Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Reiner Knizia
‹Kajko i Kokosz: Szkoła latania›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajko i Kokosz: Szkoła latania
Tytuł oryginalnyEscalation!
Data produkcjiczerwiec 2020
Autor
Wydawca Egmont
EAN5908215008833
Info2-6 osób, od 7 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Szkoła dorzucania do stosu
[Reiner Knizia „Kajko i Kokosz: Szkoła latania” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Za połączenie prostej, ale bardzo przyjemnej gry Reinera Knizii z jednym z najlepszych klasycznych polskich komiksów wydawnictwu Egmont należą się duże brawa. „Szkołę latania” po prostu trzeba mieć!

Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
[Reiner Knizia „Kajko i Kokosz: Szkoła latania” - recenzja]

Za połączenie prostej, ale bardzo przyjemnej gry Reinera Knizii z jednym z najlepszych klasycznych polskich komiksów wydawnictwu Egmont należą się duże brawa. „Szkołę latania” po prostu trzeba mieć!

Reiner Knizia
‹Kajko i Kokosz: Szkoła latania›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajko i Kokosz: Szkoła latania
Tytuł oryginalnyEscalation!
Data produkcjiczerwiec 2020
Autor
Wydawca Egmont
EAN5908215008833
Info2-6 osób, od 7 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Oryginalna gra Reinera Knizii, wydana w 2007 roku, nosi tytuł „Escalation!” i w warstwie fabularnej opowiada o międzysąsiedzkich potyczkach – rozpoczynających się od niewinnych psikusów, a kończących się na grzybie atomowym… Rok później niemiecką edycję wydał Piatnik pod wszystkomówiącym tytułem „Kampf der Magier” (wojna magów). Edycja polska, czyli „Szkoła latania”, ujrzała światło dzienne w roku 2020 i nie ma bezpośredniego nawiązania do walki. Jest za to bardzo miło powiązana z klasycznym komiksem Janusza Christy z serii Kajko i Kokosz, noszącym ten sam tytuł.
W warstwie podstawowej gra składa się z talii 55 kart z wyobrażeniami postaci ze „Szkoły latania”. Każdej przypisana jest liczba – i choć naiwny karczmarz ma zasłużoną „jedynkę”, nie można jednoznacznie powiązać numeru ani z siłą, ani z inteligencją, ani nawet ważnością postaci. Dyrektorka szkoły to „czwórka”, siłacz kowal to „dziesiątka”, Łamignat „siódemka”. Najwyższą wartość ma jednak kasztelan Mirmił – to „trzynastka”. Przy tym liczba poszczególnych „numerów” nie jest taka sama: „jedynka” jest samotna, trzy najwyższe numery występują w dwóch egzemplarzach, kolejne „od góry” w trzech, „trójka”, „siódemka” i „ósemka” po pięć razy, a numery od „trójki” do „szóstki” po sześć razy.
Zabawa polega na tym, że dysponując kilkoma kartami na ręku należy dorzucać do odkrytego stosu coraz wyższą wartość. Bez znaczenia jest, czy będzie ona większa o jeden, czy o więcej punktów. Dodatkowo, mając jednocześnie kilka kart o tej samej wartości, można je rzucić razem, sumując ich punktację. W efekcie mimo że najwyższa karta to trzynastka, „przebicie” tej swego rodzaju licytacji może być o wiele wyższe (choćby dwiema „ósemkami” czy trzema „siódemkami”). Po dołożeniu jednej lub kilku kart z ręki na stos, uzupełnia się trzymany zestaw kolejnymi kartami z zakrytej talii.
Nie ma jednak obowiązku przebijania. Tu wkracza na scenę element strategii… Gracz, który nie może dorzucić swych kart, ma obowiązek zabrania powstałego stosu; ale nawet jeśli przebić może, ma prawo z tego zrezygnować – i także ów stos zgarnąć. Uwaga – karty te (licząc od sztuki, nie od punktacji) stanowią punkty karne! Wygrywa bowiem ta osoba, która na koniec uzbiera najmniejszy własny stos. Trzeba więc w trakcie gry obserwować i decydować – czy mając niekorzystny układ kart na ręku dokładać póki można, czy lepiej przerwać walkę już teraz i zabrać mniejszy stos?
Gra ma także wariant zaawansowany, w którym na scenę wkraczają dodatkowe kafelki przedmiotów. Do dyspozycji mamy dwie jednorazowe maści latania, z których każdą można wykorzystać jako zastępstwo ruchu właściwego -- oraz wielorazowe: maczugę (stanowiącą ucieleśnienie marketingowego „trzy w cenie dwóch” – rzucamy dwie takie same karty, a liczymy za trzy), latający kufer (który pozwala na zagranie sekwensu, czyli trzech kart o kolejnych wartościach, a nie tylko takich samych), miecz (który do sumy rzutu dodaje trzy punty), miotłę (zgarniającą do jednego rzutu wszelkie posiadane karty o wartościach nie większych od piątki), tarczę (pozwalającą na koniec rundy zmniejszyć liczbę karnych punktów o połowę) oraz fujarkę Łamignata (dzięki której podwaja swoją siłę – z siedmiopunktowej staje się czternastką). Aby było sprawiedliwie (choć w dalszym ciągu możliwość wykorzystania kafelków innych niż maść jest mocno losowa, bo w dużej mierze bazująca na otrzymaniu właściwych kart), raz wylosowane kafelki po zakończeniu rundy przekazuje się graczowi kolejnemu. Każda więc z grających osób skorzysta (lub nie) z tych samych udogodnień, które mieli też przeciwnicy.
Gra wydana jest pięknie (z oryginalnymi rysunkami Janusza Christy) i solidnie (zarówno karty, jak i kafelki), do tego w niewielkim pudełku (bez sprzedawania „powietrza”). Pozycja warta polecenia nie tylko fanom Kajka i Kokosza.
koniec
27 marca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zapiski niedzielnego gracza: Zabójcza pani archeolog
Miłosz Cybowski

