Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 kwietnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Mała Esensja: Dywersyfikacja i wstrzemięźliwość

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kiedy powiem sobie: dość”, śpiewała Agnieszka Chylińska z zespołem O.N.A. w połowie lat 90. Dwadzieścia lat później wydawnictwo Bard wydało grę Reinera Knizii „Geniusz: GO!”, w której wygrywa ten, kto potrafi powiedzieć „dość” w odpowiednim momencie.

Reiner Knizia
‹Geniusz: GO!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGeniusz: GO!
Tytuł oryginalnyIngenious
Data produkcji2015
Autor
Producent FFG
Wydawca Bard
EAN5902596985141
Info2-4 graczy, od 8 lat
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Gra „Geniusz: GO!” jest w istocie bardzo podobna do wydanego przez Amigo kilka lat wcześniej „Chomika”. W obu tych grach gracz losuje kolejny element (kartę czy żeton), zgodnie z zasadą: im więcej, tym lepiej, ale jeśli za dużo, tracę wiele. Trzeba nauczyć się ostrożności.
Opakowanie zawiera 126 kartonowych żetonów z sześcioma barwnymi symbolami (ukłon w stronę osób mających problem z rozróżnianiem kolorów). Jak łatwo policzyć, każdego koloru mamy więc po 21 sztuk. Nie podglądając (przydałby się płócienny woreczek!), losujemy trzy żetony z puli i wykładamy na środek stołu. To jest nasza baza. Następnie gracze (od dwóch do czterech) w swojej kolejce losują pierwszy żeton z puli i wykładają między sobą a bazą. Jeśli danego symbolu nie ma w bazie, żeton jest do niej dokładany i grę rozpoczyna kolejny gracz. Jeśli zaś wylosowany szton jest identyczny jak inny w bazie (może tam się znajdować nawet ich kilka w tym samym kolorze), gracz ma wybór: losować kolejny element, czy zabrać to, co wyłożone plus to, co odpowiadające w bazie.
Jeśli mówi „pas”, nowe nabytki układa przed sobą kolorami – tak, by było łatwo policzyć, ile ma już żetonów każdego koloru. Jeśli chce grać dalej, ryzykuje: zarówno sytuacja, w której kolejny kolor nie występuje aktualnie w bazie, jak i wyciągnięcie drugi raz tego samego symbolu, skutkuje dołożeniem wszystkiego, co wylosował, do bazy (to, co zebrał w poprzednich turach, pozostaje nienaruszone).
Wygrywa gracz, który jako pierwszy zbierze po 7 żetonów każdego koloru (w wersji dla czterech graczy – po 5). Gra jest mocno losowa, ale… Pamiętając, że każdy symbol występuje 21 razy, wersja dla dwóch graczy przebiega bez zakłóceń. Natomiast przy trzech i czterech graczach dochodzi element strategii: opłaca się zbierać żetony również nadmiarowo, by pozbawić przeciwników szansy na zwycięstwo.
A właściwie: opłacałoby się, gdyby gra zawsze kończyła się zebraniem wymaganego kompletu sztonów. Tymczasem zdarza się (gdy graczy jest więcej niż dwóch), że po wyciągnięciu ostatniego kartonika nikt nie ma odpowiedniej liczby elementów… Interesujące jest (zwłaszcza wtedy) wyznaczanie kolejności na podium: każdy z graczy sprawdza liczbę swych żetonów układając je kolorami – tak, że najsłabszym kolorem określa się ten, którego elementów zebrało się najmniej. Na ostatnim miejscu znajdzie się gracz, którego liczba żetonów najsłabszego koloru jest najmniejsza. Czyli, innymi słowy, który nie postarał się o zróżnicowanie swego zbioru. O reszcie miejsc na podium decydują liczby sztonów w kolejnych słabych kolorach, i tak dalej, aż do zwycięzcy.
Bardzo dobrze oceniam granie z dziećmi, uczące je, że „więcej” nie zawsze znaczy „lepiej”. Zasady są proste, dla uczniów szkół podstawowych nie stanowią problemu. Widząc, jakie kolory są w bazie oraz jakie już wylosowano, łatwo zauważyć, że pociągnięcie kolejnego żetonu niesie ze sobą coraz większe ryzyko. Choć zdarzyło się kilka razy, że cała baza została zgarnięta (po każdym jej uszczupleniu poniżej trzech elementów następuje dociągnięcie tylu z puli, by znów były dokładnie trzy), było to zawsze dla mnie połączeniem sporego ryzyka i dużego fartu w grze.
Ważne jest natomiast, by wszyscy gracze rozumieli zasady oraz by mieli chęć gry. Niezrozumienie o co chodzi, brak jasności w celu gry (zróżnicowania zbioru), niechęć do liczenia oraz logicznego myślenia (przeszarżowanie) skutkują zwiększaniem szans kolejnego gracza poprzez nadmierną rozbudowę bazy. Przy grze w więcej niż dwie osoby daje to jednej z nich niezamierzoną przewagę.
No i wcale nie jest pewne, że grając z dziećmi, dorosły wygra. Szczerze mówiąc, w moim przypadku wygrywały głównie dzieci…
koniec
6 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z aparatem przez dżunglę
Agata Hanak

