąbowski

Dzieje się sporo!
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż twórcy

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Logiczna zmiana nastroju
— Marcin Mroziuk

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Dla wytrwałych
— Miłosz Cybowski

Uczłowieczanie przez granie
— Marcin Mroziuk

Łupieżcza wyprawa
— Jacek Jaciubek

W poszukiwaniu liczby doskonałej
— Miłosz Cybowski

Moje ping jest lepsze niż twoje pang
— Miłosz Cybowski

Małpki cokolwiek niemrawe
— Joanna Kapica-Curzytek

Nieprzyjacielskie porachunki
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.