Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Gry

Magazyn CLXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Hobbity.pl DriveThruRPG.com Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

growe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

growe (wybrane)

więcej »

Wolfgang Warsch
‹Szarlatani z Pasikurowic›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzarlatani z Pasikurowic
Data produkcjigrudzień 2018
Autor
Wydawca G3
Dystrybutor G3
EAN5906395350384
Info2-4 graczy, od 10 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mieszanie w worach
[Wolfgang Warsch „Szarlatani z Pasikurowic” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Sporo można powiedzieć o „Szarlatanach z Pasikurowic”. To gra ciekawa i oferująca sporą różnorodność, a przy tym mogąca pochwalić się prostymi zasadami. Choć potrafi być odrobinę za bardzo losowa, to właśnie szacowanie prawdopodobieństwa stanowi kluczowy element rozgrywki.

Miłosz Cybowski

Mieszanie w worach
[Wolfgang Warsch „Szarlatani z Pasikurowic” - recenzja]

Sporo można powiedzieć o „Szarlatanach z Pasikurowic”. To gra ciekawa i oferująca sporą różnorodność, a przy tym mogąca pochwalić się prostymi zasadami. Choć potrafi być odrobinę za bardzo losowa, to właśnie szacowanie prawdopodobieństwa stanowi kluczowy element rozgrywki.

Wolfgang Warsch
‹Szarlatani z Pasikurowic›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzarlatani z Pasikurowic
Data produkcjigrudzień 2018
Autor
Wydawca G3
Dystrybutor G3
EAN5906395350384
Info2-4 graczy, od 10 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Naszym celem w grze będzie warzenie przeróżnych mikstur z wykorzystaniem równie różnorodnych składników. A im więcej elementów (niekoniecznie odmiennych od siebie) uda nam się wrzucić do kotła, tym lepszy będzie nasz wywar – a co za tym idzie, zdobędziemy więcej punktów. Gra dzieli się na szereg rund, w których gracze będą jednocześnie sięgali do swoich woreczków po składniki i dokładali je na plansze z kociołkami (jeden na gracza). W zależności od wartości dociągniętego żetonu (od 1 do 4), będzie on lądował w odpowiedniej odległości od poprzednich. Trzeba jednak uważać z doborem – jeśli przesadzimy, nasza mikstura wybucha, a my automatycznie kończymy rundę. Sedno tkwi w odpowiednim kalkulowaniu i liczeniu na łut szczęścia.
Po zakończeniu warzenia mikstur następuje etap zdobywania punktów oraz dokupywania nowych składników. I tutaj wychodzi powszechnie chwalona różnorodność rozgrywki – do wyboru mamy kilka kolorów/rodzajów składników (czerwony grzyb, żółta mandragora, niebieska czaszka kruka itp.), z których każdy cechuje się innymi właściwościami. Te zaś ustalane są przed rozpoczęciem rozgrywki poprzez wyłożenie na stół odpowiednich ksiąg składników. Na ich podstawie można zdecydować się na wypracowanie odpowiedniej strategii – przykładowo w jednym z wariantów czerwone znaczniki powiązane są z pomarańczowymi, co zachęca do dokupywania obu rodzajów. Nie gwarantuje to oczywiście sukcesu, bo, jak pokazuje doświadczenie, różnorodność składników bywa często kluczem do zwycięstwa. Nie dotyczy to białych znaczników, one bowiem stanowią "zapychacz" i posiadamy ich na samym początku najwięcej. Co ważniejsze, jeżeli zbyt wiele trafi ich do naszego kociołka, mikstura wybucha.
Po zakupach przystępujemy do kolejnej rundy, licząc na to, że dzięki pozyskanym na nowo żetonom uda nam się zdobyć więcej punktów, a co za tym idzie – więcej możliwości na dołożenie nowych składników do naszego woreczka. Rozgrywkę urozmaicają karty wydarzeń oraz dodatkowe elementy związane z kolejnymi rundami (nowe składniki dochodzą w rundzie drugiej i trzeciej, a później, w ramach utrudnienia, do naszych woreczków trafia dodatkowy biały znacznik).
Szarlatani należą do gier oferujących ogromną regrywalność. Każdy ze składników posiada cztery warianty zasad, które się do nich odnoszą, co gwarantuje unikatowość każdej rozgrywki. Wiąże się to z innym elementem, który trudno mi jednoznacznie ocenić. Wybór odpowiednich reguł dotyczących składników potrafi diametralnie zmienić rozgrywkę i wpłynąć na obieraną przez graczy strategię. Dlatego trudno gra się w „Szarlatanów” po kilka partii pod rząd w różnych wariantach. Przyzwyczaiwszy się do jednego zestawu zasad trudno chwilę później przestawić się na nowy. W efekcie gra nie sprawdza się jako gwóźdź wieczoru, co raczej jako dłuższy wstęp lub przerywnik między innymi tytułami.
Bardzo dobrze sprawdza się mechanizm niwelujący różnice punktowe między graczami, który daje tym pozostającym w tyle łatwiejszy i szybszy start w danej rundzie. A im większa różnica, tym większy bonus. Reguła ta gwarantuje, że aż do ostatniego momentu nie wiadomo, kto wygra.
Podobna niepewność towarzyszy głównemu elementowi rozgrywki, jakim jest dobieranie składników z woreczków. Oczywiście liczy się tutaj zwyczajne liczenie prawdopodobieństwa (szczególnie ocenianie szans na dociągnięcie białych żetonów), ale, jak z każdym elementem losowym, nawet najlepsze kalkulacje potrafią okazać się błędne, kiedy do kociołka raz po raz trafiają białe składniki. Można ten element minimalizować na kilka sposobów (niektóre składniki pozwalają wrzucać białe z powrotem do worka, a inne dają szansę na pociągnięcie kilku żetonów i wybranie tego, który ma trafić do naszej mikstury), ale nigdy nie uda nam się wszystkiego przewidzieć.
Jeśli patrzeć na „Szarlatanów z Pasikurowic” jako na lekką i przyjemną rodzinną grę, wtedy ten element losowy nie jest wcale aż takim mankamentem. Dwa warianty (podstawowy i rozszerzony), zróżnicowane, a przy tym proste zasady, czynią z tej gry tytuł, do którego można sięgać dość często. Nawet jeżeli tylko na jedną, góra dwie partie.
koniec
8 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o grach: Mała rzecz, a cieszy
Miłosz Cybowski