29 I 2023

Jak na grę, która niedługo będzie obchodziła swoje dziesiąte urodziny, „Tomb Raider” z 2013 roku prezentuje się wcale nie najgorzej. To drugie już wznowienie serii zasługuje na uwagę – o ile nie sięgamy po gry w poszukiwaniu wciągającej fabuły.

więcej »

Rzeczy, których zabrakło
Miłosz Cybowski

28 I 2023

Pierwszy tom „Archiwów Imperium” zawiera bardzo różnorodne informacje, które wzbogacają naszą wiedzę o Starym Świecie. Odnoszę jednak wrażenie, że sporo z zawartych tu treści mogło (a nawet powinno było) trafić do podręcznika głównego.

więcej »

W świecie pdf-ów: Przygoda na Halloween
Miłosz Cybowski

21 I 2023

„Feast of Blood” Robina Lowa to zdecydowanie zbyt przekombinowana, jednorazowa przygoda rozgrywająca się na obrzeżach Sylwanii. Wampirów i innych stworów nie zabraknie, choć całość cierpi na niedostatek klimatu.

więcej »

Polecamy

Przygoda na Halloween

W świecie pdf-ów:

Przygoda na Halloween
— Miłosz Cybowski

W ogrodzie Morra
— Miłosz Cybowski

Kaplice zamiast pomników
— Miłosz Cybowski

Gabinet osobistości
— Miłosz Cybowski

Nieludzie Starego Świata
— Miłosz Cybowski

Każda wymówka jest dobra…
— Miłosz Cybowski

Klasyka wiecznie żywa
— Miłosz Cybowski

Emerytowany potwór z bagien
— Miłosz Cybowski

Zwaśnione leśne zwierzątka
— Miłosz Cybowski

Początki na Arrakis
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Sprzątanie poprzez odkładanie na bok
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zielone kozaczki kontra fioletowe trampki
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Skąd to mięsko?
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Dywersyfikacja i wstrzemięźliwość
— Wojciech Gołąbowski

Logiczna zmiana nastroju
— Marcin Mroziuk

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Dla wytrwałych
— Miłosz Cybowski

Uczłowieczanie przez granie
— Marcin Mroziuk

Łupieżcza wyprawa
— Jacek Jaciubek

Mała Esensja: Na złamanie karku
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Ryzykowny pomysł za sto punktów
— Wojciech Gołąbowski

Niewykorzystany potencjał
— Wojciech Gołąbowski

Nawet jeśli nie wierzysz w duchy, one wierzą w ciebie
— Wojciech Gołąbowski

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak pić, to w wesołym towarzystwie
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.