2 I 2018

Kostaryka to niewielkie państwo w Ameryce Środkowej liczące sobie niecałe pięć milionów mieszkańców. Jak na karaibski kraj przystało jest tam bardzo ciepło i wilgotno (w niektórych rejonach pada cały rok), co sprzyja faunie. Właśnie do podróży do dżungli na bezkrwawe, bo z aparatem fotograficznym, łowy nawiązuje gra zatytułowana własnie „Kostaryka”.

więcej »

Szybko myśl, szybko mów
Agata Hanak

2 XII 2017

„Szybkie słówka”, to kolejna na naszym rynku gra testująca refleks i myślenie na czas. Czy przy szybko przesypującym się piasku klepsydry będziemy w stanie wymyślić właściwe słowa, nie powielając przy tym odpowiedzi przeciwników?

więcej »

Z planszą wśród zwierząt
Agata Hanak

30 XI 2017

Większość z nas wie jak wygląda bocian czy niedźwiedź i gdzie można je spotkać. Trudniej byłoby pewnie z bardziej egzotycznymi gatunkami. Zapraszam do recenzji gry, która sprawdzi naszą wiedzę na temat zwierząt.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Wyjątkowy dziadek
— Marcin Mroziuk

Odwiedziny u babci z komplikacjami
— Marcin Mroziuk

Zagadki dla małych mieszczuchów
— Marcin Mroziuk

Ucieczka, pościgi i pomarańczowa marmolada
— Joanna Kapica-Curzytek

Co to był za rok!
— Marcin Mroziuk

Basia trafia do kin
— Nowe Horyzonty

Niedźwiedź jest kimś ważnym!
— Joanna Kapica-Curzytek

Zawsze można się zmienić
— Marcin Mroziuk

Ważne sprawy ptaków i dzieciaków
— Marcin Mroziuk

Kosmiczne przygody we wspólnym pokoju
— Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Logiczna zmiana nastroju
— Marcin Mroziuk

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Dla wytrwałych
— Miłosz Cybowski

Uczłowieczanie przez granie
— Marcin Mroziuk

Łupieżcza wyprawa
— Jacek Jaciubek

W poszukiwaniu liczby doskonałej
— Miłosz Cybowski

Moje ping jest lepsze niż twoje pang
— Miłosz Cybowski

Małpki cokolwiek niemrawe
— Joanna Kapica-Curzytek

Nieprzyjacielskie porachunki
— Jakub Małecki

Co tym razem rzucili?
— Justyna Lenda

Tegoż autora

Kadr, który…: Rozświetlanie nocy
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: To samo drzewo?
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Bez dzwonków sań
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Jaja jak atomowe berety
— Wojciech Gołąbowski

Nie wszystko złoto
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Furia ze Złotego Wieku SF
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Jak z Grabińskiego
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Zwykły dzień w Puławach
— Wojciech Gołąbowski

I gdzie ta legenda?
— Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.