16 V 2019

„Preludium” to najmniejszy z dotychczasowych dodatków do „Terraformacji Marsa”, ale nie dajcie się zwieść – kilkadziesiąt dodatkowych kart poważnie modyfikuje i przyspiesza rozgrywkę.

więcej »

Krótko o grach: Nie tylko Mars i Wenus
Miłosz Cybowski

15 V 2019

Nie wiem do końca, co myśleć na temat „Kolonii”. Z jednej strony dodatek ten wprowadza o wiele więcej ciekawych rozwiązań niż „Wenus”, ale z drugiej strony znacząco zaburza balans rozgrywki.

więcej »

Krótko o grach: Nowa, lepsza „Machina”
Miłosz Cybowski

14 V 2019

Bardzo wiele elementów „Gizmos” przywodzi na myśl leciwą „Machinę”. I nawet jeśli grze brakuje tego samego klimatu, którym charakteryzowała się jedna z pierwszych gier Wydawnictwa Portal, to jest to wciąż tytuł wart uwagi.

więcej »

Polecamy

Ale jak to: zablokowane?

Online:

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Sztuka czytania w myślach
— Agata Hanak

Tegoż autora

Nic nowego pod słońcem
— Miłosz Cybowski

Zazieleniając czerwoną planetę
— Miłosz Cybowski

Parcie na szkło
— Miłosz Cybowski

Czy to jeszcze biografia, czy już publicystyka?
— Miłosz Cybowski

Aż posypie się tynk
— Miłosz Cybowski

Czy w Rosji można być stoikiem?
— Miłosz Cybowski

Książka niepotrzebna
— Miłosz Cybowski

W poszukiwaniu zgubionego czasu
— Miłosz Cybowski

Jak Polacy o niepodległość walczyli
— Miłosz Cybowski

Konwencjonalna przygoda i nietypowa historia
— Miłosz Cybowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.